#4CEAv
Kiedy mam wolną chwilę, czytam poradniki jak być lepszym w łóżku, proponuję mojej żonie różne rzeczy. O ile chodzi o jej przyjemność, to jest okej. Natomiast jeżeli chodzi o mnie, to tutaj zaczyna się problem. Moja żona nie chce mi robić seksu oralnego (choć ode mnie go oczekuje). Bardzo rzadko go robi, a jak już się zdarzy to od niechcenia. Nigdy nie była Lindą Lovelace, ale było go dużo więcej. Ostatnio mi bardzo to doskwiera jak czasem się spotkamy w męskim gronie i słyszę od starych znajomych różne rzeczy. Przeżyłbym to wszystko jeszcze, ale moja żona nie pozwala mi zakupić sobie zabawek do samodzielnej zabawy. Sama ma wibratory i inne zabawki (raz na dwa miesiące wyjeżdżam na kilkudniową delegację), którymi się zabawia, natomiast jak ja chcę kupić sobie coś to słyszę, że jestem zboczeńcem i ona mi nie starcza.
Tak, że... kocham moją żonę, ale już dłużej nie dam rady. W małżeństwie wszystko inne jest okej, ale w tym nie mogę żony przekonać. Próbowałem wielokrotnie i tylko widziałem jej smutek. Nie wiem co zrobić, czy się rozwieść i rozbić rodzinę czy może znaleźć sobie kochankę? Bo innej opcji nie widzę. Mam raptem 40 lat i nie chcę rezygnować z przyjemności.
Brzmi to jak - żona nie chce mi robić loda to ją zostawię. A kolegów się nie słucha, bo fantazjują żeby tylko wypaść lepiej od innych a sex mają ręczny.
No bardzo spłycasz ten problem. Żona nie tylko nie chce robić loda ( do czego ma prawo) ale odcina męża od rzeczy na które sama sobie pozwala ( zabawki) obarcza go poczuciem winy za to, wymaga tego czego sama nie odwzajemnia i wpędza go w seksualną frustracje i nie chce mu pozwolić na jakiekolwiek rozwiązanie. Jak do mnie to spory problem.
Wybacz, ale jeżeli żona nie chce mi robić loda bo nie to co? Mam ją zdradzać jeżeli to lubię?
To musisz się z tym pogodzić. A co ona ma zrobić skoro tego nie lubi? Zmuszać się bo inaczej ją zdradzisz? To że lubisz seks oralny jest ważniejsze od niej? Tego dla niej chcesz? „Nie” znaczy „nie”, w małżeństwie też. Natomiast w zamian za to, żona powinna pójść z Tobą na kompromis i poszukać innego rozwiązania ( zabawki, coś co obydwoje lubicie) zamiast zostawiać Cię samego z problemem.
Nie muszę się z tym pogodzić. Mogę wziąć z nią rozwód jeżeli nie będzie w żaden sposób spełniać moich potrzeb. Kobiety biorą rozwody bo brakuje im seksu, to czemu ja mam nie wziąć. Dałem jej ultimatum i poczekam.
Jak najbardziej nie musi się godzić z tym że seks oralny jest tylko w jedną stronę. Jeśli nie chce robić loda (i ma do tego prawo) powinna pomyśleć o czymś innym. To samo tyczy się zabawek które ona może a on nie.
Natomiast rozwód nie musi być rozwiązaniem. Może zacznij od spokojnej rozmowy bez oskarżania (to bardzo ważne). Wyjaśnij że masz więcej sfer erogennych niż tylko penis i też potrzebujesz żeby się tobą zająć. Może z czasem uda ci się przekonać ją na terapię a może stopniowo samo zaczniecie rozwiązywać problem. Zresztą wprowadzenie zabawek do seksu jest świetna sprawą dla obu stron.
Jeżu kolczasty, jak to brzmi. "Ma robić co chce bo tal i juz! A jak nie to się to z nią rozwiode!". A weż ten rozwód i daj jej ulozyc sobie zycie z kimś kto bedzie kochał ją bardziej niz obciaganie.
@juan1717 matko święta to ona powinna się z Tobą czym prędzej rozwieść.
nie paella brzmi jak hipokryzja
ona nie chce mu zrobic, a sama wymaga minetki
jeeeezu tu nie chodzi o to, ze ona nie chce robic loda
tu chodzi o to, ze ona nei chce robic nic, a jak on by nie zdradzac chce posilkowac sie zabawkami, to tez jej nie pasuje
w zaden sposob sie nie stara w tym zakresie a jak on chce sobie sma poradzic to tez jest zle
ona ma kolekcje wibratorow i to jest ok, on nie moze sobie kupic zabawki, bo to jest be
no hipokryzja i toksyka wieje na maxa
Żona się zachowuje jak typowy pies ogrodnika - sama nie weźmie, ale nikomu nie da.
