#Av1Zi
Koleżanka siedzi na tym macierzyńskim, mieszkając z partnerem, który ma na nią zasądzone alimenty, ale nie płaci, bo oficjalnie nie pracuje, więc alimenty lecą z funduszu, a on robi na czarno. Ona w dodatku ma działalność gospodarczą (tak u nas w firmie jest, że trzeba mieć) i w międzyczasie robi na boku zlecenia, przy czym oficjalnie na fakturze ma jakieś śmieszne pieniądze, a pod stołem dostaje resztę, bo po co płacić podatek. Do tego pomoc z MOPS, 3 x 800+, alimenty. Żeby było zabawniej, jeszcze zwrot podatku. I nie wiem, czy nasz kochany rząd nakazał traktować matki jak święte krowy i nie ruszać, czy w skarbówce i ZUS-ie pracują ludzie, którzy wierzą, że oni tak na legalu jadą. W dodatku koleżanka ma firmę, która przynosi tylko straty, bo zaksięgowanych dochodów jest tyle, co kot napłakał, a wydatki są – gamingowy lapek + akcesoria za 6000 PLN, bo przecież facet nie będzie grał na byle czym, różny inny sprzęt elektroniczny wrzucany w koszta firmy.
A ty co? Jesteś singlem, nie masz dzieci, to płać ZUS, podatek dochodowy, z okazji działalności VAT, drugi ZUS...
Możecie nazwać mnie frustratem, bo tak, jestem sfrustrowany tą niesprawiedliwością. Dziecka nikomu nie zrobiłem, a jednak muszę płacić na takie osoby ALIMENTY – bo inaczej nie można nazwać kasy, która idzie na cały socjal takich osób z pieniędzy podatników (w tym z moich), którzy od państwa NIC nie mają.
Jak ktoś nie wie, czemu to na anonimowe wrzucam – domyślcie się, jak by mnie zjechali w pracy, gdzie mamy kilka innych matek, gdybym się tak wypowiedział.
I tylko się zastanawiam: jakim cudem moja babcia za komuny wychowała sześć córek (w tym moją matkę), gdzie pomoc od państwa była śmiechu warta? A z dziadkiem zapierdalali w PGR-ze, a nie w pracy biurowej czy na „słuchawce”.
Możliwe, że wiele z tego co napisałaś jest prawdą, ale:
- jeśli ma przyznane alimenty z funduszu, bo ojciec nie płaci to partner idzie regularnie do więzienia (koleżanka, która jest kuratorem mi tłumaczyła, że patola tak robi, ale za nie płacenie alimentów i korzystanie z funduszu te patusy idą na kilka miesięcy w roku do pierdla)
- jeśli ma pomoc z mops to dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 600-700 zł
- na macierzyńskim mozna pracować tylko u swojego pracodawcy, jeśli nie chce się stracić zasiłku
Wiem, że to wygląda frustrująco, rodzice małych dzieci nie mają wcale z każdej strony, aż tyle pomocy - ostatnio był w sejmie poruszany przykład pułapki „klasy średniej” dla rodzin z dziećmi. Pewnie zjechaliby cię, bo oczernianie „madek” jest teraz bardzo modne, ale ludzie jak sami mają dzieci to widzą realia. A porównywanie do komuny? Czemu autorko sama nie strzelisz sobie 4 dzieci, skoro to taki biznes?
To napisał facet, ale poza tym się zgadzam.
Zaś przeoczyłam końcówkę fleksyjną czytając wyznanie 🙈 mój mózg się chyba zgenderzył ostatnio 😆
Dokładnie, plus to, co niżej pisze pfffbleble o macierzyńskim na działalności i mi się nasuwają jeszcze dwa tematy - jak na tym macierzyńskim dostaje te pieniądze pod stołem, musiałaby po nie przychodzić, to raz. A dwa - żadne korpo by sobie na to nie pozwoliło. Mój brat pracuje w branży, w której część kasy pod stołem to standard, a i tak dopóki był w korpo, to wszystko wzorcowo na umowę/fakturkę. Dla nich to jest za duże ryzyko przy za małym zysku, żeby się tak bawić. I druga kwestia to koszty na działalności - co miesiąc tego laptopa gamingowego kupuje że tak zeruje koszty? Mój mąż jest na takiej działalności typu praca na kompie w biurze i owszem, gamingowy laptop raz na parę lat by przeszedł, ale tak naprawdę to oprócz paliwa i leasingu samochodu, trudno jest generować koszty na takiej działalności. Względnie może jakieś wyjścia do knajp można by podciągnąć pod spotkania z klientem.
