Historia miała miejsce we wczesnych latach podstawówki. Byłam osóbką z wyobraźnią, pełną najróżniejszych pomysłów. Pewnego razu dostałam za zadanie jako pracę domową z religii kreatywne ukazanie na obrazku, jak różaniec może pomóc w walce z szatanem i złem.
Nie pamiętam dokładnie polecenia, ale o to mniej więcej chodziło. Eureka! W mojej małej główce zrodził się pomysł narysowania różańca, którego kontury tworzyłyby miecz.
Tak też zrobiłam, skrupulatnie naszkicowałam rękojeść i ostrze miecza, jednak przez "kuleczki" różańca i moje plastyczne zdolności całość wyszła dość szeroka i nieco się "zaokrągliła".
Tak oto w wieku 8 lat narysowałam kutasa w zeszycie od religii.
Dostałam 5. I pochwałę za kreatywność.
Właśnie zerwałam kontakt z osobą, która była całym moim światem przez 6 lat. Była to moja najlepsza przyjaciółka. Zrobiła coś, co uważam za ostateczne złamanie moich zasad i nie mogę się przyjaźnić z kimś takim.
Teraz widzę, jak bardzo toksyczna była nasza przyjaźń. Po pierwsze, Kasia ciągle straszyła mnie, że planuje samobójstwo, miała gdzieś, że płakałam i naprawdę bałam się o jej życie. Rok temu chciała zakończyć przyjaźń ze mną z błahego powodu – bo źle się odezwałam o randomowym gościu z instagrama, który mnie uraził. Wpadłam wtedy w histerię, cały mój świat się zawalił, ona jednak mnie przeprosiła i stwierdziła, że zachowała się okropnie. Obie te sytuacje tłumaczyła... swoją depresją! Mówiła, że nie chce mówić mi takich okropnych rzeczy, ale robi to mimowolnie, jest to jeden z objawów jej depresji, bla bla bla. Kurde, wiele ludzi ma depresję, ale oni nie obrażają swoich bliskich, co to w ogóle ma do tej choroby? Nie zależało jej na tej relacji tak bardzo, jak mi. Mam nadzieję, że znajdę nową prawdziwą przyjaciółkę, która będzie mnie szanowała.
Robiąc małe zakupy przed szkołą typu jakieś picie, cukierki zwykle zostaje mi około 1 zł reszty, czasem mniej. Od kiedy ruszyła orkiestra mówię kasjerce, żeby resztę wrzuciła do puszki, która leży za nią na ladzie.
Wczoraj zrobiłam to samo, ale chyba ostatni raz. Kiedy wychodziłam, odwróciłam się jeszcze na chwilę zobaczyłam, że dalej trzyma w ręce moje pieniądze.
No trudno, wrzuci później. Kiedy wyszłam (a cały czas ją obserwowałam nawet przy wyjściu przez wielkie okna) wrzuciła sobie te pieniądze do kieszeni i jak gdyby nigdy nic zajęła się dalej pracą.
Brawo, chyba okradłaś chore dzieci i obrzydziłaś mi pomaganie.
Kocham faceta, który nie pociąga mnie fizycznie.
Jesteśmy razem 5 lat, na początku fascynacja, chemia, jednak po jakichś 2 latach zaczęło się to rozmywać. Relacja między nami „dojrzała” tylko na poziomie „mentalnym”.
Kocham go jak rodzinę, natomiast w ogóle mogłabym z nim nie sypiać.
Chcę dla niego dobrze, nigdy go nie zdradziłam, nie myślałam też o tym, lecz coraz częściej łapię się na zauroczeniu innymi mężczyznami.
Brakuje mi bliskości cielesnej, a jednocześnie kocham partnera i nie chcę się zmuszać.
Nie mam odwagi powiedzieć mu, że mnie nie pociąga, nie chcę go skrzywdzić.
Nie wiem co robić.
