Pierwszy raz uprawiałem seks w wieku 13 lat z 70-letnią kobietą...
W poniedziałek byłem na zdjęciu szwów z nogi, po wypadku na deskorolce. We wtorek, idąc po chodniku, dostałem w twarz deskorolką, która poleciała w powietrze po tym, jak jakiś chłopak się na niej wypier...
Bilans?
On trzy szwy na nodze, ja pięć na twarzy.
Fajnie obchodzić urodziny w tym samym czasie co brat. Każdy dostaje fajny prezent, a żaden nie może dostać gorszego, więc rodzina się stara. Tym razem jednak mój wymarzony nowiutki dron przegrał z nowiutką wiatrówką mojego brata. Zestrzelił go „dla zabawy” już w trakcie pierwszego lotu.
Dzięki, braciszku, i tak Cię kocham.
Pracuję jako taksówkarz 20 lat i wożę naprawdę dziwnych ludzi – a to pijaną parę z imprezy, która urządza sobie sypialnię na mojej tylnej kanapie, jakichś dziwnych metalowców, nawet był taki sympatyczny 27-latek, ubrany w ciuchy robocze, kurs był na szpital, a chłopak bez mrugnięcia okiem trzymał szmatę na pozostałości lewej ręki (kurs miał oczywiście za darmo). A niedawno zadzwoniła do mnie na komórkę jakaś zapłakana dziewczyna, podała mi adres i miałem się zjawić jak najszybciej. Przyjechałem na miejsce w trzy minuty (byłem w okolicy po poprzednim kursie), lecz tutaj sytuacja mnie zaskoczyła. Dziewczyna nie chciała nigdzie jechać, tylko poprosiła mnie o to, abym zabił jej pająka na schodach... A pająk nie był jakiś duży, zwykły krzyżak, ze 4 cm. Dostałem za to 30 zł.
Ludzie potrafią zaskakiwać :)
W mojej rodzinie brakuje komunikacji. Rodzice nie potrafią powiedzieć, że coś trzeba zrobić, coś trzeba im pomóc. Jestem leniwa. To prawda. Jestem też niedomyślna i nie zauważam wielu rzeczy. To niestety jest moja wada, przez którą często mam wyrzuty sumienia. Potrafię przejść po koszulce, nie zauważając jej. Rodzice zamiast powiedzieć, że mam coś zrobić, przychodzą do mnie i krzyczą, że nic nie pomagam, nic nie robię i oczywiście standardowy tekst, że u siebie to mogę mieć syf i tak dalej. Często też gdy coś zrobię z własnej woli, albo tego nie zauważają, albo śmieją się, że jestem chora, cud nastąpił, zapiszą to w kalendarzu lub abym się nie przemęczyła. Oczywiście jest to bardzo zniechęcające i upokarzające. Szczególnie przy gościach. Często też w ich oczach biorę się nie za to co trzeba i np. mama mówi, że sama sobie by to zrobiła – „ty źle to robisz”.
Prawda jest taka, że wystarczy powiedzieć, a ja robię to bez gadania. Powiedz – ja po prostu to zrobię. Może nie idealnie, ale się postaram.
Moi rodzice zamiast powiedzieć wolą się na mnie wyżyć, co doprowadza mnie nieraz do płaczu.
Za gówniarza razem z kolegą znaleźliśmy telefon, więc zadzwoniliśmy pod kontakt o nazwie „mama”. W zamian za telefon zażądaliśmy sześciopak piwa. Telefon okazał się własnością syna mojej sąsiadki, która o wszystkim powiedziała mojej mamie. Sześciopaka nie dostaliśmy, ale srogi opieprz i szlaban od rodziców za głupie pomysły i owszem.
Kocham mojego męża, jest cudownym człowiekiem, chcę z nim spędzić życie. Męczy mnie jednak pewna rzecz.
