#Kj8A3

W liceum chłopak mojej najlepszej przyjaciółki powiedział mi, że nikt mnie nie lubi. Może się to wydawać błahe, ale już od czasów przedszkolnych miałam na tym punkcie lekkiego fizia. Musieli mnie lubić wszyscy i kropka! Wiem, że to było chore.

Sytuacja była o tyle słaba, że przeprowadziłam się z innego miasta i to była moja najlepsza i jedyna przyjaciółka. Chodziłam razem z nią i z jej znajomymi na imprezy, ogólnie wszyscy ze mną gadali i żartowali, a nawet sami pisali, czy się spotkamy itd. Czułam się częścią paczki.

Strasznie wtedy przeżyłam to odrzucenie. Miałam wrażenie, że grunt wali mi się pod nogami i jedyne co mnie teraz w życiu czeka, to samotne wieczory razem z mamą i brak życia towarzyskiego. I tak się rzeczywiście stało, przestałam się z nimi spotykać, wycofałam się z życia społecznego, a ich próby kontaktu brałam za litość. Zamknęłam się w sobie aż do matury. Z całego tego nieszczęścia miałam jedną próbę samobójczą.
Całe szczęście leki i terapia postawiły mnie na nogi. Na studiach, mając już paczkę własnych znajomych i kochającego chłopaka, postanowiłam odświeżyć z poprzednimi kontakt, bo część z nich szczerze lubiłam.

Gdy poszłam na umówione spotkanie, w ramiona rzucił mi się chłopak przyjaciółki, mówił, że jak się odcięłam, to tak jakby stracił siostrę, czemu to zrobiłam i tym podobny wysryw żalu. Powiedziałam mu spokojnie dlaczego, co mi powiedział, a on... tego nie pamiętał. Macie pojęcie? Nie pamiętał tego momentu, nikt tego nie pamiętał. A ja wiem, że to się stało i mam do siebie okropny żal, że o mało nie pożegnałam się z życiem przez jeden komentarz gamonia, który nawet nie pamiętał, że tak mi powiedział.

Może ktoś jest lub był w podobnej sytuacji, dlatego chciałam napisać, że durnym gadaniem absolutnie nie ma się co przejmować.

#kKKOm

Stało się to dawno temu, ale do tej pory czuję wstyd i mam wyrzuty sumienia.
Otóż jakieś 20 lat temu jako 18-latka zdałam prawo jazdy, dostałam samochód i szczęśliwie sobie żyłam. Jednak pewnego dnia w czasie parkowania rozmawiałam przez telefon i walnęłam w samochód jakiegoś faceta. Niestety widział to i bardzo wkurzony zadzwonił na policję. Szczerze, to nie wiedziałam wtedy co mam zrobić, szkody na moim aucie były o wiele większe niż na jego. I wtedy zaczęłam grać... Przyjechał policjant, który chyba był bardzo napalony. Wówczas ja, wtedy śliczna blondynka, ze łzami w oczach opowiedziałam mu, że normalnie parkowałam, a ten gość wjechał we mnie, po czym chce zwalić na mnie winę... Policjant mi uwierzył, nawet nie sprawdził szkód. Za winnego uznał tamtego faceta, kazał mu zapłacić za szkody i odjechał.
Nigdy nie powiedziałam nikomu prawdy.

#egNpC

Koleżanka zaproponowała mi pracę w sklepie spożywczym, którego właścicielem jest jej tata. Bardzo się ucieszyłam, bo jestem studentką, a trudno czasami pogodzić jedno i drugie. Mój pierwszy dzień polegał głównie na szkoleniu i przynieś, podaj, pozamiataj. Na koniec dnia koleżanka poinformowała mnie, że oprócz samej pracy muszę też znać klienta i być dla niego miła.
Kolejnego dnia zaliczyłam skok na głęboką wodę. Jestem sama na kasie, a klient się pyta, czy mamy kocie jojka... Nastąpiła konsternacja, ale wtem wkracza koleżanka i z uśmiechem podaje klientowi ziele angielskie... Nazajutrz ten sam klient pyta o dobrą przyprawę do flaków. Ośmielona miejscowym slangiem oraz faktem, że studiuję językoznawstwo, proponuję mu jądra malamuta.
– A co to jest? – pyta klient.
– Gałka muszkatołowa!
Językoznawstwo rules! Niestety nie załapał.

