#fVC0s
#meR9Y
W pewnym momencie pojawił się mężczyzna wielki niczym ochroniarz kogoś bardzo ważnego, taki z tych, co muszą telefon odbierać na głośniku czy tam patyku, żeby słyszeć i do ucha sięgać; uśmiechnął się i zaszył w jedynym miejscu na pokładzie, w którym można doznać błogiej i absolutnej prywatności. Przeszło mi przez myśl, jak on się tam zmieści, przecież już wcześniej musiał się pochylać, a w przejście wślizgnął się bokiem, bo nie przyjęłoby przecież jego barów.
Dosłownie kilka sekund po tym, jak się zamknął, nastąpiła niespodziewana i naprawdę solidna turbulencja – na tyle silna, że w momencie przeleciałam z jednego boku samolotu na drugi. Z przerażeniem pomyślałam o tym mężczyźnie, że jeśli nie zrobił sobie krzywdy, próbując zamknąć się w tej mikroskopijnej toalecie, to teraz już na pewno coś sobie uszkodził. Ale stwierdziłam, że dam mu jeszcze chwilkę, coby nie wyjść na wariatkę, która wali ludziom po drzwiach od kibelka i usiłuje ich stamtąd wydostać, kiedy jedynym, czego właśnie potrzebują, jest ten kibelek... Tymczasem samolotem nadal bujało, ale już nie tak gwałtownie.
Mija 5 minut... 10... 15... Facet w końcu wychodzi! Alleluja! A nawet jest cały i wygląda nieźle, poza tym, że nie wydaje się zachwycony warunkami, w jakich musiał załatwić potrzebę, która na lądzie jest prosta, szybka i oczywista. Spojrzał na kolejnego w kolejce pana oczami kogoś doświadczonego o jedno wydarzenie za wiele i tako rzecze:
„Niech pan sika na siedząco”...
#ioOs4
Po drodze do sklepu jednak cały czas sobie powtarzałam w myślach: chleb, mleko kokosowe, wykałaczki. Tak na wszelki wypadek.
Spotkałam sąsiada i co mu powiedziałam? No oczywiście: chleb, mleko kokosowe, wykałaczki! Od razu się zorientowałam, że nie powiedziałam mu dzień dobry. Na koniec więc dodałam jeszcze "dzień dobry". Chłop zupełnie zbaraniał. Nie dziwię mu się. Wygląda na to, że jednak jestem głupia :(
#YNaqb
Chciałam bardzo jechać ze znajomymi w góry zimą, ale rodzice nie chcieli mi dać kasy. Postanowiłam tej jeden jedyny raz spotkać się z facetem za kasę. Założyłam konto na gg, dałam nick "szukam sponsora". Odpisało dość dużo facetów, zdecydowałam spotkać się z jednym z nich. Facet napisał, że da mi 400 zł za godzinę. Kazał mi się odpowiednio ubrać. Trochę się bałam, więc spotkaliśmy się w dość ruchliwym miejscu, przyjechał po mnie samochodem i mieliśmy jechać do niego. Problem w tym, że tym facetem okazał się znajomy rodziców. W pierwszej chwili chciałam wycofać się, ale powiedział, że będzie milczał i zachowa to w tajemnicy. Ostatecznie pojechaliśmy do niego i zrobiliśmy to. Problem w tym, że co jakiś czas przychodzi do nas do domu i pije z tatą. Musiałam spotkać się z nim drugi raz żeby siedział cicho.
#CCVCq
Pewnej nocy akurat spałam na skraju łóżka. Był odwrócony do mnie tyłem, przodem do ściany. Akurat miał swój tik, machnął tak ręką, że pięść utkwiła mu w ścianie. Ściana była z karton gipsu, więc nie trzeba dużo siły, by ją uszkodzić. Najlepsze jest to, że się nie obudził i spałby tak z ręką w ścianie, gdybym go nie obudziła.
Dobrze, że nie spałam pod ścianą, bo moich zębów tak szybko by się nie naprawiło jak ściany. A tak to był pretekst do remontu.
#vTXud
Problemy zaczęły się już jakiś czas po ślubie. Jedna para zaczęła wyśmiewać nas, ponieważ obecnie pomieszkujemy u rodziców męża, nie wiedzieli wtedy jeszcze, że zamierzamy się pobudować i po prostu nie chcemy wynajmować mieszkania i tracić pieniądze, tym bardziej, że mąż pracę ma praktycznie na miejscu, a po pracy pomaga swoim rodzicom/siostrom. Mnie z racji pracy i tak nie ma przez większość dnia, więc widzimy się tylko wieczorem i rano. Oprócz tego mój mąż nie dogaduje się z moimi rodzicami, choć i perspektywa zamieszkania u niego też nie była i nadal nie jest dla mnie komfortowa. Osoba, która się z nas śmiała sama posiadała problemy finansowe, ponieważ przez najpierw studia później ciążę, następnie chorobę małżonki przez większość czasu musiała utrzymywać rodzinę sama i mieszkali razem w wynajmowanym mieszkaniu.
