#Q9Qj7

Mój tata zawsze był nadpobudliwy i nieco szalony, ale pewnego razu zdecydowanie przesadził. Któregoś dnia przyszedł do mojego pokoju rano, żeby mnie obudzić, bo stwierdził, że za długo śpię. Wychodząc, nie zamknął za sobą drzwi, więc ja wkurzona wstałam z łóżka i trzasnęłam je dosyć mocno. Nagle usłyszałam, że ojciec biegnie z prędkością światła do mojego pokoju, wyjmuje mi drzwi z zawiasów i zabiera je ze sobą... Nie wiedziałam wtedy, czy się śmiać, czy płakać.

#G3Bw2

Uwielbiam oglądać bajki Disneya. Wiadomo, „Król Lew”, „Herkules”, „Piękna i Bestia”, „Zaplątani” itp. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że po obejrzeniu bajki czuję się podniecona i oglądam pornosy, myśląc sobie, jakimi księżniczki są su*ami, że chcą być ostro zerżnięte i wyobrażam sobie, co się dzieje po przysłowiowym „i żyli długo i szczęśliwie”. No to tyle, dziękuję za uwagę.

#pL7lo

Wynajmuję mieszkanie w nowym bloku od lutego. Blok w kształcie litery L. mieszkanie mam na pierwszym piętrze w samym rogu tego L w wewnętrznej stronie. Tak zauroczyło mnie mieszkanie, że nie zwróciłam nawet uwagi na to, że obok mam sąsiadów, którzy stojąc na balkonie, mogą zobaczyć, jak leżę na kanapie. Niestety kanapy nie da się inaczej ustawić ze względu na złącza telewizyjne ustawione na innej ścianie. 
Pech chciał, że ci sąsiedzi mają syna z zespołem Downa. Nikt nie wie, jak bardzo mnie przeraża, jak leżę na kanapie i oglądam telewizję, a on podchodzi do barierki i się na mnie patrzy. Potrafi stać kilka razy dziennie i mnie obserwować. Zaczyna mnie to tak przytłaczać, że nie wychodzę na balkon. Wiem, nie jego wina, wszystko rozumiem, ale przeraża mnie to, że tak mnie obserwuje. Przed innymi udaję, że tego nie widzę.

#yTlvD

Jestem gibka, jak to określają niektóre osoby... Mam 17 lat i od 10 lat ćwiczę gimnastykę. Potrafię wyginać się w każdą stronę, podnosić wysoko nogi, zakładać je za głowę i tak dalej... Często słyszałam niewybredne komentarze, że w łóżku pewnie jestem zdolna. Nie jestem. Ale obgryzanie paznokci u stóp wychodzi mi niezmiennie dobrze już od długiego czasu... Co dziwniejsze, tych u rąk nie tknę.

#EVvD7

Jak myślicie? Ile minut człowiek jest w stanie cierpliwie wysłuchiwać dzwonienia do drzwi?

Sierpień, piątek, ciepły wieczór, jedno z miast kujawsko-pomorskiego. Ponieważ przyjechałam do miasta w celach służbowych, zatrzymałam się u znajomych, aby nie płacić za hotel. Przed 21 wybrałam się po zakup produktów spożywczych na kolację do jednego ze znanych dyskontów. W drodze powrotnej zadzwoniła do mnie znajoma. Jako że pogoda dopisywała, stwierdziłam, iż poświęcę chwilę na rozmowę na dworze.
Siedzę kulturalnie, rozmawiam normalnym tonem o przygotowaniach do ślubu siostry koleżanki. Nagle otrzymuję po ręce wiadrem wody... Pierwsze stwierdzenie: wtf?!? Patrzę w górę, otwarte okno na trzecim piętrze. Siedzę, patrzę dalej. Nagle wychyla się głowa emeryta, coby sprawdzić, czy trafił. Takiego... coś mu nie wyszło. Dostrzegł, iż go widzę, w tempie ekspresowym zamknął okno.
Po pięciu minutach zakończyłam rozmowę, a że był to blok znajomych, weszłam do mieszkania, odłożyłam zakupy i pofatygowałam się na trzecie piętro. Dzwonię raz. Słyszę, jak ktoś podchodzi, szurając po drodze kapciami, i patrzy w judasza, zadzwoniłam drugi i trzeci raz. Nadal nie otworzył drzwi. W mojej głowie narodził się szatański plan – będę dzwonić do skutku. I dzwoniłam! Po 20 min już ktoś chciał otworzyć, ale się wycofał. I tak wyobraźcie sobie 40 minut wkurzającego dzwonka do drzwi. Dzwoniłabym dłużej, ale niestety albo dzwonek się zepsuł, albo ktoś go odłączył.

#R1vZZ

Byłam mężatką 3 lata. Z moim byłym mężem znałam się 5 lat przed ślubem. Nasze życie seksualne zaczęło się rok po tym, jak oficjalnie zostaliśmy parą. Powiem szczerze, że zawsze mnie zaskakiwał, gdy dochodziło do rzeczy. Ale tym, co zrobił i co było powodem naszego rozwodu, zaskoczył samego siebie...

Pewnego dnia wyznał mi, że zawsze marzyło mu się, abym stając nad nim rozkrokiem, kichnęła w trakcie okresu. Z początku uważałam to za żart, ale z biegiem czasu nalegał coraz bardziej, abyśmy to zrobili. Pomyślałam, że wszystko jest dla ludzi i skoro bardzo tego chce, to możemy spróbować.

