#ojsZT
Napchałam papieru toaletowego do muszli, żeby nie było słychać znanego głosu "pluskania" i zaczęłam działać.
Nie załatwiałam się przez dobre 3 dni, więc gigant był mega. Po skończeniu zaczęłam spuszczać wodę. Przez ten papier kibel się po prostu zapchał. Cała zalana potem nie wiedziałam co mam zrobić. Jedzenie na mnie już czekało, a ja dalej walczyłam. Woda stała i nie chciała opaść. Pomyślałam "ostatni raz spuszczę wodę, oby się udało". Nie udało się.
Wszystko co było w środku wypłynęło. Musiałam już powiedzieć o tym mojemu chłopakowi. Najpierw był zdezorientowany, później zaczął się śmiać, a po chwili zadzwonił do rodziców.
Po wizycie hydraulika okazało się, że przyczyną zapchania nie był mój papier, tylko podpaski, które "mądra" siostra wrzucała do kibla.
Przeżyłam taki wstyd, że przez długi czas nie odwiedzałam mojego chłopaka.
Cały czas mam obraz mojej kupy na podłodze...
#056iK
Zatrzymuję się i drugi kierowca też.
Wychodzi kobita. Staje przede mną. I stoimy przed sobą kilka sekund. Nagle ona mówi.
- No i co, szefuńciu?
Ja na to:
- Co "co"? Czemu pani jechała po moim pasie?
- To pan jechał po moim!
- Nie, nie, nie... To pani po moim. Jechała pani po lewej stronie.
- Jeszcze czego... Dobrze jechałam. Niech pan lepiej zobaczy moje lusterko.
Patrzę na moje lusterko. Nienaruszone. Patrzę na jej, a w zasadzie na to co z niego zostało. Bo zostały tylko jakieś strzępy i kabelki...
Powoli zaczynam dusić w sobie śmiech... XD. Mówię do niej:
- Nie będziemy dzwonić na policję. Co pani na to?
- Lepiej dla pana... Przynajmniej mandatu pan nie zapłaci.
Naraz dusi się we mnie śmiech, znudzenie, i poirytowanie z jej upartości. Olśniło mnie, że mam zamontowaną kamerkę samochodową.
- Może chce pani zobaczyć nagranie?
- Bardzo chętnie.
Idziemy do mojego samochodu i oglądamy. Kątem oka widzę, że oczy ma już jak pięciozłotówki. I stało się coś, czego się nie spodziewałem.
Podchodzi jej syn, na oko 12 lat, i ze złożonymi rękoma mówi:
- Mamo, odpuść sobie. Wypłacą ci z OC. Ale mogłaś nie pisać na tym telefonie...
Spaliła buraka i odeszła bez słowa. A ja, kisnąc ze śmiechu, odjechałem dalej...
#vk4Gr
Przez całą noc nie przespałam jednak więcej niż 15 minut, bo za każdym razem jak odpływałam, to mój pies myślał chyba, że umarłam, więc postanawiał mnie wskrzeszać szczekaniem i "reanimacją" - skacząc po mnie.
#ZTX2d
#AcrxM
Stwierdziłam, że mam nadzieję, że dobrze to przemyśleli, bo dziecko ogólnie to droga "sprawa". Ona popatrzyła na mnie z wyrzutem i powiedziała: "Ale my je będziemy robić, a nie kupować".
#AxVYF
Usiadłam sobie przy biurku, a miły pan, szczerząc się uroczo, zapytał:
- Czy jest coś, co mogłoby sprawić, że nie rzuciłabyś tej pracy?
Uśmiechnęłam się równie uroczo i odrzekłam:
- Tak! Antykoncepcja!
#Qa44M
Próbowałam przez internet załatwić wszystko, ale kiedy tylko zaprosili mnie na rozmowę, to dostałam ataku histerii i nie mogłam wyjść z domu, musiałam odwołać.
Mój przypadek jest dość dziwny, bo jedyny problem mam z pracodawcami i/lub ewentualnymi współpracownikami. Pracowałam już u macochy na sklepie i dawałam radę rozmawiać z klientami, większy problem mam z ludźmi, których będę ciągle spotykać i będą sobie o mnie wyrabiać opinie – nawet jeśli będą mnie mieli gdzieś, wiem, że tak jest. Chodzi o wewnętrzny strach.