Sytuacja z czasów szkoły.
Pani polonistka uczyła nas tego dnia ortografii – kiedy się pisze „ą”, a kiedy „on” lub „om”. Pracowicie zapisywaliśmy regułki w zeszycie, aż tu nagle jakaś dziewczynka z końca sali:
– A oni tutaj „KONDON” mówią!
Gruchnął taki śmiech, że aż się szyby w oknach zatrzęsły, pani, która była bardzo jasną blondynką, poczerwieniała aż po cebulki włosów tak, że widok był niesamowity.
I jeszcze odwiedziła nas pani dyrektor, która miała gabinet pod nami, i spytała, czy dobrze się bawimy.
Nie da się ukryć, że jeszcze nigdy się tak nie ubawiliśmy...
Szef prosił mnie, abym wysłała mu zdjęcie kartki z godzinami z ostatniego miesiąca, aby mógł mi przelać wypłatę.
Wysłałam przez przypadek swoje zdjęcia w bieliźnie, które wysyłałam dzień wcześniej swojemu mężowi. Zapadłam się pod ziemię...
Rzadko czytam książki, ale kiedy już to robię, to zamawiam apartament w mieście, w którym toczy się akcja powieści i jadę tam, żeby po prostu usiąść i ją przeczytać. Wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy w środku nocy siedzicie z książką w ręku i w momencie, w którym na chwilę zawieszacie się i rozpatrujecie co dzieje się w głowach bohaterów, możecie spojrzeć przez przeszkloną ścianę i ujrzeć to samo miasto, w którym dzieje się akcja książki. Możecie wczuć się w ten klimat, poczuć powietrze, być bliżej akcji. To niesamowite uczucie.
Ostatnio wyszłam na papierosa na balkon w południe. Było bardzo ciepło, więc miałam na sobie bardzo krótkie luźne spodenki bez założonych majtek. Mieszkanie (pierwsze piętro), w którym mieszkam, jest nowe, dlatego też nie posiadam na balkonie ani krzeseł, ani stolika. Usiadłam na progu. Odpaliłam papierosa, a po jakimś czasie ludzie z dołu zaczęli się do mnie uśmiechać i mi machać. Nie wiedząc, o co chodzi, uśmiechałam się w rewanżu.
Dopiero jak skończyłam palić i chciałam wstać zorientowałam się, że spodenki tak mi się podwinęły, że każdy mógł zobaczyć co mam pomiędzy nogami.
Pozdrawiam sąsiadów.
Facet mojej mamy jest... niesmaczny?
Jest u nas w domu często, mieszkamy w małym mieszkanku w bloku, a ściany jak wiadomo - cienkie. Niektóre rzeczy da się mimowolnie usłyszeć, a nawet jeśli przechodzę do innego pokoju, to mimowolnie je słyszę, bo facet mówi o tym głośno i dobitnie...
Mówi różne świństewka do mamy typu:
"a podobało Ci się dzisiaj tak na szybko?'' ,
"ach, tak mi się dzisiaj chce...'',
"mój nosek umie robić cuda, co? (hehehe)'' lub
"no, dzisiaj to byłaś bardzo nieosiągalna'',
"może położymy się do łóżeczka, a córkę gdzieś wyślemy? (hehehe) ''
Dużo by wymieniać...
On wie, że jestem w domu, mimo wszystko się nie krępuje i mówi tak jak w normalnej rozmowie o takich rzeczach. Próbowałam kiedyś powiedzieć, również mojej mamie (bo także nie jest w takich rzeczach pruderyjna i można naprawdę dużo rzeczy się dowiedzieć), że to niesmaczne i że nie chcę takich rzeczy słyszeć, i niech mówią to sobie jak mnie nie ma lub nie jestem w drugim pokoju i mimowolnie słyszę, ale to nie dociera, mama mówi, żebym nie była taka sztywna i na tym się to urywa, a ja muszę się dowiadywać co robią w łóżku, jak, czym i w jakim tempie.
Kropka, dziękuję za uwagę.
Nie kocham moich rodziców. Nie byli najlepsi na świecie i zdecydowanie nie chcieli mieć dzieci. Nie żyję w jakimś poczucie krzywdy, po prostu są mi obojętni. Wyprowadziłam się najszybciej, jak mogłam i utrzymujemy kontakt bardziej dla zasady. Ostatnio dowiedziałam się, że ojciec jest ciężko chory. Jedyne, o czym pomyślałam, to czy będą potrzebować pomocy finansowej, bo w końcu jestem im to winna, skoro utrzymywali mnie przez 19 lat.
Zastanawiałam się niedawno, czy między nogami mam tak zwanego „motylka” czy „bułeczkę”. W końcu wpadłam na pomysł – zrobię zdjęcie i sprawdzę!
Rozsiadłam się bez majtek na kibelku, jako że wydawało mi się to odpowiednie miejsce na fotki. Nie przemyślałam jednego – zamek był zepsuty i brat wszedł w momencie, gdy flesz odbijał się od moich narządów.
Jako że nikt nie lubi niedokończonych wyznań: Mam bułeczkę. I brata, który mnie unika.
Moja partnerka przyznała się do tego, że fantazjuje o trójkącie z innym mężczyzną, jednocześnie składając mi propozycję takiej „innowacji”. Nie zgodziłem się, bo mnie to obrzydzało oraz moja duma poczuła się lekko urażona, szczególnie że w tamtym momencie nasze życie łóżkowe nie było specjalnie gorące.
Od tamtego czasu minęło już kilka miesięcy i moja początkowa złość zamieniła się w coś innego. Nie mogłem przestać o tym myśleć, że miała śmiałość zapytać o coś takiego, gdy ja się obawiałem pytania o mniej wyuzdane rzeczy. Od tego czasu nasze życie seksualne bardzo się też poprawiło. Cały czas w głowie miałem tę rozmowę oraz po pewnym czasie zacząłem sobie wizualizować to, co ona zaproponowała, aż skończyło się po prostu na fantazjowaniu.
Teraz, po kilku miesiącach, mam trochę inne przemyślenia niż na początku. Gdybym miał pewność, że w żaden sposób nie wpłynie to negatywnie na nasz związek, to bym się z chęcią zgodził. Takiej pewności jednak nie mam, więc postanowiłem nigdy nie przyznawać się jej do moich przemyśleń i fantazji.
Przypomniała mi się sytuacja z czasów, kiedy miałam 5 lat :D
To były święta. Zjechała się cała rodzinka, wraz z pewną cioteczką. Owa ciotka zaczęła mnie wypytywać o różne rzeczy: „A jakie lubisz zwierzątka?”, „A gdzie tatuś pracuje?” i inne takie. Nagle padło pytanie:
– A mamusia z tatusiem się kochają?
– Tak.
– A jak mama mówi na tatusia? Misiu, kochanie?
– „Ty łajzo” mówi.
Wszyscy wzrok na mnie, nikt się nie odezwał. Wszyscy byli zszokowani moją odpowiedzią. Ciotka przestała mnie więcej pytać. :D
Dla sprecyzowania – moja mama jest cholerykiem, ma wybuchowy charakter, więc czasem coś palnie niemiłego. Jak rodzice się kłócili, to na całego. Ale moja mama nie jest złą osobą i z wiekiem już nie jest taka nerwowa :)
Wczoraj ugryzłam swojego chłopaka w szyję i poczułam coś w ustach. Okazało się, że wycisnęłam mu zębami pryszcza. Bleeh!
Dodaj anonimowe wyznanie