#ykmcg

Praca w drogerii... Mogłabym napisać książkę o komicznych sytuacjach, ale też i o cebulactwie kobiet, które czasami wyglądają jak milion dolarów. Kilka razy zdarzyło mi się złapać taką na kradzieży testerów – serio, nie połasiła się na nowe, tylko na tester... Szminki odgryzają i wynoszą w ustach. Cienie do powiek wyciągają palcem i wkładają w kawałek kartki, podkłady przelewają do swoich pojemniczków... Trochę nas śmieszy, jak to oglądamy na kamerach, nie wiemy, czy dzwonić na policję, czy podejść i zapytać, co ona tak właściwie robi.

Babeczki przychodzą się malować do drogerii. Różne. Od kloszardowych, którym nie możemy odmówić przetestowania podkładów/szminek, po takie z torebką od Channel. Ludzie nie wiedzą, jaką od tego można np. opryszczkę złapać. Albo zapalenia spojówek od użycia kredki czy eyelinera, który testowało z 50 osób. Nie zdają sobie sprawy, że wszystko oprócz cienia i podkładu służy do sprawdzenia koloru na RĘCE.

PROMOCJE... bitwa pod Grunwaldem czasami. Co bezczelniejsze grzebią w dolnych szufladach... Jedna przyszła z pretensją, że szafka jest zamknięta na klucz i ona nie może sprawdzić, czy czasem tam czegoś nie schowałam dla koleżanki (aż chciałoby się powiedzieć: kochana, dla koleżanki to ja chowam dzień przed promocją na zapleczu).
Zdarzało się, że dama kupowała szampon, połowę przelewała w domu, dolewała wody i leciała oddać zakup. Dlatego też jest już zakaz zwracania produktów, które nie są zafoliowane.

Zdarzają się klientki GWIAZDY – fakt, zostawiają i po 600 zł w drogerii, ale też robią z konsultantki służącą, która wszędzie z nią musi łazić. O ile nie mam nic przeciwko, o tyle jak już uwiesi na mnie swoją torebkę czy wykorzystuje moją rękę do wąchania perfum, to średnio mi się to podoba.
Miałam taką jedną, co wchodząc do drogerii, podrzuciła nam dziecko w foteliku pod kasę – „Ja tylko po szampon” – i 20 min jej nie było. Gdyby to nie była stała klientka, to pewnie byłaby afera.

Najgorsze są afery o próbki... „A bo moja koleżanka dostała trzy próbki tutaj i ja też chcę”. Tylko że koleżanka zrobiła zakupy za 400 zł, a pani za 20, i czego oczekuje? Worka z darmowymi kosmetykami? Prezenty mamy dla osób, które albo są stałymi klientami, albo zrobią zakupy za większą sumę – takie jest odgórnie polecenie i nie mamy zamiaru tłumaczyć się później u kierownika...

Kończąc wyznanie jedna uwaga – WIĘCEJ KULTURY :)

#jqWx2

Komornik zajął mi konto, ściągnął 2000 zł i zablokował resztę. Nie miałem pojęcia, o co chodzi! Kiedy się wreszcie do niego dodzwoniłem, okazało się, że miałem do zapłacenia karę za wszystkie mandaty za autobusy i pociągi, jeszcze z czasów szkolnych.

Wszyscy mówili, że takie mandaty się przedawniają, ale okazuje się, że nawet po latach można dostać takiego „bonusa” od życia. Nikomu o tym nie powiedziałem, żeby nikt nie śmiał się z mojej głupoty.

#VtAr5

Wśród rodziny mam ksywę „Tatar”. Bo uwielbiam sos tatarski. Nie wiem, jak to się zaczęło, ale sos tatarski jest dobry do prawie każdego jedzenia. Kanapki? Po co masło, jak jest tatarek. Zamiast ketchupu czy majonezu, do sałatek, ziemniaków, ryżu, makaronu, mięs. W lodówce przynajmniej cztery słoiki, bo przezorny zawsze ubezpieczony. Nie daję go tylko do słodyczy i owoców, których i tak prawie nie jem (bo bez sosu).

Przez ostatni rok z chudzielca zrobiłem się „pączuszek”. Prawie 22 kilo przytyłem.
No, to tyle.

#dGq61

Ludzie mają różne dziwne fobie. Ja też mam jedną, o której nikomu jeszcze nie mówiłam. Nie jest to coś, przy czym panikuję i mam problemy z regularnym oddechem, ale jednak w dalszym ciągu ogarnia mnie drobny niepokój. Otóż boję się tykania zegara.

