#ZJxfj
Wyrzuty sumienia odezwały się już w momencie, gdy byłam przy pieczywie. Z jednej strony rozsądek przekonywał, że te pieniądze to wcale nie na leki, że je na pewno przepije, że parę złotych nie zbawi świata. Z drugiej było mi jej żal - a jeśli po prostu życie jej się tak a nie inaczej potoczyło, a jeśli naprawdę jest chora, a jeśli mnie też to kiedyś spotka i tak dalej. Postanowiłam zrobić większe zakupy i dać jej trochę jedzenia. Kupiłam jakieś pieczywo, mleko, konserwy i inne niepsujące się produkty.
W międzyczasie zadzwonił telefon i przepełnił mnie euforią - koleżanka informowała, że zdałam egzamin! A już byłam przygotowana na sesję poprawkową! Wyleciałam ze sklepu prawie na skrzydłach, chciało mi się tańczyć, pełna wdzięczności do losu pomyślałam, że wrzucę bezdomnej do tego kubka również trochę drobnych z reszty za zakupy - a co tam, najwyżej. Czułam się jak Bono i księżna Diana w jednym. Przepełniona miłością bliźniego podeszłam do bezdomnej i hojną garścią sypnęłam drobniaki do kubka. Kiedy sięgnęłam po zakupy, żeby wręczyć jej część, nasze spojrzenia się spotkały.
Bezdomna musiała gdzieś sobie pójść, a ja właśnie wrzuciłam jakiejś obcej kobiecie pieniądze do kawy...
kiedy sie oduczycie dawac hajs bezdomnym?
od pomocy im sa instytucje
tylko tam trzeba byc trzezwym
a na zebraninie niby na bezdomnego mozna zarobic kilka stow dziennie nie robiac nic tylko siedzac na dupsku, jest u mnie w miescie taka zawodowa zebraczka, codziennie siedzi zamiast ruszyc dupsko do roboty
Faktycznie, jak jedną znasz, to znaczy że wszyscy są tacy sami. I chyba się trochę zapominasz, dyktatorskim tonem nakazując innym co mają robić.
"Tylko trzeba być trzeźwym". Bo wiadomo, że z alkoholizmu to wychodzi się rach ciach, wystarczy chcieć. I jak się nie ma dachu nad głową, wsparcia rodziny, styka się jedynie z pogardą, walczy o przetrwanie każdego dnia, to skończenie z nałogiem jest takie proste i banalne. No nie. Ludzie z masą pieniędzy, szanowaną pozycją zawodową, wsparciem kochającej rodziny, wsparciem specjalistów i psychologów mają poważne problemy z tym, żeby nie pić, a społeczeństwo wymaga praktycznie niemożliwego do spełnienia warunku, jako wstępnego warunku udzielenia jakiejkolwiek pomocy. To nie ma szansy zadziałać systemowo.
Jak ktoś ma ochotę dawać pieniądze, niech daje. Niech każdy sam dysponuje swoją gotówką w zgodzie z własnym sumieniem, nie widzę powodu żeby wtrącać się w dobrowolne interesy pomiędzy dwójką dorosłych osób.
A może daj żyć innym tak jak chcą? Ty to jesteś taką specjalistką od wszystkiego widzę, nawet od tego, jak obcy ci ludzie mają wydawać własne pieniądze.
serio bronicie smierdzacych meneli i zebrakow-pasozytow, ktorym sie nie chce dupska do roboty ruszyc?
nieco dalej grasuje druga zebraczka- grube babsko, zaczepilo mnie kiedys o jedzenie, potem widzialam ja zlopiaca piwo i palaca papierosy pod Rossmannem
no blagam, won do roboty, a nie wspierac patole
matriarchat w moim miescie swego czasu wisialy piekne plakaty z napisem- NIE DAWAJ MI PIENIEDZY NA ULICY, BO NA NIEJ ZOSTANE
i taka jest prawda
Wbrew pozorom trudno jest wylądować na ulicy. Trzeba naprawdę nisko upaść, a wasze "losowe" sytuacje, każdy normalny, zaradny człowiek bierze na klate.
Istnieje wiele ośrodków pomocy takim ludziom i jadłodajni, nawrt programów, by mogli znaleźć prace, a skoro taka osoba dalej żebrze i nie korzysta z pomocy, to znaczy, że pasuje jej taki styl życia.
Ja obronie Bazienke - dajecie tym ludziom pieniądze np pod dworcem ,ucząc ich tym samym (czy raczej przyzwyczajając ich) że opłaca się tam stać,bo zawsze ktoś się znajdzie kto da kasę -no to stoją i nagabują ludzi - jasne że nie każdy bezdomny to taki "zawodowy żebrak " jak ta u Bazienki w mieście
Nie każdy jednak ma kasę i ma ochotę się nią dzielić ,a jak cię trzech taki zaczepi to szału idzie dostać
Ej, ale bezdomna z wyznania i tak hajsu nie dostała więc po co taki jad?
Bezdomna poszla sobie. Ciekawe dokad? Moze do domu?