#iYkEH

Jestem niezmiernie wdzięczna tej całej kwarantannie. Dzięki niej miałam okazję spędzić z moim narzeczonym wiele czasu pod jednych dachem i poznać go jeszcze lepiej... To cudowne uczucie. Dzięki temu nie popełnię największego błędu w moim życiu, jakim byłoby wyjście za mąż za tego idiotę.
Dak Odpowiedz

Jak dla mnie zasada jest prosta żadnego ślubu przed wspólnym zamieszkaniem i seksem.

WhiteBaran00

Dobrze, że ludzie niewierzący sami się demaskują :)

Dzikiknur

Zgadzam sie! Dopiero, gdy zamieszkałam z byłym narzeczonym i poczuł się mega pewnie, pokazał jakim jest potworem. Udawał całkiem kogoś innego, żeby mieć laske, a później próbował po swojemu mnie wychowywać. Żenada, trauma i strata czasu.

Magenta

Nie zawsze to się sprawdza. Ja z mężem miałam z różnych powodów możliwość zamieszkania dopiero po ślubie i nic się między nami nie zmieniło. Owszem, wiele związków mieszkanie razem zweryfikowało, ale nie można uogólniać.

zjemcikota

WhiteBaran00 wtf, co to jakaś zbrodnia nie wierzyć w jakiegoś boga?

GwiezdnySzeryf

Zawsze powtarzam: "żadnego ślubu przed seksem" :D

Smutnabula

Dzikiknur z ciekawości ile byliście razem ze sobą? Zawsze mnie zastanawia jak to jest być z kimś bliso i dopiero w takiej sytuacji odkrywać kim jest. Nie że cię krytykuję. Ciekawa jestem.

Aki89

Dokładnie. Z obecnym mężem mieszkaliśmy razem przez 3 lata nim się pobraliśmy. Wiedzieliśmy czego się spodziewać.
Z poprzednim chłopakiem nie mieszkałam, był naprawdę świetny, miły, opiekuńczy, inteligentny. Po ponad roku związku wyjechaliśmy na tydzień do mojej rodziny. Do dziś mi wstyd, a minęło z 11 lat. Okazał się takim bucem, leniem, chamem, że szok. Obrażał się, zamykał w pokoju i wymagał, abym przychodziła jaśnie Pana przeprosić. No to był zdecydowanie koniec.

Ankaaa

@Smutnabula Też mnie to zawsze zastanawia. Doskonale rozumiem, że można się mocno zdziwić, jak się z kimś zamieszka bardzo szybko, ale tak już z narzeczonym? Że mu się w ogóle chciało tak długo udawać...

Dzikiknur

Byliśmy razem 2,5 roku. Pokazał prawdziwą twarz po 2latach. Jak zaczął się temat ślubu, odwaliło mu. Chciał żebym była kurą domową, robiła wszystko w domu (on nic, bo więcej zarabia), oczywiście miałam też pracować i dawać mu hajs. Najgorsze to, że był bardzo spokojnym i miłym człowiekiem, trochę zamkniętym w sobie, przynajmniej mi się tak wydawało. Mieszkaliśmy za granicą i nasze rozstanie było dla mnie wielka traumą, bo nie chciał mi dać wrócić do Polski.

Dzikiknur

@Ankaa @Smutnabula Nie wiem co chciał osiągnąć. Żałuję każdego dnia mu poświęconego. Sama byłam w szoku jak z dnia na dzień, komuś w głowie, aż tak może się poprzestawiać.

Zobacz więcej odpowiedzi (38)
WhiteBaran00 Odpowiedz

"Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?" Mt. 7, 3.

zjemcikota

Co ten cytat ma do rzeczy, jeśli po prostu źle się z kolesiem mieszka? Wg mnie bardzo dobrze zrobi.

WhiteBaran00

Primo, nie napisała, co dokładnie on zrobił. Secundo, zawsze należy wysłuchać racji drugiej strony.

KIuska

A moze tak zwyczajnie zauwazyla, ze różnią się na tyle że razem nie byliby szczesliwi? Nie szukajmy od razu historii z damskim bokserem albo rozkapryszoną, wredną babą.

Dzikiknur

Co ten bełkot ma do tego wyznania? Poprostu coś jej nie pasowało i tyle. Ma prawo odejść.

ananas1ek

Jakiś czas temu mój facet był u mnie przez tydzień. Ja pracowałam, a on nie. Gdy wracałam z pracy to nawet nie mogłam się "odmożdżyć" bo chciał cały czas być przy mnie, miałam ochotę go wywalić. Z tym, że wynikało to z czegoś innego i nie zerwę z nim z tego powodu.
Teraz jak przyjedzie to mam dla niego listę rzeczy do zrobienia, no i zacznie pracę więc też będzie inaczej.

