Chodzę (jeszcze) do podstawówki, mamy bardzo fajnego księdza. Można sobie pośmieszkować itd. Ostatnio mój grubszy kolega wstał i mówi: „Proszę księdza, niech ksiądz patrzy! Sześciofałd!”. Po czym podwinął koszulkę i ścisnął rękoma brzuch tak, że rzeczywiście wyżej wymienione powstało...
Skisnął nam księdza :p
Moja dziewczyna kompletnie o siebie nie dba. Je bez opamiętania, nic się nie rusza, żeby poprawić swoją sylwetkę. Ostatnio gdy wybieraliśmy się na wesele, to ubrała jakąś dresową sukienkę, włosy miała przytłuste i zero makijażu. Oczywiście nie lubię sztucznych lal, ale lubię, gdy kobieta dba o swój wygląd. Nawet bieliznę nosi rozciągniętą. Ma czas, żeby pójść pobiegać albo pojeździć na rowerze, ale jej się nie chce. Ostatnio byłem na spotkaniu biznesowym z moją dziewczyną, która jak zawsze wyglądała nieświeżo, było mi za nią wstyd przed kolegami i współpracownikami. Namawiam ją na wspólne ćwiczenia, ale ona twierdzi, że nie chce, nie lubi, nie czuje potrzeby. Sugestie pójścia do fryzjera czy zrobienia czegokolwiek, by poprawić swój wygląd, typu siłownia, wyjazd do spa, zmiana garderoby itp. zbywa, śmiejąc się, że ona etap polowania na facetów ma za sobą i nie musi nic nikomu udowadniać. No niby tak, ale wydawałoby się, że powinna chcieć chociaż mi się podobać, innym naprawdę nie musi. Kilka lat temu, na początku naszego związku, było inaczej, naprawdę się starała – fryzjer, kosmetyczka, paznokcie itp. Nigdy nie była szczupła i mi to nie przeszkadzało, ale jeśli ma problem z zawiązaniem butów, to chyba coś jest nie tak? Mam wrażenie, że okrzepła z myślą, że skoro jesteśmy razem od wielu lat, to będzie tak już zawsze, ale ja chyba powoli wycofuję się z tego układu. Mam dość, zamiast czułości i miłości odczuwam do niej coraz większą niechęć.
Pewnego razu dostałam okresu, ale tak obfitego, że bez problemu można go nazwać Morzem Czerwonym. Wiadomo, jak to bywa, ubrudziłam swoją bieliznę. W końcu się wkurzyłam i wzięłam taty slipki, bo są większe, podpaska się zmieści i ogólnie same pozytywy. I wiecie co? Nigdy na sobie nie miałam aż tak wygodnych majtek. Normalnie zakochałam się od pierwszego noszenia!
Do dziś podkradam tacie majtki, nawet jeśli nie mam okresu, komfort noszenia nie do opisania, a rodzice nadal się ze mnie śmieją :)
Mam 20 lat, od 8 miesięcy mieszkam za granicą. Gdy moja tęsknota nasila się, wchodzę w Google Earth i śmigam po ulicach mojego miasta. Nawet nie wiecie jak zazdroszczę tym, którzy żyją na co dzień w naszej kochanej ojczyźnie. Ach, Polsko...
Zawsze kochałam nosić sukienki, ale mieszkałam sama i moim ogromnym problemem było dosięgnięcie do zamka, który był z tyłu. W końcu znalazłam rozwiązanie tego problemu. Zaczęłam chodzić na jogę.
W sumie ćwiczenia mi pomogły, ale z nich nie korzystam, bo dzięki zajęciom poznałam mojego męża i teraz to on ściąga mi sukienki.
Mam trochę ponad 19 lat.
Ojciec wchodzi mi do łazienki, kiedy się kąpię.
Co lepsze - uważa, że to normalne, a kiedy moja matka zwróciła mu uwagę, powiedział, że zawsze będę dla niego małą dziewczynką i nie widzi różnicy.
W dodatku, gdy się rozpłakałam, spytał, czy gdy szef zaproponuje mi awans przez łóżko też się rozpłaczę.
Dziś spacerowałam ze swoim chłopakiem i poprosiłam go, by powiedział mi coś miłego. Usłyszałam tylko: „Ładnie wyglądasz”, a liczyłam na coś romantycznego, więc zapytałam: „Ładnie jak...?”.
Po chwili zastanowienia powiedział: „Jak 10-kilogramowy sum”.
No tak, wędkarz... :D
Mój partner chciał namówić mnie na numerek analny, niestety ciągnie go do tego bardziej niż mnie. Jako nieprzekonana i zapobiegliwa osóbka powiedziałam mu, że owszem, zgodzę się, pod warunkiem, że sam przetestuje na sobie mój wibrator. Stwierdził, że oszalałam, a anal powinnam rozważyć, bo to nic a nic nie boli. Ot, znawca.
Przykłada się do tego od tygodnia, a ja z bananem na mordzie obserwuję jego próbne poczynania. Myślicie, że się odważy?
Poszedłem ostatnio na pocztę odebrać list (awizo w skrzynce). Jedna osoba przede mną. Dziewczyna maksymalnie 20 lat chciała wysłać jakiś list (o zgrozo, polecony). Z grubsza to rzuciła pani w okienku kopertę i powiedziała, gdzie to ma dojść. Podała nazwę instytucji. Pani wielkie oczy, kazała jej zaadresować kopertę. Ja czekam, a ta dzwoni (chyba do matki) po instrukcje i żeby jej sprawdziła adres (?!). Miała smartfona w ręce i sama tego nie zrobiła, tylko zadzwoniła do mamusi...
Byłem w szoku. Czy młodzi ludzie naprawdę nie wiedzą, jak prawidłowo zaadresować list? Nikt ich tego nie uczy?
Mam 26 lat i dziwną przypadłość. Każde nowe łóżko, w którym śpię, oznaczam, sikając na nie. Chodzi to za mną już dobre 10 lat.
Kiedyś będąc pierwszy raz u rodziny na wsi spałam z 10 lat młodszym bratem w łóżku. I oczywiście zesikałam się... W stresie nie wiedziałam co zrobić i rano zwaliłam wszystko na brata. To samo było, gdy przyjechałam poznać rodzinę mojego męża. Również „oznaczyłam” swój teren. Po przeprowadzce do nowego mieszkania „oznaczyłam” swoje łóżko.
Po sikaniu na łóżko po raz pierwszy nigdy więcej mi się to nie zdarza.
Nie wiem. Może w poprzednim życiu byłam psem?
Dodaj anonimowe wyznanie