#wa17U

Miałam chyba 14, może 15 lat. Wybrałam się do mojej przyjaciółki, gdzie objadłyśmy się chipsami i opiłyśmy colą. Okropnie się opchałyśmy. Gdy stwierdziłam, że czas wracać, przyjaciółka postanowiła odprowadzić mnie do domu. W pewnym momencie, jak grom z jasnego nieba, bez wcześniejszego ostrzeżenia, po prostu rzuciłam największym pawiem swojego życia. Z ogromnym ciśnieniem wyleciało ze mnie wszystko, co spożyłyśmy wcześniej. Jedyne co zdążyłam zrobić, to obrócić się tyłem do przyjaciółki i narzygać prosto na furtkę największej plotkary we wsi — ciotki mojej przyjaciółki. Zamiast jakoś to ogarnąć i zmyć, po prostu dałyśmy drapaka.

Po kilku tygodniach przyjaciółka słyszała, jak jej ciotka opowiada na urodzinach, że jakiś żul musiał obspawać jej wejście na plac i z jakim obrzydzeniem to sprzątała. Do dziś, choć minęło już ponad 10 lat, wstyd mi, gdy przechodzę koło tej nieszczęsnej furtki.

#kk1nP

Zawsze jak gdzieś wyjeżdżam w dalszą podróż, to sprzątam perfekcyjnie swój pokój. Wszystko tylko dlatego, że jakbym miała jakiś wypadek albo coś by się stało i policja przyszłaby do mnie do domu, żeby sprawdzić moje rzeczy, to żeby rodzice nie musieli się za mnie wstydzić, że zostawiłam syf.

#LDRGe

Jestem normalnym facetem, który po prostu kocha osobę tej samej płci. Otaczam się wieloma kobietami, mam przyjaciółkę, którą kocham jak siostrę. Wie o mnie wszystko i ja o niej również. 
Ostatnio miałem spinę z jej mężem. Nie mogła spać w nocy, więc zaproponowała mi, abym wpadł do niej na nocne pogaduchy przy winie. Troszkę się zasiedziałem i wychodząc rano z jej domu, w drzwiach zderzyłem się z jej mężem. On do tamtej pory nie wiedział o tym, że jestem gejem. Ratując siebie i jego żonę, musiałem mu wyznać prawdę. Nie uwierzył, dopóki nie pokazałem mu zdjęć ze swoim partnerem. Teraz patrzy na mnie dziwnym wzrokiem i ciągle, gdy się mijamy, to mi mruga okiem albo wali jakimiś podtekstami. Nie wiem, co mam o tym myśleć.

#VZDA4

Środek lata, upał, gorąco, skwar, żar i kamieni kupa. Kupiłem sobie loda i poszedłem zjeść na ławce w parku. Kątem oka zobaczyłem, że kawałek spadł mi na spodnie, więc lekko wkurzony szybko wziąłem to na palec i oblizałem, wiadomo, żeby nie było plamy za dużej.
Okazało się, że na spodniach i tak by nie było plamy od loda, bo to nie z loda mi kapnęło, tylko ptak mi nasrał.

#KWyPT

Jestem raczej zwyczajną, dwudziestoletnią dziewczyną. Ze związkami raz lepiej, raz gorzej, libido chyba w normie — ani nie jestem na tym punkcie ześwirowana, ani nie jest zerowe. Jestem też heteroseksualna. Nie mam co do tego wątpliwości, bo najzwyczajniej w świecie podoba mi się masa facetów i odczuwam przyjemność z pocałunków, pieszczot itp. Ale brzydzą mnie męskie genitalia. Po prostu — tylko genitalia. Unikam więc seksu z facetami całkowicie. Oralnego też, no bo przecież przyjemność należy odwzajemnić, a tego bym nie mogła.

Przepraszam, panowie. To nie jest tak, że ja mam silne moralne zasady i chcę czekać do ślubu lub na tego jedynego, albo że mi się nie podobacie. Właściwie to nie wiem, co to jest.

