Moja babcia mieszka razem ze swoją najstarszą córką, jej mężem i dziećmi w malutkiej wiosce. Ledwo wiązali koniec z końcem, więc wpadli na genialny pomysł. Handel zagranicznymi fajkami. Wszystko szło znakomicie, w miesiąc zarabiali tyle, co kiedyś w rok. Interes się kręcił przez długi czas, dopóki ktoś z sąsiadów poczuł się zazdrosny.
Szósta rano, kryminalna wpada na chatę, zawija mojego wujka, wywraca cały dom do góry nogami i zabiera wszystkie pieniądze oraz towar. Ale zaraz, zaraz... nie wszystkie! Moja babcia, jako rezolutna 75-latka, gdy zobaczyła, co się święci, szybko wyciągnęła ze swojej skrytki kilka tysięcy, wsadziła w majtki i udawała głuchoniemą.
Święta, zatem normalne rodziny siedzą razem w domach, spędzają wspólnie każdą chwilę i w końcu mają czas na szczere rozmowy, bliskość i pielęgnację więzi…
Jasne. Mój mąż od tygodnia gra w „Wiedźmina” i tyle go widziałam.
W liceum miałem dziewczynę i powoli zamierzaliśmy współżyć. Na początku próbowaliśmy przyzwyczaić się do tej myśli, nic na siłę i powoli. Tylko że ja od pewnego czasu zdawałem sprawę, że tam na dole coś jest u mnie nie tak. Otóż miałem tak dużą stulejkę, że nawet nigdy nie widziałem swojej „szyszki”. A oddawanie moczu polegało najpierw na napełnianiu się takiego balonika ze skóry. Późno się dowiedziałem, że tam jestem tak zbudowany i coś pod tą skórą się znajduje. I to coś bardzo przyjemnego w użyciu ;). Dowiedziałem się tego z filmów dla dorosłych. Widziałem to już jakiś czas, ale nie wpadło mi na początku do głowy, że ja też tak mam. Nawet moja masturbacja wyglądała tak, że obcierałem samą skórę od przodu.
Wracając do dziewczyny i mojego przygotowania, zacząłem rozciągać skórę, doznałem bardzo odczuwalnego załupka. Później bardziej uważałem. I po trochu wraz z kilkoma ranami, w końcu mój mały przyjaciel był zdolny do czegoś więcej. Nie wiem, czy postępowałem słusznie, prawdopodobnie powinienem udać się do lekarza i on chirurgicznie pozbawiłby mnie napletka. Ale naprawdę nie miałem z kim o tym porozmawiać w domu, a wstydziłem się mega. Do tej pory wydaje mi się, że mam za dużo skóry w tym miejscu.
Może ktoś miał podobnie? Do tej pory nie wiem, jak powinienem wtedy postąpić. To moje pierwsze wyznanie tu, boję się trochę złej oceny z waszej strony, jak i tego, że ktoś mi pokaże to wyznanie i powie coś głupiego na mój temat.
Od pewnego czasu mam problemy ze skórą. Lekarze nie mają pomysłów: dostaję w kółko sterydy albo antybiotyki albo jedno z drugim ew. super drogie mydła i balsamy, a i tak nic nie działa. Zaczęłam więc uczyć się czytania składów. Nie jestem w tym mistrzem, co chwila dopisuję nowe substancje do mojej listy, co za co odpowiada, ale na podstawie tego, co już wiem, odstawiłam masę badziewia z mojego życia. Nawet w produktach dla dzieci znajdują się rzeczy, które całkowicie powinny wypaść z obiegu kosmetycznego. Są oczywiście normy, że dany składnik nie szkodzi w jakiejś dawce, ale skąd mam wiedzieć, że jak ten składnik jest w kremie i żelu pod prysznic, to już go nie przekraczam, albo skoro dane składniki ze sobą reagują, to używając nieświadomie kilku produktów, robię sobie krzywdę. Jestem wściekła, bo nie każdy musi wiedzieć wszystko, a w obecnym świecie nastawionym tylko na kasę, albo znasz się na wszystkim, albo się truj.
