#vJnLQ

Często oglądam z nudów krótkie scenki z serialu "Szkoła", głównie dlatego, żeby pośmiać się z aktorstwa lub komentarzy pod filmikami. Ostatnio nawinął mi się fragment z odcinka, gdzie jakaś dziewczyna miała problem z dużym biustem. Już abstrahując od tego, że aktorka normalnie wyglądała, to dużo komentarzy było na ten temat, że duży biust to nie problem i czy już twórcy serialu nie mają lepszych pomysłów. Może i rzeczywiście, nie jest to jakiś super ciekawy odcinek, ale taki problem ogólnie istnieje.

Sama mam większy biust niż bym chciała i to jest naprawdę uciążliwe. Muszę nosić cały czas sportowy stanik, żeby jakoś to wyglądało, ale również dla komfortu. W tradycyjnym staniku jak chodzę normalnie (nie wspominając o bieganiu), to biust mi strasznie podskakuje, a to strasznie boli (nawet jak leżę na brzuchu) . Mam straszne rozstępy, a do tego często boli mnie kręgosłup od takiego gabarytu.

I najbardziej rozwalają mnie komentarze chłopaków, którzy się wypowiadają, że to nie problem, a nie mają pojęcia jak to jest. Na starość to pewnie moje piersi będą zwisać, a pomiędzy nimi będzie pępek... Od jakiegoś czasu ćwiczę klatkę piersiową i mam nadzieję, że w ten sposób uda mi się trochę zrzucić z biustu.

#7XQeq

Nie myję rąk po sikaniu.

Pochodzę z rodziny inteligenckiej, od kilku pokoleń w mieście. Do higieny podchodziło się u nas zawsze dość swobodnie - myjesz się, jak jesteś brudny. Kąpiel niekoniecznie codzienna, ale zanim zaczniesz śmierdzieć. Podłoga jest raczej czysta (myta co najmniej raz w tygodniu), jak spadnie kotlet, to podnieś i zjedz. Czekolada przeterminowana 4 lata? Żaden problem, smacznego. Ser ma trochę pleśni? Odkrój pleśń, resztę zjedz. Jedzenie jedną łyżeczką? Jaki problem, jesteśmy rodziną.
Powiem Wam, że zawsze mi to odpowiadało. Nigdy żadne z nas nie miało z tego powodu jakichkolwiek problemów zdrowotnych. Że można żyć inaczej dowiedziałem się jakoś w liceum, potem wielokrotnie się dziwiłem, jak sterylnie ludzie żyją, jak wiele rzeczy ich obrzydza. Przed wejściem do łóżka obowiązkowa kąpiel? Czemu? Czy bez tego mam wielki napis na sobie, że jestem "brudny"? Inny ręcznik do twarzy, inny do dupy? No chyba podziękuję.

Nie żebym uważał, że takie zachowanie jest złe, po prostu wydaje mi się nadmierną ostrożnością. Wiadomo, jak jestem chory, to nikt nie będzie pił z mojej szklanki, jak przychodzę z tenisa przepocony, to biorę prysznic, a nie czekam, aż pot się wykrystalizuje. Ale mycie czystych rąk po 20 razy dziennie czy branie prysznica po całym dniu siedzenia przy kompie? No bez przesady...

A przechodząc do sedna - dlaczego facet ma po sikaniu myć ręce? Już brudniejsze mam jak się podrapię po jajach czy nawet po nodze. Ręka w żadnym momencie nie dotyka sików, a często nawet nie dotykam penisa, więc brudne są tyle ile się pobrudzą od majtek i spodni. Zwłaszcza jak idę do publicznej, to staram się nie dotykać go ręką, bo prędzej jakieś zarazki na niego przeniosę. W domu toaleta jest osobnym pomieszczeniem, nie ma tam kranu, więc wiem, że inni też nie myją. I nie mam problemu podać im dłoni czy zjeść coś, co przyszykowali gołymi rękami.

