#MqtCa

Mam 5-letniego synka, a obecnie jestem w drugiej ciąży. Mały często przychodzi kiedy odpoczywam, przytula się do brzucha, opowiada jak spędził dzień, śpiewa siostrzyczce piosenki itp. Ostatnio jednak gdy przyszedł, tylko przyglądał się brzuszkowi w ciszy, a po jego wyrazie twarzy już wiedziałam, że zbliża się pytanie które każdemu rodzicowi spędza sen z powiek. Ale nie. Gorzej. 

- Mamusiu, a ty jesteś mamusią, bo masz dzidziusia w brzuszku, prawda?
- Prawda, skarbie.
Mój mały Einstein chwilę się zastanowił. 
- A co robi tatuś, żeby być tatusiem? Mamusiu, ty go jakoś wybrałaś? A skąd wiesz, że to akurat tatuś jest naszym tatą?
Nieco mnie zaskoczył takimi pytaniami, ale coś odpowiedzieć trzeba.
- Mamusia wie takie rzeczy.
- No ale skąd? Co tatuś robi, żeby był dzidziuś?
- No cóż... - zaczęłam się jąkać - kiedy... pan... bardzo kocha panią... to zostaje tatusiem.
Spojrzałam mu w oczy i momentalnie zdałam sobie sprawę, że przegrałam tę bitwę.
- Ale ja też bardzo cię kocham! To znaczy, że to ja mogę być tatusiem tego dzidziusia!? - wypalił.
Zamurowało mnie. Mój Einstein przeobraził się we Freuda.

#UZ3DV

Latem przyjechałem z Grecji do Polski odwiedzić rodzinę. Wysiadłem z pociągu w Katowicach i miałem podjechać kilka przystanków, gdzie czekała na mnie moja macocha.

Nie wiedziałem, gdzie można kupić bilety, dlatego spytałem się pewnej starszej pani, czy jest w okolicy jakiś sklep, gdzie mógłbym kupić bilet. Odpowiedziała, że niestety nie ma w okolicy żadnego kiosku. W odpowiedzi stwierdziłem, że trudno, pojadę bez biletu, na co starsza pani powiedziała, że ma legitymację, że może jeździć z opiekunem za darmo i na czas przejazdu to ja mogę być tym jej "opiekunem", tak więc biletu kupować nie muszę.

Nie wszystkie starsze panie są wredne :)

#UcdS4

Bez owijania w bawełnę - jestem fetyszystą. Jarają mnie kobiece stopy w rajstopach. Jednak nikt o tym nie wie - oprócz was. Wstyd mi się do tego przyznać. Z iloma partnerkami nie byłem, mogłem mówić o wszystkich moich fantazjach, ta jedna nie przechodzi mi przez gardło zupełnie. I choć zdarzały się epizody, gdy jedna z partnerek zakładała pończochy do łóżka, to nigdy nawet pary z ust nie puściłem jakoby miało mnie to jakkolwiek nakręcać.

Dlaczego? Przez ten pieprzony stereotyp i masę stulejarzy, napalonych oblechów, którzy wypisują w internecie do dziewczyn, czy na Fb, czy na Instagramie, czy gdziekolwiek indziej, że padaliby im do stóp, lizali je, wąchali przepocone rajstopy, płacąc za nie grube pieniądze. Obiad z komunii do gardła podchodzi. Stereotypowy "stopiarz" to łysiejący samotny pan lekko pod 50, który się tasuje do używanych znoszonych rajtów. Uważam to za niesamowicie obleśne. Gdy ja po prostu jaram się widokiem, czy chciałbym po prostu zrobić masaż, to widzę przed oczami takiego oblecha pakującego sobie te nieumyte nogi do ust, śliniącego się przy tym i wydającego pomruki. Doznania smakowe czy zapachowe mnie absolutnie nie kręcą.

Gwoździem do przysłowiowej trumny był moment, kiedy luźno sobie gadaliśmy ze znajomymi o upodobaniach seksualnych i rzuciłem hasło, że niektórzy mają np. fetysz stóp. Wszyscy zaczęli szydzić, że jak pies, jedna koleżanka by pogoniła takiego jakby się dowiedziała, druga powiedziała, że wtedy by chyba żadnej sukienki nie założyła więcej w obawie. I większość wymieniła takiego osobnika jako starego oblecha z podkolanówką na penisie.

Dobrze, że umiem robić dobrą minę do złej gry.

#4zhdz

Nienawidzę Polski. Mam prawie trzydziestkę na karku, od jakichś 10 lat mieszkam za granicą. Tutaj (i w kilku innych krajach) studiowałem, pracowałem, znalazłem moją dziewczynę. I od 10 lat do Polski wracam jedynie po to, by spotkać się z rodzicami.

