#dFN2Q
Tak się stresowałam, że na rozmowie z panią prezes zapytana o zarobki zamiast powiedzieć, że zadowala mnie najniższa krajowa, powiedziałam średnia krajowa i trzymałam się tego do końca rozmowy tłumacząc, że mogłabym pracować za mniej, ale nie satysfakcjonowałaby mnie taka pensja. I jeszcze na koniec (miałam wpisane w zainteresowaniach, że lubię czytać książki) niechcący dałam opiernicz pani prezes, gdy powiedziała, że oglądała jedną część filmu na podstawie mojej ulubionej książki, ale jej nie czytała, że głupota i że powinna przeczytać, przecież jak można ostatnią część bez znania wcześniej fabuły oglądać. Dopiero po wyjściu z budynku uświadomiłam sobie co zrobiłam.
PS Pracę dostałam, a później podwyżkę i premię :D
Babcia mojego kumpla była rodowitą góralką (z tych samych okolic co Małysz) i miała ona mnóstwo takich swoich powiedzonek i mądrości. Jedno bardzo zapadło mi w pamięci, powiedziała mu mianowicie: ''wnusiu, jak ktoś samego siebie chwali, to jakby się własnym g*wnem smarował''.
Hvafaen, babcia góralka w takich chwilach mówiła "nie pytoj się, nie dowiesz się, nie bedzi ci źle! "
Padłam XD
@Retiro Tamto pokolenie nie odnalazło by sie w tych czasach. Teraz trzeba umieć sie sprzedać. Wtedy było inne podejście.
@tramwajowe, tak i to był też przykład mentalności społeczności typowo egalitarnych - są takie grupy ludzi, żyjące często w trudnych warunkach jak górale czy afrykańscy Buszmeni, gdzie chełpienie się swoimi dokonaniami czy próby podkreślania swojej ważności są bardzo źle widziane, te społeczności, żeby przetrwać musiały utrzymać pewien porządek oparty na równości wszystkich jego członków, bo miało to potem skomplikowane konsekwencje przy dystrybucji i redystrybucji pozyskanych przez grupę dóbr.
Idea rozmowy o pracę jest taka, że należy się sprzedać. Babcia nigdy nie pracowała dla kogoś, czy co?
@ohlala, babcia mówiła o pracy: "3 dni za 2 dni, przodek na zadek, dobre chowanie, a żryć ni ma!". Nie pytaj co to znaczy, kumpel też nigdy tego nie odszyfrował.
Mi się wydaje, że żryć ni ma oznacza, że mimo pracy nie ma wystarczająco pieniędzy
Taa oczywiście, praca w banku od razu po maturze.
Mnie już nic nie zdziwi. Niektórzy mają szczęście w życiu. Znajomy załapał się przypadkowo na fajną pracę w państwówce, bez znajomości i za dobrą kasę. Był wtedy bez żadnego doświadczenia zawodowego poza pracą w myjni samochodowej, na drugim roku studiów (nic super chodliwego), których nie skończył :) Do tej pory tam pracuje.
W moim przypadku było podobnie. Poszłam na rozmowę o prace do państwówki tego samego dnia co pisałam maturę z angielskiego. Przyjęli mnie bez studiów i bez wyników z matury, wysłali na szkolenia. Pracowałam tam 3 lata i w międzyczasie robiłam studia zaoczne.
Do pracy w banku wystarczy matura, która pozwala na sprzedaż ubezpieczeń do pożyczek, ubezpieczeń komunikacyjnych, majątkowych i na życie. Gdyby nie to, że to wymóg do zostania OWFCĄ od ubezpieczeń, zatrudnialiby każdego, kto się nawinie i ma odpowiednią gadkę, żeby sprzedaż kupę w złotym papierku za cenę złota ;P Już dawno minęły czasy, w których do pracy na stanowisku doradcy, a tym bardziej kasjera, potrzebne było wyższe, najlepiej ekonomiczne, wykształcenie.
Dokładnie jak mówi Savio. Laska pokazała, że ma gadane a więc będzie mogła dobrze zmanipulować klienta. Całej reszty jej nauczą.
Wcale nie takie niemożliwe, mojego kuzyna tak zatrudnili, tylko później kazali mu jakieś zaoczne studia zrobić.
Savio pozwala na to matura czy po prostu wykształcenie średnie?
Bo to tak zawsze jest, jak pójdziesz na luzie to zaraz cie biorą do pracy 😊
A na koniec dodałaś "paa mamo"