#Pj1LY

Myśleliście kiedyś o ludziach, którzy piszą książki? Jestem jednym z nich. Nie tak dawno temu wyszła piąta. Są to w głównej mierze książki dla osób chcących zacząć naukę programowania. Dla dzieci, ich rodziców - dla laików. 

Moja rodzina - zarówno żona, jak i rodzice lubią chwalić się tym, że piszę książki. A wiecie co jest najciekawsze? Że każdą z nich czytają tysiące ludzi, ale nie moja rodzina. Ani żona, ani rodzice - nikt z nich tego nie przeczytał...

I jeszcze wszyscy jednym głosem stwierdzają, że to takie "specjalistyczne i oni się nie nadają do takich rzeczy"... To tak jakby jawnie mówili mi, że moje książki "dla laików" są beznadziejne, bo nie nadają się dla laików... 

Piszę kolejną książkę i już jest mi przykro, że nikt mi bliski tego nie przeczyta.

#KTqeS

Sytuacja z dzisiaj. Stałam na przystanku, na ławce siedziały dwie starsze Panie i nie było nikogo więcej. Po chwili przyszła dziewczyna, powiedzmy 20-22 lata, z widocznym brzuchem i papierosem w ręku. Starsze babki się zaczęły krzywić, a po chwili głośno komentować "Popatrz no pani, w ciąży i kurzy papierochy", "Dziecko truje", "Trzeba pomyślunku nie mieć", "I jeszcze głuchą udaje, że niby nie słyszy".

Na to dziewczyna odwraca się, aż czerwona na twarzy "Nie jestem ku*wa w żadnej ciąży, jestem po prostu ku*wa gruba!".

#Lp4cO

Byłam kiedyś świadkiem na rozprawie rozwodowej. Facet bardzo dobrze zarabiał, ale znęcał się nad żoną i zdradzał ją ze mną. Kobieta zebrała konkretne dowody i puściła go z torbami.

Nikomu nigdy nie powiedziałam, że prawie nie znałam tych ludzi. Kobieta znalazła moje ogłoszenie o korepetycjach z angielskiego i skontaktowała się ze mną. Na spotkaniu powiedziała jednak, że nauka języka nie była jej celem, a za zadanie jakiego ode mnie oczekiwała, zaproponowała dużo więcej pieniędzy niż dostałabym nawet za kilkanaście godzin nauki.

Powiedziała wprost, że od początku zależało jej na majątku męża, ale nie potrafi dłużej ciągnąć tego fikcyjnego małżeństwa. Mimo wszystko nie chciała zostać stratna. Dlatego poprosiła, żebym udawała kochankę jej męża na rozprawie sądowej, a wcześniej miałam się pojawiać w tych samych miejscach co on, żeby detektyw mógł nas sfotografować. Długo wahałam się nad decyzją, ale w kiepska sytuacja przeważyła.

Kolejne kilka miesięcy minęło na planowaniu, zbieraniu informacji i nawiązywaniu znajomości ze wspomnianym mężczyzną.

Kobieta przekupiła kilka innych osób, między innymi ich sprzątaczkę i własną matkę, żeby zrobiły z jej męża potwora, a przy okazji potwierdziły moją wersję (sprzątaczka na przykład miała nas widzieć jak razem wchodzimy do domu, w czasie godzin pracy mężczyzny). Facet nie miał nic na swoją obronę. Po wielu rozprawach jego była żona została ze wszystkim, on nie miał siły walczyć i dłużej się wypierać. Po ostatecznej rozprawie dostałam sporą sumkę za udział.

Do tej pory bardzo żal mi tego faceta. Czasami zaglądam na jego media społecznościowe, by mieć pewność, że jakoś sobie radzi. Niedługo po rozprawie wyjechał za granicę, znalazł nową dziewczynę i wyglądają na szczęśliwych. Mam nadzieję, że tym razem lepiej wybrał.

#IWbCX

Zostałam z tatą sama w domu, nudziło mi się więc stwierdziłam, że pójdę do mojego chłopaka. Przed wyjściem tata powiedział mi, że mam mu napisać jak już do niego dojdę. Tak więc wyszłam z domu. 

Niestety w połowie drogi zaczęło strasznie padać, a chwilę później zaczęło grzmieć. Zapowiadała się mocna burza. Kiedy już doszłam na miejsce, tak jak obiecałam wysłałam tacie wiadomość. Chciałam napisać mu, że już jestem, ale pada i jestem cała mokra. Niestety mój mądry telefon poprawił "pada" na "pała". Ja tego nie zauważyłam i wysłałam wiadomość do taty. W wiadomości było napisane "Ale pała, jestem już cała mokra". Niestety było za późno. 

