#GbIIc

Dowiedziałam się, że w Polsce będzie grać orkiestra Johanna Straussa pod batutą Andre Rieu. Kto zna, ten wie, jaka atmosfera panuje podczas tych imprez - jest luźna atmosfera, uśmiech, tańce, a sam Andre prowadzi cały koncert. Stwierdziłam, że bilet na taką imprezę będzie znakomitym prezentem urodzinowym dla przyjaciela. 

Mieliśmy krzesła na parterze, niedaleko sceny, na samym środku. Tuż za nami siedziała pani z córeczką - śliczną, może ośmioletnią dziewczynką. W czasie przerwy, po godzinie koncertu podszedł do nich mężczyzna - z rozmowy wynikało, iż był to ślubny owej pani. Z uśmiechem na ustach zapytał, jak kobietom podoba się koncert. To, jak jego żona zaczęła narzekać, przyprawiło mnie o dreszcze. Pomijam fakt, że występ był wspaniały; nie podobała się jej jednak ani ta luźna atmosfera, ani wszechobecny uśmiech, żarty prowadzącego wprawiające wszystkich w dobry humor. Stwierdziła więc ta pani po godzinie koncertu, że chce już wyjść i udać się kolację. 

Było mi ogromnie żal jej męża; facet się postarał, kupił te bilety również w formie prezentu. Nie znalazł trzech najlepszych miejsc obok siebie, więc kupił dwa bardzo dobre, gdzie posłał żonę i córkę, a sam siedział podczas występu gdzieś z boku. Co więcej, był wobec niewdzięcznej żony niesamowicie łagodny. Delikatnie proponował, że może zostaną jeszcze trochę - jemu występ ewidentnie się podobał. Kobieta jednak pokręciła nosem, więc mąż grzecznie poszedł za nią oraz córką do wyjścia.

Pozdrawiam serdecznie tego cudownego mężczyznę, który wydał mnóstwo pieniędzy na zaspokojenie potrzeb swojej żony, starał się i poświęcił dla niej. Kobiety, doceniajcie to, że Wasz mężczyzna się postarał, nawet jeżeli nie do końca Wam odpowiada forma tych starań. Niewielu jest już takich, którzy nie idą na łatwiznę, lecz faktycznie pokazują, że im zależy.

#wzjSn

Pewien czas temu byłam w knajpie z ludźmi z pracy. Byłam zmęczona, więc wyszłam jako pierwsza nieco po 23. Założyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzykę. Najkrótsza droga na mój przystanek autobusowy prowadziła przez kiepsko oświetlony park. Ale że chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu, to nie myślałam racjonalnie i lenistwo wzięło górę nad bezpieczeństwem.

Gdy przeszłam kawałek obejrzałam się i zobaczyłam kilkanaście metrów za mną w cieniu potężnie zbudowanego mężczyznę, który szedł za mną. Chwyciłam mocno torebkę i zaczęłam biec. Obejrzałam i zobaczyłam, że on też biegnie. Wpadłam w panikę, skręciłam w boczną alejkę i zaraz schowałam się w krzakach. Kucnęłam starając się uspokoić oddech i zdjęłam słuchawki. Wtedy usłyszałam znajomy głos "Monika... nie rób sobie jaj... nie mam już siły...". Wyjrzałam zza tych krzaczorów, a tam zdyszany stał mój kolega z pracy.

Okazało się, że zostawiłam portfel w knajpie, a on poszedł za mną żeby mi go oddać. Ma znaczną nadwagę, a ja szłam szybkim krokiem, więc nie dał rady mnie dogonić. Gdybym wcześniej zdjęła słuchawki to bym go usłyszała, bo wołał całą drogę...

#vBcGw

Mam powtarzający się sen - śni mi się, że z jakiegoś dziwnego powodu mam nie zaliczony przedmiot w szkole lub na studiach. Że opuszczałem lekcje, w ogóle nie chodziłem na wykłady i nie jestem sklasyfikowany.

