#tt1zr

Kiedyś spotykałem się z naprawdę oryginalną dziewczyną, Agatą. Była przepiękna, ale jednocześnie posiadała ona całe mnóstwo dziwactw, tików, fobii i zachowań, które delikatnie mówiąc – przerażały mnie. Z jednej strony miała w zwyczaju ciskać przedmiotami w ściany, jak się wkurzyła, a z drugiej bywała chorobliwie wręcz nieśmiała, kiedy wychodziliśmy do ludzi.

I tak też pewnego dnia chciałem, aby poznała moich przyjaciół, więc zorganizowaliśmy u nich wspólną kolację. Agata ubrała się naprawdę ślicznie. Założyła dość krótką sukienkę i białe podkolanówki. Najchętniej to w ogóle nigdzie bym z nią wtedy nie wychodził, jeśli rozumiecie co mam na myśli…
Wszystko szło dobrze. Jedliśmy kolację, gadaliśmy. Agata oczywiście uśmiechała się tylko i rumieniła, kiedy ktoś się do niej zwracał. W pewnej chwili trochę mnie przycisnęło, więc poszedłem do ubikacji. Ze zgrozą zauważyłem, że skończył się papier, ale po chwili kamień mi spadł z serca, bo znalazłem kilka chusteczek w kieszeni, więc szybko sprawę załatwiłem i wróciłem do towarzystwa..

Minęło jakieś piętnaście minut i Agata pisnąwszy cichutkie: „Przepraszam...” skierowała się do toalety. Nie było jej dobrych piętnaście minut. Dopiero wówczas zorientowałem się co było grane. Papier! Zrobiła, co miała zrobić, ale nie miała odwagi zawołać kogoś, aby podał jej papier, a ja gamoń – zapomniałem jej dać chusteczki. Już chciałem lecieć z „misją ratunkową”, kiedy Agata, jak gdyby nigdy nic przyszła do stołu. Nikt nawet nie skomentował faktu, że dziewczyna wróciła w jednej podkolanówce. Wszyscy tylko patrzyli się pytająco jeden na drugiego.

Do dziś zastanawiam się, czemu nie zdjęła obu podkolanówek. Przecież nikt by pewnie nie zauważył wtedy różnicy. No, ale tak jak powiedziałem – Agata była przepiękna, ale jednocześnie posiadała całe mnóstwo dziwactw...

#Ehklf

Obudziłam się dziś około 2 w nocy. Nie czułam się najlepiej, miałam uczucie ciężaru na klatce piersiowej i było mi strasznie gorąco. Moja pierwsza myśl to, że mam zawał. Szybkim ruchem ręki obudziłam swojego męża. Powiedziałam mu swoje podejrzenie co do dolegliwości, co on skwitował jednym zdaniem: "Następnym razem zanim mnie obudzisz, bo masz zawał, to zdejmij sobie to futro z klatki". Oczywiście chodziło o naszego kota. Tak że będę żyć.

#WqyD2

Mając 4 latka byłem wielkim pasjonatem skakania po wszelakich kanapach, fotelach, itp. Pewnego razu, jak rodzice mnie zostawili u cioci, jak tylko przekroczyłem próg jej mieszkania, rzuciłem się w kierunku narożnika i zacząłem skakać jak głupi. Ówczesny mąż ciotki prosił, bym przestał. Po wielu prośbach i błaganiach zagroził mi następującymi słowami: "Jak zaraz nie zejdziesz, to zdejmę pas, a wiesz co wtedy się stanie".
Będąc małym brzdącem, nie myślącym za bardzo o tym, co mówi, rzekłem mu "Tak, spodnie ci spadną".

#k977F

Od 2 lat jestem w związku, poważnym jak cholera. Jest wszystko - miłość, szacunek, troska, partnerstwo. Nie ma tylko jednego - seksu.
Mnie to nie przeszkadza, mój wybranek to katolik, który seks łączy z małżeństwem.
Większość naszych znajomych się dziwi, a prawda jest taka, że mi się nie spieszy, libido spadło, nie czuję potrzeby.
10 lat temu byłam "aktorką porno", wypaliłam się. Zmieniłam życie, siebie.
Czasem tylko zastanawiam się, czy któryś z jego kumpli nie oglądał mnie w roli głównej...

#3zrgq

Poznałem świetną dziewczynę przez internet. Wspólne zainteresowania pozwoliły nam razem spędzić na rozmowie i grze mnóstwo godzin. Zdawała mi się ideałem (global elite w CS, fanka esportu, inteligentna, zabawna, pozytywnie zakręcona, dzieląca ze mną pasję jaką są komputery, gry) i cholera jasna mieszkająca w sąsiednim mieście. Wiadomo, że musiało dojść do spotkania. Wyhaczyłem ją wcześniej na Facebooku. Wyglądała w porządku, przeciętnie, miała może trochę dodatkowych kilogramów. Ale mnie to nie przeszkadzało, bo wiedziałem, że to naprawdę świetna dziewczyna.