Kiedy ogłosiliśmy budowę naszego domu, nagle wszystko przycichło, ponieważ okazało się że szydercy muszą przeprowadzić się do rodzinnego bloku, ponieważ czynsz wzrósł i niestety już ich nie stać na wynajem, a drugie dziecko w drodze. I tu też jeszcze jeden komentarz z mojej strony - buduję dom ponieważ chcę aby moje dzieci miały przestrzeń dla siebie, nie wyobrażam sobie mieszkania na kupie - na przykładzie mojej szwagierki - gdzie 4-osobowa rodzina gniotła się w jednym pokoju.
Tak, chciałabym już móc zdecydować się na dziecko (mój mąż już dawno o tym marzy, a jestem pewna, że byłby wspaniałym ojcem i zasługuje na to) ale po 1.wiem z jakimi wyrzeczeniami i ograniczeniami związanymi z moim zarobkowaniem się to wiąże, co moim zdaniem zatrzymałoby naszą budowę a po 2, nie wyobrażam sobie mieszkać z rodzicami męża bądź moimi podczas urlopu macierzyńskiego (za dużo naczytałam się o życzliwych matkach/teściowych i nie czułabym się swobodnie). Tego drugiego problemu nie rozumie za to ta druga para i nie ma oporów aby mi dokuczać, że jeśli będziemy zwlekać to może być w końcu za późno na dzieci (czym wzmagają jeszcze bardziej moje lęki). Z tym, że oni sami mieszkają z rodzicami (choć mają dla siebie całe piętro, a nie jak my tylko pokoik) nie rozumieją, że sami na nic nie zapracowali tylko dostali, jedynie dlatego, że mąż szyderczyni jest jedynakiem.
Dlaczego ludzie to hieny?
#38XSv
Jako pracownik sprawdza się świetnie. Szybko się uczy, jest ambitna, pracowita, w stresujących sytuacjach potrafi rzucić jakiś żart, by rozładować atmosferę.
Niestety, gdyby wszystko było z Magdą cacy, nie byłoby tego wyznania.
Po paru dniach zauważyłam, że Magda nie myje rąk po wyjściu z toalety. Nasza łazienka wygląda tak, że najpierw wchodzimy do pomieszczenia z dwiema umywalkami i lustrami, a dalej są dwie ubikacje. Pewnego dnia korzystałyśmy z tych ubikacji jednocześnie, z tym że ja po wyjściu poszłam umyć ręce, a ona jak gdyby nic wyszła z łazienki. Następnego dnia zaczepiła mnie koleżanka, która również zauważyła podobną sytuację. Zrobiło się niesmacznie, bo zdałyśmy sobie sprawę, że tymi nieumytymi dłońmi dotyka przedmioty, które potem dotykamy my, dokumenty, segregatory, klamki, długopisy, wszystko... Głupio było zwrócić jej uwagę bezpośrednio, np. „myj ręce”, za mocne byłoby zgłaszenie kierownikowi oddziału, myślałyśmy o wrzuceniu karteczki do torebki albo poruszenie tematu na forum, opowiadając o wymyślonej koleżance, która rąk po wyjściu z WC nie myła...
Na szczęście sprawa rozwiązała się sama po paru dniach.
Zalałam się kawą, więc poszłam do łazienki i próbowałam zaprać mój żakiet. W tym czasie przyszła Magda, weszła do WC, wyszła, podeszła do lustra i pogładziła się palcami po policzku twierdząc, że chyba wychodzi jej jakiś pryszcz, po czym zawiesiła głos, powąchała dłoń, którą przed chwilą macała się po twarzy...
Jej mina wyglądała komicznie, moja chyba zresztą też, bo byłam w niezłym szoku, ale najważniejsze, że chyba dotarło, jak ważne jest mycie rąk po skorzystaniu z WC :)
#6WmoC
#hyw29
Wypiłem ćwiarteczkę i zacząłem przeglądać fb. Patrzę, a tu dziewczyna, co kiedyś z nią chodziłem. Ja żonaty, ona mężatka, ale napisałem. Okazało się, że ona ciągle za mną tęskni. No i się rozpisałem z nią. Nie dość, że narobiłem nadziei, to w tygodniu poleciały do mnie jej nagie zdjęcia, no i oczywiście żonka je znalazła, bo wcześniej nic nie miałem do ukrycia, więc nawet blokady nie miałem na fonie.
Tłumaczenia, że po pijaku pisałem i to nic nie znaczy mało dały. Obiecałem, że już nie będę pił i się uspokoiła.
No i teraz o suchym pysku, od pół roku.