#Rhft9
Nigdy nie chciałam mieć dziecka. Mam wrażenie, że to, że je mam, to największy błąd mojego życia. Nie mogę się doczekać, aż pójdzie do przedszkola, a ja będę miała spokój. Ale jeszcze muszę sobie dwa lata poczekać na ten cud.
#uX3YH
Potem jest moje młodsze dziecko, Alicja, całkowite przeciwieństwo rodziny. Nie zrozumcie mnie źle, kocham moje dzieci, ale odkąd Ala się urodziła czułam, że z nią jest coś nie tak. Po porodzie popadłam w depresję, był to bardzo trudny okres dla nas wszystkich. Według mojego lekarza ubzdurałam sobie, że Ala nie jest moją córką, wszyscy mi powtarzali, że będzie dobrze, wyjdę z tego. Nigdy z tego nie wyszłam, głęboko wierzę, że Alicja nie jest moim dzieckiem. Nie jest podobna ani fizycznie ani psychicznie do kogokolwiek z rodziny mojej lub męża. Mam czarne włosy, zielone oczy i bardzo jasną karnację. Kiedy byłam jeszcze panienką wiele osób powtarzało mojemu ojcu cieśli, że najpiękniejszym wyrobem jaki udało mu się zrobić jestem ja. Mój mąż jest wysokim, blondwłosym i niebieskookim przystojnym facetem, za którym kobiety nadal się oglądają mimo, że tak jak ja ma już parę lat na karku. Nasz syn poszedł we mnie stając się łamaczem kobiecych serc, nie zliczę ile już moich sąsiadek stwierdziło, że "gdyby tylko były młodsze".
Tymczasem Alicja ma rude włosy i brązowe oczy, skąd? Nie mam pojęcia. Gdy moja najmłodsza była mała, mój mąż powtarzał wszystkim, że gdy tylko Ala dorośnie, będzie musiał zbudować wyższe ogrodzenie, bo rudowłose kobiety są niezwykle piękne. Też szczerze w to wierzyłam, przez cały jej okres dojrzewania miałam nadzieję, że w którymś momencie zmieni się w "nimfę". Tak się nigdy nie stało, i teraz moja córka wygląda jak adoptowana. W którymś momencie mojego życia byłam tak zestresowana stwierdzeniem, że Ala na pewno nie jest moja, że w sekrecie zrobiłam test DNA. Przez te wszystkie lata miałam rację, Ala nie jest spokrewniona ani ze mną, ani z mężem. Nie chciałam o tym nikogo informować, nasza rodzina i tak dużo przeszła przez moją depresję i częste wahania nastroju. Postanowiłam trzymać to w sekrecie jednocześnie prowadząc śledztwo. Jeszcze nie znalazłam miejsca pobytu mojej biologicznej córki, to że absolutnie nic o niej nie wiem, rozrywa mi serce na drobne kawałki. Mój mąż zauważył, że coś jest nie tak, ja jednak nie chcę mu o tym mówić, Ala to jego oczko w głowie.
Wiem, że gdy to w końcu wyjdzie na światło dzienne będę miała problem, ja jednak nie jestem gotowa żeby to komukolwiek powiedzieć. Moja depresja zaczyna dawać o sobie znać, zaczynam wariować. Co powinnam zrobić?
#LZNbr
Nasz pierwszy raz był straszny. Po prostu straszny. Nie dość, że moja dziewczyna co chwilę płakała (nie dziwię się), to krzyczała na mnie, gryzła mnie i drapała do krwi, kiedy tylko się zbliżałem. Kiedy mówiłem, że nie musimy tego robić i odsuwałem się, to zaczynała w druga stronę - krzyczała i jęczała, żebym wrócił. Poza tym było mam bardzo niewygodnie i źle (A przynajmniej mi, bo ona kazała pozostać mi w jednej pozycji, i jak próbowałem ją zmienić to zaczynała mnie gryźć), bo różni nas blisko pół metra.
Próbowałem z nią porozmawiać na ten temat i dojść do tego dlaczego się tak zachowuje, ale ona stwierdziła, że nie będzie ze mną rozmawiała jak ja będę ją atakował, bo to niej jej wina, że ja jestem za wysoki. Ona w ogóle nie chce mnie słuchać, myślałem, że drugim razem będzie lepiej, ale to samo piekło się powtórzyło, próbowałem jej powiedzieć, że jej zachowanie mi się nie podoba, albo żeby może udała się do ginekologa skoro sprawia jej to tak duży ból, a ona znowu, że to tylko moja wina, bo jestem za wysoki i nic nie umiem. Pomocy, nie chce z nią zrywać, bo ja kocham, ale ona chyba oszalała.
#GGOaU
Bardzo przyjemne uczucie, spróbujcie sami (nikogo nie spotkałem).
#2Jzab
Niby się cieszę, ale mam cichą nadzieję, że jednak poronię.
#3WHBi
Pewnego dnia powiedziałam sobie dość i postanowiłam zmienić wszystko począwszy od otoczenia. Przeprowadziłam się, dokończyłam szkołę, poznałam nowych, ciekawych ludzi. Nadszedł czas matur i wtedy się zaczęło. Kim chciałabym być, co chciałabym robić? Opiszę i tak w wielkim skrócie swoje myśli.