Nie wiem czy niektórzy z was czytali to samo wyznanie co ja, ale laska wymaga minetki, ale lód to ble, fu i nie. No dobra, to niech da coś w zamian... Nie dam, bo nie, tak mówię I tak ma być.
Zabawki erotyczne? Ja mogę ale ty nie, bo nie.
No tak jakby trochę... XD.
Jak dla mnie to jest dziwne.. ona wymaga od ciebie seksu oralnego, ale tobie odmawia. Sama korzysta z zabawek, a tobie zabrania. Przepraszam za staroświeckie podejście, ale kto w twoim domu nosi spodnie? :) Jeśli ona nie chce seksu oralnego, a ty jej robisz, bo myślisz na zasadzie, że powinna ci się odwdzięczyć zamiast robić tego dla swojej przyjemność, mając świadomość, że jej się to podoba to to się wszystko mija z celem. Porozmawiaj z nią, że jeżeli ona nie chce sprawić ci przyjemności, to i ty nie widzisz powodu, aby zaspokajać ją oralnie. To samo z zabawkami, jesli ona może, a ty nie.. to krótka sprawa albo jej oznajmiasz, że wyrzuca wszystkie zabawki, albo ona nie ma nic do gadania i ty kupujesz coś dla siebie. Przy czym zaznaczam, że to nie powinno się odbyć na zasadzie szantażu emocjonalnego, bo przez to oddalicie się jeszcze bardziej. Inna sprawa, jeśli chodzi o oral - może nie pachniesz dobrze, nie jesteś smaczny, ogolony itd. A może wymagasz od niej robienia tego w niekomfortowej dla niej pozycji? Albo uznajesz seks oralny tylko z połykiem, a ona może właśnie tego połyku nie chce? Dopytaj się dlaczego teraz nie chce, a wcześniej mogła. Powiem też jak to wygląda z drugiej strony, kiedy osobiście przez jakiś czas nie miałam najmniejszej ochoty na zabawianie oralne partnera, a on bardzo nalegał. Im bardziej nalegał czy się czepiał o to, tym bardziej mnie do siebie zniechęcał. Nie tylko do orala, ale także do siebie samego. Mam nadzieję, że dojdziecie kiedyś do kompromisu i wszystko dobrze się ułoży.
zloty komentarz <3
albo ja wiem? nutella?
gorzej jak przeszkoda jest sama inocjatywa
Z żelami osobiście mam problem, bo smakują bardzo nienaturalnie, ale faktycznie można spróbować. Radziłabym zacząć od tych na bazie wody, bo szybciej .. hm się zjadają. A co do nutelli czy innych słodyczy to tutaj bym uważała, ponieważ może to się odbić jakąś infekcją, zwłaszcza jeśli zastosujemy takie osłodzenie wobec kobiety.
@ niebieskooko masz rację, ślub ejakulacyjny również smakuje, jak i pachnie podobnie do spermy, więc i on też może być problemem. Prezerwatywy smakowe to pic na wodę, więc odradzam. Zwykłe gumki nie smakują dobrze, chociaż osobiście nigdy ich nie łączyłam z żelem smakowym, więc jak ktoś chce to może spróbować allbo wręcz wtefy połączyć gumkę plus landrynki, takie zwykłe za 2 zł.
sorki, preejakulacyjny miało być.
gorzej, jeśli w takim razie się okaże, że żona wzruszy ramionami i bedzie żyć bez seksu, a autor... też, czyli nic się nie zmieni.
No to wtedy ma podstawy do rozwodu, ale straszyć bez spróbowania jest jak dla mnie niestosowne.
Bo niestety, ale chyba większość osób myśli, że jak jedna osoba zrobi drugiej np ten oral to ma prawo wymagać tego samego od drugiej. A to tak nie działa. Do tej pory mam traumę po pierwszym chłopaku, który mi wyliczał liczbę posunięć ręką we mnie do tego, jak długo powinnam mu się odwdzięczyć. Masakra. Dlatego napisałam w głównym komentarzu, że jeśli robi to ze świadomością odwdzięczenia się, zamiast skupić się na tym, że hej to jest przyjemne i dla mnie, i dla niej, no to lepiej żeby w ogóle tego nie robił. Swoją drogą to może ma swoje zabawki właśnie dlatego, że może chcę zminimalizować minetki/seks z nim właśnie przez to jego ciągłe żądanie?