Od dziecka nie lubiłem Polski. Do polskiej literatury zraziłem się bardzo wcześnie - do smutnych, nieprzyjemnych wypocin, które do znudzenia przemielają poczucie jakiejś narodowej krzywdy i goryczy do świata. Wolałem Tołstoja i Stendhala od Sienkiewicza i Słowackiego. Kiedy dorosłem, zaczęła mnie irytować cała reszta. Klasa polityczna złożona z imbecylów (w moim rodzinnym mieście pewien geniusz przeszedł od kelnera do posła / wiceministra w 3 lata). Bezprawie (lokalny król salonów samochodowych postawił sobie sobie willę zarejestrowaną jako gospodarstwo agroturystyczne na przełęczy w parku krajobrazowym, a swoim płotem celowo zasłonił punkt widokowy). Zaściankowość (na straszeniu jakimiś wyimaginowanymi gejami można wygrać prezydenturę). Wąskie horyzonty (moja starsza, już nieżyjąca babcia nie mogła przeboleć tego, że na studia poszedłem na #1 uniwersytet na świecie za granicą, a nie gdziekolwiek w Polsce). Zawiść i stygmatyzacja sukcesu (jeśli jest c,i choć trochę lepiej, to albo miałeś farta albo oszukujesz).

I co w tym anonimowego? To, że nie mogę się od Polski odciąć. Mam tam rodziców, których kocham i których muszę i będę odwiedzał. Ale mimo to, ilekroć czytam artykuł o niej i o kolejnych głębinach beznadziei, na które się wspina w ciągu ostatnich kilku lat, to zalewa mnie krew i agresja.

#1Gusv

Byłem kiedyś w kościele kapucynów. Był okres bożonarodzeniowy. Widziałem mamę idącą z dziewczynką mającą jakieś 4-5 lat do takiego aniołka, co wrzucasz pieniążka i on tam śpiewa, gra czy co tam. 

Mama miała dużo drobnych i dziecko wrzucało kolejne monety, jak aniołek przestawał śpiewać. Po którymś razie, gdy dziecko kolejny raz wrzuciło monetę, aniołek ani drgnął. Dziecko to zdziwione, to zirytowane powiedziało: "A to ch*j, udławił się"...

Ludzie rozbawieni, matka zapada się pod ziemię, a dziecko jak dziecko, mówi co myśli.

#MeaZ2

W ostatniej klasie liceum wymykałam się z domu na potajemne namiętne schadzki z moim chłopakiem, który mieszkał kilka domów dalej. Czekałam, aż moja mama zaśnie, po cichutku wychodziłam przez drzwi tarasowe, przeskakiwałam przez płoty na ogrodzie i już byłam u celu. Trwało to cztery miesiące, potem się rozstaliśmy i nocna potrzeba wychodzenia zanikła.
Najlepsze jest to, że moja mama do dziś o niczym nie wie i szczyci się, że byłam bardzo grzeczną i religijną dziewczynką, która nie sprawiała najmniejszych problemów. Nie mam serca powiedzieć jej, że wcale nie byłam taka święta.

#lq1Tz

Kilka lat temu na wycieczce szkolnej piliśmy piwo. Nie za bardzo miałem ochotę, ale nie chciałem być lamusem, więc udawałem, że piję i że mam odloty.

Nie będę już mówił, co zrobiliśmy, ale skończyło się na tym, że zabrali nas do szpitala na badania krwi. Byłem taki szczęśliwy, że ja tak naprawdę nic nie piłem...

Niestety. Koledzy następnego dnia wyszli ze szpitala, a ja trafiłem na obserwację psychiatryczną.

#tt1zr

Kiedyś spotykałem się z naprawdę oryginalną dziewczyną, Agatą. Była przepiękna, ale jednocześnie posiadała ona całe mnóstwo dziwactw, tików, fobii i zachowań, które delikatnie mówiąc – przerażały mnie. Z jednej strony miała w zwyczaju ciskać przedmiotami w ściany, jak się wkurzyła, a z drugiej bywała chorobliwie wręcz nieśmiała, kiedy wychodziliśmy do ludzi.

I tak też pewnego dnia chciałem, aby poznała moich przyjaciół, więc zorganizowaliśmy u nich wspólną kolację. Agata ubrała się naprawdę ślicznie. Założyła dość krótką sukienkę i białe podkolanówki. Najchętniej to w ogóle nigdzie bym z nią wtedy nie wychodził, jeśli rozumiecie co mam na myśli…
Wszystko szło dobrze. Jedliśmy kolację, gadaliśmy. Agata oczywiście uśmiechała się tylko i rumieniła, kiedy ktoś się do niej zwracał. W pewnej chwili trochę mnie przycisnęło, więc poszedłem do ubikacji. Ze zgrozą zauważyłem, że skończył się papier, ale po chwili kamień mi spadł z serca, bo znalazłem kilka chusteczek w kieszeni, więc szybko sprawę załatwiłem i wróciłem do towarzystwa..

Minęło jakieś piętnaście minut i Agata pisnąwszy cichutkie: „Przepraszam...” skierowała się do toalety. Nie było jej dobrych piętnaście minut. Dopiero wówczas zorientowałem się co było grane. Papier! Zrobiła, co miała zrobić, ale nie miała odwagi zawołać kogoś, aby podał jej papier, a ja gamoń – zapomniałem jej dać chusteczki. Już chciałem lecieć z „misją ratunkową”, kiedy Agata, jak gdyby nigdy nic przyszła do stołu. Nikt nawet nie skomentował faktu, że dziewczyna wróciła w jednej podkolanówce. Wszyscy tylko patrzyli się pytająco jeden na drugiego.

Do dziś zastanawiam się, czemu nie zdjęła obu podkolanówek. Przecież nikt by pewnie nie zauważył wtedy różnicy. No, ale tak jak powiedziałem – Agata była przepiękna, ale jednocześnie posiadała całe mnóstwo dziwactw...
Dodaj anonimowe wyznanie