Mam 24 lata i nigdy nie byłem nigdzie na sylwestra, bo nie mam żadnych znajomych. Jestem przegrywem. Nawet rodzice zawsze gdzieś wychodzą, więc u nich też nie mogę posiedzieć. Zawsze to samo... głupie występy w telewizji, alkohol, czipsy, fajerwerki, szampan, a na koniec obejrzę jakiś durny film w internecie i idę spać. Co najgorsze, nikt już nawet nie pyta jak spędziłem sylwestra, bo i tak wiedzą jak było.
Nie chcę kolejnego roku...
Dodaj anonimowe wyznanie
Głupie występy w telewizji, alkohol, czipsy, fajerwerki, szampan i durny film?
Namówiłeś mnie. Bedę!
Autorze, nie chcę Cię straszyć, ale zobacz ile plusów. Szykuj miejsce na ponad 200 osób. I obawiam się, że będzie nas więcej. Dawaj adres, może będziesz pierwszy, który ogarnie metę :). Żarcie i alko przyniesiemy. Ty załatwiasz durne filmy.
@scoundrel, a na diabła nam twoja teściowa?
@XX2411 ma nadzieję że w tłumie ją zgubi i będzie miał w końcu udanego sylwestra :D a żona zła nie będzie że mamusi samej nie zostawił. Dwie pieczenie na jednym ogniu 😉
@MaybeNot, w sumie sprytne.
@scoundrel, czemu niby mielibyśmy narzekać na ruskiego szampana?
Ruski szampan moze byc. Byle co, byle sponiewierało 😀
Ciekawe jak to by wyglądało gdybyśmy serio się tak spotkali xd
To to nie jest na serio? :(
Ja z Asie na 100% byśmy pili🤣
Scoundrel, taaaa. I jak sie z Asie przebudzimy to znajdziemy twoja teściową w środeczku. Nie ma głupich!
Współczuję, aż bym cię zaprosiła :(
Z moich znajomych na FB , jeden chłopak pozornie cichy kiedyś w sylwestra napisał kto go przygarnie i posypało mu się sporo propozycji, widzualam na zdjęciach że bawił się dobrze:) może ty się nie bój do kogoś zagadać na ten temat. Albo idź do jakiegoś klubu na sylwestra
Ale...tak szczerze? Przedstawiłeś wersję Sylwestra, która jest - co do zasady - najbardziej oczywista. W sensie, jasne - znajdą się tacy, dla których spędzenie tego dnia w domu, to hańba, tragedia i w ogóle dramat, ale...czy to znaczy, że każdy tak musi? Praktycznie wszystkie "ostatnie dni w roku" spędziłem w taki sposób - rodzina, TV, chipsy, coś do picia, potem fajerwerki i kto o której chciał, to szedł spać. Bez tej spiny, że trzeba wyglądać nie wiadomo jak, odpi**** się "jak szczur na otwarcie kanału", zapłacić nie wiadomo ile i koniecznie, ale to KONIECZNIE dobrze się bawić :) Następnego dnia wstajesz praktycznie bez kaca, wychodzisz na spacer, oglądasz skoki w Garmisch-Partenkirchen...I życie jest piękne :D
A ja tam takie spędzanie sylwestra lubię najbardziej. Z dobrą książką/filmem, dobrym jedzeniem, w domu. Cisza, spokój. Tylko przed północą biorę butelkę szampana za 5zł i wypełzam na zewnątrz pooglądać fajerwerki.
czasem na fb w większych miastach (może w mniejszych też) organizowane są takie integracyjne sylwestry, w sensie, że można przyjść samemu i poznać nowych znajomych. Weź czegoś poszukaj
Dla mnie byłby to sylwester idealny...
Zapraszam do siebie na Sylwestra ;)
Nie pamiętam innego sylwestra, od zawsze spędzamy go z rodziną w ten sposób. W sumie wolę to niż mega imprezę
Tylko że autor spędza go zupełnie sam
U mnie Sylwester to właściwie dzień jak co dzień 😂 Bo czym tu się ekscytować? Że się cyferka w dacie zmieniła? Inni niech sobie świętują jak chcą, nawet codziennie jak znajdą powód do świętowania ;)
Jednego roku tylko wybrałem się na rynek na pokaz laserowy z fajerwerkami. Było fajnie, ale potem przez 3 tygodnie leczyłem zapalenie ucha, także trudno mi jednoznacznie powiedzieć czy nie żałuję tego wyjścia 😜
Szczerze? Mam już swój iście "zaawansowany wiek" w postaci 30 z hakiem, dzieci, męża i mogę stwierdzić z autopsji, że bale sylwestrowe są przereklamowane... Zawsze kojarzyły mi sie z weselem. Do 12 impreza jako tako się kręci a po 12...cóż już mniej fajnie 😊 Sylwester idealny (według starszawego babola): dom, góra fajnego jedzenia, soplica wiśniowa i maraton marvela w tv 😀
O tak tak 😊 maraton Marvela jak najbardziej
Aż mi się przypomniało jak w Sylwestra po północy oglądałam z mamą i siostrą trzy filmy Iron Mana pod rząd 😃