#BIpZX

Mając z 8-9 lat, pojechałam na pierwszą w życiu kolonię. Ostatniego dnia, tuż przed naszym wyjazdem do domu, wychowawczyni przeszła po pokojach, żeby sprawdzić, czy ktoś czegoś przypadkiem nie zostawił. Znalazła reklamówkę z brudnymi ciuchami; jakaś dziewczynka musiała zapomnieć jej spakować. Zwołano apel, opiekunka wyrzuciła na ziemię zawartość reklamówki, pytając, do kogo należą te rzeczy. Nikt się nie zgłosił. W tej sytuacji rozdzieliła fanty i obdarowała brudami najgrzeczniejsze dzieci na obozie.

Dostałam parę majtek.

Mam 20 lat i wciąż je mam. Co więcej, noszę do dziś jako „okresowe”. Są już mocno zużyte, dziurawe i oczywiście sporo za małe, ale dopóki materiał rozciąga się na tyle, żebym mogła wciągnąć je na dupkę – nie wyrzucę.

#GYSAR

Styczeń, mając siedem lat, rysuję laurkę na dzień przed Dniem Babci. Staram się jak najbardziej, ozdabiam brokatem, wymyślam swój wierszyk, bo wiem, że będę miała okazję odwiedzić babcię następnego dnia i wręczyć ją osobiście.
Gdy już kończę, przychodzi mama i mówi, że babcia nie żyje... 
Laurka została położona kilka dni później na jej grobie. 
Mimo że minęło już piętnaście lat od tego czasu, nadal zarówno babcia, jak i to wspomnienie zostają w mojej pamięci.

#PKukl

Jestem gościem, który nie miał nigdy problemów z poznaniem dziewczyny, ale jak dotąd nie spotkałem takiej, która by mnie zatrzymała na dłużej. Mam swoje oczekiwania i żaden seks ani zauroczenie nie przekona mnie do związku z kimś, kto ich nie spełnia. Więc jestem sam, a że od jakiegoś czasu stawiam na większą moralność, nie umawiam się nawet na szybkie randki. W zasadzie uznałem, że seks jest przereklamowany i brakuje mi w życiu osoby, z którą mógłbym pogadać na poziomie, z poczuciem humoru, która by zainteresowała mnie odmiennym pojmowaniem rzeczywistości, zrozumiała moje słowa i podjęła dialog, który będzie unosił nas oboje na skrzydłach miłości itd., a jednocześnie nie przyjmie moich zasad dla związku, bo już takie będzie uznawać sama. No cóż, moje oczekiwania są zbyt wysokie, ale wolę być sam niż z kimś nieodpowiednim.

Korzystałem i tworzyłem dotąd okazje do poznawania kolejnych kobiet, raz nawet zmieniłem pracę, bo przeważył argument, że w nowej spotkam nowe osoby. Jednak pojawiła się nieoczekiwana przeszkoda. Stworzyłem w umyśle alternatywny świat, który stał się w końcu tak rzeczywisty i rozbudowany, że zaczął wpływać na prawdziwe życie. Zaczęło się od tego, że wieczorami przed snem zacząłem wyobrażać sobie rozmowy z pewną dziewczyną. Potem ubierałem to w coraz większy i szczegółowy kontekst, dziewczynie nadawałem kolejne warstwy charakteru, aż dialogi płynęły dużo szybciej, prawie bez zastanowienia. Zakochałem się, moje wyobrażenia były coraz dłuższe, w pracy potrafiłem odłączać się i po powrocie do rzeczywistości nie wiedziałem co ja tu robię dobre parę minut. Po 4 miesiącach wszystko zaczęło się sypać, potrafiłem zażywać pewne prochy i nie iść do pracy. Ułożyłem życie w umyśle, zaniedbując, siłownię, naukę, pracę, kontakty towarzyskie. Za namową siostry poszedłem do psychiatry. Siostra miała rację, schizofrenia. Wiedziałem, że w rodzinie miałem przypadki, ale nic do tej pory nie wskazywało, że mnie dopadło. Teraz okazuje się, że tak bardzo zakochałem się w osobie, którą stworzyłem w umyśle, że nie zażywam leków. Pracuję teraz zdalnie, realizując zlecenia. Mam dużo czasu na drugie życie, dokładam kolejne szczegóły, czasem rzeczywistość wydaje się snem.

#qMVIv

Byłam w sklepie, kiedy mój mąż zadzwonił do mnie i bardzo przejętym głosem powiedział, abym natychmiast wróciła do domu, bo bardzo ważna sprawa jest i że koniecznie musi mi coś pokazać. Odłożyłam zakupy na miejsce i potykając się o własne nogi pognałam do domu myśląc, że stało się coś złego. Wpadłam do mieszkania i usłyszałam wołanie z sypialni: „Szybko! Dłużej nie wytrzymam!”.
Okazało się, że miłość mego życia, wybraniec serca mojego, mąż najukochańszy pragnął zademonstrować mi opanowanie przez siebie trudnej sztuki pisania SMS-ów za pomocą penisa w stanie erekcji.

