#418D8

W autobusie jakaś starsza pani zaczęła się na mnie wydzierać, że "co się dzieje z tą dzisiejszą młodzieżą" i jak mi nie wstyd "masturbować się w autobusie". Dopiero po chwili do mnie dotarło, że to, że siedzę z zamkniętymi oczami, ze słuchawkami w uszach i lekko kręcę głową, starsza pani odebrała za przejaw samozaspokajania się.

Głodnemu chleb na myśli.

#jS5ik

Straciłam wiarę w zbiórki internetowe.

Osobiście moją ciężką i uczciwą pracą doszłam do tego co dzisiaj mam.

W tamtym roku spotkałam znajomego który nie pracuje, żyje głównie z zasiłków na dzieci o czym wszyscy wiedzieli, ale ok 6 miesiący temu odkryłam (właściwie to znajomy mnie poinformował i zagłębiłam się w temat), że żyje on z wymyślonej choroby i stąd ma pieniądze na nowy samochód, drogie zegarki i wakacje, a utrzymują go ludzie którzy wpłacają pieniądze na jego zbiórki internetowe.

Z jego opisu wynika, że nie może chodzić, że czeka go poważna operacja, nagłaśniają tą zbiórkę także influencerzy, a rzeczywistość jest taka, że to kłamstwo.

Dużo osób zgłosiło tą zbiórkę, bo mieszkamy w małym mieście, gdzie każdy każdego zna. Wysłano nawet nagranie, w którym normalnie bez żadnych problemów owy znajomy chodzi, do tego w butach, które kosztują połowę minimalnej płacy krajowej, ale zbiórka dalej jest i ludzie dalej wpłacają pieniądze na operację której nie będzie.

Przypomniało mi się to dzisiaj, ponieważ koleżanka wysłała mi linka do tej zbiórki i poprosiła o wpłatę na jego operację. Dalej mi nie wierzy, że znam tego faceta i uważa, że w d*pie mi się od pieniędzy poprzewracało, bo te zbiórki są weryfikowane.

#taFkg

Mam matkę, która nałogowo kłamie, aby osiągnąć swoje cele. Często krzywdzi tym ludzi, a to sprawia, że zwyczajnie mi za nią wstyd. Nie chcę, żeby ludzie postrzegali mnie przez nią, żeby myśleli, że jestem taką samą oszustką i manipulantką. Planuję odciąć się od niej, gdy tylko osiągnę dorosłość i niezależność, nie chcę, by mnie z nią łączyli.

#YSskF

Jako 20-letnia dziewczyna poznałam młodego chłopaka, który wtedy miał 13 lat. Poznaliśmy się całkiem przypadkiem przez wspólnego znajomego. Od razu zaznaczam, że nie wyglądał na swój wiek, myślałam, że ma może z 16 lat. Od razu zaczęliśmy się dobrze dogadywać, nawet nie wiem jak to możliwe że z różnicą 7 lat można było pogadać o wszystkim. Nasza znajomość rozwijała się z dnia na dzień, a nasze relacje stawały się coraz to bliższe.

Teraz pewnie każdy pomyśli, że będzie to historia o miłości, ale mam złą wiadomość - tak nie będzie. Po jakiś 3 lub 4 miesiącach nasza znajomość przeistoczyła się w przyjaźń, w naprawdę fantastyczną przyjaźń, nigdy takiej nie zaznałam, ta więź była wyjątkowa. Ale oczywiście ze względu na nasz wiek, pojawiło się wiele sprzeciwów, że to jest nierealne, że gdzie taki młody chłopak z taką dziewczyną będzie się przyjaźnić.

Naszą przyjaźń próbowali zniszczyć wszyscy, zaczynając od jego rodziców, po jego szkole, moich i jego znajomych. Ale to nie było dla nas problemem, niestety był okres, że nie mogliśmy się widywać, bo jemu zabraniali rodzice, wiadomo mieli nad nim władzę, ale to też pokonaliśmy.

Problem zaczął się pojawiać kiedy on miał 16 lat, a ja miałam 23 lata. Tu zaczęły się pojawiać rożne opinie na dany temat, inne poglądy na świat i życie. To był ciężki okres, wiele kłótni, zerwane zaufanie, kiedyś myślałam że nic już z tego nie będzie.

Dzisiaj ja mam 39 lat, on ma 32, oboje mamy swoje rodziny, dzieci, własne życie. Jedno się nie zmieniło - nasza przyjaźń jest taka sama, a nawet mocniejsza niż wszystkie inne. Możemy bezgranicznie sobie ufać i zawsze na sobie polegać. Pokonaliśmy wiele trudności aby być tu gdzie teraz jesteśmy, ale było warto.

Moja rada dla wszystkich, nieważne czy jest różnica 10 lat, 5 lat, czy jesteście młodsi czy starsi, zarówno w miłości jak i przyjaźni nie ma granic. Ważne jest to aby się dobrze dogadywać, mieć wspólne tematy, zainteresowania i zaufanie. Wtedy wszystko jest możliwe.