Kiedy wróciłam do domu oczywiście wytłumaczyłam tacie, że to nie tak jak myśli, ale on się zaczął śmiać, a przy najbliższej okazji opowiedział to swoim przyjaciołom i naszej rodzinie.

#v7u5d

Z moją przyjaciółką K. znamy się od dziecka i wyjechałyśmy na studia do tego samego miasta. Ogarnęłyśmy sobie osobne pokoje w tym samym mieszkaniu. Mamy taką zasadę, że jeśli do klamki przywiązujemy zieloną wstążkę to nie pukamy do drzwi, tylko wchodzimy. 


Kiedy wróciłam do mieszkania z kolosa i chciałam opowiedzieć K. jak było (była zielona wstążka). Weszłam, a K. była w trakcie miłosnych uniesień z moim już byłym chłopakiem :))))).

PS. Chłopak podobno uczył się na trudny egzamin.

#K6mEr

Byłem w mega trudnej sytuacji finansowej. 

By ratować zdrowie najbliższej mi osoby, popadłem w ogromne długi, ostatecznie osoba mi najbliższa odeszła z tego świata. Długi zostały.

Nie mając za bardzo perspektyw na życie postanowiłem... zarabiać nielegalnie. Nie wiedziałem co jeszcze będę robił, chciałem dołączyć do grupy przestępczej, mafii itd.
Ostatecznie nic takiego się nie stało, nie żebym się rozmyślił czy nawrócił. Po prostu nie wiedziałem jak to zrobić. Chciałem coś zdziałać przez dilera, którego znałem, ale on sam współpracował z jakimiś młodzikami...

Ostatecznie ogłosiłem bankructwo i czekam co sąd zdecyduje w sprawie moich długów.
Nie tak łatwo zostać przestępcą, jak mi się wydawało.

#dFN2Q

Jakieś półtora roku temu, poszłam na rozmowę o pracę, pierwszą poważną pracę w życiu, od razu po szkole, miałam 19 lat. Strasznie się stresowałam rozmową, starałam się o pracę w banku na stanowisku kasjero-dysponenta klientów indywidualnych. 

Tak się stresowałam, że na rozmowie z panią prezes zapytana o zarobki zamiast powiedzieć, że zadowala mnie najniższa krajowa, powiedziałam średnia krajowa i trzymałam się tego do końca rozmowy tłumacząc, że mogłabym pracować za mniej, ale nie satysfakcjonowałaby mnie taka pensja. I jeszcze na koniec (miałam wpisane w zainteresowaniach, że lubię czytać książki) niechcący dałam opiernicz pani prezes, gdy powiedziała, że oglądała jedną część filmu na podstawie mojej ulubionej książki, ale jej nie czytała, że głupota i że powinna przeczytać, przecież jak można ostatnią część bez znania wcześniej fabuły oglądać. Dopiero po wyjściu z budynku uświadomiłam sobie co zrobiłam.

PS Pracę dostałam, a później podwyżkę i premię :D

#ttmo6

Poszłam na egzamin, do którego długo i sumiennie się przygotowywałam. Byłam pewna swojej wiedzy. Pierwsze pytanie - znałam odpowiedź, zaczęłam odpowiadać, ale profesor zaraz zaczął mi przerywać i snuć dygresje. Zadał drugie pytanie - wszystko wiedziałam, ale znów mi przerwał i powtórzyła się sytuacja z pierwszego pytania. Na koniec podsumował "Szanowna pani nie znalazła chyba czasu, aby nawet książkę otworzyć. Nie zdała pani". Wyszłam zamroczona, jakby mi coś ciężkiego na głowę spadło.

Po mnie wszedł kolega, który dosłownie nie otworzył książki, przejrzał tylko poprzedniego dnia moje notatki. Zdał. Dostałam ataku wścieklizny jak chyba nigdy. Od razu wróciłam do pokoju i mówię (ze wstydem przyznaję, że podniesionym głosem) "Trzy tygodnie przygotowywałam się do tego egzaminu. To pana prawo mnie oblać, ale proszę w ogóle wysłuchać co wiem!". Po czym jak karabin maszynowy wystrzeliłam z siebie pełne odpowiedzi na obydwa jego pytania. Gdy skończyłam nic nie powiedział, tylko patrzył na mnie jak na kosmitkę, więc powiedziałam "Dziękuję, do widzenia" i wyszłam.

Następnego dnia profesor zatrzymał mnie na korytarzu i powiedział, że zdałam i nawet mnie przeprosił. Czasami trzeba się przemóc i zawalczyć o siebie.
Dodaj anonimowe wyznanie