#B7Bps

Historia, która zawsze omawiana jest na spotkaniach rodzinnych. Mój dziadek nie lubił pracować. Najchętniej spałby do południa, a całą resztę dnia spędziłby na czytaniu książek. Dlatego też całe swoje życie grał na loterii obiecując sobie, że gdy tylko wygra dużą kwotę pieniędzy, rzuci robotę i poprosi wszystkich, aby wreszcie dali mu święty spokój. Niestety, dziadek nie miał zbyt dużo szczęścia i jedyne jego loteryjne sukcesy to jakieś marne grosze, które czasem mu się trafiały. Był jednak cierpliwy i każdego dnia, przez wszystkie dekady swojej pracy, szedł do kiosku, aby kupić zdrapkę, wypełnić kupon lotto czy kupić los na loterię.

Dosłownie dwa dni po przejściu na emeryturę dziadek wygrał 380 tysięcy złotych w lotku… Podobno gdy sprawdził wyniki, zamiast szaleć z radości mruknął jedynie pod nosem ”No, tak. Szybciej się, ku#wa, nie dało, co?”.

#ZvJXA

Pięć długich, pieprzonych, ciągnących się w nieskończoność lat. Tyle czasu spotykałem się z nią. Była wspaniała. Miła, mądra, oczytana i… kurewsko religijna. Pewnie już wiecie, co to oznacza dla młodego, pełnego wigoru chłopaka? Tak jest! Zero seksu. Nic. Nawet loda czy ręcznych robótek. Dopiero po ślubie. Po pierwszych tygodniach spotykania się jasno dała mi to do zrozumienia, więc nie ukrywam – miałem poważną zagwozdkę. Czy warto czekać? A może dać sobie z nią spokój i oddać się rozpuście u boku jakichś przypadkowych wywłok? Ale nie, ja uznałem, że to jest ta jedyna, idealna, piękna kobieta, z którą pragnę spędzić życie.

Nie było więc seksu. Przez pięć lat. Laska była tak szurnięta na punkcie kościelnych pierdół, że zabraniała mi nawet potajemnie walić konia czy oglądać pornoli. Podsyłała mi jakieś artykuły o szkodliwości masturbacji i o tym, że pornografia jest uzależniająca, a pod jej wpływem młodzi ludzie zamieniają się w gwałcicieli. „A ty przecież nie jesteś taki, prawda? Nie oglądasz porno, nieprawdaż?”.
Nie oglądałem więc porno, nie skrobałem marchewki. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie bez możliwości osiągnięcia satysfakcji seksualnej, to powiem wam szczerze – to pieprzony koszmar. Jaja puchną, każda mijająca cię na ulicy laska powoduje u ciebie wzwód, w pewnym momencie ilość nasienia w twoim ciele jest już tak duża, że zaczynasz się pocić spermą. Takie w każdym razie odniosłem wrażenie…
Niedawno stuknęła piąta rocznica naszego związku i postanowiłem poprosić ją o rękę. Najwyższy czas – pomyślałem. W końcu straciłem tyle młodości na trwaniu w celibacie dla niej – tej jedynej, mojej najukochańszej wybranki.
Nie zdążyłem. Ona mnie uprzedziła. Kiedy ostatni raz się spotkaliśmy, powiedziała mi, że usłyszała „wołanie Pana”. Początkowo nie wiedziałem o co jej chodziło. Teraz już wiem. Dziewczyna, przez którą pięć długich, pieprzonych lat nie zamoczyłem nawet koniuszka kija, właśnie poszła do zakonu...

#UiOrF

Długo chciałam wierzyć, że w takim ZUS-ie pracują jednak ludzie, nie geniusze, ale jednak osoby ogarnięte. Ha, ha, ha. Nie. Ale od początku.

