#KjZM3
#oRGP6
Właśnie takie małe rzeczy pokazują, że komuś zależy :)
#awLXB
Zagotowało się we mnie, złapałem za drzwi, wyraziłem w sposób niezbyt kulturalny swoje zdanie o poczcie i ogólnie o takim zachowaniu, że w tym kraju nawet wysłanie pieprz*nego listu stanowi problem. Złapałem za klamkę, przeszedłem próg ciągle wyrażając swoją opinię, wziąłem zamach i z dumą trzasnąłem drzwiami.
Wtedy dopiero spostrzegłem, że zamiast wyjść z poczty to wszedłem do kabiny telefonicznej...
#6aSXB
PS Czytajcie opakowania przed użyciem!
#qc0ug
Moja mama ma koleżankę, jeszcze z podstawówki. Koleżanka urodziła syna z niepełnosprawnością. Nie wiem dokładnie co to było - psychicznie i umysłowo był kumaty, nawet bardzo, ale fizycznie niemal warzywo. Czy muszę dodawać, że mąż tej pani stwierdził, że sytuacja go przerosła i szybko zniknął?
Chłopak był trochę starszy ode mnie, czasami bywałyśmy u nich z mamą, czasem bywałam razem z dzieciakami ze szkoły. Szkoła i cała społeczność osiedlowa bardzo angażowały się w pomoc tej rodzinie. Nie ukrywam jednak, że mnie jako dziecko ten chłopak trochę przerażał. Był miły, fajny, raczej chodziło o tę jego fizyczną inność tak obcą dla nas, zdrowych dzieciaków.
Któregoś dnia mama wróciła od koleżanki bardzo poruszona. Syn koleżanki zapytał, czy ona w trakcie ciąży wiedziała, że on się taki urodzi. Powiedziała, że tak. Wtedy on zapytał - "Mamo, to dlaczego nie usunęłaś ciąży? Zobacz, jak wygląda nasze życie - ja się męczę i ty się męczysz. Nie masz koleżanek, bo ciągle zajmujesz się mną, a ja nigdy nie mogłem nawet zrobić ci laurki na Dzień Matki. Gdybyś mnie usunęła, to pewnie tata by od ciebie nie odszedł i byłabyś szczęśliwa"...
Nie pamiętam ile miałam wtedy lat i pewnie nie powtórzyłam tu jego słów dokładnie, ale sens był właśnie taki. Moją mamę to poruszyło, ale dla mnie jako dziecka to był prawdziwy wstrząs etyczny.
Minęło wiele lat i ja ciągle myślę o tym chłopaku. Myślę o tym, że nigdy sobie nie pobzyka, nie upije się tanim winem, nie pójdzie na koncert rockowy ani na studia, nie pojedzie z plecakiem w Bieszczady, nie zmieni pieluchy swojemu dziecku. Myślę o jego życiu, w którym nic od niego nie zależy. O życiu w więzieniu ciała. O życiu, którego nawet nie może sobie sam odebrać.
Zastanawiam się też, czy świadome urodzenie dziecka z taką niepełnosprawnością jest aktem odwagi i miłosierdzia czy raczej egoizmu. Nigdy nie pomyślałam źle o żadnej osobie, która usunęła nieprawidłową ciążę. Myślę, że ocaliła duszę, która być może dostała szansę urodzić się w innym, zdrowym ciele. A jeśli nie ma reinkarnacji, to przynajmniej nie cierpiała tak bardzo...
#UxXqM
Impreza się skończyła, kiedy Ania zauważyła, że jej ząb zniknął - zaczął się płacz i poszukiwania zęba. Ja klepałam tylko moją zapłakaną kuzynkę po ramieniu i mówiłam, że na pewno się znajdzie, chociaż wiedziałam, że nie.