Pracuję w sklepie monopolowym w pewnym nadmorskim mieście X. Malutki budyneczek, ja- jedna kasjerka w środku, kilka lodówek z piwami i kilka regałów z droższymi trunkami. Zmiany trwają po pół doby, więc można zaobserwować wiele ciekawych sytuacji, np.:
1. Sytuacja sprzed około miesiąca. Wchodzi starszy pan, taki trochę podejrzany żulek - jakoś dziwnie się uśmiecha, patrzy w podłogę. I nagle wyskakuje do mnie z pytaniem:
"Pobłogosławi mi pani różaniec?", widząc moje zaskoczenie na twarzy szybko obrał inną taktykę i wyskoczył z następnym "A chociaż mogę panią polizać po buzi?"...
2. Sytuacja kolejna: Facet koło 40 lat zaczął mi opowiadać, że właśnie wraca z kościoła, bo planował iść do spowiedzi, a że nie było księdza, to mocno się wku*wił i ukradł krzyż z kościoła. Tak, wyjął spod kurtki ten krzyż, żeby mi go pokazać. :D
3. I ostatnia, kilka dni temu wbiegła do sklepu zdyszana kobieta i od drzwi krzyczy "SZYBKO! SZYBKO!!!". Troszkę się wystraszyłam, myślę - może jakiś wypadek? Ktoś kona na ulicy, a ja nieświadoma siedzę spokojnie między żubrówką a żołądkową gorzką?! Pani złapała oddech i mówi: "Szybko, dwa zimne piwa, zaraz umrę, Boże jakiego mam kaca!". Pani została uratowana :)
Ostatnio chodząc do lekarzy specjalistów, np. ginekologa czy dentysty, często trafiam na lekarzy niepolskiego pochodzenia. Głównie są to lekarze pochodzenia arabskiego. Sama pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na wizytę u takiego lekarza, ale nie przez to, że jestem rasistką (bo nie jestem), ale przez strach, że nie zrozumiem przez akcent co do mnie mówią. Jednak pozory mylą, bo nigdy nie trafiłam na bardziej miłych, wyrozumiałych i sumiennych lekarzy. Polecam korzystać z ich pomocy, bo człowiek to dla nich człowiek, a nie konieczność w drodze do wypłaty.
Wiosną 2016 roku trafiłam w środku nocy do szpitala psychiatrycznego - silne myśli samobójcze. Miałam nadzieję, że mi tam pomogą, a tylko pogorszyli mój stan. Od początku.
Oddział dziecięcy jest do lat 14, młodzieżówka od 15. Brakowało mi paru miesięcy do ukończenia 15 lat, więc trafiłam piętro niżej. Położono mnie na szybko do jakiejś sali i tam spędziłam noc.
Na stołówce wisiała wielka kartka "Pacjent ma prawo do:...". Oczywiście, jak dzieci używały tego argumentu, piguły śmiały się im w twarz.
- Proszę pani, ale my mamy prawo do..
- HA! Wy nie macie ŻADNYCH praw!
Mogliśmy mieć swoje koszyki, gdzie mogliśmy odkładać różne słodkości od rodziny. Mogliśmy również dostawać jakieś zalewane ryże, kaszki, kisiele. Rodzicom zapewniono, że będzie można to zjeść. Jednakże tak nie było, w dodatku w dniu opuszczania więzienia okazało się, że wszystkie tego rodzaje słodycze magicznie zniknęły oraz wyjaśniło się, czym pielęgniarki się tak zawsze zajadały :)
Niektórzy mogli chodzić na spacery już po 3 dniach pobytu na oddziale (skąd po tak krótkim okresie czasu wiadomo, że nie zwieją?), a ja po miesiącu nadal miałam zakaz (z niewiadomych powodów, nie było ze mną źle, nawet schizofrenicy sobie wychodzili po tygodniu). Można by powiedzieć, że oszalałam w przybytku, który miał zapobiec szaleństwu - desperacko przeciskałam przedramię przez uchylone okna i kraty, aby poczuć słońce i wiatr - często przy tym płakałam.