Jak zazdrościsz to sam tak zrób. I ciekawi mnie, skąd tak szczegółowo wiesz co robi ta para, jaki sprzęt kupują i za ile, koleżanka chwali się tym? A czy z tym, że facet ma zasądzone alimenty a nie płaci to nie strzał w kolano? Za takie rzeczy chyba idzie się siedzieć? Może nie znam się jak to działa.
Różnie bywa. Facet koleżanki miał prawie 20 tysięcy długu za alimenty na dzieci. I dopiero wtedy zaczęło mi grozić więzieniem. Zaczął przez jakiś czas płacić minimum, "wykazał chęci" i nie poszedł siedzieć.
Bzdura. Może by się to spinalo gdyby nie ta działalność. Na zwolnieniu wystawiać fv nie mozna, macierzyński na jego to jakaś kpina, nawet gdyby płaciła w czasie pracy te najwyższe stawki to i tak te 4 miesiące, czy później 1-2 dzieliłby się przez 12. Na etacie macierzyński przysługuje bez dzielenia, na jdg średnia z kwoty dzielonej przez 12 miesięcy. Obecnie ZUS kontroluje każdą kobietę, która przed zwoleniem (nie wiem jak z macierzyńskim) pracowała krócej niż rok na etacie, system automatycznie wyłapuje i jest rutynowa kontrola, gdzie trzeba udowodnić, że faktycznie się pracowało, także kobiety planujące dzieci boją się w tym momencie zmieniač pracę bo potem się latami sądzą z zusem, a w tym czasie wszelkie świadczenia są wstrzymane.
Co odpisze od podatku jak prawie go nie płaci?
Miałem taką koleżankę w poprzedniej pracy - przez ostatnie 5 lat przepracowała może 0,5 roku - albo w ciąży, macierzyński, dziecko chore, jakaś operacja itd.
Nie jesteś frustratem. Też tak to widze. I jeszcze ci powie, że jest bardziej przydatna społeczeństwu, bo wychowa 4 inżynierów. No tak, po co szanować prawdziwych inżynierów płacących już teraz podatki, jak można potencjalnych inżynierów, że statystyczna szansa 0,04, że za 24 lata tymi inżynierami zostaną. No chyba, że napotkają się na tą samą propagandę, i znów uznają, że bardziej przydatni będą, jeśli urodzą inżynierów, niż faktycznie pójdą do pracy…
Inżynierowie ze starożytnego Egiptu wyginęli... Fikcja pracy w przypadku matek nie jest fair.
No niestety bez następnych pokoleń społeczeństwo wymiera, a bez zastępowalności to nie będzie rąk do podcierania starych tyłków tych obecnych inżynierów, albo usługi takiej opiekunki będą tak drogie, że tylko tych najlepszych inżynierów będzie na to stać.
@karlitiska, to ja mam pomysł. Niech te wszystkie macierzyńskie, L4 na dziecko, 800+, darmowe przedszkola, niech to wszystko będzie w formie kredytu, które potem twoje dzieci, gdy już zostaną tymi inżynierami i lekarzami spłacą :) no przecież skoro ten ich wkład będzie większy, niż to co otrzymujesz, to bez problemu to wszystko spłacą z nawiązką? No, chyba, że też zdecydują się rodzić. Ale to wtedy przejdzie podwójny kredyt na wnuki. No, chyba że… chyba że zaraz się okaże, że ten wkład w społeczeństwo co miał nadejść, to nigdy nie nadchodzi, a tylko dług rośnie kaskadowo?
Bo jakimś dziwnym trafem w tych krajach co jest duży przyrost naturalny ekonomia, dobrobyt i opieka nad starszymi się nie poprawia. Naiwnym trzeba być, że te dopłaty dla matek wpływają na dzietność, a nie są tylko kiełbasą wyborczą dla gawiedzi. Myślę, ze to przynosi tylko skutek odwrotny, bo potem takie małżeństwo lekarzy czy inżynierów, dociskane podatkami z każdej strony, 10 razy się zastanowi, zanim urodzi dziecko. Które rzeczywiście miałoby szanse tym inżynierem zostać. A „darmozjady” dalej będą tworzyć kolejne pokolenia „darmozjadów”. Na yolo. Niezależnie od zapomóg. Jedyny skutek taki, że chętniej będą głosować.
Myślę, że to genialny pomyślą - na pewno nikogo nie zniechęcimy do zakładania rodziny w ten sposób. Maryl na Prezydenta, szkoda zmarnować takiego geniusza :)
Ok Maryl, Ty taka samowystarczalna? Nie korzystasz z pracy innych ludzi, nie-inżynierów? Sama sobie dom wybudowałaś? Z własnych cegieł? Sama sobie rośliny uprawiasz i zwierzęta hodujesz, które później jesz? Sama przędzę tkasz i ubrania szyjesz? Nie chodzisz do fryzjera, na paznokcie, na imprezy? Na zakupy też, bo przecież ktoś musi towar wyprodukować, później dowieźć, rozłożyć, obsłużyć Cię w sklepie… urządzenie, na którym czytasz te moje wypociny też zostało wyprodukowane rękami „zwykłych” pracowników. Tym wszystkim zajmują się ludzie, którzy nie są inżynierami, a tylko inżynier ma wartość?
