#kYQtO

Kiedy w 2016 roku odbywały się w Polsce Światowe Dni Młodzieży, do mojej rodzinnej miejscowości miała przyjechać na kilka dni grupa osób z Malty. Miałam wtedy 17 lat i coraz częściej otwarcie sprzeciwiałam się temu, co w kościele i na lekcjach religii jest nauczane (no związku z wiarą to serio nie miało). Moja mama nie mogła przeboleć tego, że zamieszkał we mnie szatan (jest zwolenniczką totalnego posłuszeństwa) i postanowiła również naszą rodzinę zaangażować w to wydarzenie. Zgłosiła więc, że możemy przenocować u nas dwie osoby na czas pobytu w naszym mieście. Pomyślałam, że to świetna okazja, żeby pogadać z kimś po angielsku, więc nie oponowałam. Poznanie młodych ludzi z innego kraju brzmiało całkiem fajnie...
No właśnie, młodych ludzi. Ja wiem, że mówi się, że wiek to tylko liczba i młodym można czuć się w każdym wieku, ale ja się z tym do końca nie zgadzam. „Dostaliśmy” do zaopiekowania się dwóch chłopów po trzydziestce... No i mój plan pogadania spalił na panewce. Nie mieliśmy o czym rozmawiać, było strasznie niezręcznie. Byli po trzydziestce, mieszkali z rodzicami i traktowali wyjazd jako wycieczkę. Ja w kontraście miałam lat 17, częściowo wyprowadziłam się już od rodziców (szkoła z internatem), latem chodziłam do pracy, twardo stąpałam po ziemi i potrafiłam sama zorganizować wyjazd na wakacje za granicą (bez biura podróży). Nie mogłam wręcz patrzeć na to, że dwóch dorosłych facetów (nie jest to dla mnie młodzież, no nie) za pieniądze ze swojej parafii jedzie sobie na kolonię grupową.
Poza tym sam fakt, że w domu jest dwóch obcych mężczyzn sprawiał, że czułam się bardzo źle, nie jest to według mnie towarzystwo dla nastolatki.

Całe szczęście dla mojej mamy również było to dziwne doświadczenie i na jakiś czas odpuściła sobie temat angażowania mnie w grupy kościelne. O ile sama wiara to kwestia, o której mogę sobie podyskutować, to grupy kościelne zawsze były dla mnie toksycznym towarzystwem.

Nigdy więcej nie przyjmę u siebie obcych, skutecznie się z takiego poznawania ludzi wyleczyłam...
Szmondak Odpowiedz

A jakby mieli po 19 lat to co wtedy? Może byś trochę podszkoliła angielski ale to nadal by byli obcy mężczyźni w domu. A prawiczek pierwszy raz na wycieczce moze być bardziej nieprzewidywalny.

MaryL

Jakby byli w wieku zbliżonym do autorki, to by było bardziej normalne - w tym wieku ludzie jeszcze mieszkają z rodzicami, nie mają własnych funduszy, nie często podróżują sami, więc jest większa zgoda spoleczna, że będą potrzebować, aby jakaś rodzina się nimi zaopiekowała. Dla autorki byliby to bardziej "koledzy z kolonii".

Vito857 Odpowiedz

To, że trafiłaś akurat na takich nie znaczy, że każdy jest taki.
Choć to prawda, że grupy kościelne najczęściej bywają bardzo toksyczne.

maIasarenka Odpowiedz

Nikt tego nie kontrolował?

GardenTiger

czego? tego, że ktos się zgłosił na wyjazd a ktoś inny zadeklarował chęć przyjęcia takiej osoby do siebie?

bazienka

np. nie mozna bylo zaznaczyc preferencji co do plci czy wieku gosci?

Cystof

A niby od kiedy kościół ingeruje w kontakty dorosłych facetów z dziećmi?

Dragomir

1) 17 lat to już nie dziecko.
2) Przyjaciół można mieć bez względu na różnice wieku.
3) Nie każde spotkanie kobiety i mężczyzny jest tożsame z obcowaniem płciowym czy czymś w tym stylu.

Dodaj anonimowe wyznanie