Dobrze rysuję. Może zostanę grafikiem? Albo lepiej architektem? W sumie fajnie by było robić tatuaże. Ale skoro już sztuka... To może muzyka? Nauczę się grać na jakimś instrumencie, przecież zawsze mnie do tego ciągnęło. Tylko na jakim? Na skrzypcach, na trąbce, na pianinie, na wiolonczeli, na waltorni... Na każdym! Ale skąd ja na to wezmę pieniądze, skoro rząd rozdaje 500+, a studenci jedzą makaron z keczupem... Dobrze by było przegadać im do rozumu. Zostanę politykiem! Ale zaraz, ludzie mnie wtedy znienawidzą, a ja chcę pomagać, widzieć szczęście. To zostanę strażakiem, albo ratownikiem medycznym! Ale co wtedy ze zwierzętami? Może wolontariat w schronisku, albo dom tymczasowy? Fajnie tak mieć małą istotkę do kochania. W sumie chciałabym być już matką. Albo nie, najpierw muszę coś przeżyć! Muszę podróżować, podróżować i dzielić się pięknem tego świata z ludźmi! A może stworzę program telewizyjny, taki podróżniczy? A skoro telewizja, to i aktorką bym została. Choć przyznam, że wolę jednak deski teatru.
I tak w kółko. Możecie pomyśleć, że to fajnie być ciekawym świata. Problem w tym, że przez to zaczęłam w gronie rodziny uchodzić za osobę, która ma słomiany zapał. Każdą z tych rzeczy zaczynałam, żadnej nie kończyłam. Ale nie dlatego, że mi się odechciewało, tylko dlatego, że zwyczajnie nie miałam na to wszystko czasu. Zawiodłam bardzo wiele osób. I siebie samą, bo totalnie nic nie osiągnęłam.
Ciągle ciągnie mnie do czegoś nowego, ciągle nie pasuje mi to, co mam. A mam 27 lat i przez to wszystko wciąż nie wiem, co chcę w życiu robić.
#snvOI
Dlaczego?
Bo nikogo lepszego nie znajdę. Ona - zakochana na zabój, cokolwiek zrobię jest super, cud, miód i orzeszki. Nawet jak się zachowam nie tak, to bierze moją stronę.
Nie zdradzam jej ani nic z tych rzeczy, jestem typem samotnika. Wolę siedzieć sam i się izolować, z dala od ludzi i na łonie natury.
Myślałem, że to zauroczenie, ale utrzymuje się już z 2 lata, więc raczej nie. Kiedy dawałem jej pierścionek zaręczynowy to posikała się (dosłownie) i popłakała z radości, a potem przepraszała przez 3 miesiące.
Na dodatek jej ojciec ma firmę, która zarabia miliony i jest chory, a to właśnie jej chce oddać interes by się leczyć. Więc za jednym zamachem mam kobietę i utrzymanie.
Czasem dopadają mnie wyrzuty sumienia, ale wtedy dochodzi do mnie - jak nie ja to ktoś inny znajdzie frajerkę, a tak? A tak korzyść mam ja.
Co odróżnia to wyznanie?
Po cichu liczę na to, że przez jej niebezpieczne hobby (wyczynowa jazda terenowa) szybko skręci kark i zostanę sam, będę wreszcie wolny od tego udawania i z biznesem, w którego zrobienie nie dołożyłem ni grosza, a który jest dojną krową.
#85so9
Poszukiwałam pracy jako pomoc dentystyczna. Zgłosiłam się do pewnego gabinetu, w którym trwała rekrutacja. Asystentki poszukiwała lekarka ok 30 lat. Siadam z nią przy stoliku, przechodzimy do rozmowy i nagle mój wzrok skupia się na jej... piersiach. Miała na sobie mega skąpą bluzkę, biust wyeksponowany, że sutki były ledwo zasłonięte. Jakby to ona miała być przesłuchiwana. Jakby to ona miała walczyć o pracę marzeń. Starałam się bardzo patrzeć jej w oczy, jednak to było silniejsze ode mnie. Mój wzrok, w efekcie niezręcznie lądował na jej atutach. Przegrywałam tą walkę czując, że moje szanse na pracę zmniejszają się z każdym spojrzeniem. Pod koniec rozmowy zaczęła się zasłaniać.
Nie wiem jak poradziły sobie inne kandydatki, które również marzyły o tej pracy. Mnie na szczęście, ta kobieta wybrała.
#4CEAv
Kiedy mam wolną chwilę, czytam poradniki jak być lepszym w łóżku, proponuję mojej żonie różne rzeczy. O ile chodzi o jej przyjemność, to jest okej. Natomiast jeżeli chodzi o mnie, to tutaj zaczyna się problem. Moja żona nie chce mi robić seksu oralnego (choć ode mnie go oczekuje). Bardzo rzadko go robi, a jak już się zdarzy to od niechcenia. Nigdy nie była Lindą Lovelace, ale było go dużo więcej. Ostatnio mi bardzo to doskwiera jak czasem się spotkamy w męskim gronie i słyszę od starych znajomych różne rzeczy. Przeżyłbym to wszystko jeszcze, ale moja żona nie pozwala mi zakupić sobie zabawek do samodzielnej zabawy. Sama ma wibratory i inne zabawki (raz na dwa miesiące wyjeżdżam na kilkudniową delegację), którymi się zabawia, natomiast jak ja chcę kupić sobie coś to słyszę, że jestem zboczeńcem i ona mi nie starcza.
Tak, że... kocham moją żonę, ale już dłużej nie dam rady. W małżeństwie wszystko inne jest okej, ale w tym nie mogę żony przekonać. Próbowałem wielokrotnie i tylko widziałem jej smutek. Nie wiem co zrobić, czy się rozwieść i rozbić rodzinę czy może znaleźć sobie kochankę? Bo innej opcji nie widzę. Mam raptem 40 lat i nie chcę rezygnować z przyjemności.