#ElE5P

Wielokrotnie prosiłam znajomych o niezapraszanie mnie do gier online. Akurat wczoraj mieliśmy domówkę u jednego z nich. Kiedy wszyscy zaczęli się dobrze bawić, ja wyłączyłam muzykę i przyniosłam z auta ogromne pudło zabawek mojego syna. Rozdałam im puzzle, instrumenty, karty, klocki i pluszaki. Kiedy odmówili zabaw i gier, rzuciłam się na podłogę i zaczęłam płakać.

Podziałało. Już mnie nigdzie nie zapraszają.

#vtAOL

Przez rok spotykałam się z jednym Anglikiem. Nauczyłam go wbijać gwoździe, skręcać meble, malować ściany i samemu robić drobne naprawy. W końcu dostał pracę jako złota rączka w fabryce i mnie zostawił. Przed wyprowadzką z naszego mieszkania zepsułam mu bojler, zapchałam odpływ w kiblu, a narzędzia sprzedałam na lokalnej grupie kupię-sprzedam.

Trzaskając drzwiami czułam się jak zwycięzca, bo po drodze podrzuciłam do jego firmy moje CV. Przyjęli mnie. Jestem jego kierownikiem. Mógł nie zaczynać z Polką.

#rt8E4

Jestem kłamcą.
To silniejsze ode mnie, strasznie dużo kłamię, często potem tego żałuję, bo wcale nie jest to potrzebne i nie wiem dlaczego to robię.
Mam 24 lata. W pracy, na uczelni, w rodzinie i w różnych grupach znajomych, itp. stworzyłem sobie różne osobowości, różne wersje historii.
Nawet na terapii głupio mi było się przyznać i skłamałem nie raz. To kłamstwa trwające lata, dlatego nie wyobrażam sobie teraz tego odkręcać. Boję się, że kiedyś coś pomieszam i się wyda.

Takie życie w kłamstwie jest strasznie męczące.

#cEdcM

Przez całe liceum i studia stale słyszałem od mamusi, jak wszystko co robię nie jest wystarczająco dobre. Czemu tylko cztery, a nie pięć, czemu stypendium na studiach z trzeciego progu, a nie pierwszego, dlaczego na praktykach nie staram się bardziej, dlaczego nie znajduję sobie lepiej płatnej pracy... ciągle za mało. Jej zdaniem to była metoda motywowania mnie – motywowała mnie jedynie do coraz częstszych myśli samobójczych.
Ostatecznie w jakiejś kłótni wygarnąłem jej, jaki wpływ na moją psychikę miały i mają jej ciągłe oczekiwania. Pomogło. Oczekiwania, nawet jeśli były, nie były artykułowane. Nasze relacje są dzięki temu o niebo lepsze.

#UWkg3

Dziś zdałam sobie sprawę, że jestem bardzo samotna.

– Pół roku temu uśmiechnął się do mnie chłopak, który mi się podobał, a ja przeżywałam to chyba z miesiąc.
– Kilka dni temu kolega spytał, czy nie jest mi zimno, a ja poczułam taką radość „Martwi się o mnie!”.
– Kiedyś koleżanka, pisząc luźną wiadomość, nazwała mnie „słońcem”, a potem „Mycha”, od tamtej pory to moje ukochane słowa.

To tylko kilka przykładów.
Sprawdza się mój ulubiony cytat: „Samotny człowiek przywiązuje się do każdego ciepłego słowa, które usłyszy”.

#G6UOb

W pracy na nockach i przez połowę drugich zmian słuchamy radia. Niestety głównie leci disco polo, którego z koleżanką szczerze nienawidzimy. Na szczęście takie samo radio mam u siebie w pokoju i mam do niego pilot. Czasami, gdy jestem niedaleko radia, wyłączam je lub przestawiam stację.
Żodyn nie wie, że to jo robia, żodyn.
Tak że w mojej torebce jest nawet pilot.
Dodaj anonimowe wyznanie