#GOD2W

W mojej rodzinie brakuje komunikacji. Rodzice nie potrafią powiedzieć, że coś trzeba zrobić, coś trzeba im pomóc. Jestem leniwa. To prawda. Jestem też niedomyślna i nie zauważam wielu rzeczy. To niestety jest moja wada, przez którą często mam wyrzuty sumienia. Potrafię przejść po koszulce, nie zauważając jej. Rodzice zamiast powiedzieć, że mam coś zrobić, przychodzą do mnie i krzyczą, że nic nie pomagam, nic nie robię i oczywiście standardowy tekst, że u siebie to mogę mieć syf i tak dalej. Często też gdy coś zrobię z własnej woli, albo tego nie zauważają, albo śmieją się, że jestem chora, cud nastąpił, zapiszą to w kalendarzu lub abym się nie przemęczyła. Oczywiście jest to bardzo zniechęcające i upokarzające. Szczególnie przy gościach. Często też w ich oczach biorę się nie za to co trzeba i np. mama mówi, że sama sobie by to zrobiła – „ty źle to robisz”.
Prawda jest taka, że wystarczy powiedzieć, a ja robię to bez gadania. Powiedz – ja po prostu to zrobię. Może nie idealnie, ale się postaram.
Moi rodzice zamiast powiedzieć wolą się na mnie wyżyć, co doprowadza mnie nieraz do płaczu.
LubieBzy Odpowiedz

Miałam podobnie w czasach nastoletnich z mamą. W wakacje nie potrafiła rano powiedzieć bym zrobiła konkretne zakupy ale popołudniu miała pretensje, że się nie domyśliłam, że jest mało makaronu czy innych produktów. Albo że nie pomyślałam, by kupić jakieś mięso na obiad albo o jakieś inne pierdoły. Lepsze relacje miałam z tatą, który potrafił rano zostawić mi listę zakupów i obowiązków do zrobienia, wraz z deadlinem.
Mój partner jest trochę takim człowiekiem jak Ty, że potrafi przejść koło śmieci lub koszulki i nawet nie pomyśleć by to ogarnąć, bo "nie widzi tego". Czasami nafukam na niego za to, ale staram się doceniać każdą inicjatywę i widzę realną poprawę, że stara się patrzeć szerzej. Więc zgodzę się, że deprymowanie każdej inicjatywy tylko zniechęca do zmiany.

Solange

Też tak mam. Zauważam problem dopiero, gdy staje się moim problemem. Czyli nie widzę, że warto by wyciągnąć naczynia ze zmywarki i włożyć nowe dopóki nie chcę użyć zlewu do czegoś. Wtedy od razu wszystkim się zajmuję. Jak ktoś mi powie, że mam coś zrobić, to robię to od razu albo jak tylko skończę aktualną czynność. Też oczywiście staram się patrzeć szerzej. Nadal mieszkam z rodzicami i mama też ciągle się tym denerwowała, ale jakiś czas temu do niej dotarło (wcześniej próbowałam tłumaczyć), że może ja faktycznie tego nie widzę wszystkiego*. Od tamtej pory cały kłopot zniknął, bo wszyscy w końcu zrozumieli, że potrzebuję jasnych komunikatów, co zrobić. Jednocześnie jestem osobą, która lubi układać różne rzeczy, więc ubrania, książki i wszystko u siebie mam ułożone.

ohlala

To jest piękny egocentryzm. Żadna relacja nigdy nie powinna wyglądać tak, że jedna strona musi mówić i prosić o tak podstawowe rzeczy, jak posprzątanie czy ogarnięcie naczyń. A już chwalenie kogoś za to, że to zrobił, gdy jest w pełni zdrowy i sprawny, to kpina.

LubieBzy

@ohlala wychodzę z założenia, że nikt nie jest idealny. Każdy ma też trochę inne przyzwyczajenia i inaczej rozumie porządek. Dla mnie "noszone" ubrania leżące na krześle są już bałaganem, mojemu partnerowi totalnie to nie przeszkadza. Różnic jest więcej, zwłaszcza że jest większym "bałaganiarzem" niż ja. Dlatego też doceniam, że znając już moje podejście do porządku (i wiedząc jak ważne to jest dla mnie) pracuje nad tym i stara się o ten porządek dbać bardziej. Według mnie egoizmem byłoby gdyby nie sprzątał w ogóle, twierdząc że jeżeli mi to przeszkadza to ja powinnam to sobie sama posprzątać. Albo gdybym ja żądała od niego w pełni dostosowania sję do moich standardów. Zamiast tego rozmawiamy, określamy co jest ważne, co mniej, tak byśmy oboje czuli się komfortowo w naszym domu.

StertaUbranNaKrzesle Odpowiedz

Pewnie zostanę zlinczowana za ten komentarz, ale mialam zawsze bardzo podobnie, i tez sądziłam ze jestem leniwa, mało spostrzegawcza i roztrzepana. Rok temu dostalam diagnozę - ciezka postac ADHD. Nie chce nikogo diagnozować przez internet, po prostu bardzo mi się skojarzyło z moimi własnymi skojarzeniami.

Econiks Odpowiedz

Jak będziesz mieszkać sama, też będziesz czekać, aż ktoś Ci wskaże palcem, co masz zrobić?

CentralnyMan Odpowiedz

Niektórzy rodzice oczekują że dzieci same będą się wszystkiego domyślały albo co chwilę dopytywały czy coś mają zrobić

Vito857 Odpowiedz

Kiedyś też tak miałem z moją mamą, że nie zauważała totalnie, że coś robię. Zacząłem wypominać jej to, co robiłem - nie nerwowo, spokojnym tonem. Za którymś razem przeskoczyło jej w głowie i już się mnie przestała czepiać.

zimoidzjuzstad Odpowiedz

Co do śmiania się, albo wytykania "źle to robisz" - to jest tak zniechęcające. Nie pomożesz - źle. Pomożesz i sama z siebie posprzątasz całe mieszkanie - też źle, bo zostawiłaś kurz w jakimś kącie za kiblem, gdzie nikt nie zagląda (co z tego, że reszta mieszkania lśni?). Skoro tak źle, tak niedobrze - po co się wysilać? I to nie jest tak, że oczekiwałabym pochwały - nie! Nie trzeba żadnych braw i gratulacji. Można po prostu nie komentować w negatywny sposób (ani w jakikolwiek sposób, bo w końcu to powinna być norma?) i nie wyśmiewać.

MalinoweGofry Odpowiedz

Co rodzice powiedzieli jak to usłyszeli? No chyba, że oczekujesz komunikacji tylko w jedną stronę ;)

Pers Odpowiedz

Wyżywaj się na nich. Jak będą czepiali się, że coś zrobią lepiej sami, to rzuc to i krzyknij "no to sobie zrób!"

Neflynn Odpowiedz

Jakby tekst "Potrafię przejść po koszulce, nie zauważając jej" daje wystarczająco do zrozumienia że mamy doczynienia z rozpuszczonym dzieckiem, które się dziwi że po nastu latach braku oczekiwań rodzice dalej ich nie będą mieć. Nie wiem czyja to wina ale obecne pokolenie nastolatków tak niestety funkcjonuje. Rozumiem zapomnieć wyrzucić śmieci, czy skosić trawę, ale jeżeli ciebie dziwi że rodzice mają pretensje że nie potrafisz sama z siebie podnieść z podłogi koszulki, którą sama tam rzuciłaś to powinnaś się zastanowić nad sobą. W innych wypadkach pomaga otwarta rozmowa z rodzicami.

Dodaj anonimowe wyznanie