Najlepsze jest to, że są kosmetyki z ładnym albo przynajmniej niezłym składem bardzo często produkowane u nas w kraju, nasze rodzime marki, o których bym w życiu nie usłyszała, gdyby nie moje problemy – i na to też jestem wściekła, bo zagraniczny (i polski pewnie też) syf można kupić na każdym kroku.
Kończąc historię, ograniczenie chemii daje lepsze rezultaty niż super drogie (i syfiaste) emolienty od lekarzy. Sterydów i antybiotyków też już nie stosuję.
Z serii „moje dziwactwa”: jak kładę się spać, to nie kładę głowy na poduszkę, tylko pod poduszkę.
Mam takie małe dziwactwo: myję ręce przed wyjściem z domu, po powrocie do domu, przed jedzeniem, po jedzeniu, po skorzystaniu z toalety, ale też oczywiście przed skorzystaniem z toalety. Myję je też po wielu innych czynnościach, a jak paliłem, to myłem nawet po papierosie.
Niezmiernie podziwiam i szanuję moją współlokatorkę za jej wytrwałość i determinację. W ostatni tydzień marca schudła dwa kilo!
Nie miała co jeść, bo kupiła sobie trzy pary butów w jednym miesiącu.
Stało się to 5-6 lat temu, byłam singielką, no i z racji tego byłam zarejestrowana na stronie randkowej. Pewnego razu napisał do mnie chłopak bez żadnego zdjęcia. Normalnie to do takich nawet nie odpisywałam, ale tego dnia nudziło mi się i zaczęliśmy głupoty pisać, i tak przez parę tygodni. W końcu zaproponował, żeby się u mnie spotkać, no wiadomo po co. Nie wiem, co mi odbiło, ale się zgodziłam!
Przyszedł, nie pokazał mi swojej twarzy, a cała ta chora sytuacja mnie z jakiegoś chorego powodu nieźle nakręciła. Mieliśmy ostrą zabawę, ale nie miałam pojęcia, jak wyglądał, kim był. Do tej pory nie wiem!
Nieraz się zastanawiałam, co mi odbiło! Przecież mógł mnie zamordować, okraść lub czymś zarazić! Miałam naprawdę więcej szczęścia niż rozumu.
Po tym zdarzeniu zerwałam całkowicie kontakt i na tym się zakończyło. To była tak chora sytuacja, że nigdy nikomu się nie przyznałam i milczeć będę do grobowej deski!
Idąc na święconkę z młodszą, pięcioletnią siostrą spotkałyśmy wychudzonego kundelka.
Ania zapytała mnie, czy może wziąć sobie kawałek kiełbasy, na co zdziwiona się zgodziłam, bo przecież dopiero co jadła śniadanie. Ta jednak wzięła całą i rzuciła uradowanemu pieskowi. Już wtedy niektóre panie patrzały na nas z pogardą, bo to przecież miało być poświęcone, bo nie dla psa kiełbasa!
Zauważyłam, że pies utyka, więc szybko podreptałam z siostrą do lecznicy parafialnej, a tam jeszcze więcej ludzi się na nas gapi z pogardą.
Weszłyśmy do kościoła piętnaście minut spóźnione, jednak myślę, że większym grzechem byłoby nie pomóc pieskowi, z czym nie zgodziły się starsze panie, wytykając nas palcami podczas symbolicznego święcenia koszyków.
Aż trzy moje bardzo bliskie koleżanki są kosmetyczkami. Z entuzjazmem proponują, że zrobią mi różne fajne zabiegi, ja jednak mówię, że sama pielęgnuję swoją cerę domowymi sposobami.
Tak naprawdę chodzę do konkurencji, bo nie chcę, żeby widziały, jaka jestem brzydka bez makijażu.
Dodaj anonimowe wyznanie