#PM1KL
Mam media społecznościowe, ale nie jestem tam zbytnio aktywny, mało zdjęć, informacji. Jedyne, z czego regularnie korzystam, to Instagram. Mam tam w obserwowanych trochę znajomych. Pamiętam ich jako nastolatków. Szczególnie dziewczyny, kobiety, dodawały takie zdjęcia, relacje, że byłem w lekkim szoku, że tak dobrze wyglądają. Naprawdę takie 10/10. Widziałem je tylko na Instagramie, ale myślałem, że tak też jest w rzeczywistości. Bo niby po co ktoś miałby przerabiać zdjęcia, szczególnie mieszkając na wsi, gdzie każdy się zna?
W miejscu, gdzie się wychowałem, akurat niedawno otworzyli Dino, więc można tam wszystkich spotkać.
Znałem osoby ze zdjęć, relacji, ale nie poznałem ich na żywo...
Trochę mnie to zniszczyło, po co tak oszukiwać siebie, to jakby mieć dwa osobne życia.
#VHh1v
#dCQRV
Już jako dziecko była bardzo problematyczna. W wieku 19 lat życie potoczyło się tak, że musiałam wziąć ją pod opiekę, aby nie trafiła domu dziecka. Teraz mam 24 lata i codziennie tylko mam w głowie, jaki mogłabym mieć spokój, gdyby jej nie było. Codziennie mam z nią jakieś problemy (a to papierosy, a to wagary) i szczerze nie daję rady. Oczywiście o zrobieniu czegokolwiek przez nią nie ma mowy. Porzuciłam swoje plany, marzenia, rozstałam się nawet z chłopakiem przez nią i po co? Chyba tylko po to, aby nie zawieść mamy i taty, którzy patrzą na mnie z góry. Od siostry pewnie nawet „dziękuję” w życiu nie usłyszę.
#8VGVG
Przede mną do ławki usiadła... ehmmm, wcisnęła się rodzinka: mama, tata oraz ich córeczka (na oko 6 lat). Jakoś w połowie mszy dziewczynce zachciało się słodyczy, więc zamieszanie, bo tatuś musiał lecieć na stragany kupić coś słodkiego. Pomyślałam, że to tylko dziecko i jakoś się tym nie przejęłam. Jednak przychodzi tata z workiem pełnym słodyczy. To, co mnie najbardziej zdziwiło i aż zszokowało, to mamusia, która jako pierwsza otworzyła foliowe woreczki i postanowiła spróbować wcześniej wspomnianych słodyczy. Przy tym zachwycała się, że bardzo dobre itp.
Rozumiem, że niektórzy chodzą do kościoła, bo to obowiązek, ale myślę, że trzeba uszanować innych oraz to, że jest to miejsce, w którym trzeba się inaczej zachować. Według mnie matka powinna na te pół godzinki zrezygnować ze słodyczy i dać dobry przykład dziecku.
#Ety2d
Wracam z pracy, szósta rano, zima, jest jedno wolne miejsce. To miejsce jest wzdłuż trawnika. Około ósmej budzi mnie dobry sąsiad, że straż miejska jest koło mojego auta. Jeden ze starych sąsiadów zgłosił mnie, bo koło wystawało nad trawnik w 1/3 swojej szerokości. W sumie nie stałem na trawie, tylko koło wisiało nad. Dlaczego mnie zgłosił? Bo to jego miejsce od 40 lat. Nieważne, że od pięciu lat nie ma auta i już nie jeździ. Ponoć każdy, kto tam zaparkuje, musi się liczyć z każdorazowym sprawdzeniem przez sąsiada, czy nie wystaje poza krawężnik. Straż miejska powiedziała, że często mają tu zgłoszenia, ale w tym wypadku nawet nie mają za co dać mandatu, bo w sumie ziemi nie dotyka. Poza tym i tak wszystko przykryte śniegiem, więc rozumieją to, że można nie zauważyć.
Druga historia po paru latach, inny sąsiad zaczepia mnie ile mam samochodów pod blokiem. Mówię zgodnie z prawdą, że dwa. Jeden nowy, drugi sprzedaję. Uznał, że mam robić wyjazd jednym spod bloku, bo nie ma gdzie parkować. 30 metrów dalej ma 10 wolnych miejsc. Ale on tam się parkować nie będzie, bo jemu tam nie pasuje. Drugi sąsiad kilka dni później przyszedł i zaczął mówić teksty w stylu „młodzi to za dobrze mają, dwa samochody, w dupach się przewraca”.
Wychodzi na to, że najlepszym sposobem na poznanie sąsiadów jest zaparkować pod blokiem...
#at4mN
Tak, to był pierwszy raz, kiedy mój (noszony dla bezpieczeństwa) gaz pieprzowy się przydał. Złodziejowi...
#pBbji
Nie zrobiłam tego, ale ten plan dalej siedzi w mojej głowie.
#xTZFS
I postękuję, i napinam się, aby go zmobilizować do wyduszenia tego potwora...
Udało się!
Popuściłem...
Chyba zasługuję na jakiś order?
#Lx63Q
W środku nocy facet zniknął z naszego łóżka. Znalazłam go... patrzyłam dobre kilka minut, jak się bzykają po cichu, żeby mnie nie zbudzić. Nie wytrzymałam. Ściągnęłam ją z niego, a następnie młotkiem rozwaliłam jej szklany stół, szafę, umywalkę i zostawiłam młotek w ścianie. Zabrałam kasę, portfel i dokumenty mojemu „narzeczonemu” i wyszłam. Czyżbym przesadziła?