Śni mi się jak się miotam, jak próbuję znaleźć nauczyciela/nauczycielkę i wybłagać jakiś egzamin lecz te osoby są nieosiągalne. Próbuję się uczyć z książek ale albo nic nie rozumiem albo materiału jest po prostu za dużo. Męczę się tak długimi godzinami, bo nie jest to jakiś straszny koszmar aby się z niego obudzić, po prostu długi okres paniki. Że nie zdam i w życiu mi nic nie wyjdzie.

Mam ponad 40 lat, magisterkę zrobiłem już lata temu. A mimo to sen wciąż powraca. Mam już dość tych nerwów, w nocy powinno się wypoczywać a nie żyć w stresie...

#Dyojv

Od zawsze wyglądam na młodszego niż jestem, przez co nawet dziś po osiągnięciu dwójki z przodu zdarza mi się przyjąć na siebie pytanie w sklepie o dowód, co nie ukrywam czasami potrafi być frustrujące. Ta historia dotyczy jednego dnia, w których naprawdę poziom mojej frustracji sięgnął apogeum. Wiecie, jeden z tych dni które już po wstaniu z łóżka dają znać, że dobrze to dzisiaj nie będzie.

Celem przegnania złej aury wybraliśmy się z kumplem do niemieckiego hipermarketu po piwo. Gdy dokonaliśmy wyboru i udaliśmy się do kasy. Przed nami zauważyliśmy bandę chłopaczków z pobliskiego gimnazjum, którzy właśnie wyszli spod kasy z 4-pakiem piwa. Lekko zdezorientowani tym co zaszło, podeszliśmy z naszym "zakupem". Kolega nawet rzucił po cichu tekstem, że jak im sprzedała, to mnie na pewno zapyta. 

Pani kasjerka jednak z pewną wyższością i niepohamowaną satysfakcją w głosie, że właśnie dorwała nieletniego delikwenta, który chce tutaj zasłonić się wzrostem (185cm) oraz lekkim zarostem i bezczelnie kupić browara, pyta: "18 jest?". Z lekkim niedowierzaniem spojrzałem na nią, a ona ponowiła swoje pytanie, podnosząc ton do jeszcze bardziej wyniosłego. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej odparłem: "Nie wiem, nie sprawdzałem, ale chyba będzie z ponad 20. Naturalnie jeżeli pani nie wierzy mogę wyciągnąć i pokazać". 

Kasjerka czerwona, bez słowa sprzedała ten alkohol. Ludzie w kolejce za nami bezdech, a ja zupełnie nie wiem, o co się rozchodzi, bo przecież mi chodziło o ilość drobnych w portfelu ;)

#yXbhf

Jako dziecko byłem molestowany seksualnie przez ojca. Trwało to do mniej więcej od 6 do 12 roku życia. Zmarł tragicznie w wypadku. Ani matka ani starsze rodzeństwo nie reagowali. Choć dobrze wiedzieli co ze mną robi. Ot takie tabu w domu.jednak od tamtego czasu jestem skrzywiony psychicznie.jestem uzależniony od masturbacji i pornografii.


Szczególnie podniecają mnie duże piersi.i teraz rzecz najtrudniejsza do wyznania. Nie mogę sobie z nią poradzić. Razu pewnego kiedy miałem lat ok. 16, moja siostra lat 27 wróciła wstawiona z imprezy. Jako dobry brat zaholowałem ją do jej pokoju.matka w pracy na noc. Reszta rodzeństwa spała. Siostra tak miała, że jak wypiła, to była bardzo tulaśna. Jako że nie dopita była, zaproponowała mi kielicha otwierając barek. Zgodziłem się, bo czemu nie. Siedzieliśmy, piliśmy, gadaliśmy. Zaczęło się robić wesoło. Szczególnie mnie, bo nie potrafiłem nigdy pić. Kiedy zaczęła się przytulać nie oponowałem. Kiedy zaczęła mnie całować... też nie. Nie wiem co mi wtedy odbiło, ale zrobiłem to z własną siostrą...



