#IgczX

Przed maturą ustną z angielskiego miałam takiego stresa, że męczyła mnie potworna biegunka. Co chwila latałam do toalety i ogólnie czułam się bardzo źle.

Jako egzaminatorów mieliśmy jednego nauczyciela z naszej szkoły i jakąś babkę ze szkoły obok. W momencie wywołania mojego nazwiska grzecznie poprosiłam pana, czy mogliby mnie przesunąć o kilka miejsc w kolejce, ponieważ mam dolegliwości żołądkowe i pilnie muszę do toalety. Pan się zgodził, ale niestety babeczka miała z tym wielki problem i kazała mi szybko wchodzić, bo marnuję jej czas.
Więc weszłam, usiadłam, a mój brzuch zaczął koncert. W ogóle nie mogłam się skupić, pociłam się jak świnia. Pierwszy wyszedł niewinny pierd, a potem to już poszło z grubej rury. Zwyczajnie się zesrałam. Smród niesamowity, spodnie i krzesło całe brudne. Musieli zrobić przerwę w wywoływaniu, co zajęło im więcej czasu, niż gdyby zwyczajnie zgodzili się puścić mnie do łazienki.

Bez happy endu, bo matury nie zdałam i musiałam iść na poprawkę. Nie wiem co siedzi w głowie nauczycieli, którzy nie chcą puszczać uczniów za potrzebą.

#hU8Vb

Nie cierpię stóp.
Nie noszę sandałów ani innych butów odkrywających palce, dziwnie się czuję mierząc letnie buty w sklepie, zawsze chodzę w skarpetkach, chyba że jestem sama w domu.

W sumie nie tylko to, otóż najbardziej obrzydzają mnie niezadbane stopy starszych ludzi (przepraszam jedzących...) i brzydkie, wielkie paznokcie. Moje własne też mi się nie podobają, no ale cóż zrobię?

Seks też w skarpetkach. W sumie zwykle liczę na to, że mój luby też zostanie w swoich, "bo zimno" czy coś w tym stylu.

Wyznanie bez głębi, ale mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam...

#NrAac

Miało to miejsce dzisiaj. Musiałem iść na pocztę, żeby wypełnić 4 druki do przelewu.

Wchodząc, poczekałem, aż pani pracująca na poczcie obsłuży staruszkę przede mną. Gdy była moja kolej, poprosiłem kulturalnie o druki, ale nie dostałem kulturalnej odpowiedzi, bo pracownica poczty zaczęła na mnie krzyczeć, że nie są za darmo i trzeba kupić bloczek za 3,50 zł. Zapomniałem portfela w domu, więc poszedłem po niego.

Zanim wyszedłem z domu, uznałem, że odpłacę jej się czymś za, kolokwialnie mówiąc, chamstwo. Zebrałem z monet jednogroszowych 3,51 zł (specjalnie nierówno, by nie myślała, że odliczona kwota) i wyszedłem.

Wchodząc na pocztę, powiedziałem, że poproszę ten bloczek i spytałem, ile kosztował.

Odpowiedziała, że 3,50 zł, więc spytałem, czy nie chce drobnych, bo mam same banknoty i może mieć problem z wydaniem. Chyba zrobiło jej się miło, że martwię się o nią, i powiedziała, że nie ma żadnego problemu i byłoby miło. Położyłem na ladzie 351 groszówek.

Niecałe 4 zł, ale mina wrednej pracownicy była bezcenna. Liczyła i liczyła, aż w końcu doszła do 3,50 zł, zostawiając grosza na ladzie. Powiedziałem do niej kompletnie poważnym głosem: „O, nawet będzie grosik reszty?”. W odpowiedzi zostałem zmiażdżony wzrokiem.

Wkurzona pani wyrwała mi bloczek z ręki, tłumacząc, gdzie co się pisze. Po wyjaśnieniach powiedziałem, że wiem, jak działają takie druki, i wyszedłem.

Gdy tylko zamknąłem drzwi od poczty, wybuchłem niekontrolowanym śmiechem. Śmiałem się całą drogę do domu (na szczęście mieszkam blisko poczty).

Niby nic takiego, bo zepsucie dnia przez 350 monet, ale satysfakcja pozostała.

