#DGGpV

Często słyszy się komentarze typu „Nie wolno się spotykać z byłymi przyjaciółek”.
Chciałam podzielić się moją historią i tym, jak ja to widzę i jak boli mnie to podejście wielu ludzi, że „byłych swoich przyjaciółek się nie tyka”.

Liceum. Udało mi się zdobyć paczkę przyjaciółek. Częścią tej paczki była D. D miała chłopaka (X) i wkrótce wszystkie go poznałyśmy. Polubiłyśmy go i okazało się, że mam z nim dużo wspólnych tematów. Nasza znajomość opierała się na wymienianiu wiadomości na grupowym czacie, gdzie była też D oraz 5 innych osób. Byliśmy kolegami. Związek D trwał 2 lata i zaczął się psuć. D coraz częściej zaczynała mówić o zerwaniu z X, opowiadała nam o innych chłopakach i o tym, że chce z nimi być. Wszystkie odradzałyśmy D zerwanie i mówiłyśmy, że nie powinna flirtować z innymi, skoro ma chłopaka (miał na nią dobry wpływ, w przeciwieństwie do jej nowych amantów, którzy lubili używki). Mimo rozmów z D stało się nieuniknione i zostawiła X po dwóch latach związku dla chłopaka poznanego tydzień wcześniej.  Kontakt z X nie urwał się ani mi, ani reszcie paczki. Znaliśmy go już ponad rok i był naszym przyjacielem, a nie tylko „chłopakiem D”. Po zerwaniu był załamany i potrzebował wsparcia. Rozmawialiśmy codziennie i z czasem po prostu się zakochałam. Na początku ignorowałam to, ponieważ „byłych chłopaków przyjaciółek się nie tyka”. D wiedziała, że utrzymuję z nim kontakt i wielokrotnie mówiła, że jeśli chciałabym się z nim umówić, to ona nie ma nic przeciwko. Sama na zmianę próbowała zeswatać go ze mną i z inną jego przyjaciółką, bo widocznie głupio jej było, że ona ma już drugiego chłopaka, a on dalej jest sam. No i stało się, zostaliśmy parą. Niestety D zaczęła się zachowywać, jakbym odbiła jej chłopaka. Na zmianę wyzywała mnie i przestawała się odzywać. Czułam się winna i chciałam przeprosić D, naprawić nasze relacje, ale to było niemożliwe. D traktowała mnie jak zdrajcę, nakładała zakazy typu, że nie wolno mi o nim wspominać, nie wolno mi go przyprowadzać do miasta, nie wolno mi się z nim nigdzie pokazywać. Wpadła w szał, gdy wstawiłam nasze wspólne zdjęcie na portal społecznościowy. Przy swoim nowym chłopaku potrafiła zadzwonić do mnie i nakrzyczeć za spotkanie się z X. Potem D odeszła z naszej paczki.

Najgorsze w tym jest to, że ludzie (nawet moja rodzina) gdy dowiadują się, jak poznałam X, zachowują się, jakbym faktycznie go odbiła. Jakby nawet po zerwaniu dalej był tylko „byłym chłopakiem D”, a nie indywidualną osobą, która ma charakter i uczucia. Zachowanie D jest traktowane jako norma, a moje jak kradzież i wbicie noża w plecy.
Nie rozumiem, co złego jest w zakochaniu się w wolnej osobie.
ArabellaStrange Odpowiedz

Nic złego nie ma w takim postępowaniu. To D miała problem.

Diddl Odpowiedz

Mam podejrzenia, że D po prostu liczyła, że X będzie dla niej opcją awaryjną, jakby jej z nowym chłopakiem nie wyszło. Wtedy by było ,,X, ja jednak chcę z tobą być, wróćmy do siebie", a on by się pewnie zgodził, bo widać że mu na niej zależało, skoro przeżywał rozstanie, i D miałaby swoją opcję awaryjną, dopóki znowu kogoś nowego by nie poznała, a tu ups: X związał się z autorką i nici z opcji awaryjnej. Te próby swatania go z tobą albo z inną jego przyjaciółką to pewnie nie było coś, co ona traktowała poważnie, że on naprawdę może się z którąś z was związać.

anonimowe6692

Mogła też podnosić sobie samoocenę trzymając go jako wiecznego adoratora, wystawiać go przyjaciółkom z myślą, że je odrzuci i będzie się mogła czuć taka wyjątkowa, a tu psikus

GdyZakwitnaNagietki Odpowiedz

Oba komentarze trafione, myślę, że dziewczyna potrzebowała opcji awaryjnej i dowwartościowania. Do tego prawdopodobnie zrozumiała, że traktujecie ten związek poważnie i nie będzie w stanie wejść pomiędzy Was "w razie czego". Widziałam taką sytuajcję u mojej przyjaciółki - związała się z byłym mężem, kobiety należącej do "paczki". Stało się to dwa lata porozwodzie, kiedy ona miała już chyba trzeciego partnera, Fakt, że były często jej pomagał zarówno finansowo jak i emocjonalnie chociaż nie musiał bo dzieci nie mieli, więc babka straciła kasę zapomogowo-pożyczkową i rękaw do wypłakania. Nasi znajomi też zapłonęli oburzeniem "jak oni mogli". NIestety dość to naszą grupę podzieliło i musisz się z tym liczyć, że u Was też tak będzie. Historia ma dobre zakończenie bo para jest ze sobą już ponad 10 lat i naprawdę świetnie się dogadują. Nie poddawajcie się presji jeśli jesteście ze sobą szczęśliwi, walczcie.

Soczi Odpowiedz

Mam męża,który był mężem mojej koleżanki. Tak,wiem jak to brzmi. I wiem jak się czujesz,bo to ona poszła z jego kumplem,a gdy mój maz został sam prosiła o opiekę nad nim. Potem wszystkim wmówiła ,że ja go odbiłam.
Nie przejmuj się innymi,ważne że tonie jest dobrze

Dodaj anonimowe wyznanie