Mając z 8-9 lat, pojechałam na pierwszą w życiu kolonię. Ostatniego dnia, tuż przed naszym wyjazdem do domu, wychowawczyni przeszła po pokojach, żeby sprawdzić, czy ktoś czegoś przypadkiem nie zostawił. Znalazła reklamówkę z brudnymi ciuchami; jakaś dziewczynka musiała zapomnieć jej spakować. Zwołano apel, opiekunka wyrzuciła na ziemię zawartość reklamówki, pytając, do kogo należą te rzeczy. Nikt się nie zgłosił. W tej sytuacji rozdzieliła fanty i obdarowała brudami najgrzeczniejsze dzieci na obozie.
Dostałam parę majtek.
Mam 20 lat i wciąż je mam. Co więcej, noszę do dziś jako „okresowe”. Są już mocno zużyte, dziurawe i oczywiście sporo za małe, ale dopóki materiał rozciąga się na tyle, żebym mogła wciągnąć je na dupkę – nie wyrzucę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Opiekunka roku... Z pewnością właścicielka tych ciuchów na pewno by się do nich przyznała po takiej prezentacji, na pewno... I twoi rodzice nie zwrócili uwagi, że przywiozłaś z kolonii czyjeś brudne majtki? No chyba że to była twoja reklamówka i twoje majtki.
Jako 20-latka masz ten sam rozmiar tyłka co 8-latka?
Niby nic, ale...
Kto dorosły założy dziecięce majtki, bez znaczenia jaką ma budowę ciała.
Kto posiada i nosi te same majtki przez dekadę?
Kto dorosły nosi dziecięcą bieliznę nie mając zaburzeń emocjonalno-seksualnych?
Noszenie za małych majtek na pewno nie byłoby komfortowe.
Ciekawe ilu mężczyzn ma fantazję założyć choć raz damskie majtki (oczywiście nie przyznając się do tego)? 😉
Na podbicie wątku.
Mi się podobają dziecięce majtki... Są takie kolorowe, w kwiatuszki, jednorożce... W dodatku bawełniane i wygodne. Jakbym mogła, to bym kupowała sobie takie. Ale się nie mieszczę.
Są też "dorosłe" bawełniane.
Mam bawełniane. Ale nie mają takich ślicznych wzorów w kwiatuszki. A jakbym chciała kupić na dziale dziecięcym np w rozmiarze 170, to też już takich nie ma. Tylko dla przedszkolaczek. Wychodzi na to, że mam bardziej dziecinny gust niż przeciętne dziecko w wieku szkolnym.
Ale jak nosisz to ich i tak nie widzisz. A na miejscu Twojego męża, gdybym wiedział o Twoim upodobaniu, to bym postawił sobie za zadanie znalezienie takich dla Ciebie w ramach jakiegoś upominku albo ot tak, bez okazji :) niełatwe, ale pewnie się da.
Widzę jak do toalety idę. Poza tym sama świadomość noszenia czegoś ładnego, co mi się podoba, poprawia mi humor.
Oj mój mąż nie ma głowy do zakupów ubraniowych. Tym to ja się zajmuję, dla wszystkich w rodzinie.
Niektóre się rozciągają jak się je ciągle nosi. Nie mam pojęcia czy aż tak... może?
A ogólnie opowiadanie obrzydliwe i mało wiarygodne. Serio, opiekunka rozdała dzieciom brudną bieliznę?
Na koloniach zapomniane rzeczy się raczej zabierało i pytało rodziców czyje to (chyba)?