Zaczęło się to, gdy jako dziecko dość często miewałam jeden i ten sam koszmar. Czasem zmieniało się miejsce - najczęściej był to szkolny korytarz, albo dość długi salon w moim poprzednim domu. Na końcu pomieszczenia, które w śnie wydawało się jeszcze dłuższe, było dziwne coś, co się do mnie uśmiechało z jego końca i powoli się zbliżało. I kiedy to stawiało kroki, robiło to dokładnie w rytmie tykania zegara. Z jego odgłosami. Czasem czas płynął nawet o wiele wolniej niż zegarowe sekundy, więc postać szła naprawdę bardzo powoli, ale ciągle w moim kierunku i z tą samą twarzą, która była jak namalowana, nie zmieniała się ani trochę. Nie miałam wtedy gdzie uciec i obserwowałam go, gdy dalej szedł w tym samym tempie.
Jeden, jedyny raz w trakcie jego zbliżania się i tykania tego nieszczęsnego zegara przebiegłam parę kroków i schowałam się w toalecie, która była jedynym pomieszczeniem na korytarzu. Wtedy po czasie pojawił się w drzwiach łazienki, stojąc do mnie bokiem, dokładnie w tym samym kierunku, w którym szedł wcześniej, ale nie zrobił ani kroku dalej. Jakby czekał.
Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek skończył swoją powolną wędrówkę i do mnie podszedł, zawsze sen kończył się albo budziłam się, zanim był jakkolwiek blisko. Nie miałam tego snu od naprawdę wielu lat, ale pojawiał się on przynajmniej kilka, może kilkanaście razy, nawet kiedy byłam naprawdę małym dzieckiem - jednym z miejsc była sala przedszkolna.

Mimo że już dawno nie jestem dzieckiem, to dalej odczuwam niepokój, słysząc tykanie zegara - czuję wtedy, jakby coś się powoli zbliżało i nie mogę zapomnieć o tym śnie, nawet jeśli minęło tyle czasu.

#0E671

Kolega miał bardzo zazdrosną żonę, czasem niektóre sytuacje wyglądały jak z anegdot i kawałów. Kiedyś, jak staliśmy w sklepie i rozmawialiśmy, podeszła do nas koleżanka, z którą znamy się jeszcze od czasów szkolnych, a kolegi żona dosłownie się przed nami zmaterializowała. Zaczęła się interesować, skąd on zna tę kobietę, pytać, czy coś ich łączyło i tym podobne. Trochę to było żenujące, więc razem z koleżanką poszliśmy dalej, a ona po chwili stwierdziła, że szkoda chłopa, bo to taki fajny gość, a ma tak pieprzniętą żonę. Najlepsze, że po jakimś czasie okazało się, że żona kolegi praktycznie cały czas go zdradzała... Oświeciła go sąsiadka, której było po prostu żal tego mojego kolegi.
Kolega już jest po rozwodzie, teraz ma bardzo fajną dziewczynę, też rozwódkę, z którą widać, że tworzą świetną parę.

Wniosek? Jeśli ktoś jest aż za bardzo zazdrosny, to chyba czasem warto się zainteresować, czy taka osoba nie ma czegoś na sumieniu.

#Ke02d

Wyjaśni mi ktoś czemu kiedy wszedłem w związek nagle stałem się atrakcyjnym?

Przez pierwsze 18 lat życia nie miałem dziewczyny, nawet takiej na cimcirimci.
Próbowałem, ale żadna nie była zainteresowana.
Kiedy w wieku 20 lat znalazłem dziewczynę, z którą jestem już 2 lata i nic nie zwiastuje końca, nagle działy się jakieś dziwne rzeczy. A to koleżanka z klasy wyznaje mi, że się jej podobam, jakaś inna dziewczyna pisze do mnie na FB, że jakaś koleżanka, która mnie zna, opowiadała o mnie i chce się ze mną poznać, a to koleżanka mojej dziewczyny zaczyna mi sugerować że "dziewczyna nie ścianą...

#OFbiV

Na obozie harcerskim była wpajana zasada, że jak złamiesz nogę, to przywiązujesz ją do zdrowej nogi, żeby ją usztywnić.

Pewnego razu zdarzył się wypadek taki, że dziewczyna spadła z drzewa i złamała obie nogi. Co więc zrobili nasi dzielni koledzy pod czujnym okiem dorosłych? Obok laski położyło się dwóch chłopaków, po jednym z każdej strony i przywiązali jej połamane nogi do swoich nóg, bo w końcu jest zasada, żeby usztywnić do zdrowej nogi.

Ratownicy z karetki zdrowo wszystkich opieprzyli, a chłopcy byli jeszcze obrażeni, że nikt nie docenił ich "geniuszu"...
Dodaj anonimowe wyznanie