To wyznanie nie ma na celu wywołania gównoburzy, po prostu dzielę się czymś, do czego się oficjalnie nie przyznam, bo większość ludzi okrzyknie mnie brudasem. Wiedzcie po prostu, że jak przybijam Wam piątkę, to chwilę wcześniej tą ręką drapałem się po jajach i dłubałem w nosie ;) Smacznego!

#OBDPu

Dla wyjaśnienia - hobbystycznie zajmuję się elektroniką i informatyką. Kupuję, sprzedaję, naprawiam i tak dalej. Czasami coś się znajdzie na śmietniku, czasami okazyjnie kupi. Jednak przeraża mnie ludzka głupota. Mianowicie ludzie sprzedają / wyrzucają komputery, telefony itd. bez wcześniejszego usunięcia danych.
Ile razy wpadał mi w ręce komputer z dyskiem pełnym rzeczy, które powinny być usunięte? Multum.
A co ciekawego można znaleźć? Ano dokumenty, zdjęcia, nagrania, zalogowane konta mailowe, bankowe, wszelkiego rodzaju portale społecznościowe. Hitem są skany dowodów osobistych i kart kredytowych. Z pewnością istnieją ludzie, którzy za takie dane by ładne zapłacili.
Hasło w Windowsie? Wystarczy pendrive i 5 do 10 minut i hasła nie ma. Hasło na starszym telefonie? Moment.

A wystarczy wyjąć dysk, wystarczy telefon przywrócić do ustawień fabrycznych.

Od razu uprzedzam, że danych osobowych pozbywam się w bezpieczny sposób, ponieważ nigdy nie wiadomo, w czyje ręce mogą one trafić.

#5fBNj

Nie lubię mojego synka. Kocham go jako ojciec, ale jako osoby go nie lubię. Wiem, jestem okropny.
Mamy z żoną jeszcze ośmioletnią córkę, Kingę. Fabian ma pięć lat.
Od urodzenia jest płaczliwy, jako niemowlę nie schodził nam z rąk. Odstawienie od piersi było regularną wojną, która skończyła się niemal rok temu.
Fabian boi się niemal wszystkiego. Mimo zachęt do zabawy z innymi dziećmi, wiecznie jest do nas przylepiony. Na placu zabaw buja się delikatniej niż roczny maluch. Z innych zabawek nie korzysta. Wszystkie zwierzaki go przerażają, nie licząc rybek w akwarium. Żadne zwierzę nigdy nic mu nie zrobiło. Ma lęk wysokości. Wody też się boi. Nad morzem zbierał z nami muszelki, dopóki woda nie musnęła mu stóp. Od tej pory nie ruszał się z koca. Raz zabrałem dzieciaki na basen, żeby żona miała czas tylko dla siebie. Córka spotkała tam swoją koleżankę, z którą się bawiła. Udało mi się namówić Fabiana, żeby wszedł do brodzika dla najmłodszych dzieci. Moczył stopy, dopóki roczna dziewczynka nie pochlapała go lekko wodą. Ze względu na córkę zostałem do ustalonej godziny, ale mały siedział mi kolanach i żadne zachęty nie pomagały.
Rok temu na urodziny dostał rower, z bocznymi kółkami. Raz prawie się przewrócił, od tej pory rower stoi w garażu. Żadne zachęty nie pomagają.

Wiem, że w dużej mierze problemem jest moja żona. Jest nadopiekuńcza. O ile Kinga zawsze chciała robić wszystko sama i jakoś żona odpuściła, to z Fabianem tak nie jest. Moje prośby i próby namawiania małego, żeby się chociaż sam ubrał i mył, kończą się awanturą. Żona uważa, że nasz syn po prostu jest high need baby, a my musimy pokochać go takim jakim jest zamiast wymyślać psychologów i jakieś terapie (czytałem o terapii sensorycznej i proponowałem, żebyśmy spróbowali).