Pamiętam to jak przez mgłę, bo byłem nieźle zrobiony. Nie wiem dla czego na to pozwoliłem. Może bo jej kształty były tak pełne, a ja się naoglądałem pornosów z właśnie takimi aktorkami? Pamiętam też, że rano obudziłem się we własnym łóżku z potwornym kacem alkoholowym i moralnym i świadomość tego co zrobiłem, co zrobiliśmy, spadło na mnie jak cegła na głowę. Nie mogłem w to uwierzyć. Siostra gdy wytrzeźwiała przyszła pogadać. Mówiła że to był błąd i że to nie powinno się wydarzyć. Przyznałem jej rację. Obiecaliśmy sobie nie wrócić nigdy do tego tematu... ale ja ciągle pamiętam. A tak bardzo nie chce pamiętać. Ani jej, ani tego co robił mi ojciec.


Czuję do siebie obrzydzenie i wstręt. I przypomina mi się za każdym razem kiedy ją widzę z jej mężem, gdy przyjeżdżają na święta. Tak wiem, to chore, ale ja tego nie chciałem. Ot wydarzyło się, a nie mam komu o tym powiedzieć. To mój największy sekret, właśnie to wyznanie i zanim drodzy anonimowy wylejecie mi na głowę hektolitry pomyj, bo jestem zwyrolem psychiczny czy powinienem się leczyć... to od razu przyznam wam rację. Mam to w głowie i nie potrafię się tego pozbyć.

#dXsIh

Wiał wiatr i lekko kropił deszcz. Wchodziłem do sklepu, a jednocześnie wychodził z niego jakiś koleś, może 18-20 lat, czyli parę lat młodszy ode mnie. Wychodzący ma pierwszeństwo, więc stanąłem aby go przepuścić. Popatrzyłem na gościa, on na mnie i dokładnie wtedy do oka wpadła mi kropla deszczu. Odruchowo mrugnąłem okiem. Gość mnie minął i usłyszałem za plecami "Jeb*ny pedał...".

#r9u3U

Sytuacja miała miejsce kilka miesięcy temu. Byłam z młodszą siostrą na zakupach w centrum handlowym (tu trzeba zaznaczy ja mam 18 lat, a siostra 8 ). Tak więc szał zakupowy czas zacząć, od jednego sklepu do drugiego itd. Byłyśmy w H&M, a dokładniej w mega długiej kolejce do kas. Trochę zaczęło mi się już nudzić i byłam totalnie wyczerpana, więc patrzyłam się przed siebie w zamyśleniu nad tym, jaki to jest ten nasz świat. W kolejce przed nami stał młody chłopak trochę starszy ode mnie i trzeba przyznać niezły był ten koleś. 

Nagle czuję jak moja równie znudzona siostrzyczka ciągnie mnie za kieszeń od kurtki i dość głośno pyta "X czemu patrzysz się na dupę tego pana?". Ja mega zmieszana błagam w myślach, żeby on dziwnym trafem tego nie usłyszał. Bo nie dość że to o nim, to jeszcze młoda się wyrażać kulturalnie nie potrafi. Żeby było weselej, ten oto chłopak odwraca się do mnie z mega bananem na twarzy i błyskiem w oku. Tu się zaczyna kolejna seria mojego zawstydzenia. 

