#G3Bw2
#pL7lo
Pech chciał, że ci sąsiedzi mają syna z zespołem Downa. Nikt nie wie, jak bardzo mnie przeraża, jak leżę na kanapie i oglądam telewizję, a on podchodzi do barierki i się na mnie patrzy. Potrafi stać kilka razy dziennie i mnie obserwować. Zaczyna mnie to tak przytłaczać, że nie wychodzę na balkon. Wiem, nie jego wina, wszystko rozumiem, ale przeraża mnie to, że tak mnie obserwuje. Przed innymi udaję, że tego nie widzę.
#yTlvD
#EVvD7
Sierpień, piątek, ciepły wieczór, jedno z miast kujawsko-pomorskiego. Ponieważ przyjechałam do miasta w celach służbowych, zatrzymałam się u znajomych, aby nie płacić za hotel. Przed 21 wybrałam się po zakup produktów spożywczych na kolację do jednego ze znanych dyskontów. W drodze powrotnej zadzwoniła do mnie znajoma. Jako że pogoda dopisywała, stwierdziłam, iż poświęcę chwilę na rozmowę na dworze.
Siedzę kulturalnie, rozmawiam normalnym tonem o przygotowaniach do ślubu siostry koleżanki. Nagle otrzymuję po ręce wiadrem wody... Pierwsze stwierdzenie: wtf?!? Patrzę w górę, otwarte okno na trzecim piętrze. Siedzę, patrzę dalej. Nagle wychyla się głowa emeryta, coby sprawdzić, czy trafił. Takiego... coś mu nie wyszło. Dostrzegł, iż go widzę, w tempie ekspresowym zamknął okno.
Po pięciu minutach zakończyłam rozmowę, a że był to blok znajomych, weszłam do mieszkania, odłożyłam zakupy i pofatygowałam się na trzecie piętro. Dzwonię raz. Słyszę, jak ktoś podchodzi, szurając po drodze kapciami, i patrzy w judasza, zadzwoniłam drugi i trzeci raz. Nadal nie otworzył drzwi. W mojej głowie narodził się szatański plan – będę dzwonić do skutku. I dzwoniłam! Po 20 min już ktoś chciał otworzyć, ale się wycofał. I tak wyobraźcie sobie 40 minut wkurzającego dzwonka do drzwi. Dzwoniłabym dłużej, ale niestety albo dzwonek się zepsuł, albo ktoś go odłączył.
#R1vZZ
Pewnego dnia wyznał mi, że zawsze marzyło mu się, abym stając nad nim rozkrokiem, kichnęła w trakcie okresu. Z początku uważałam to za żart, ale z biegiem czasu nalegał coraz bardziej, abyśmy to zrobili. Pomyślałam, że wszystko jest dla ludzi i skoro bardzo tego chce, to możemy spróbować.
Gdy nadszedł moment tak bardzo wyczekiwany przez mojego męża, stanęłam mu nad głową i kichnęłam... Naprawdę nie sądziłam, że będzie tak źle... Spojrzałam na niego, a on, cały w mojej krwi, zaczął ją jeść...
Był to tak okropny widok, że z ustami pełnymi wymiocin nie zdążyłam dobiec do toalety.
Przez następne dni codziennie mówił, że chce tego znowu, że bardzo mu się podobało. Ja jednak tego więcej nie chciałam i tłumaczyłam mu, że to miał być tylko raz i wcale mi się to nie podoba. On w końcu stwierdził, że jeśli nie jestem w stanie mu dostarczyć tej atrakcji, to znajdzie sobie inną. Tak właśnie się rozstaliśmy.
Nie spodziewałam się, że na świecie są tacy psychopaci, których podnieca kobiecy okres...
#p2way
A potem teściowa się dziwi, czemu za nią nie przepadam...
#kJ3DY
Wszystko zaczęło się, kiedy mama zaszła w ciążę z trzecią córką. Miałam 11 lat. Zaczęło się ciągłe wyzywanie, mama na dodatek wmawiała sobie, że jej dziecko będzie chore — przez nerwy, które sama generowała. Siostra urodziła się zdrowa i piękna. Na początku czułam do niej niechęć, to było chyba normalne po tym wszystkim, co przeszłam, ale po jakimś czasie pokochałam tę małą istotkę. Myślałam, że wszystko się skończy, siostra przecież urodziła się zdrowa, mama już nie cierpiała z powodu bólu fizycznego i psychicznego. Jednak nie... Ciągle mnie wyzywa.
Kiedyś co wieczór powtarzałam „kocham cię”, ale już tego nie robię, ponieważ gdy słyszę taką odpowiedź, to mi się odechciewa żyć... „Yhy... widzę właśnie, jak mnie kochasz”, „jak ktoś kocha, to pomaga” itp. Suka, qurwa, głupia, brzydka, gnojowica, nierób... Przyzwyczaiłam się do tego. Ale dlaczego? Przecież odkurzam, zamiatam, chętnie chodzę do sklepu i nie tylko, spaceruję z siostrą, myję naczynia, wieszam pranie. Robię dużo... Ale mama i tak mówi, że nie robię NIC. Tak samo dziadek. Mam ROBIĆ. Tylko co? Dziadek mnie wyzywa, rozumiem, że nie znosi mojego taty, ale to nie znaczy, że ja będę taka sama, jak to on mi wmawia.
Kocham rysować, ale nie mam na to czasu, a gdy usiądę, by posiedzieć na telefonie, to słyszę „zabiorę ci ten telefon”, „z kim ty piszesz” itd. Z nikim nie piszę, bo zwyczajnie nie mam z kim. Nawet nie mam koleżanek, bo siostra robi mi okropny wstyd... Jest okropna — gdy idę na spacer, chodzi za mną, dokucza mi, wyzywa nie lepiej niż mama, a na koniec wmawia mi, że ją uderzyłam i ryczy, choć tak naprawdę nic nie zrobiłam i w ciszy znosiłam okropne słowa...
Boże... Co ja mam zrobić? Mamę denerwuję, gdy siedzę, gdy myję zęby, twarz, gdy robię coś wolniej, niż by chciała. Nie daję już rady. Próbuję być twarda, ale już nie potrafię.
#tcCjW
#KrUNJ
Właściciel/pracownik schroniska (wąsaty Janusz) postanowił wziąć odwet. Dostałem po nogach badylem w wyniku pomyłki (byłem podobny do jakiegoś innego chłopca). Skutkiem tego były dwa wielkie siniaki, opuchlizna i spora dawka stresu. Cała sprawa wtedy rozeszła się po kościach (dzisiaj nie do pomyślenia). PTTK wysłało mi oficjalne przeprosiny i sprawa się zamknęła.
Zamierzam pojechać do tego schroniska i porozmawiać sobie z owym Januszem — o ile jeszcze tłuścioch dycha. Czekam na ten dzień od wielu lat.