#EopqF
Od dwóch lat chodziłam tam codziennie rano z zaspaną i niezadowoloną miną, jak to bywa o siódmej rano. Zawsze jednak wysiliłam się na uśmiech i oczywiste zwroty grzecznościowe w kierunku pracownic. Mój wygląd jednak przesądził o opinii na mój temat. Mam tatuaż na szyi, trzy kolczyki w uszach i jeden w wardze. W takich momentach jestem naprawdę zawiedziona ludzką postawą i tym, jak oceniają książkę po okładce.
Jedynym rozumiejącym moje postępowanie okazał się mężczyzna ze sklepu. Wybiegł zaraz po moim wyjściu i podał mi z uśmiechem na twarzy napój, który miałam w planach kupić, po czym jeszcze raz podziękował i powiedział, że wcale nie myśli tak jak ta kobieta.
#HYfn8
Nie było mi do śmiechu.
#dGSth
#SRfqs
Po około 2 miesiącach dowiedziałem się, że straciłem prawo jazdy i mam zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych (i rowerów!) przez okres dwóch lat.
Od tamtego czasu minęło 10 lat, obecnie mam 27 lat i poruszam się normalnie samochodem (nigdy pod wpływem), korzystam z pojazdów jak każdy przeciętny człowiek w swoim życiu prywatnym. Jednak wciąż głupio jest mi przyznać się przed rodziną i znajomymi, że miałem kiedyś taką wtopę.
Pozdrawiam, kierowca karetki.
PS Od kolegów po fachu słyszę, że jestem najlepszym kierowcą w mieście.
#F4yPE
Mam chorą tarczycę i staram się najmocniej jak tylko się da zrzucić zbędne kilogramy, ale ciężko jest się nie załamać, kiedy jedyne, co się słyszy od najbliższej rodziny, to obelgi typu „dupa jak trzydrzwiowa szafa”, a warto zaznaczyć, że dziadek sam waży ponad 150 kilogramów. To jedyne, co potrafi robić, poza zgrywaniem pana „wszystko wiem najlepiej”. Sprawia tylko, że coraz bardziej się nienawidzę i nie mogę na siebie nawet patrzeć.
#cNXK6
Kiedyś byli u mej babci. Babcia zrobiła duszone mięso, kaszę gryczaną i szpinak. A ciotka spytała, czy moglibyśmy ugotować ziemniaczki, bo jej misiaczek nie lubi kaszy, no i wolałaby pomidorka, bo on nie lubi szpinaczku.
W dodatku przed jedzeniem mówi mu „umyj rączki”. A przy pakowaniu na wyjazd pakuje mu piżamkę i MAJTUNIE... Czasem aż mnie dusi, żeby jej coś powiedzieć, ale wstrzymuję się ze względu na moją mamę.
#Jvxdk
Jest to dla mnie bardzo dziwne i paradoksalnie przykre uczucie, bo wiem, że może umrzeć, ale przez chorobę nie pije alkoholu i nie zatruwa nam życia codziennymi awanturami.
#OtOBt
Płynę sobie, a tu przede mną fala. Wielka fala jak stodoła, jeśli nie większa. Przestraszyłam się i chciałam wrócić na brzeg, tam mój tata skakał na plaży i wolał mnie, bo podobno trzy takie fale z rzędu na mnie płynęły. Jednak wrodzona śmiałość powróciła po chwili słabości i stwierdziłam, że i tak nie zdążę dopłynąć do brzegu przed załamaniem fali, więc spróbuję ją przepłynąć.
Nie udało mi się. Fala się złamała. Uderzyłam o dno, szorując parę metrów po nim. Wynurzyłam się, patrzę, tam metr ode mnie moja ulubiona czapka! Płynę w jej stronę. BACH! Druga fala, tak jak jej poprzedniczka, zapewniła mi bliskie spotkanie z dnem, poczułam jakiś materiał w okolicy stóp. Czapka! Próbowałam ją złapać.