#cWzo4

Przypadkiem poznałem pewną damę, której wpadłem w oko i (takie czasy) która poszła dość ofensywnie za ciosem. Inteligentna, wymowna, dowcipna, o miłej aparycji, na dodatek spełniająca większość moich preferencji. W sensie do kobiet w ogóle, jak i potencjalnych partnerek w szczególności. Po prostu mokry sen piwniczaka, albo inne lotto z kumulacją. Taki jednorożec, wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział.

Moja reakcja była pozytywna, ale pełna rezerwy, co wydawało się ją pobudzać do coraz to większych starań. Trochę dziwnie się czułem, tego typu odwrócenie ról, jestem już dojrzałym mężczyzną dorastającym ze "starymi wzorcami", zaskoczyło mnie. Było to jednak bardzo przyjemne uczucie i pozwalałem się "zdobywać", krok po kroku udostępniając kolejne strefy prywatności.

Gdy sprawa doszła na tyle daleko, że nie bardzo mogłem więcej ściemniać zdecydowałem się na szczerość. Powiedziałem jej, że żona zostawiła mnie, ponieważ od czasu wypadku samochodowego mam spore problemy z seksem. Uszkodzony penis sprawny tak w ok. 25%. Jeśli przymknąć jedno oko, a drugim nieszczególnie się przyglądać.

Zamyśliła się głęboko, a następnie podała mi kartkę papieru oraz marker i poprosiła, abym narysował łechtaczkę.

Z racji zawodu potrafię dość dobrze rysować, więc udało mi się całkiem nieźle zobrazować ten szlachetny organ w 3-D. Obejrzała mój rysunek i po dłuższej chwili milczenia zaproponowała mi związek z konkretną regulacją.

W nieparzyste tygodnie mogę w strefie seksualnej wymagać od niej czego chcę, w parzyste tygodnie odwrotnie. Oczywiście każde z nas ma przy tym prawo weta, bez podawania powodów.

Żyjemy ze sobą od 5 lat, jesteśmy szczęśliwi, mamy oboje powyżej 50 lat.

#P5LRm

Pracuję na obecnym stanowisku nieco ponad miesiąc, a mam dość po dwóch dniach bez lidera działu. Zaznaczę, że totalnie nie mam wcześniejszego doświadczenia w branży, w której pracuję obecnie.

Zostałam sama na kilka dni, a następny tydzień maluje się tak, że też będę musiała radzić sobie sama, bo lider wyjeżdża na szkolenie. W ciągu tych dwóch dni popełniłam tyle małych błędów, tyle kwiatków wyszło, tyle głupich rzeczy, którym dałoby się zaradzić, gdyby był ktoś bardziej doświadczony, że mnie samą to boli. Starszy stażem kolega okazuje zero chęci pomocy i w ogóle myślenia i część roboty jeszcze robię za niego. Moje szkolenie polegało na niecałych dwóch tygodniach wylania wanny informacji na mnie i radź sobie. Nie czuję się nawet odrobinę decyzyjną osobą, a tym bardziej nie w tematach, w których jestem totalnie zielona, a pytania i problemy ciągle napływają.

Jestem sfrustrowana tym, że popełniłam te błędy, jestem sfrustrowana tym, że zostałam z tym wszystkim sama i zwyczajnie mnie cała sytuacja przytłacza. Nie byłam nawet dobrze przeszkolona z rzeczy praktycznych, nie rozumiem, jak wiele rzeczy funkcjonuje albo gdzie szukać informacji i do kogo o cokolwiek pisać. Jak można zostawić tak zielonego pracownika samopas?

#cnNeY

Od kiedy pamiętam, moi rodzice się kłócili. Jako dziecko nie miałem spokojnego życia. Nie mam go również jako dorosły.

Teraz dopiero widzę, że moja matka od początku nie zachowywała się normalnie. Razem z rodzicami mieszkaliśmy u dziadków, na piętrze. Mieliśmy dwa malutkie pokoje. Gdy rodzice się kłócili, ojciec zawsze pakował rzeczy i się wyprowadzał, a matka robiła wszystko, by nie pozwolić mu wyjść. Często go szantażowała, że jeśli wyjdzie z domu, to zabije mnie, a potem siebie, po czym wyciągała nóż z szuflady, by dać dowód swoim słowom.

Teraz mam dwadzieścia jeden lat, całkiem pokaźną historię chorób psychicznych i wciąż boję się dźwięku, jaki wydają noże, gdy otwiera się szufladkę ze sztućcami.