Smutnabula

WhiteBaran00 potwornie nie lubię gdy ktoś na siłę wciska jakieś mądrości życiowe a tym bardziej gdy pochodzą z biblii (chociaż te ostatnie to głównie osobisty uraz). Po pierwsze takie puste paplanie nic nie wnosi, nic nie daje ani tym bardziej kompletnie nie pomaga. Tego typu mądrości mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

StaryTapczan Odpowiedz

Ja się zawsze dziwię, jak to wychodzi, że niektóre narzeczeństwa, czyli osoby, które planują wspólne życie, chcą założyć rodzinę itd., nigdy wcześniej nie miały okazji pobyć ze sobą dłużej? Rozumiem „zwykłe” pary, które mieszkają oddzielnie, szczególnie jeśli związek nie jest jeszcze zbyt długi, trwały itp., ale nie rozumiem narzeczeństwa, które nie miało okazji być ze sobą chociażby przez dwa tygodnie razem. Zazwyczaj nikt się nie oświadcza po dwóch miesiącach (powtarzam- zazwyczaj), ale często po kilku latach, dwóch/trzech/czterech itd. Nie rozumiem, jak po tylu latach można nie mieć żadnego doświadczenia w chociażby pomieszkiwaniu ze sobą. Żeby mnie nikt nie źle nie zrozumiał- ich życie i w ogóle, ale po prostu jestem szczerze zdziwiona, że narzeczeństwo może w ogóle nie znać własnych nawyków, przyzwyczajeń itd.

Vito857 Odpowiedz

Mój kumpel zawsze powtarza jedną rzecz - nie wyobraża sobie nie mieszkać z partnerką przed ślubem, bo nie wiadomo, czy coś nie wyniknie między nimi w trakcie wspólnego mieszkania. Sprawdziło się to przy jego poprzedniej partnerce.

StaryTapczan

To jest prawda. Każdy z nas ma jakieś nawyki i przyzwyczajenia. Każdy z nas może robić najzwyklejsze rzeczy w inny sposób. Nawet takie głupie zmywanie naczyń. Jedna osoba zmywa wszystko na bieżąco, nawet jeśli ma tylko jeden kubek po kawie, inna osoba woli zmyć więcej naczyń na raz, niż ciągle podchodzić do tego zlewu i zmywać po jednym naczyniu. Jedna osoba woli sprzątać codziennie przez pół godziny, inna woli sprzątać bardziej generalnie raz w tygodniu. Niby takie pierdoły, ale już mogą być czymś frustrującym dla którejś ze stron. A zdarza się i tak, że jedna osoba jest zwyczajnym leniuchem i w ogóle nic nie robi i nic nie sprząta, a my nie mamy o tym pojęcia.

Kropkaaa

Jestem ze swoim chłopem 3,5 roku, nie współżyjemy, nie mieszkamy ze sobą, a mimo to znamy się dobrze. Da sie. Widywaliśmy się bardzo często, szczerość, dużo rozmów na różne tematy, spotkania ze znajomymi, wyjazdy, wspólne wartości. Żyjąc w taki sposób nie da sie udawać długo. Szczególnie jak są sytuacje jakieś trudne, męczące wyjazdy, wtedy ciężko żeby nie wyszedł prawdziwy człowiek. Obserwacja jak sie człowiek zachowuje przy innych, jak rozmawia ze znajomymi. Dzielenie co się robiło w ciągu dnia. To wszystko daje obraz.
Może to wyglądać na jakieś szpiegowanie xD no ale nie, generalnie to nie skupiając sie na tym, człowiek tak czy siak widzi jaki jest drugi człowiek :P

zjemcikota

Kropkaa, życzę Ci żebyś nigdy się nie zdziwiła jak ludzie inaczej potrafią funkcjonować 'w towarzystwie', a jak bardzo zmieniają się w życiu codziennym.

Vito857

@Kropkaaa miałem nie pisać o tej sytuacji, ale twój komentarz mnie natchnął.
Mój kumpel był w związku z dziewczyną, nie mieszkali razem, ona czasem przyjechała do niego na 1-2 dni, spędzali ze sobą dużo czasu, mieli wspólne wyjazdy. To trwało jakiś rok, dwa.
I wiesz co? Dopiero jak zamieszkali razem okazało się, że dziewczyna na co dzień jest na bakier z higieną intymną. Cóż z tego, że się myła jak z wiadomych części dalej był smród. Kumpla do tej pory cofa na samo wspomnienie. Ona nie widziała problemu.

