#QphUu

Parę dni temu byłem u dentysty na corocznym przeglądzie paszczy. Nie znalazł żadnych ubytków, ale powiedział mi, że mam… grzybicę dziąseł i języka. Żeby tego było mało – jest to infekcja, którą zazwyczaj człowiek zaraża się, uprawiając seks oralny z osobą będącą nosicielem tego grzyba. Paskudna sprawa. Tym bardziej że od dwóch lat jestem kawalerem, a ostatni raz poszedłem z dziewczyną do łóżka dobrych 6 miesięcy temu, a nasze zbliżenie było raczej, powiedzmy sobie – klasyczne, więc wykluczam nawet to, że chorobę złapałem w trakcie tej jednorazowej przygody.

Długo zastanawiałem się, skąd się wzięła ta wstydliwa przypadłość, na której leczenie teraz muszę wydać fortunę. Wynajmuję mieszkanie z dwiema koleżankami, które mają swoje pokoje, sypiam w czystej pościeli, dbam o higienę…

Rozwiązanie przyszło samo. Wczoraj wróciłem z roboty wcześniej, bo szef, złożywszy świąteczne życzenia, kazał nam iść do domów „ubierać choinki”. Kiedy wszedłem do mieszkania, usłyszałem bzyk dobiegający z łazienki. Po chwili nastąpił głośny jęk i zapadła cisza. Kiedy stałem tak w kurtce, czapce i rękawiczkach, coś nagle do mnie dotarło. Jestem w tym domu jedyną osobą, która może pozwolić sobie na komfort używania elektrycznej szczoteczki do zębów…
Dragomir Odpowiedz

Tak było, ehe. I ten grzyb rozwija się na żeńskich narządach płciowych i na języku i dziąsłach. I tylko tak można się nim zarazić, nie przez ślinę, nie przez kubek/łyżkę/cokolwiek tylko jak się zetknie zdrowy język z zainfekowaną cipuchen. Już zdrowy język z zainfekowanym językiem to nie. Na pewno nie. I ten dentysta doskonale rozpoznał grzyba dokładnie z drugiego końca ciała niż jego codzienna profesja, i wiem że tylko tak można się nim zarazić.

KurzaStopa Odpowiedz

Co to znaczy "od dwóch lat kawalerem?" Kawaler to podstawowy stan cywilny, nie ma nic przed nim, żeby móc zostać kawalerem.

Dodaj anonimowe wyznanie