#LxWpy
To wciąż nieodwzajemniona miłość czy już choroba psychiczna?
#MXMMl
Nie da się opisać uczuć, jakie wtedy we mnie siedziały, jednocześnie chciałam rzucić się mu na szyję i wyściskać, że żyje, a z drugiej miałam ochotę jednocześnie go w tym uścisku udusić. Co się okazało? Mój mądry inaczej mąż wyczytał w internecie, że nasze dziecko już bezpiecznie może się urodzić, doczytał też, że podczas silnego stresu mogę zacząć rodzić. Więc wykombinował sobie, że on mnie wystraszy, ja zacznę rodzić i nasz synek urodzi się idealnie w pewien ważny dla niego dzień...
Nie udało się, dziecko urodziło się po terminie.
PS Mężowi wybaczyłam. Idiota, ale i tak go kocham. Później przepraszał mnie za swój głupi pomysł jeszcze długie tygodnie.
#Y1GcO
#mOA9p
Przed ślubem chciałabym po prostu jednego skoku w bok. Jednej, jedynej nocy na spełnienie marzeń czy pragnień i wrócenia do swojego życia pełnego miłości. Wiem, że nigdy się nie odważę. Jeśli to by wyszło (a kłamstwa zawsze wychodzą na jaw), nie wybaczyłabym sobie. Nie chcę stracić ukochanego, pragnę już rodziny, dzieci, spokojnego życia, a z drugiej strony wiem, że potrzebuję tego ekscesu, sprawdzenia, jak to jest.
#J38qi
Do właściwej części. Jak byłam młodsza, to bardzo lubiłam studiować morderców. Akurat jak miałam jakieś 15 lat, miałam okazję zrobić projekt na temat jednego z nich. Wywiesiłam jego zdjęcia w całym pokoju, popodpisywałam tak, żeby później kojarzyły mi się do prezentacji. Rodzice nie mieli z tym problemu, bo ojciec nawet nie wiedział, kim on był, a matka stwierdziła, że to też element amerykańskiej kultury.
Tak się złożyło, że jakaś daleka rodzina matki akurat chciała przyjechać, bo robiła sobie „tour po Europie”, a że akurat w Polsce jest rodzina (bardzo daleka), to postanowili zostać na dłużej. Moja mama bardzo słabo ich kojarzyła, nawet nie z nazwiska, tylko z imion. Nawet nie bardzo chciała, żeby przyjechali.
Kiedy w końcu przyjechali, okazało się, że mają córkę, trochę młodszą ode mnie. Starsi poszli rozmawiać przy kawie, a ja z tą dziewczynką poszłyśmy się pobawić. Zapomniałam schować tych zdjęć, ale stwierdziłam, że skoro ona ma 9-11 lat, to i tak nie domyśli się kto to. A nawet pewnie doceni, że interesuje się ich kulturą. Kiedy weszliśmy i ona zobaczyła zdjęcia samego kryminalisty i jego ofiar (ich też chciałam zapamiętać), to jakoś tak zbladła, zawołała rodziców. Przyszli, zareagowali tak samo. Ciotka poczerwieniała, wujek szybko wyszedł i opuścili mój pokój. W ogóle nie rozumiałam, o co chodzi.
Dopiero jak już wyszli, mama powiedziała mi, co rzucili na do widzenia. Byli rodziną pierwszej ofiary mojego mordercy...
PS: Projektu nie przedstawiłam.
#wVuIP
Nie lubię tego uczucia. I nie lubię też tego, że czuję się wtedy niekomfortowo, zwłaszcza jak jestem na plaży albo jak jest 30 stopni upału. Masakra.
#m8rIF
Lekcje matematyki mieliśmy rzadko, bo nasza nauczycielka była również dyrektorką. Okazało się, że jesteśmy już sporo w plecy z materiałem, więc wzięła zastępstwo za jakiś inny przedmiot i chciała z nami nadrobić materiał przez dwie godziny z rzędu.
Była fajną, zadbaną kobietą po 40. Czasami wyglądała na przemęczoną, zestresowaną, ale zawsze miała w sobie urok i kobiecość.
Lekcja leciała jak krew z nosa, a ja bardziej skupiałem się na tyłku nauczycielki niż na tym, co pisała na tablicy. Cóż, taki wiek, hormony buzowały...
W pewnym momencie, zauważywszy, że odpływam myślami, wzięła mnie do tablicy. Pomagała mi rozwiązać zadanie, podpowiadała. W jej spojrzeniu było coś zalotnego, kokietującego. W pewnym momencie wzięła ode mnie kredę i stojąc bardzo blisko mnie, zaczęła rozwiązywać zadanie za mnie, przytulając się piersiami do mojego ramienia. Trwało to 10, może 15 sekund i akurat dziwnym trafem przez cały ten czas jej piersi napierały na moje ramię raz mocniej, raz trochę słabiej. Z perspektywy pozostałych osób w klasie musiało to wyglądać naturalnie – ot, nauczycielka tłumaczy coś nieuważnemu uczniowi, może stoi trochę blisko niego, ale pewnie dlatego, że chce, żeby lepiej dotarło do jego pustego łba...
Kiedy rozwiązała do końca zadanie, kazała mi usiąść z powrotem w ławce i wróciła do pisania równań na tablicy. Wtedy zwróciłem uwagę, że chyba zauważyła, że wpatruję się w jej tyłek (miała obcisłe spodnie, takie jakby dzwony opinające pośladki). Może widziała już wcześniej i stąd takie zachowanie przy tablicy?
Pewnie spodziewaliście się czegoś więcej po tym wyzwaniu, ale po prostu nie wyrobiwszy napięcia, podniosłem rękę i spytałem, czy mogę wyjść do toalety. Męska toaleta była naprzeciwko sali, doszedłem dosłownie w 15 sekund, po czym umyłem ręce i jak gdyby nigdy nic wróciłem na lekcję. Był to jedyny raz, kiedy zrobiłem to w szkole.
Nauczycielka w późniejszych miesiącach jeszcze parę razy patrzyła się na mnie dość kokieteryjnie, ale nigdy nie miałem dość jaj, żeby cokolwiek z tym zrobić. No bo w sumie nie było chyba niczego, co mogłem zrobić. Szkoda...
#wwHA0
Ta historia ma 20 lat, a jednak ciągle mnie prześladuje. Dlaczego? Ożeniłem się z kobietą, która była prześladowana w szkole. Wciąż ponosi tego konsekwencje – brak jej pewności siebie itp., a ja czuję się jak jej oprawca, bo zrobiłem coś podobnego komuś innemu.
#v9Z22
Na pewnym przystanku wsiadają dwie dyskutujące babcinki. Jedna z nich podeszła do wyżej wymienionej kobiety i żądała, aby ustąpiono jej tego oto właśnie miejsca. Matka jednak nie ustąpiła, powiedziała, że ma jeszcze sporo drogi przed sobą, a to jedyne miejsce, na którym może siedzieć i mieć przy sobie dziecko, a starsza pani ma wiele innych wolnych miejsc. W zamian za to została zwyzywana na cały autobus od najgorszych.
Na szczęście kierowca w porę zareagował i powiedział przez specjalne urządzenie (tak że słychać było w całym autobusie), że jeżeli babcia się nie uspokoi, to zostanie wyproszona z pojazdu.
Czy te sytuacje zdają się być chore tylko dla mnie? 😑