Chłopak przykucnął do mojej siostry, ładnie się uśmiechnął i powiedział coś w stylu "A bo widzisz, ona się patrzy na mój tyłek, bo ja mam całkiem niezły ten tyłek" . Tak tak to właśnie odpowiedział pan Czarujący, a ja mało nie zapadłam się pod ziemię ze wstydu. Odwróciłam czym prędzej wzrok. I przeklinałam w myślach małego szatana, którego mam pod dachem. Przyrzekłam sobie, że już nigdy więcej nie zabiorę młodszej siostry na zakupy. A jak już to zabezpieczę się w taśmę klejąca, bo nigdy nie wiadomo, co młodej odstrzeli :)

#JsHfH

Historia mocno anonimowa, więc nie mogę podać zbyt wielu szczegółów, żeby ktoś mnie nie rozpoznał.

Zdarzyło się to już parę ładnych lat temu, byłam jeszcze w gimnazjum. W swojej klasie byłam swego rodzaju kozłem ofiarnym, gnębiły mnie klasowe łobuzy, miałam też wychowawczynię, która nic z tym nie robiła, przeciwnie, poniżała mnie przed całą klasą, obrażała, ośmieszała, przez co jeszcze bardziej mi dokuczali, a ja coraz bardziej miałam wszystkiego dosyć. Pewnego dnia udało mi się wybłagać (oczywiście nie obyło się bez przytyków) skorzystanie z toalety, tak więc udałam się tam niby za potrzebą. W rzeczywistości miałam ze sobą list samobójczy, który napisałam jeszcze w domu i brzytwę. Do tej pory wszyscy myślą, że próbowałam popełnić samobójstwo, lecz nikt nie zna prawdy, bo absolutnie nikomu tego nie mówiłam. A prawda jest taka, że ja... zrobiłam to celowo, zrobiłam to po to, by moja wychowawczyni, która zniszczyła mi życie, odpowiedziała za to, jak i moi oprawcy. Wszystko starannie zaplanowałam (wykorzystałam fakt, że nauczyciel odpowiada za ucznia, gdy puści go do toalety). W domu napisałam liścik, w którym opisuję jak oprawcy dokuczali mi, a wychowawczyni jeszcze znęcała się nade mną psychicznie i że mam dosyć życia. Będąc w łazience owszem, cięłam swoje nadgarstki, lecz nie wzdłuż żyły i nie głęboko, po czym wzięłam tę krew i wysmarowałam nią zlew i podłogę, a później położyłam się na ziemi, że niby zemdlałam.

Do dziś nie mam pojęcia kto pierwszy mnie znalazł, bo udawałam omdlenie, ale w szkole była niezła poruta z tego powodu. Nie wiem co się działo później, bo zamknęli mnie w psychiatryku na jakiś czas, ale cholera nie żałuję tego, sprawiedliwości stało się zadość. Z nielicznych relacji wiem, że nauczycielkę zwolnili dyscyplinarnie, czy odpowiedziała za to nie mam pojęcia. Za to odpowiedzieli moi oprawcy (rodzice zajęli się nimi należycie z tego co słyszałam) i do końca szkoły byli dziwnie mili.
Teraz prawdziwą wersję znacie również i wy, a ja mam nadzieję, że kiedyś zdołam o tym zapomnieć całkowicie.

#ttkSz

Niedawny wpis przypomniał mi stare zdarzenie, z czasów studenckich. Gdzieś tak na drugim roku spotkałem kolegę z liceum. Prymus, jeden z najlepszych z rocznika. Trochę pogadaliśmy i zeszło na metody dorobienia dla studenta.


Gość stwierdził, że dorabia sobie uczęszczając do liceum zaocznego dla dorosłych. Wyjaśnił, że chodzi do tego liceum na dokumenty bogatego chłopaka, uczęszcza w zjazdach co dwa tygodnie - takie pożyczenie osobowości. Z nikim tam się nie koleguje, wchodzi, siada w ławce i wychodzi. Na koniec ma jako ten chłopak zdać maturę. Nie do wychwycenia, bo wszyscy są pewni, ze jest tą osobą. Podobni fizycznie, to zdjęcia nie budzą podejrzenia. Nie sprawdzałem prawdziwości powyższego. Kontakt się urwał.
Dodaj anonimowe wyznanie