Gdy nadszedł moment tak bardzo wyczekiwany przez mojego męża, stanęłam mu nad głową i kichnęłam... Naprawdę nie sądziłam, że będzie tak źle... Spojrzałam na niego, a on, cały w mojej krwi, zaczął ją jeść...

Był to tak okropny widok, że z ustami pełnymi wymiocin nie zdążyłam dobiec do toalety.
Przez następne dni codziennie mówił, że chce tego znowu, że bardzo mu się podobało. Ja jednak tego więcej nie chciałam i tłumaczyłam mu, że to miał być tylko raz i wcale mi się to nie podoba. On w końcu stwierdził, że jeśli nie jestem w stanie mu dostarczyć tej atrakcji, to znajdzie sobie inną. Tak właśnie się rozstaliśmy.

Nie spodziewałam się, że na świecie są tacy psychopaci, których podnieca kobiecy okres...

#p2way

Mojej drugiej połówce zdiagnozowano nowotwór. Niemały i kiepsko umieszczony, więc w pewnym momencie przyszedł czas na biopsję. Planowaliśmy pojechać razem i poprosiliśmy moją teściową (mieszka obok i mogłaby podjechać po pracy), aby zajęła się na kilka godzin potomstwem (około rocznym). Niestety stwierdziła, że musi iść do kosmetyczki i nam w tym nie pomoże... Na szczęście moja mama wzięła urlop i przyjedzie nam pomóc (pięć godzin samochodem w jedną stronę).

A potem teściowa się dziwi, czemu za nią nie przepadam...

#kJ3DY

Kiedy miałam parę lat, mama rozwiodła się z tatą. Zrobili podział dzieci, w wyniku czego mama ma mnie, a tata mojego brata. Mama związała się z drugim facetem. Jedno dziecko i wypad z domu, drugie — zostawił mamę po raz drugi, a trzecie dziecko?  W ogóle olał. Mam więc trzy siostry przyrodnie, jedna lat 8, druga niecałe 6, trzecia ma roczek. Mieszkamy w małej miejscowości, obok domu dziadków.
Wszystko zaczęło się, kiedy mama zaszła w ciążę z trzecią córką. Miałam 11 lat. Zaczęło się ciągłe wyzywanie, mama na dodatek wmawiała sobie, że  jej dziecko będzie chore — przez nerwy, które sama generowała. Siostra urodziła się zdrowa i piękna. Na początku czułam do niej niechęć, to było chyba normalne po tym wszystkim, co przeszłam, ale po jakimś czasie pokochałam tę małą istotkę. Myślałam, że wszystko się skończy, siostra przecież urodziła się zdrowa, mama już nie cierpiała z powodu bólu fizycznego i psychicznego. Jednak nie... Ciągle mnie wyzywa.
Kiedyś co wieczór powtarzałam „kocham cię”, ale już tego nie robię, ponieważ gdy słyszę taką odpowiedź, to mi się odechciewa żyć... „Yhy... widzę właśnie, jak mnie kochasz”, „jak ktoś kocha, to pomaga” itp. Suka, qurwa, głupia, brzydka, gnojowica, nierób... Przyzwyczaiłam się do tego. Ale dlaczego? Przecież odkurzam, zamiatam, chętnie chodzę do sklepu i nie tylko, spaceruję z siostrą, myję naczynia, wieszam pranie. Robię dużo... Ale mama i tak mówi, że nie robię NIC. Tak samo dziadek. Mam ROBIĆ. Tylko co? Dziadek mnie wyzywa, rozumiem, że nie znosi mojego taty, ale to nie znaczy, że ja będę taka sama, jak to on mi wmawia.
Kocham rysować, ale nie mam na to czasu, a gdy usiądę, by posiedzieć na telefonie, to słyszę „zabiorę ci ten telefon”, „z kim ty piszesz” itd. Z nikim nie piszę, bo zwyczajnie nie mam z kim. Nawet nie mam koleżanek, bo siostra robi mi okropny wstyd... Jest okropna — gdy idę na spacer, chodzi za mną, dokucza mi, wyzywa nie lepiej niż mama, a na koniec wmawia mi, że ją uderzyłam i ryczy, choć tak naprawdę nic nie zrobiłam i w ciszy znosiłam okropne słowa...
Boże... Co ja mam zrobić? Mamę denerwuję, gdy siedzę, gdy myję zęby, twarz, gdy robię coś wolniej, niż by chciała. Nie daję już rady. Próbuję być twarda, ale już nie potrafię.

#KrUNJ

Lata temu byłem pacjentem pewnego sanatorium. Miałem wtedy 9 lat. Wraz z grupą młodych kuracjuszy wybraliśmy się na wycieczkę w góry. Pilnowali nas wychowawcy. W schronisku, do którego dotarliśmy, równocześnie znajdowała się jeszcze inna grupa, rozwydrzone dzieciory, które głośno się zachowywały i skakały po stołach.
Właściciel/pracownik schroniska (wąsaty Janusz) postanowił wziąć odwet. Dostałem po nogach badylem w wyniku pomyłki (byłem podobny do jakiegoś innego chłopca). Skutkiem tego były dwa wielkie siniaki, opuchlizna i spora dawka stresu. Cała sprawa wtedy rozeszła się po kościach (dzisiaj nie do pomyślenia). PTTK wysłało mi oficjalne przeprosiny i sprawa się zamknęła.

Zamierzam pojechać do tego schroniska i porozmawiać sobie z owym Januszem — o ile jeszcze tłuścioch dycha. Czekam na ten dzień od wielu lat.
Dodaj anonimowe wyznanie