Krzyczano na nas, szarpano te mniejsze dzieci (mnie się nie tykano, bo byłam wyszczekana). Wpinano w pasy, kiedy pacjent czuł się smutno, zamiast mu pomóc rozmową z psychiatrą. Dawało się syropek XDD hydroksyzyny, który na nikogo nie działał i zapinano w pasy. Leżało się na wznak po parę godzin lub całą noc. Ja na szczęście z nich wychodziłam, ale nie wszyscy to umieli.
Był zakaz przytulania, nawet jak ktoś płakał.
Wisienka na torcie. Przy rozmowie z matką powiedziałam jej w żarcie, że można się powiesić na sznurówkach. Cóż.. nie mam wyczucia ;). Ona się tym serio zmartwiła i poszła powiedzieć pielęgniarkom, żeby mi zabrały trampki. I tylko tyle. Kiedy wróciłam do sali, zastałam straszny widok. Kilka piguł i "pani psychyjatra" wrzucają wszystkie moje rzeczy jak leci - ubrania, mydło, kredki, pluszaka - do WIELKIEGO, CZARNEGO WORA. Wpadłam w panikę, zaczęłam krzyczeć, płakać, prawie zwaliłam szafę szarpiąc się. To było ostateczne upokorzenie. Musiałam dosłownie BŁAGAĆ piguły, aby się zlitowały i pozwoliły mi wziąć podpaskę albo bieliznę na zmianę. W mojej sali został tylko goły materac. Nawet szafkę zabrano. Moja matka zrobiła aferę i rzeczy mi oddano. Przy wypisie na żądanie, psychiatra (tak, ku*wa, PSYCHIATRA) była dumna, że zabrano mi rzeczy. Powiedziała:
- To ją nauczy!
Tak oto, z ofiary zrobiono wariatkę, przy okazji pogarszając jej stan.
Kilka lat temu uprawiałem seks z kuzynką, a teraz jej dziecko mnie przypomina. Jej mąż jest lekko zaskoczony, a kuzynka już sama nie wie, czyje jest to dziecko. Czy to możliwe, że dzieciak jest mój, czy może dzieciak jest do mnie podobny, bo jesteśmy rodziną?
W moim domu mieszkam ja, moja mama i siostra, dlatego nigdy nie brakuje ani podpasek ani tamponów. Jednak ostatnio Czerwone Morze zaatakowało niespodziewanie, szybko i jednocześnie.
A było to tak: najpierw moja mama dostała okresu (-100 zapasów podpasek), potem siostra (-70 zapasów podpasek, -40 tamponów) i wtedy przyszedł czas na mnie. Miało być później, jednak wredny okres zaatakował o wiele wcześniej. Nasze domowe zapasy przeciwokresowe były prawie wyczerpane. Jednak luzik - dokupimy.
Było, jak się okazało, o wiele gorzej: została jedna podpaska. Późny wieczór, sklepy pozamykane i jeszcze ONA. Moja siostra. Jeszcze wtedy okres jej się nie skończył, więc musiałam walczyć!
Co to była za walka! Wśród potu, hormonów i sędziego w postaci kota!
Tak, pobiłyśmy się o podpaskę.
Wstyd mi.
Mój brat kupił mi do pokoju wieżę. Chciałam ją wypróbować, więc postanowiłam posłuchać głośno muzyki, podłączając do niej przez bluetooth swój telefon. Ale jako że wolę słuchawki, to przerzuciłam się po kilku minutach na nie.
Podłączyłam je do telefonu i poszłam jeszcze do łazienki. Moja mama akurat przyszła do pokoju przynieść pranie. Siedząc na toalecie, przeglądałam przy okazji internet. W pewnym momencie naszło mnie, aby włączyć film dla dorosłych... Więc włączam filmik i cisza. Nic nie było słychać. Pomyślałam, że zepsuły mi się słuchawki. Odłączam je i podłączam na nowo. Dalej nic. I nagle mi się przypomina. Zapomniałam odłączyć bluetooth...
Tak, moja mama słyszała jęki wydobywające się z tego dziadostwa, a ona wie, że nikt inny nie korzysta z tej wieży oprócz mnie :))
Dodaj anonimowe wyznanie