BACH! Trzecia fala nadeszła, wyrzuciła mnie na brzeg. Wstaję więc, przodem do morza, oczy zamknięte, żeby nie piekły, bo woda słona, stoję i oddycham po paru chwilach pod wodą. Delikatny wiatr owiewa moje ciało, myślę sobie – sprawdzę, czy mi się majtki nie podwinęły. Łapię się więc za tyłek i nie napotykam nic, co by osłaniało mi tę część ciała! Otwieram oczy, patrzę w dół, jestem goła! Fala porwała mi dół od stroju! Wracam więc pędem do wody i wołam rodziców o cokolwiek do przykrycia się.
Cała plaża wręcz tarza się ze śmiechu, to i ja zaczęłam z nimi. Dobrze, że stałam przodem do morza ;)
Tylko czapki szkoda.
#g8ZDP
Wszystko zaczęło się może trzy lata temu. Byłam samotna, a przy tym też nieśmiała, chcąc więc kogoś poznać, szukałam ludzi głównie w internecie. Poznawałam różnych mężczyzn, ale co było dosyć spodziewane, większość nie była zainteresowana niczym ponad spotkaniami z seksem w roli głównej. Aż w końcu padło na NIEGO, niejakiego Macieja. Pisaliśmy ze sobą dosyć długo, wymieniliśmy się zdjęciami, a później kontaktami na Skype. Tam widywaliśmy się ze sobą przez kamerki i tak miesiącami rozmawialiśmy. Przyznam, że podobał mi się, a jego komplementy sprawiały mi przyjemność. W końcu jednak padła z jego strony deklaracja, o którą być może powinnam zapytać już na samym początku. Był w związku... Nie zamierzał się rozstawać, a znajomości z internetu traktował jak niewinne zabawy. Poczułam się głupio, jakbym była oszukana, ale w końcu niczego mi nie obiecywał. Nie chcąc pokazać mu, jak bardzo mnie to uraziło, stworzyłam wokół siebie aurę zimnej suki. Miało mu to pokazać, jak małe zrobił na mnie wrażenie, że nim gardzę, ale to go tylko nakręciło i nasza znajomość przeniosła się na inny poziom. Sama nie wiem, czemu w to weszłam. Czułam, że to złe, że powinnam go usunąć ze swojej głowy i z grona znajomych, ale tłumaczyłam sobie, że zaraz znajdzie w internecie drugą taką jak ja, a jego dziewczyna nigdy się o niczym nie dowie, o tych flirtach za jej plecami.
Postanowiłam zbliżyć się do niego na tyle, by móc jej jednak o wszystkim jakoś dać znać. Kontynuowaliśmy znajomość, niezwykle go pociągałam, aż w końcu doszło do spotkania na żywo, najpierw pierwszego, później kolejnego. Kręcił mnie fizycznie, doszło do intymnego dotykania się, nawet seksu oralnego. Strasznie współczułam jego dziewczynie, nie miał z tym żadnych problemów, sama myślałam, że to tylko dowód na to, że jest złym człowiekiem, że ja czy inna, byłby ten sam efekt.
Mijały miesiące, rok, aż w końcu uznał, że zaprosi mnie do ich wspólnego mieszkania. Ona miała być u swoich rodziców. Po wszystkim weszłam do łazienki i zostawiłam karteczkę w opakowaniu z podpaskami. Napisałam, że mężczyzna, z którym mieszka ją zdradza. Że przepraszam za całą sytuację. Wcale nie czuję się bez winy, ale nie wiem, co miałam robić.
Gdy wyszłam, zablokowałam go na Skypie. Zerwaliśmy zupełnie kontakt. Nie wiem, czy ona kiedykolwiek się o tym dowiedziała. Wiem, że w jego głowie byłam zimną, wyrachowaną suką. W rzeczywistości jestem przeciętną szarą myszką. Jestem teraz szczęśliwa, ale z tyłu głowy zastanawiam się, ile osób na świecie jest tak zdradzanych, w erze internetu o to wszystko niezwykle łatwo...