#3WHBi
Pewnego dnia powiedziałam sobie dość i postanowiłam zmienić wszystko począwszy od otoczenia. Przeprowadziłam się, dokończyłam szkołę, poznałam nowych, ciekawych ludzi. Nadszedł czas matur i wtedy się zaczęło. Kim chciałabym być, co chciałabym robić? Opiszę i tak w wielkim skrócie swoje myśli.
Dobrze rysuję. Może zostanę grafikiem? Albo lepiej architektem? W sumie fajnie by było robić tatuaże. Ale skoro już sztuka... To może muzyka? Nauczę się grać na jakimś instrumencie, przecież zawsze mnie do tego ciągnęło. Tylko na jakim? Na skrzypcach, na trąbce, na pianinie, na wiolonczeli, na waltorni... Na każdym! Ale skąd ja na to wezmę pieniądze, skoro rząd rozdaje 500+, a studenci jedzą makaron z keczupem... Dobrze by było przegadać im do rozumu. Zostanę politykiem! Ale zaraz, ludzie mnie wtedy znienawidzą, a ja chcę pomagać, widzieć szczęście. To zostanę strażakiem, albo ratownikiem medycznym! Ale co wtedy ze zwierzętami? Może wolontariat w schronisku, albo dom tymczasowy? Fajnie tak mieć małą istotkę do kochania. W sumie chciałabym być już matką. Albo nie, najpierw muszę coś przeżyć! Muszę podróżować, podróżować i dzielić się pięknem tego świata z ludźmi! A może stworzę program telewizyjny, taki podróżniczy? A skoro telewizja, to i aktorką bym została. Choć przyznam, że wolę jednak deski teatru.
I tak w kółko. Możecie pomyśleć, że to fajnie być ciekawym świata. Problem w tym, że przez to zaczęłam w gronie rodziny uchodzić za osobę, która ma słomiany zapał. Każdą z tych rzeczy zaczynałam, żadnej nie kończyłam. Ale nie dlatego, że mi się odechciewało, tylko dlatego, że zwyczajnie nie miałam na to wszystko czasu. Zawiodłam bardzo wiele osób. I siebie samą, bo totalnie nic nie osiągnęłam.
Ciągle ciągnie mnie do czegoś nowego, ciągle nie pasuje mi to, co mam. A mam 27 lat i przez to wszystko wciąż nie wiem, co chcę w życiu robić.
Ale muzycy prócz talentu mnóstwo czasu spędzili na praktyce. Często od dziecka albo nastoletnich lat (choć nie zawsze). A tu pomysł zostanę muzykiem, ale nie wiem na czym chce grać. Albo ładnie rysuje. Architekt, grafik czy tatuażysta to nie tylko ładnie rysuje ale i posiada technikę nad która pracował latami. Wiec takie zostanę tym bo mam taki kaprys i od razu mi się powiedzie. A sam potencjonalny talent bez ćwiczeń jest na nic.
Dokładnie, moj brat trzy lata intensywnie przygotowywał się do egzaminów na architekturę. To sam z grą na instrumencie, trzeba zacząć w młodym wieku i się temu poświęcić.
Ja zaczęłam grać w wieku 20 lat i mimo że dobrze mi idzie, to faktycznie przegrywam z osobami, które uczą się od 6 roku życia
Tancereczko. Uczę się gry na instrumencie od 8 roku życia. Bez przesady, można sobie przeżywać swoje wspaniałe dzieciństwo grając na instrumencie. Nikt mi nie kazał tego robić, sama chciałam. No i sobie grałam, ale spędzałam też dużo czasu na zabawie czy na czymś innym co dzieci mogą robić. A i nawet jeździłam na jakieś konkursy. I nadal nie było tak, że po szkole 5 godzin siedziałam nad fortepianem, co jakiś czas patrząc z utęsknieniem za okno.
Tarcereczka
Na chwilę"wypadłam z obiegu" w szkolnictwie muzycznym, ale wg ostatnich rozporządzeń które przerabiałam, naukę w Państwowej Szkole Muzycznej można było zacząć przed ukończeniem 18. roku życia, ale w praktyce młodzież 14+ już się nie przyjmowało że względu na wiek, chyba że ktoś położył na kolana komisję na egzaminach wstępnych.
Właściwie to nie ćwiczyłam przesadnie dużo jako dziecko. Ale nie chcę też mówić, że nie poświęciłam na to dużo czasu. Poświęciłam całkiem sporo, jednak jeśli się to kocha, to się nie żałuje. A czas można sobie tak zorganizować, żeby mieć go też na inne przyjemności. Tak naprawdę to dopiero na drugim stopniu się zaczyna niezła jazda.
