#vn4os
Pary, którym odmówiono w jednym ośrodku, próbują w kolejnym, ponieważ nie ma jednolitych przepisów. Małżeństwo, które według jednych wewnętrznych zasad nie spełnia kryteriów kwalifikacyjnych, gdzie indziej może spełniać. My byliśmy w sumie w trzech ośrodkach, z tym samym skutkiem. Trochę się dowiedzieliśmy o innych osobach, którym odmówiono adopcji i tego powodach. Oto przykłady:
– Teoretycznie maksymalny wiek rodziców adopcyjnych to 40 lat. Są ośrodki, które nie dopuszczają do procedury par, w których przynajmniej jedno przekroczyło 38, a wśród planujących adopcję niemowlaka 36 lat.
– Niestabilne warunki zatrudnienia. Poznaliśmy parę, której odmówiono, bo jedna osoba pracowała na zleceniu.
– Warunki mieszkaniowe. Odmówiono małżeństwu mającemu mieszkanie dwupokojowe. Znamy rodzinę w składzie 2+2+pies mieszkającą w podobnych warunkach i im wystarcza.
– Teoretycznie adoptować może osoba samotna. Poznaliśmy singielkę, która ukończyła procedurę, a wszystkie pary, z którymi zaczynała, już miały dzieci, a ona wciąż czekała. Nie wiemy, jak było dalej, bo nie mamy kontaktu, ale przekonywano ją do rezygnacji.
– Czas trwania małżeństwa. Poznaliśmy parę, która zaczęła starania o adopcję po czterech latach małżeństwa. Nie chcieli czekać roku, bo ośrodek w ich mieście przyjmował małżonków z pięcioletnim stażem, więc jeździli do innego miasta. Gdyby czekali, przeszkodą byłby wiek.
– Odmowa z powodu posiadania dziecka biologicznego. W niektórych ośrodkach się udaje. Znamy rodzinę ze starszymi dziećmi biologicznymi i młodszym adoptowanym.
– Niedostępność emocjonalna stwierdzona w badaniu przez psychologa w ramach procedury.
Nie obwiniam ośrodków, tylko wadliwy system. Uważam, że przepisy powinny zostać ujednolicone i mam nadzieję, że pracownicy podejmujący decyzje kogo zakwalifikować, a kogo odrzucić, kierują się dobrem dzieci, a nie statystykami.
Niewykorzystanie wszystkich metod leczenia niepłodności to też głupi argument. A co jeśli ktoś właśnie chce adoptować, a nie mieć swoje? Skoro na zaświadczenie od psychiatry o leku przed porodem naturalnym, można mieć cesarkę, to tutaj może zaświadczenie od psychiatry o leku przed samą ciąża? Przecież wiele kobiet panicznie się tego boję (w tym ja sama)
Przeczytałem ,,leku" i sens się zgubił. A przy okazji kto tak jak ja może odpisywać na czyjś komentarz ale nie może napisać własnego?
Już mi działa.
Sorki, z telefonu czasem gubię polskie znaki, ten "lek" zamiast lęku rzeczywiście mógł być mylący
Przecież każda kobieta odczuwa lęk przed ciążą i porodem.
Na tyle silny żeby całkowicie zrezygnować z dziecka? Bo ja taki paniczny lęk mam i tak to odkładam w czasie, że za chwilę będzie za późno. Boję się, że zaświadczenie o tokofobii nie pomoże bo czytałam o przypadkach, że lekarze tego nie uznawali...
Dla mnie zupełnie niezrozumiały jest argument o niewykorzystaniu wszystkich metod leczenia niepłodności. Przecież biologiczna niemożność posiadania dzieci nie zawsze jest powodem, dla którego ktoś decyduje się na adopcję. Czasem nie chce mieć własnego dziecka biologicznego, bo na przykład nie chce decydować się na ciążę (jak ja), a czasem wręcz powodem jest chęć przygarnięcia dziecka, które znalazło się w trudnej sytuacji i nie ma domu. Przecież tyle się mówi o tym, że dramatycznie brakuje chociażby rodzin zastępczych i nie ma gdzie umieszczać dzieci. Oczywiście zdecydowanie popieram dokładną i szczegółową weryfikację osób starających się o adopcję, jednak ten argument za odrzuceniem czyjejś kandydatury po prostu mnie nie przekonuje. No chyba, że prawdziwy powód był inny...
Dziwne te warunki, w szczególności w zestawieniu. Bo co, np. ktoś biorący ślub w wieku 32 lat (co dla facetów nie jest jakoś specjalnie dziwne) nie ma żadnych szans na adopcję niemowlaka, bo zanim dobije 5 lat stażu to jest już za stary?
Oni właśnie tacy są. Kiedyś mężczyzna w wieku 18 lat nie mógł wziąć ślubu bez zgody rodziców albo sądu. A teraz zdziwienie że śluby są późno zawierane. Co ciekawe zrównanie wieku od którego można brać ślub u mężczyzny z tym u kobiety to zasługa platfusów. I nie jestem fanem ani platfusów ani pisuarów. Potrafię zauważyć u obu partii pozytywy i negatywy. I tak samo mam z istotami wokół siebie. Po prostu patrzę obiektywnie a przynajmniej się staram.
Czemu tylko dla facetów nie jest dziwne? Obecnie kobiety biorą śluby grubo po 30-stce albo wcale. Połowa moich znajomych nie ma ani ślubu ani dzieci. Teraz to jest norma, czasy się zmieniły.