StaryTapczan

Kropkaaa, ale masz pewność, że facet na co dzień we własnym domu nie zostawia skarpet na podłodze na kilka dni, że nie zbiera ich dopiero przed Twoją wizytą? Masz pewność, że zawsze po sobie sprząta, a nie tylko wtedy, kiedy ktoś ma przyjść? Że myje się regularnie, a nie tylko wtedy, kiedy widzi się z Tobą? Że nie dłubie w nosie i nie wyciera tego, co wydłubał gdzie popadnie? Że nie ma żadnych nawyków, które na dłuższą metę mogłyby Ci przeszkadzać? Np. chodzenie kilka dni w jednych gaciach, brudne paznokcie na stopach, niezbyt częste mycie miejsc intymnych, że mu po prostu nie śmierdzi? Nie pytam złośliwie, żeby nie było. Po prostu tego typu niuanse potrafią wyjść na jaw dopiero po wspólnym zamieszkaniu. Wiesz, coś na zasadzie- zawsze jak do niego przychodziłam, to było czysto. Zamieszkaliśmy razem i okazało się, że to brudas, który ogarniał w mieszkaniu tylko przed moją wizytą „żeby nie było”, a po zamieszkaniu razem nawyki wzięły górę i leży do góry brzuchem i tylko śmieci. Ogólnie nie oceniam Waszych decyzji, bo nie to mi chodzi, ale po prostu często coś wychodzi po fakcie, po zamieszkaniu, bo wcześniej dana osoba się jakoś pilnowała.

Kropkaaa

Dogadujemy się dobrze, jak coś jest dla nas nie tak to o tym rozmawiamy i zmieniamy. Generalnie oboje jesteśmy otwarci na zmiany i rozmowe o wszystkim. Obojgu nam zależy na sobie, na tej relacji, jakiekolwiek dziwne przyzwyczajenia by nie wyszły jesteśmy w stanie to zmienić, pracować nad tym. Sprzątałam i zmywałam z nim nie raz :P jak mi przeszkadza że ma nieumyte włosy to mu o tym mówie xD
Zdarzało się np. że przez 3 tyg mieszkaliśmy w pokoju z dwiema innymi osobami i mieliśmy wymagającą prace, wymęczeni byliśmy. Wtedy naprawdę nie chce sie człowiekowi grać, jest sobą, wychodzi wytrzymałość nerwowa i wgl.
Zresztą my serio na co dzień jesteśmy ze sobą szczerzy. Nie chowam przed nim swojego bałaganu, jak go mam, nie raz witałam nieuczesana xD czy przed kąpielą. Sama skarpety rozrzucam xD to najwyżej razem będziemy nad tym pracować xD
Zachowujemy się swojsko :P I cieszymy się z tego że możemy być przy sobie sobą.
Mam sporo znajomych którzy zamieszkali ze sobą po ślubie i mają się dobrze :)

zjemcikota

Kropkaa sam podział obowiązków jest trudną sprawą. Bo nie wiesz, czy twój facet będzie chętny do sprzątania, czy czasem coś ugotuje i tak dalej. Uwierz mi, że to jest naprawdę trudne i sam fakt dogadywania się i, że widział cię w tłustych włosach o niczym nie świadczy. Ale naprawdę życzę wam jak najlepiej, oby i wam się udało. :)

Kropkaaa

zjemcikota
Dzięki ;) No ale nie zgadzam się :P To że się dogadujemy i dobrze znamy już teraz, ma bardzo duże znaczenie. Wiem, że jest odpowiedzialnym i pracowitym człowiekiem. Już teraz nie raz mi pomagał w sprzątaniu, a nie mieszkając ze mną kompletnie nie musiał. Już teraz nie raz gotował mi obiad, będąc u mnie, a nie musiał. Gotujemy też razem. Pomaga mojemu starszemu ojcu ciąć drzewo czy przekopać ziemie, sam sie oferuje, a nie musi, mam brata, ino jest leniem xD No zwyczajnie widzę, że robi rzeczy których wcale nie musi :P Znam go. To wcale nie jest takie trudne. Przed małżeństwem można swoje wizje przedstawiać i dogadywać się. Ja np. już wiem że i ja i on będziemy gotować, w zależności od tego jak będziemy pracować. Wiem, że swoje skarpety wrzuca do kosza na pranie. Wiem, że sprzątać potrafi i to robi i, że i on i ja będziemy sprzątać w domu :P Już teraz dyskutujemy o tym jak widzimy nasz przyszły dom, jaki byśmy chcieli układ, pokoje, o dzieciach. A w małżeństwie wiadomo że nie jest idealnie, że trzeba sie dotrzeć nieco, wiadomo że dwa różne człowieki sie spotykają , ważne są chęci do budowania tego małżeństwa, do dogadywania i otwartość na siebie.

pozbawiony Odpowiedz

"Mieli przeżyć życie zgodnie.
Wytrzymali dwa tygodnie."

glebokiepragnienie Odpowiedz

Dlatego uważam, że przed ślubem trzeba zamieszkać razem i w pełni poznać wady i codzienne nawyki drugiej połówki.

Naira Odpowiedz

Lepiej, że to wyszło teraz niż po ślubie. A co takiego robił?

Dodaj anonimowe wyznanie