Ej, a żona może i chce tego seksu oralnego, ale może bez finału w ustach? A skoro facet chce żeby żonka była drugą Lindą Lovelace, to pewnie i tego wymaga... bleh.
Ale serio? Brak loda i zabawek to jest twój główny problem w tym związku? I twoja główna motywacja do rozstania? Ja tam widzę tu o wiele większy problem polegający na braku rozmowy i braku wystarczającego obustronnie zaufania i bliskości żeby o tym normalnie porozmawiać. I tutaj już wina jak najbardziej może być obustronna. Irytuje mnie tak przedmiotowe podchodzenie do siebie nawzajem w związku, transakcja wymienna on na mi dać/zapewnić to a ona to i tamto a jak któraś ze stron nie wywiązuje się z transakcji to szukam lepszego modelu. Z takim podejściem nic dziwnego że tak wiele związków jest nieudanych.
Brak rozmowy to jedno, a to, że laska jest egoistką i hipokrytką w łóżku, to drugie.
Patrząc na komentarz autora,, Mogę wziąć z nią rozwód jeżeli nie będzie w żaden sposób spełniać moich potrzeb. Kobiety biorą rozwody bo brakuje im seksu, to czemu ja mam nie wziąć. Dałem jej ultimatum i poczekam" to chyba oboje są siebie warci. Miłości to w tym związku chyba już nie ma
no ale nie ma racji? potrzeba seksualna jest tak samo potrzeba jak jedzenie chociazby
jak nie rozladujesz napiecia, to potem masz erotyczne sny, polucje itp.
i odbija sie to na zyciu
jakby mnie facet traktowal jak materac i mial w dupie moj orgazm i przy tym zabranial np. masturbacji to tez bym sie wkurzyla
on rozumuje wg swoich priorytetow i i tka uwazam,z ejest bardziej wyrozumialy, bo wiekszosc facetow stad by poszla na bok, a on probuje ratowac sytuaje- oral nie, zabawki nie- ale jakos jej zabawki sie naleza i ma do nich prawo tylko on ma nie miec
jakas zlosliwosc, toksyka i galopujaca hipokryzja
i samo takie podejscie do rozmowy i rozwiazywania jakichkolwiek problemow, bo pewnie nie tylko seks, jest slabe i nie chcialabym byc z taka osoba, ktorej sie wsyzstko nalezy a z siebie daje niewiele
@StaryTapczan Nie wiesz tego. Może nie ma ochoty na seks bo coś innego w tym związku kuleje. Sądząc po tym w jaki sposób wypowiada się autor trochę tak to wygląda i pachnie przedmiotowym traktowaniem - tak to wygląda z myślą jej perspektywy.
A może ja się mylę i ona jest beznadziejna a on spoko.
A może oboje są siebie warci i ona ma w dupie jego potrzeby a on ma w dupie co ona myśli i chce tylko loda i tyle.
@Klara589 Zgadzam się.
@bazienka seks jest ważny i wcale tego nie neguję, ale idąc za twoim porównaniem do jedzenia: jeśli ci na kimś zależy i ten ktoś miałby powiedzmy alergię na coś, do tego stopnia że ma mdłości od samego zapachu, wysypki czy co tam jeszcze (tak wiem że alergie pokarmowe nie działają na odległość, naciągam na potrzebę przykładu ;) ) to jeśli partnerowi na osobie zależy, jeśli są ze sobą blisko itd to zawsze znajdą konsensus. Po pierwsze bez jakiegoś typu jedzenia tak samo jak od jakiegos typu seksu nikt nie umrze i nie widzę powodów do histerii. Natomiast problemem jest to że ta para wygląda tak jakby nawzajem mieli siebie w dupie. On chce i już, ona mówi nie i zabrania zabawek. Nie wiem czy oboje są tak beznadziejni czy autor przedstawia to tylko ze swojej perspektywy ale tak czy inaczej ten związek jest do dupy.
I zgadzam się z tobą w pełni że bycie z kimś kto ma gdzieś twoje potrzeby jest bez sensu. Natomiast oceniając wpis po tym jak autor się do tego odnosi to on sam nie jest święty (i bez znaczenia jest tu płeć autora, gdyby pisała to kobieta moje zdanie byłoby takie same) i albo oboje są siebie warci albo on robi z siebie ofiarę a z niej egoistke (tego się nie dowiemy).
do wszystkich, którzy doszukują się w tej sytuacji "innych powodow, z których żona może nie chcieć seksu" - ale przepraszam, czemu to mąż ma je wytropić i rozwiązać za nią? Ona nie jest odpowiedzialna za jakość życia seksualnego ich jako pary? W wyznaniach o facetach uzależnionych od porno i niezainteresowanych seksem z partnerkami ponad połowa zachęca kobietę do "kopnięcia egoistycznego pajaca w dupę" i nikt jakos nie twierdzi (błędnie), że kobieta powinna się bardziej starac albo szukać problemów faceta i rozwiązywać je za niego.