Czekam w umówionej kawiarni. Zdenerwowany, by dobrze wypaść. Siedzę jak na szpilkach. Otwierają się drzwi. Patrzę. Do środka weszła naprawdę śliczna dziewczyna. W niebieskiej sukience, długie nogi, wspaniała figura i ten piękny uśmiech. Po prostu idealny dowód na piękność naszych polskich dziewczyn. Rozejrzała się i złapała mój wzrok. Ja zrobiłem taktyczny zwrot paczadeł na ścianę, bo biedna se pomyśli, że jakiś zboczeniec ją wzrokiem obłapia. No i patrze na tę ścianę, pewnie wyglądając jak jeszcze większy debil, gdy kątem oka zauważam, że do mojego stolika ktoś podszedł. Spojrzałem w te piękne zielone oczy.
- Cześć... Adam? To ja Karolina.
A mnie normalnie serce stanęło. Oszczędzę wam dalszej rozmowy, ale powiem, że na początku się trochę zestresowałem, ale po chwili rozmowy poznałem w tej piękności moją zajebistą znajomą z internetów.

Okazało się, że zdjęcie, które zobaczyłem miało ze dwa/trzy lata, ona korzysta z fb tylko do kontaktu z znajomymi i nie widziała potrzeby aktualizacji. Cóż, nie narzekam.

PS. Ludzie się w komentarzach zawsze się wkurzają, że nie wiedzą, co jest dalej. Tak, jesteśmy razem. Za chwilę nawet już rok stuknie. Rok pełen nieprzespanych nocy spędzonych na wspólnej grze (i innych rzeczach ;P), wyjazdów na konwenty, dzieleniu wspólnych pasji i tych słodkich momentów, które dzieli każda para. Mi minął też na dziękowaniu losowi, bo nadal nie wierzę, że taki przeciętny facet jak ja, spotkał na swej drodze, kogoś takiego jak ona. (Moi rodzice też nie chcieli uwierzyć).

#Z28g8

Jestem wolontariuszką i pracuję z osobami niepełnosprawnymi, przede wszystkim osobami z Zespołem Downa. Musicie wiedzieć, że są to osoby z wyjątkowym darem.

Pewnego dnia wracałam do domu autobusem. Za oknem skwar, wewnątrz jeszcze gorzej. W połowie drogi byłam już tak zgrzana, że pot odznaczał się na moim czole. Strasznie krępują mnie takie sytuacje więc skrzętnie to ukrywałam. Wtedy do autobusu wszedł chłopak z Zespołem Downa. Zaznaczę, że widziałam go pierwszy raz, mimo że działam w fundacji dla takich właśnie osób. 

Usiadł na drugim końcu autobusu i chciał przywitać się z młodzieżą, która siedziała obok niego. Niestety nikt nie podał mu ręki, wręcz odwracali się do niego plecami. Wtedy nasze spojrzenia się zbiegły, uśmiechnęłam się i w zamian dostałam coś, czego nie oczekiwałam. Chłopak wstał i przeszedł cały autobus, po to by... dać mi chusteczkę do otarcia czoła. Potem przywitał mnie jak prawdziwy dżentelmen - pocałował w dłoń. Resztę drogi spędziliśmy już razem - na miłych pogawędkach i jego śmiesznych opowieściach.

Powiem wam co to za dar. Oni widzą w człowieku to co najpiękniejsze - nie patrzą na wygląd czy ubranie. Widzą po prostu serce im dane.

Pamiętajcie, że to wspaniałe osoby, które czują, myślą i chcą być kochani jak my. Towarzyszą im ograniczenia, których sami nie pokonają, ale możecie im pomóc.
Jeśli nie wiecie co zrobić ze swoim życiem i czegoś wam brakuje (jak mnie ponad dwa lata temu) to spróbujcie, a nie pożałujecie.

Dodam tylko, że paczkę chusteczek, którą mi ofiarował do dziś trzymam w torebce.

#ER3jI

Mam chłopaka, który mieszka prawie 350 kilometrów ode mnie. Póki oboje jesteśmy na studiach, nie ma jeszcze mowy o wiciu wspólnego gniazdka, więc pozostają nam cotygodniowe wizyty na weekend. Czasem robimy sobie niespodzianki i wpadamy do siebie bez zapowiedzi. No i tak właśnie było przedwczoraj.
Miałam chwilę wolnego, więc wsiadłam w samochód i w niecałe 4 godziny dotarłam pod dom mojego ukochanego. No i to był błąd. Pewnie spodziewacie się, że zastałam go w niedwuznacznej sytuacji z lokalną kurtyzaną, osłem i dwójką wyuzdanych karłów? Otóż nie. Nie zastałam go w ogóle! A to temu, że postanowił zrobić mi niespodziankę i parę godzin wcześniej pojechał do mnie...
Dodaj anonimowe wyznanie