#ttmo6

Poszłam na egzamin, do którego długo i sumiennie się przygotowywałam. Byłam pewna swojej wiedzy. Pierwsze pytanie - znałam odpowiedź, zaczęłam odpowiadać, ale profesor zaraz zaczął mi przerywać i snuć dygresje. Zadał drugie pytanie - wszystko wiedziałam, ale znów mi przerwał i powtórzyła się sytuacja z pierwszego pytania. Na koniec podsumował "Szanowna pani nie znalazła chyba czasu, aby nawet książkę otworzyć. Nie zdała pani". Wyszłam zamroczona, jakby mi coś ciężkiego na głowę spadło.

Po mnie wszedł kolega, który dosłownie nie otworzył książki, przejrzał tylko poprzedniego dnia moje notatki. Zdał. Dostałam ataku wścieklizny jak chyba nigdy. Od razu wróciłam do pokoju i mówię (ze wstydem przyznaję, że podniesionym głosem) "Trzy tygodnie przygotowywałam się do tego egzaminu. To pana prawo mnie oblać, ale proszę w ogóle wysłuchać co wiem!". Po czym jak karabin maszynowy wystrzeliłam z siebie pełne odpowiedzi na obydwa jego pytania. Gdy skończyłam nic nie powiedział, tylko patrzył na mnie jak na kosmitkę, więc powiedziałam "Dziękuję, do widzenia" i wyszłam.

Następnego dnia profesor zatrzymał mnie na korytarzu i powiedział, że zdałam i nawet mnie przeprosił. Czasami trzeba się przemóc i zawalczyć o siebie.
pazienka Odpowiedz

aha xd

dnoiwodorosty Odpowiedz

Tak wygląda szklany sufit na uczelniach. Odpowiedź na pytanie: dlaczego mimo tylu studiujących kobiet tak niewiele z nich przebija się do poważnych stanowisk.

keanna

Bo studiują kulturoznawstwo i genderystykę?

dnoiwodorosty

@Keanna studiują wszystko.

Toczytoja Odpowiedz

Aha. Czyli następnym razem by zdać wystarczy przyjść, coś wydukać, wyjść, sprawdzić odpowiedzi w czasie gdy inna osoba jest w środku, wrócić i powiedzieć, co się przed chwilą przeczytało xD.

Alexiu Odpowiedz

u mnie był profesor, który wymagał regolek. Dla mnie nie na nic gorszego, niż wkuwanie na blachę. Na egzaminie usłyszałam tekst " krążysz Pani wokół okrągłego płotu i zastanawiasz się jak daleko jeszcze"

Dodaj anonimowe wyznanie