Wróciliśmy do domu, gdzie oznajmiłam rodzicom, że nagle wypadł mi ząb, pokazałam im go, jakby mieli jakieś wątpliwości, czy dać mi pieniądze pod poduszkę (wiedziałam już, że Zębuszka nie istnieje). Bałam się strasznie, że ktoś ukradnie "mojego" zęba, więc poszłam się z nim myć. Stwierdziłam, że to świetna okazja, żeby odwinąć go z chusteczki, żeby czuł się wolny. Nie przewidziałam jednak tego, że spadnie mi do wanny i już nigdy go nie zobaczę. Byłam bardzo smutna, humor poprawili mi trochę rodzice - powiedzieli, że Wróżka Zębuszka wie o moim zębie i na pewno mi coś da. Gdy rano się obudziłam, szczęśliwa, że mogę sobie w końcu kupić gazetkę moich marzeń, zajrzałam pod poduszkę. Dostałam słodycze...
Cała praca na marne.
#eN6N7
Gdy tylko wysiadłam, poszłam wyjąć moją walizkę z bagażnika. Warto zaznaczyć, że byłam ostatnią osobą wysiadającą i mój bagaż niefortunnie znalazł się po drugiej stronie luku. Nie myśląc dużo, weszłam do środka, wzięłam walizkę i wtedy zobaczyłam zamykające się za mną automatyczne drzwiczki. Oczywiście w panice krzyknęłam "NIE!" i zaczęłam kopać w drzwiczki nogami. Nie pomogło, zamknęły się, autobus ruszył. Ze mną w luku bagażowym.
W ciągu milisekund popadłam w histerię i odczułam klaustrofobiczny lęk, jednak jak głos z niebios usłyszałam krzyk "MASZ K*RWA DZIEWCZYNĘ W LUKU!!!". Autobus się zatrzymał, drzwiczki się otworzyły, ja wyszłam, tłum gapiów ryknął śmiechem. Podziękowałam mojemu wybawcy i pospiesznie oddaliłam się w stronę tramwaju.
#fHInJ
Jestem głupia. Często ludzie mówią mądrzejsze rzeczy niż ja myślę i wstyd mi się do tego przyznać. Ja nie umiem w dodatku analizować faktów. Ktoś pokazuje wykres i pyta o zależności, wnioski i ja nic nie wiem. Ciężko mi cokolwiek wykminić. Z matmy też zawsze byłam noga. I tak mnie denerwuje, że nagle bogate snoby, ćpuni, lenie od razu wiedzą, bo wykminią, a ja nic nie wiem. To samo w rozmowie. Nie mam hobby i nie umiem nic powiedzieć. Nawet jak ktoś mnie pyta o politykę, to też nic...
Wstyd mi żyć. Ja wiem, że jestem głupia. Nie jestem przebojowa, nikogo nie interesuje moja osoba, bo nie ma co interesować. Starałam się robić zdjęcia... i może 10 obserwujących. A oni robią i mają mnóstwo. Ja nie chcę żyć ich życiem, ale mi tak wstyd, że jestem jaka jestem. Nie robię nic złego, a jestem taka głupia... Nawet faktów nie umiem powiązać. Nie widzę zależności miedzy rzeczami. Ostatnio do kolokwium uczyłam się i dostałam 2, a jacyś ludzie z roku normalnie nic nie robili, mówili, że na logikę pisali i oczywiście mają 4, 5 itp.
Nie chce mi się żyć.
#IogTM
Pewnego dnia rodzinna impreza zakrapiana alkoholem. Chociaż ojciec ma cięty język i zawsze dowali jakimś sucharem, tym razem było inaczej. Siedział cicho, jakby przybity, co chwila zerkał "z byka" na mojego wybranka. Nikt nie wiedział, o co chodzi, aż mój tata, już lekko wcięty, poważnym głosem wyskoczył z tekstem do mojego chłopaka: "Skrzywdź moją córkę, a cię rozpier***ę!". Wszyscy aż zbledli. A wtedy on jakby nigdy nic mówi: "Zawsze marzyłem, żeby wypowiedzieć ten tekst!" i przybija pionę mojemu półżywemu chłopakowi.