Zaraz po maturze wraz z mamą założyłam firmę. Nieważne jaką. Firma była zarejestrowana na mnie, bo wiadomo, student to płaci mniej, taki bonus dla młodych.
Przez pewien okres było super, ale potem bardzo dużo rzeczy się posypało, w efekcie czego musiałyśmy zamknąć interes. Oficjalnie nastąpiło to końcem 2015 roku, przed nowym rokiem akademicki, dzięki czemu mogłam pobierać stypendium. W czasie kiedy jeszcze firma działa, całą papierkową robotą zajmowało się duże biuro księgowe. Tani nie byli, ale za to mieli nienaganną opinię. Do czasu.

Jest rok bieżący, tydzień temu. Akurat dostałam parę dni wolnego w pracy i postanowiłam przyjechać do domu. Siedzę sobie na kanapie, piję herbatę, kiedy zaatakowała mnie potrójna seria SMS-ów. Otwieram więc skrzynkę, a tam trzy powiadomienia z banku, że ściągnięto mi z konta ponad 1000 zł i jakieś dziwne tytuły. Myślałam, że ktoś mnie okradł, więc w panice dzwonię do nich. Dowiedziałam się, że mam zajęte konto i komornika. Na pytanie dlaczego, okazało się, że mam niezapłacone składki za dwa miesiące w 2014 roku i te pieniądze są na częściowe pokrycie kosztów. Myślałam, że to pomyłka.
Minął weekend (akcja w piątek po południu), w poniedziałek przyszedł list z wezwaniem do zapłaty z ZUS-u z groźbą, że jak tego nie zrobię, to zajmą mi konto. Ponieważ musiałam wracać do miasta, w którym pracuję, moja mama wyposażona w pełnomocnictwo poszła się zapytać o co chodzi. I teraz hit:
- Tak, nie miałam zapłaconych składek, bo biuro wypełniało je źle.
- Tak, muszę zwrócić całą kwotę, łącznie z zaległymi odsetkami za 3 lata.
- Nie, ZUS nie ma obowiązku poinformować mnie wcześniej, żeby zamiast 3 tysięcy miała do zapłaty np. 120 zł.
- Na pytanie dlaczego najpierw zajęli mi konto, a potem nadesłali list, kobieta w urzędzie stwierdziła tylko tyle, że powinno być na odwrót.

Hit nastąpił wczoraj. Po tym, jak w weekend nie miałam za co zrobić zakupów, bo nie wiedziałam, że nawet z mojego własnego konta oszczędnościowego nie mogę zrobić sobie przelewu, bez uprzedniego zaksięgowania przez bank (wcześniej o dowolnej porze i godzinie, teraz pon-pt od 9 do 17), zapytałam o to, czy wszystko mi będą zabierać. Okazało się, że mam kwotę wolną do 1500 zł.

Wczoraj dostałam pensję. 1060 zł. Kiedy weszłam na konto (miałam tam 50 zł), zostało mi 819 zł. Popłakałam się, bo po zapłaceniu rachunków na resztę miesiąca mam 19 zł. Gdyby nie moja mama, która podesłała mi pieniądze na konto chłopaka, musiałabym przeżyć za 20 zł do następnej wypłaty.

Urzędnicy... Zwrot podatku szedł do mnie pół roku i nie mogli znaleźć mojego konta. Zaległości ściągnęli bez niczyjej pomocy.

#JhC5M

Moi dziadkowie bardzo się kochają. Dziadek jest niesamowicie uczuciowy w stosunku do babci. Często ją całuje, przytula, nazywa słoneczkiem... Ale babcia, mimo chęci, niezbyt potrafi okazywać uczucia (mam to w sumie po niej). Dlatego tak bardzo rozczuliło mnie ostatnio, kiedy miała urodziny i życzyłam jej standardowo "zdrowia, szczęścia...", ona wskazała na dziadka i z uśmiechem powiedziała: ''Dużo szczęścia? Już nie potrzebuję, tu jest moje największe szczęście!" :)

Mało nie powstrzymałam łez. Chciałabym, aby moja miłość też była taka piękna i trwała.
Dodaj anonimowe wyznanie