#P0SuY

Moja przyjaciółka jest głucha.
Straciła słuch kilka lat temu i dopiero niedawno zaczęła uczęszczać do szkoły dla osób niesłyszących.
Pierwsze znaki, jakich mnie nauczyła, to „Trump”, „Hitler”, „masturbacja”, „gej”, „lesbijka” i „Janusz”.

(Btw. „fajnie” i „masturbacja” różnią się jednym małym szczegółem, więc bardzo często się mylę :<)

#QphUu

Parę dni temu byłem u dentysty na corocznym przeglądzie paszczy. Nie znalazł żadnych ubytków, ale powiedział mi, że mam… grzybicę dziąseł i języka. Żeby tego było mało – jest to infekcja, którą zazwyczaj człowiek zaraża się, uprawiając seks oralny z osobą będącą nosicielem tego grzyba. Paskudna sprawa. Tym bardziej że od dwóch lat jestem kawalerem, a ostatni raz poszedłem z dziewczyną do łóżka dobrych 6 miesięcy temu, a nasze zbliżenie było raczej, powiedzmy sobie – klasyczne, więc wykluczam nawet to, że chorobę złapałem w trakcie tej jednorazowej przygody.

Długo zastanawiałem się, skąd się wzięła ta wstydliwa przypadłość, na której leczenie teraz muszę wydać fortunę. Wynajmuję mieszkanie z dwiema koleżankami, które mają swoje pokoje, sypiam w czystej pościeli, dbam o higienę…

Rozwiązanie przyszło samo. Wczoraj wróciłem z roboty wcześniej, bo szef, złożywszy świąteczne życzenia, kazał nam iść do domów „ubierać choinki”. Kiedy wszedłem do mieszkania, usłyszałem bzyk dobiegający z łazienki. Po chwili nastąpił głośny jęk i zapadła cisza. Kiedy stałem tak w kurtce, czapce i rękawiczkach, coś nagle do mnie dotarło. Jestem w tym domu jedyną osobą, która może pozwolić sobie na komfort używania elektrycznej szczoteczki do zębów…

#diAIw

To będzie wyznanie z serii „Last Christmas” - wiecie, takie o miłości i zeszłorocznych świętach.

Otóż moja ukochana dziewczyna od zawsze miała takie marzenie, by przyjąć ode mnie oświadczyny w Wigilię. Nigdy nie napierała na mnie, że to ma być „już”, ale zawsze powtarzała, że jeśli będę planować taki krok, to TYLKO w święta.
Po równych pięciu latach naszego związku dojrzałem do takiej właśnie decyzji i postanowiłem poprosić Klaudię o rękę. To było dokładnie rok temu. W okresie przedświątecznym korzystałem z rad koleżanek i sióstr Klaudii, by wybrać dla ukochanej najpiękniejszy pierścionek.

Kiedy nadszedł ten dzień, trochę się denerwowałem. Wiecie, to miało być przy całej jej rodzinie, która akurat do małych nie należy. Wszystko szło zgodnie z planem, podzieliliśmy się opłatkiem, zjedliśmy barszcz i rozpakowaliśmy prezenty. Nadeszła w końcu kolej na mój popis miłosny, kiedy to poczułem dziwne uderzenia gorąca. Na początku uznałem, że to ze stresu, ale w przeciągu kilku sekund moja głowa zagotowała się i nabrała buraczanego koloru. Przed oczami zrobiło mi się ciemno, a w żołądku poczułem mocne drgania. Niestety, nie byłem w stanie powstrzymać fermentacji w moim wnętrzu i… popuściłem w spodnie. Niewiele, ale jednak.

To była dla mnie tragedia – i fizycznie, i psychicznie. Klaudia, widząc, że coś się ze mną dzieje, zaczęła panikować. Z jej późniejszej relacji dowiedziałem się, że wyglądałem trochę jakbym miał zejść na zawał. O zapachu nikt nic nie wspomniał, ale w życiu nie było mi tak wstyd. Klaudia i jej ojciec pomagali mi wyjść z pokoju z kleksem w gaciach. A wokoło było pełno osób z ich rodziny.

Do głowy przyszło mi tylko jedno pytanie: czy w cieście, które łakomie zżarłem po barszczu, były orzechy? I wtedy wszystko się wyjaśniło. Tak, zjadłem orzechy, na które jestem piekielnie uczulony. Resztę świąt spędziłem oczywiście w szpitalu, odkładając kwestię oświadczyn na kiedy indziej.

Wstyd, który przeżyłem, był na tyle duży, że do dzisiaj trzymam w szufladzie zaręczynowy pierścionek. W tym roku planuję podjąć drugą próbę i jedno wiem na pewno: zanim klęknę, nie będę nic jadł.
Dodaj anonimowe wyznanie