Męczy mnie ta sytuacja i mam wyrzuty sumienia z powodu moich uczuć. Mały nie umie bawić się sam, przedszkole nie wypaliło, chociaż walczyłem o to pół roku. Mały popłakuje, bo np. kot sąsiadów się na niego patrzy, bo bajka się skończyła, bo ktoś powiedział do niego Fabian zamiast Fabianku. Śpi z żoną, ja u małego w pokoju. Nie pamiętam, kiedy ostatnio razem spaliśmy. Po iluś kłótniach odechciało mi się rozmów. Żona nie widzi problemu.

Kinga czasem się złości, bo np. chciałaby mieć mamę tylko dla siebie, ale Fabian jest zazdrosny i zabiera całą uwagę matki. Chciałaby też np. wybrać się całą rodziną na rowery czy do parku rozrywki, ale zawsze kończy się na tym, że mały się boi, więc siedzi z żoną, a ja jestem z córką. Przyznała, że nie lubi brata i nie bawi się z nim, bo on o wszystko płacze i potem mama się na nią gniewa. Poza tym Fabi nie chce się dzielić zabawkami z siostrą i kuzynami.

Powoli mam dość. Rozumiem, że syn jest wrażliwy, ale nie chcę, żeby wyrósł na ofiarę losu.

#d59eA

Niedługo skończę 19 lat i nie pamiętam, skąd dowiedziałam się, czym jest seks. Ostatnio, korzystając z zejścia rozmowy na temat edukacji seksualnej, zapytałam mamę, czy kiedyś rozmawiała ze mną na temat seksualności albo tego, czym jest zły dotyk. Odpowiedziała "Nie, po co?".

Zabolało. Gdyby przeprowadziła tę rozmowę, być może 12-letnia ja wiedziałabym, że to facet, który komentuje moje piersi i wkłada rękę pod koszulkę zachowuje się nie w porządku, a nie ja.

#HM03h

Nie rozumiem tego całego celebrowania personelu medycznego. Podobno ludzie szybko zapominają dobre, jednak w tym wypadku zapomnieli złe.

Nie pamiętają już, jak opryskliwe pielęgniarki na SOR-ach traktowały ludzi. Nie pamiętają już lekarzy, którzy ich totalnie olewali, aż nie poszli prywatnie, żeby napchać ich już i tak pełne kieszenie. Bagatelizowanie naszych obaw, zapisywanie leków, z których mają korzyści. Oni nas ratują, bo muszą, jeśli któryś teraz pójdzie na L4, może się pożegnać z pracą. Jest nacisk z góry. Nie mówię, że wszyscy, ale ci ludzie robią to, bo muszą.
Ja traktuję to jako spłatę ich długu wobec społeczeństwa za te lata pomiatania ludźmi.

Może jestem jakiś aspołeczny, ale nie rozumiem też jak ludzie mogą się podniecać tym, że np. jakaś firma dała jakąś kwotę na maseczki. Ludzie! Te maseczki, rękawiczki i inne wszelkie niezbędne środki powinny być! Dlatego, że płacimy na to ciężkie pieniądze. Podatki, składki, ubezpieczenia. Z czego się cieszyć? Że rozkradły nas zagraniczne przedsiębiorstwa, a teraz spluwają nam marny promil swoich zysków? Kiedy w końcu przejrzymy na oczy?

#DTOkR

Z uwagi na obecną sytuację spędzam, jak zresztą większość, mnóstwo czasu w domu. Z tego powodu oglądam dużo więcej filmów dla dorosłych niż wcześniej.

Ostatnio zrobiłem sobie dobrze do pewnej aktorki porno, która bardzo mi się spodobała. Po tym wszystkim wyczytałem, że zmarła jakieś dwa lata temu i od tamtej pory towarzyszy mi bardzo dziwne uczucie. Nie wiem, czy byłbym w stanie zrobić to samo ze świadomością, że ona nie żyje, ale czuję się, jakbym ją znieważył. Mam prawie 24 lata, jestem ateistą, a i tak mam dziwne wyrzuty sumienia.