Dziewczyno, masz 27 lat i sama nie wiesz czego chcesz. Milion pomysłów na siebie i ani jeden nie zrealizowany. Lepiej wybrać szybko i zdecydowanie niż w ogóle nie wybrać i tkwić w bagnie.
Ona to wie.
Co Ty nie powiesz.
to co opisałaś to dokładnie jest słomiany zapał, a ty jesteś dużym dzieckiem bez grama sumienności. kto zarabia na te twoje wszystkie "marzenia"?
Mam dokladnie taki sam slomiany zapal, i nikt nie musi na mnie zarabiac, sama sie utrzymuje i jakksc zycia nie spadla od momentu wyprowadzki od rodzicow. Jedno nie ma nic do drugiego. Studia sa zaoczne, kursy wieczorowe, czas na hobby jest po pracy itd. Co ma dziecinnosc do faktu, ze ktos nie znalazl swojej drogi w zyciu?
Obawiam się, że Twoje wyznanie to niemal definicja słomianego zapału.
Jezu, przeraziłam się. Brzmisz strasznie infantylnie, szokująco wręcz :o
To nie jest ciekawość świata. To porywanie się na rzeczy których nie potrafisz i tyle. Nie nauczysz się w wieku 27 pat mistrzowskiej gry na waltorni, prawdopodobnie też bez pieniędzy nie stworzysz programu podróżniczego. Tatuażysta czy grafik to nie ktoś kto po prostu „ ładnie rysuje”, to lata praktyki i nauki. Nikim się nie zostaje z dnia na dzień bo bo się chce. Dzieci też nie robi się z nudów „ by mieć coś do kochania”. Brzmisz jakby Depresja nie była Twoim jedynym problemem psychicznym. Jeśli tak jest, to naprawdę skup się na leczeniu zanim sobie narobisz długów, wrogów bądź złamiesz kręgosłup bo uroisz sobie, że jesteś paralotniarzem.
Czemu Wy wszysxy myslicie ze aurorka jest pewna ze od razu w kazdej dziedzinie sobie poradzi? Ona jest swiadona tego ze do nauki kazdej rzrczy potrzeba czasu i potrzeba wysilku aby byc w czyms dobrym, chodzi o to, ze ona wciaz nie jest pewna w czym bylaby potencjalnie za 10 lat najlepsza.
Proponuję przejść się do specjalisty. Nie chcę Cię diagnozować, bo nie mam takich uprawnień, ale sprawdziłbym, czy to nie jakiś epizod maniakalny, biorąc pod uwagę Twoją historię choroby i wysokie pobudzenie. Proszę, potraktuj to tylko jako sugestię.
Dokładnie o tym samym pomyślałam, taki przytłaczający więc natłok myśli może być tym uzasadniony.
wręcz*
W wieku 27 lat na pianinie możesz najwyżej nauczyć się grać "Wlazł kotek na płotek", na ten instrument spóźniłaś się o jakieś 21 lat.
Można się nauczyć grać. Amatorsko i dla przyjemności
Wlasnie, amatorsko. Autorka chciała zostać muzykiem
Ale stwierdzenie, że w tym wieku może "najwyżej nauczyć się grać "Wlazł kotek na płotek"" też jest przesadą. Jasne, wybitnym muzykiem, takim co zarabia na tym już nie zostanie, ale hobbistycznie ma sznse. Jak z tymi babciami, co nauczyły się w późnych latach grać na gitarach elektrycznych czy perkusjach. :)
No nie przesadzaj, wirtuozem nie zostanie, ale to nie jest tak, że w wieku 27 lat spada na człowieka demencja i „ wlazł kotek na płotek” to szczyt możliwości.
O matko, jakbym czytała o sobie..
Czekaj, czy ty narzekasz na programy socjalne państwa podczas gdy sama nie pracowałaś przez 3 LATA? Kto cię wtedy utrzymywał?
Poza tym masz słomiany zapał, bo się za coś bierzesz, nie wychodzi ci (co jest normalne na początku), więc automatycznie szukasz czegoś innego. Ja zaczęłam interesować się modelingiem i okazało się, że to nie wystarczy stanąć z ręką na biodrze! Uczę się ciągle a i tak moje umiejętności dopiero raczkują. Nie mam zamiaru tak zarabiać na życie, więc wystarczy mi taki samorozwój. Idź do normalnej pracy i wtedy sobie szukaj najpierw hobby. Nikt nie został aktorem czy muzykiem z dnia na dzień, przez długi czas robili to nawet za darmo za samą możliwość robienia