@chlef123 nie chodziło mi o to żeby on szukał źródła problemów za nią. Chodzi mi o to że on brzmi jak dupek który nie jest bez winy więc obstawiam że sam ma dużo za uszami a narzeka na nią (która albo jest bez winy - wątpię - albo jest tak samo beznadziejna jak on). Jeśli on faktycznie byłby ofiarą w tej relacji to jak najbardziej może ją kopnąć w tyłek i powiedzieć do widzenia. Ale w kwestiach seksu na ogół problem leży głębiej niż tylko w samym pożyciu.
Może po prostu jej nie pociągasz i jak na początku wszystko było okay, przecież dzieci się same nie biorą, to teraz ucieka do najprostszych przyjemności, żeby odhaczyć bliskość z tobą, kiedy sam naciskasz. Jednocześnie może nie chce tobie robić dobrze, bo ją to obrzydza lub zawsze obrzydzało, ale nie chciała ci tego powiedzieć. Mam wrażenie, że jest dużo kobiet, które są zmęczone seksem, i jak wcześniej go uprawiały by sprawiać drugiej połówce trochę zabawy, to po latach mają go po prostu dosyć.
Nie rozumiem tego. Jesteście razem x lat i nie potraficie ze sobą rozmawiać. Mogę tylko powiedzieć, że sama usłyszałam kiedyś jakiś wykład, chyba nawet księdza, o małżenstwie i sexie. I mimo, że był to ksiądz to się zgadzam w 100%. A wiesz co powiedział? Że zeby kobieta była chętna i gotowa to nie wystarczy że jest żoną, musi być jeszcze szczęsliwa, czuć się bezpiecznie z mężem i miec co do niego pewność. Każdy sex z obowiązku, gdy ona wcale nie chce zniechęca ją do sexu, bo nie kojarzy się jej z przyjemnością, odpycha ją i sprawia, że rośnie frustracja którą później wyładowuje w innych sytuacjach. I taki sex to nic innego jak gwałt. Rozmawiałeś o tym czy nie ma zadnych problemów? Coś się musiało zmienić, może się nie czuje dobrze ze sobą, tobą, coś jej nie odpowiada? Albo robisz mi oral albo odchodze? Serio? Powiedziałeś jej jak dla ciebie jest to ważne? Dowiedziałeś się dlaczego dokladnie nie chce żebyś używał zabawek? Nie mówię, że brak rozmowy jest wylącznie twoim problemem, a waszym. Może czas ten problem rozwiązać i co za tym idzie mieć potem dobry sex. Ja nie mam problemu z jednostronnym oralem w moim związku. W żaden sposób nie przeszkadza mi że mój chlopak tego nie robi, a sama mam przyjemność z jego przyjemności. Nigdy żadne z nas nie robi niczego wbrew woli, ani nie naciąga granic. Sex to nie zaspokajanie swoich wymysłów seksualnych, a okazanie miłości drugiej osobie. Dlatego mowimy o swoich fantazjach, rozmawiamy o oczekwianiach, o tym jak, co i kiedy i jesteśmy zadowoleni obydwoje. Nie wierzę że problem z sexem jest jedynie w sexie, bo na pewno nie jest.
Sama prawda, no.. może oprócz tego gwałtu.
Dokladnie. Z komentarzy autora plynie taki egoizm i ogolnie negatywne nastawienie, ze nie jestem w stanie uwierzyc, ze ich malzenstwo jest tak idealne jak opisal to w wyznaniu. Coś jest źle. A autor zamiast usiasc i porozmawiac z żoną o ich calym małżeństwie to obrazony tupie nóżką bo zona mu nie chce zrobic loda. Ja go odbieram jako taką osobę, ktora chce rządzić, zawsze postawić na swoim "bo moze i tak i juz" i nie chce nawet rozmawiac o kompromisie. Dal zonie ultimatum i ta musi siw dostosowac bo jak nie to ją wymieni na inny model.
Pamiętaj jedno - opowiadania kumpli często trzeba wziąć w cudzysłów, bo najczęściej opowiadają co by chcieli, a nie co mają.