Rozumiem, że marzy Ci się kredyt, który powinnaś teraz spłacać, bo jako dziecko chodziłaś do szkoły i może przedszkola?
@postac, ale właśnie to nie moje podejście umniejsza tym pracownikom, ja właśnie jestem po stronie osób, które wykonują te zawody, zamiast siedzieć na L4, zasiłkach, macierzyńskich i Bóg wie czym. Karlitoska mnie przekonuje, że jako bezrobotna matka wychowująca przyszłego pracownika wnosi więcej niż rzeczywisty pracownik.
„marzy Ci się kredyt, który powinnaś teraz spłacać, bo jako dziecko…” - a ty myślisz, że kto za to płaci, z nieba spada? Te roszczenia się nie kończą, coraz dłuższe urlopy, coraz wyższe bony, dodatki. Kto za to płaci, a nic nie zyskuje? Dlaczego pieniądze płyną tylko w jedną stronę? A mimo to ciągle słyszę, że moja praca jest bezużyteczna w stosunku do mamuś na L4, więc można z nas ściągać ile wlezie. No to mówię „sprawdzam”. Nie masz pewności, że twoje dziecko byłoby w stanie spłacić te koszty, które społeczeństwo włożyło? To może jednak przystopujmy z tą redystrybucją środków. Nie dociskajmy ludzi, do których los się nie uśmiechnął i dzieci jednak nie mają, albo o zgrozo, zarabiają ciut więcej od reszty. Nie umniejszajmy im.
„na pewno nikogo nie zniechęcimy do zakładania rodziny. MaryL na prezydenta” - na pewno 500+ spowoduje wzrost dzietność. Nie? Ale na pewno 800+. Nie? No to może 1000+, tym razem na pewno się uda. Niech wszyscy produkują przyszłych pracowników, ale nikt realnie nie pracuje. To na pewno nie jebnie. Karlitoska na prezydenta.
Maryl. Fikcja pracy matek nie jest ok, ale większość cywilizacji starożytnych upadła przez brak dzieci. Mezczyzna z dzieckiem dokonuje inwestycji na miliony lat, inwestycja jego bezdzietneho kolegi kończy się po 40 latach.
Królowa pszczół jest alfą, ma potomstwo i naraża się wylatywaniem z ula, ponieważ od niej zależy los kolonii.
Maryl prosta kalkulacja: średnio Polak odprowadza przez całe swoje życie 1,8-2 mln podatków, koszt wszyskich programów 800+/300+wyprawka +koszt edukacji ok. 220 tys. Dlatego ogólnie opłaca się zachęcać ludzi do robienia dzieci, w ogólnym rozrachunku, nawet jak 3-5% z nich zostanie menelami to i tak reszta nadrobi to. ps - poniosła Cię wyobraźnia na mój temat, jestem tym twoim uwielbianym inżynierem, mam 3 dyplomy i pracuje nie przerwanie od ukończenia I stopnia. Ja po prostu rozumiem dlaczego państwu opłaca się zachęcać ludzi. A Ty i tak będziesz pracował czy bo musisz siebie utrzymać, bez zrobienia dziecka nie dajesz wkład w rozwój przyszłości narodu to czego oczekujesz?
Maryl ile masz lat, że nie widzisz skutków programu 500/800+? Jeśli nie to poczytaj sobie jak zmniejszyły się wskaźniki ubóstwa dzieci. W Polsce nie ma już programów typu pajacyk, bo nie ma głośnych dzieci. Takie programy możne na początku mają jakiś wpływ na demografię, ale ich główny cel to poprawa statusu społecznego rodzin i to się w Polsce, szczególnie tam gdzie była największa bieda udało. Piszesz o dociekaniu „tych którzy zarabiają ciut więcej” - przecież rodzice też są w tej grupie. Mam taki sam II próg podatkowy jak osoba, która dzieci nie ma, a wypłata dzieli się na więcej osób. To kto tu jest serio dojeżdżanie? Na czym ma polegać te wielkie dojeżdżanie singli? Powtarzasz bezmyślnie propragande.
ale tak fr jak będziesz staruszkiem to te dzieci praawdopodobnie będą pracowac na to śmieszne nasze państwo
słusznie by cię zjechali za oczernianie madek, bo nawet jeśli żyją krzywo - to te dzieci muszą być - a jednak dużo osób nie chce ich mieć bo to obciążenie koszmarne
Historia z błędami.