#RVYjI
– Słuchajcie, jestem gejem.
Zapadła grobowa cisza. Na co ja, niewiele myśląc, postanowiłam wykorzystać okazję i rzekłam:
– A ja rzuciłam studia i zrezygnowałam z pracy w sklepie. Ciekawi czemu? Jestem w ciąży.
I zaczęłam się panicznie śmiać. Tylko że to nie był żart...
Zastanawiacie się, co było później? Tata wziął pilota do ręki i włączył program przyrodniczy. Obiad dokończyliśmy w zadumie, oglądając piżmowoły.
#9Z33L
Pewnego dnia bawiliśmy się na dworze, zjeżdżając na zmianę. Niestety mój wredny brat (mający wówczas jakieś 7 lat) usiadł na górze zjeżdżalni i nie chciał zjechać. Ja, stojąc za nim, zaczęłam płakać i krzyczeć, żeby zjechał, ale on z perfidnym uśmieszkiem siedział dalej. Z wielką złością i niespodziewanym napływem siły mocno go pchnęłam, po czym ten spadł i... złamał rękę w łokciu.
Brat z płaczem pobiegł do domu i powiedział mamie, że to ja go zepchnęłam, lecz ta nie uwierzyła, że 4 lata młodsza i drobna dziewczynka mogłaby to zrobić. Do tego oczywiście dostało się jemu, że nie umie się normalnie bawić, a później zwala winę na mnie. Ja się oczywiście nie przyznałam.
Skończyło się ręką w gipsie i sprzedażą zjeżdżalni.
#YOsTn
Jako pierwsza zajęłam łazienkę na wieczorny prysznic. Już miałam się rozbierać, gdy słyszę walenie do drzwi: „Otwieraj! Słyszysz? Nie wytrzymam!”. Był to Węgorz, który czuł parcie w jelitach. Jako bystre dziecko odbyłam najdłuższy pobyt w łazience, trwający 3 godziny. Do dziś nie wiem, jak byłam w stanie to zrobić, ale po powrocie do pokoju wszystkiego pożałowałam. Panował tam niesamowity smród. Byłam przekonana, że zdechł tam kot i się rozkłada. Pobiegłam do cioci i powiedziałam jej o moich podejrzeniach. Ta spędziła parę minut na poszukiwaniach, po czym znalazła w szafie moją torbę ze znaleziskiem – dużym stolcem. Ciotka nie miała wątpliwości i jak to określiła: „Poznałam od razu, że to stolec wuja! Tyle razy musiałam po nim spuszczać, że ten obraz pozostał mi w pamięci!”.
Skończyło się na tym, że Węgorz musiał mi przez całe wakacje kupować lody i mnie przeprosić. Pod groźbą wywalenia z łóżka przez ciocię zaczął mnie unikać, a wiązało się to z zaprzestaniem obelg. Warto było.
#DkwGy
– Płaci pan kartą czy gotówką? – pytam.
– Kartą.
Więc wbijam elegancko kwotę na terminal, czekam na dopełnienie transakcji, w międzyczasie Janusz ma już swoje zakupy w siateczce, trzyma je na ladzie.
– I wpisuj tam swoją pracowniczą zniżkę, he, he – mówi z zawadiackim uśmiechem, ukazując złoto-żółte zęby.
– Nie – odpowiadam krótko z uśmiechem numer 5, nie chce mi się tłumaczyć, że nawet nie mam zniżki na produkty, które usiłuje kupić, no po prostu widzę, że bez sensu. A poza tym trochę się poczułam niemiło potraktowana, bo nie pamiętam, żebym z panem Januszem przeszła na „ty” podczas jego krótkiej wizyty.
Janusz zrobił się fioletowy.
– To ja nie chcę tego twojego g*wna!! Banda złodziei!
Po czym rzuca we mnie siatką z zakupami, odwraca się gwałtownie na pięcie i wychodzi szybkim krokiem, cały czas mamrocząc pod nosem: „Młode gówniarze, zero szacunku…”.
Co tu się...?
#jwlp2
Po pół roku zaglądam do zapasowych, a tam wszystkie używane...
Dzięki, żono i córko.
#fnaOU
Nie potrafię odczuwać. Nic. Nie pamiętam, żebym od czasu śmierci babci czuła coś innego niż ogarniającą mnie obojętność. Gdy byłam młodsza, nie obchodziły mnie zabawy z innymi, w podstawówce nie szukałam pierwszych miłości. Teraz nie potrafię przejąć się maturą, chociaż próbuję. Naprawdę próbuję, jednak pomimo prób nic z tego nie wychodzi. Gdy miałam czternaście lat, udałam się z tym z własnej woli do pedagoga. Rodzice o niczym nie wiedzieli – ja sama, mając wiedzę z książek, które tak namiętnie czytałam w tamtych czasach, zorientowałam się, że coś jest nie tak. Że w moich książkach żaden bohater nie jest opisany jako bezuczuciowa kukiełka, którą sama jestem. Pani pedagog po wysłuchaniu mnie stwierdziła, że to niemożliwe. Że mam dopiero czternaście lat, a dzieci nie mogą mieć takich problemów. Że pewnie wymyślam niestworzone historie, byleby zwrócić na siebie uwagę. Że powinnam wstydzić się swojej próżności i arogancji. Chciałabym powiedzieć, że te słowa mnie ogromnie zasmuciły lub wzbudziły we mnie gniew. Jednak nie czułam nic.
Teraz żałuję, że nie drążyłam sprawy bardziej. Że nie próbowałam czegoś z tym zrobić.
Może teraz nie patrzyłabym na umierającego na raka ojca... nie czując nic.
#74ZOF
A ja nie wiedziałam czemu.
Zapytałam ją, ale nie chciała mi powiedzieć :D
#PGsCX
Przeżyłem wjazd samochodem w drzewo, przyjaciel, który kierował, zginął.
Poza potłuczeniem nic mi nie było.
Przeżyłem, gdy najebany myśliwy postrzelił mnie z wiatrówki w brzuch.
Potknąłem się na oblodzonym chodniku, złamałem kręgosłup i nie wiadomo, czy będę mógł chodzić.
Ach, ironia losu...
#wmsDe
Ostatnio po zobaczeniu mokrej podłogi na klatce zdjęłam buty i poleciałam do domu w skarpetkach. Mina pani sprzątającej – bezcenna.