Jestem w 6 mies. ciąży. Niestety jest ona zagrożona, muszę większość czasu leżeć i odpoczywać, jeśli chcę ją donosić. Staraliśmy się o dziecko przez 3 lata. Szkoda byłoby ją teraz stracić, kiedy w końcu się udało.
Zarabiam netto 4200 i tyle dostaję, będąc na L4 w ciąży. Mój mąż pracuje zdalnie i zarabia 2600 zł.
Nie przeszkadzało mi nigdy, że zarabiałam więcej od niego. Wszystkie pieniądze i wydatki traktujemy od zawsze jako wspólne, jesteśmy rodziną i zespołem. Problem jednak w tym, że przez sytuację w Polsce nasze zarobki już nie wystarczają na nasze potrzeby. Rosnąca rata kredytu, koszty życia, dziecko w drodze. Będąc na L4 nie mam siły ani możliwości podjęcia dodatkowej pracy, aby podreperować budżet. Jedyne co mogę robić, to wystawiać na sprzedaż niepotrzebne rzeczy z domu i ubrania. Zarobiłam tak już kilkaset złotych. Próbowałam rozmawiać z mężem, żeby i on zastanowił się nad dodatkowym zarobkiem. Na jego zgodzie, że coś trzeba zrobić, zwykle się kończy. Były pomysły, żeby znalazł coś na weekendy czy popołudnia, ale na gadaniu się tylko skończyło. Na co dzień nie ma ciężkiej pracy. Siedzi przy komputerze 8-16, nie musi dojeżdżać do biura i nieraz pracował przez cały dzień w piżamie. Jego obowiązki w firmie nie są wymagające czy obciążające psychicznie, najtrudniejsze jest to, że musi być cały czas czujny przez 8 h i reagować na zapytania. O 16 wyłącza komputer i ma już wolne. Jest czas na tiktoki, konsole, przytulanie i głaskanie brzucha. Ale nie ma czasu i chęci na to, aby zadbać o mój komfort psychiczny, abym nie musiała się stresować każdego dnia nad naszym budżetem domowym. Nie wiem jak na niego wpłynąć i dać mu do zrozumienia, że jeżeli ja poświęcam swoje zdrowie, energię i siły, aby stworzyć dla niego syna, on powinien użyć swojej energii i siły, aby zadbać o rodzinę, która stworzyliśmy. Nie biorę rozstania pod uwagę, chcę, abyśmy poradzili sobie z tym problemem razem. Chciałabym poczuć, że poczuwa się do odpowiedzialności przejęcia obowiązku bycia głową rodziny.
Kiedy byłam mała, bardzo bałam się powrotu mojej mamy z wywiadówki i postanowiłam uciec z domu. Zrobiłam sobie kanapki, wzięłam rower, pojechałam w siną dal. To znaczy nad rzekę. Ukryłam się w krzakach i zaczęłam planować co dalej. Myślałam tak długo, aż skończył mi się prowiant. Byłam tak bardzo głodna, że z pochyloną głową wróciłam do domu. Mama nigdy nie dowiedziała się o mojej heroicznej ucieczce, ale i tak dała mi szlaban za oceny. Jak ja się wtedy cieszyłam, że mogę siedzieć w ciepłym domu, bliziutko pełnej lodówki...
Młodzi ludzie nie doceniają prostych rzeczy, a kara czasami jest błogosławieństwem!
Stoję właśnie w kuchni i kontempluję swoje życie. Dziś pierwsza randka z facetem, którego poznałam w pracy. W rozmowach barwnie opisywałam swoje osiągnięcia kulinarne. A jedyne co w życiu ugotowałam, to kompot z czereśni...
Moja mama jest utalentowaną krawcową o nieograniczonej fantazji. Kiedy byłem w przedszkolu, skorzystała z tych dwóch rzeczy i sama uszyła mi kostium na bal przebierańców. Wszyscy koledzy byli Supermanami i kowbojami...
...a ja byłem pastewną rzepą.
Dodaj anonimowe wyznanie