#RLCyR

Może nie wyda wam się straszne to, co teraz opowiem, ale muszę przyznać, że byłam wtedy totalnie przerażona.

Mam 17 lat. Na co dzień praktycznie niczego się nie boję, jednak w nocy moja wyobraźnia zaczyna pracować. Zazwyczaj chodzę spać najpóźniej, więc kiedy się kładę, wszystkie światła są już powyłączane i co chwila muszę się oglądać, żeby przypadkiem czegoś nie zobaczyć. Wiem, taki nawyk z dzieciństwa. Nigdy nie patrzę się na lustra, bo mam wrażenie, że ktoś w nim stoi, chociaż wiem, że tak nie jest. Nagle horrory, które za dnia wydawały mi się żałosne i niestraszne zaczynają mieć sens. Często też jestem tak zmęczona, że nie myślę o takich rzeczach i po prostu idę spać.
Do rzeczy.

Tak więc z wielkim wysiłkiem udało mi się wdrapać na łóżko, gdy nagle zobaczyłam, że nie mam budzika. Wyszłam z ciepłej kołderki po budzik, który jak na złość musiał mieć źle nastawioną godzinę, przez co musiałam dodatkowo fatygować się do zegara w przedpokoju. Budzik był początkowo nastawiony na 6.00, podczas gdy była 01.30. Zaczęłam przesuwać wskazówki, gdy nagle krew mi zmroziło w żyłach. Wskazówka zaczęła się SAMA przesuwać powoli na godzinę 6.00. Zdziwiona pomyślałam, że może przypadkiem palcem coś nie tak trąciłam, więc zaczęłam z powrotem przesuwać na 01.30. Zbędny wysiłek. Wskazówka znowu zaczęła kierować się w stronę tej cholernej 6.00. Powtórzyłam tę czynność kilka razy, aż w końcu zauważyłam, że to jednak to nie ja to przypadkiem przesuwam. Zaczęły mi się w głowie rodzić dziwne myśli, typu, że ktoś umarł w moim domu o tej godzinie i próbuje mi to jakoś przekazać.

Koniec końców okazało się, że po prostu budzik był zepsuty. Chyba powinnam przestać oglądać horrory.

#S5T4s

Ostatnio musiałam iść do apteki po jakieś cukiereczki na gardło (siostra się przeziębiła). Stwierdziłam, że przy okazji doniosę coś koleżance, która mieszka naprzeciwko apteki.

No to idę, wchodzę do środka i mówię co potrzebuję. Koleżanka miała się trochę spóźnić, więc sobie myślę, że poczekam na nią w środku. Nagle do apteki wchodzi dwóch chłopaków w wieku zbliżonym do mojego.

Jeden podchodzi do lady i z dumą mówi: - Prezerwatywy! - pani przy ladzie trochę skonsternowana, ale podaje to o co prosi klient.

Zaraz po nim podchodzi drugi, tamten został w sklepie, bo coś tam jeszcze chciał, ale "nie będzie kolejki blokował".

A wtedy drugi chłopak mówi trochę jakby zdenerwowany - Poproszę wazelinę.

I wtedy mój mały, ptasi móżdżek: - O i widzi pani? Dupę pani koledze uratowała.

Powiedziałam to zupełnie bez zastanowienia, a biedny chłopak zawstydził się na amen. Dobrze, że pani aptekarka (?) nie załapała "żartu".

#MN7FO

Mam 19 lat, pół roku temu moja 13 letnia siostra trafiła do szpitala psychiatrycznego a ja wtedy jako jedyna byłam w domu i się nią opiekowałam. Twierdziła że chce się zabić. Po miesiącu wybłagała wreszcie lekarkę by ją wypuściła gdyż twierdziła że to nie jest dla niej, nasza matka stanęła na głowie by ją wyciągnąć ze szpitala i nas wywiozła do Niemiec. Ostatnio się pojawił temat szkoły w Niemczech dla mojej siostry i znowu zaczęła mówić że chce się zabić. Nic nie mogę dla siebie zrobić bo muszę niańczyć siostrę, mówiłam matce że też chce coś dla siebie zrobić, ale nie zajmuj się młodszą siostrą bo ona czuje że jest jakimś wielkim problemem. Dziś się miarka przebrała, matka na chama przeniosła moją siostrę do mojego pokoju "bo ona się czuje odizolowana" i nie ważne jak ja się z tym czuje muszę z nią siedzieć 24h/7 ..i co? ..sama mam wszystkiego dość mówiłam matce że to się też na mnie zaczyna odbijać że od 6 miesięcy w kółko ona się liczy... skończyło się na tym że sama mam problemy a dziś się przypaliłam skórę specjalnie aby sobie zrobić krzywdę :).
Dodaj anonimowe wyznanie