#tgbPB

Poznałem kiedyś przepiękną dziewczynę, z którą połączył mnie fakt, że lubiła ten sam zespół co ja. Spotykaliśmy się przez dobre dwa lata, a ku obopólnej radości nasza rocznica przypadała na dzień, w którym wspomniana kapela miała grać u nas w mieście. Nawet nie pytajcie co musiałem zrobić, aby wejść w posiadanie dwóch wejściówek na pokoncertową balangę. Miłość mojego życia kwiczała z radości niczym młode prosię, gdy oznajmiłem jej, że czeka nas parę piwek w towarzystwie muzyków, których uwielbiamy.

Zaraz po koncercie trafiliśmy na imprezę. I powiem wam, że byłaby to dla mnie wzorowa rocznica związku, gdyby nie to, że „moja druga połówka” już po piętnastu minutach upiła się, wlazła na stół i krzycząc „Juuuuu!” zerwała z siebie górną część odzieży i „zmysłowo” oblała się szampanem. Żeby upokorzeń było mi mało, po chwili „zaopiekował się nią” gitarzysta zespołu, który okazał wielką troskę, zabrawszy ją do swojego pokoju hotelowego...

#tkENi

Zrobiłam rzecz, której wstydzę się do tej pory.

Jakiś czas temu poszłam na kluby z moim kolegą (typowy Seba). I tak sobie chodziliśmy po klubach i w jednym klubie na palarni wiadomo, wszyscy pijani rozmawiają. Zagadała do nas grupka pijanych nastolatków (takich około 17-18 lat, my starsi, 22), że będzie śmiesznie, jak pójdziemy do nich na imprezę. Okazało się, że jedna z dziewczyn stamtąd miała wolną chatę, to poszliśmy. Oni nas namówili, zamówili 2 ubery. Takie pijane banany.

Na miejscu okazało się, że tam chata wystrzelona w kosmos, rodziców dziewczyny nie ma. Obaliliśmy whisky, spalili co mieli i po chwili dzieciaki poszły spać, ten mój kolega Sebek też gdzieś kimnął na kanapie w salonie. I wtedy ja zrobiłam... najgorszą rzecz w życiu. Nie wiem, kim byłam i co mnie do tego pchnęło, ale na szafce leżała stówa i ją wzięłam, obok leżały fajki, je też wzięłam. I wzięłam z portfela jakieś 20, 50 zł itp. i z kuchni jeszcze jedne fajki i colę wzięłam. Jak zwykła złodziejka. Nie wiem, co mi strzeliło do tego głupiego łba. Jak to zrobiłam, to obudziłam kolegę i wróciliśmy do mnie na chatę, ale nawet mu się nie przyznałam...
Tak mi wstyd, masakra! Masakra po prostu. Napisałam to tutaj, bo wiem, że zrobiłam źle i muszę to komuś powiedzieć.

#0vKq6

Gdy byłam mała, namówiłam moich rodziców na hodowlę myszy (choć w tym przypadku "hodowla" to duże słowo. Chodzi tu o dwie małe, łaciate myszki). Nie minęło wiele czasu, zanim udało mi się je oswoić, dzięki czemu mogły mi towarzyszyć w codziennych wędrówkach po domu, siedząc na ramieniu lub chowając się w dłoniach. Pewnego wieczora postanowiłam nie rezygnować z towarzystwa moich małych przyjaciółek nawet przed zaśnięciem. Nie skończyło się to najlepiej. Ostatecznie obudziłam się następnego dnia, a w łóżku znalazłam "sprasowane" ciałka moich pupili.

Mysia klatka wraz z całym osprzętem wylądowała w śmietniku, a ta historia już na zawsze została ze mną. To może wydawać się trochę głupie, ale od kilkunastu lat męczy mnie poczucie winy i nigdy nie byłam w stanie nikomu o tym powiedzieć.
Dodaj anonimowe wyznanie