Fakty są takie, że twoja żona jest trochę egoistyczna. Na twoim miejscu bym po prostu zaprotestował przeciwko seksowi oralnemu, skoro sam go nie masz.
Mam nadzieję, że to Twoja żona Cię pierwsza zostawi. Jak można być takim idiotą? Po prostu nie rozumiem. Serio? Lodzik jest najważniejszy w związku? Żenujące.
Nie twierdzę, że tak jest ale jakbyś nie miał/a wcale orgazmów od długiego czasu, to co być zrobił/a? Jeżeli ta druga strona ma gdzieś twoje potrzeby?
a jak było wcześniej? zdarzało się Wam satysfakcjonujące pożycie? Może po ciążach unika seksu, bo coś się zmieniło w podwoziu i się tego wstydzi?
albo... sory, że to napiszę, ale może jesteś tak beznadziejny w łóżku, że ona już machnęła ręką i nie chce próbować?
Problem w tym, że kiedyś było okej. No i ja się staram, a moja żona nie i to ona jest beznadziejna i przez jej podejście również ja.
Kiedy to się zmieniło? Jesteś w stanie znaleźć jakieś wydarzenia w tym czasie, które mogły mieć wpływ? Jeszcze ten brak chęci dialogu z jej strony jest zastanawiający. Kiedyś była otwarta i mieliście konstruktywne rozmowy o swoich potrzebach w seksie czy jednak chyba nigdy?
To ja się jeszcze dołączę.. czy znasz pozycje, które sprawiają jej nawięcej przyjemności, nawet kiedy ona sama nie jest aktywna? Naprawdę nierzadko wystarczy dobrze trafić w punkt, by mocno nakręcić partnerkę i potem ona sama będzie się dopominała. Tylko trzeba popróbować różnych pozycji, kątów.. itd.I nie sugeruj się porno, tylko obserwuj reakcje partnerki, może także się jej zapytać, co jej się podoba w trakcie seksu itd.
juan1717
Piszesz, ze kiedyś było "ok" czyli też pewnie bez szału. Może ma taki temperament, a od seksu z partnerem woli masturbację.
Kiedyś można było z nią dużo porozmawiać i przedstawić różne koncepcje. Teraz jest taka zabetonowana i ma być tak jak ona chce. Czuje się jak w więzieniu i kiepsko mi z tym. Ogólnie seks gdzie ona musi coś zrobić polega na tym, że porusza się chwile i już jest zmęczona. Szczerze, dałem jej ultimatum, albo rozmawiamy i idziemy do kompromisu albo odchodzę. Zobaczymy.
hmmm a moz niech zbada poziom hormonow? moze jej libido spadlo od jakichs niedoborow?
wiesz ja bym np. tez sie nie zgadzala jakby mi facet z jakims bdsmem wyskoczyl
ale to podejscie jednostronne, ze nawet zabawek nie mozesz miec, jest mega slabe
@juan1717 Z seksem było wcześniej inaczej. Pytanie jak wcześniej było z innymi rzeczami. Zmiany w seksie niekoniecznie są powodem złej sytuacji, równie dobrze mogą być efektem problemów w innym rejonie związku. Seks to nie usługa małżeńska tylko zwieńczenie bliskości w związku (tak tak, wiem że ilu ludzi tyle podejść do seksu, ale tak to wygląda z mojego punktu widzenia). A jak bliskości nie ma to i seks będzie słaby albo wcale go nie będzie.
@ juan.. ale wiesz, że jest wiele pozycji, gdzie ona nie musi się za wiele ruszać, jak prawie w ogóle, a i tak byłoby wam przyjemnie? I pewnie inaczej, niż to co macie do tej pory.
Juan, nazywanie swojej żony beznadziejną jest mocno nienormalne. Twoje podejście do małżeństwa i żony jest zdecydowanie niewłaściwe. Polecam poradnie dla małżeństw.
Kup sobie te zabawki. Jesteś przecież dorosły i masz pracę, więc czemu masz sobie odmawiać kupna paru drobiazgów, skoro żona ma cały pakiet.
Seks ma być przyjemny dla obojga. Nie możesz jej do niczego zmuszać.
Są poradnie, idźcie pogadać ze specjalistami od związków i seksualności.
Kochasz żone, ale rozważasz odejście i kochanke - to sie wyklucza. Wygląda na to że kochasz seks a nie żone. Jeśli ją naprawdę kochasz to będziesz jej wierny i poszukasz pomocy u specjalistów.
Zostawisz ją i co wtedy? Dzieci zostaną bez ojca w domu, a ty będziesz szukał seksu. Zdecydowanie złe priorytety.