#qiv0S

Mój wujek to typ 40-letniego kawalera, podrywacza. Za każdym razem jak ma okazję porozmawiać z ładną panią, od razu prawi komplementy - och, ach, pani taka piękna, a może na kawusię ma pani ochotę? Śliczna sukieneczka itd. Najgorsze jest to, że nie patrzy na to z kim jest, czy ze swoją starszą mamą, czy z małym dzieckiem, zawsze rozgaduje się z kobietami i liczy na spotkanie. Szczerze, mało mnie to interesuje czemu prowadzi taki tryb życia, ale chyba rozumiem dlaczego każda jego dziewczyna uciekała i nie wiązała się z nim na stałe, ma chrapkę na każdą kobietę bez względu na to, czy jest w związku czy nie. Mniejsza z tym. Ostatnio chwalił się, że zagadał do jakiejś pani, młodszej, atrakcyjnej, wolnej. Podobno się spotykają, opowiadał jaka to ona nie jest w łóżku i jak to nie jest z nią cudownie.

Jestem dziewczyną, która właśnie skończyła liceum. Uczyło mnie sporo ciekawych nauczycieli, jednak miałam swoją ulubienicę - panią katechetkę, która nie jest siostrą zakonną, ma męża, dom, podobno chce mieć w przyszłości dzieci, ale nie jest jeszcze gotowa. Nie wiem ile dokładnie ma lat, ale jest młoda. Świetnie prowadziła zajęcia, jest po studiach, interesuje się etyką, mało tego, w wolnych chwilach robi dużo ciekawych rzeczy, tańczy zumbę itd. Genialna kobieta. Zawsze podziwiałam ją, ponieważ gdy tylko był temat małżeństwa, szanowna pani A. zawsze opowiadała o swoim idealnym mężu, którego szanuje i jak uważa, tak powinno być w każdym związku. Szanujcie się, nie spieszcie z dziećmi, wybierajcie mądrych partnerów itp. Uwielbiałam ją za to, bo sama też mam takie zdanie.

A cóż to było za zdziwienie dla mnie, kiedy mój kochany wujcio podczas rodzinnej imprezy wypił troszkę alkoholu i pochwalił się, niestety, zdjęciami swojej ''cudownej'' kobiety, z którą zawsze ma świetne przygody w łóżku. Zdjęcia z typowo rozbieranej sesji, którą jak podejrzewam zrobił sam pan i władca wszystkich kobiet. Tak, właśnie, to moja ulubiona, wiecznie święta i kochająca swojego męża pani A., o której pisałam. Inteligentna zdejmuje obrączkę i zabawia się z moim wujkiem :)
Ach, jakie to życie zaskakujące :)
Jeśli to czytasz i domyślasz się, że to o tobie, to pozdrawiam wielka, kłamliwa suko ;)

#SuetH

Gram w pewną grę multiplayer, gdzie codziennie, przed "wpuszczeniem" na serwer można odsłonić 3 karty z nagrodami, po czym wybrać jedną z tych nagród. W ten sposób uzyskuje się monety, eliksiry, a nawet rzadkie zbroje, zaklęcia czy broń.

Od dłuższego czasu potrzebowałam pewnego eliksiru do ukończenia questu, który zapewniłby mi ukończenie poziomu. Był on bardzo rzadki i można go było zdobyć tylko z kart albo od czarownicy, która absurdalnie wysoko ceni swoje wyroby, zarówno w monetach, jak i w zadaniach - questach. Codziennie logowałam się więc do gry, wybierałam karty, nawet sprawdzałam w internecie, jak zwiększyć swoje szanse na dostanie rzadkiego przedmiotu. Niestety, przez miesiąc zdobywałam w ten sposób same śmieci.

W końcu jednak, gdy straciłam wszelką nadzieję i postanowiłam kupić miksturę od czarownicy, marnując wszystkie monety i wiele godzin na zrobienie głupiego zadania dla niej, po raz ostatni odkryłam karty.
Zobaczyłam bezużyteczne zaklęcie, 500 monet, a także... Wymarzony eliksir! Prawie pisnęłam z radości. W końcu! Po tylu tygodniach codziennego logowania do gry, szperania w googlu i na forach, w końcu zdobyłam ten eliksir! Tytanicznym wysiłkiem woli opanowałam drżące z radości ręce, położyłam prawą dłoń na myszce, po czym...
Z wrażenia kliknęłam na zaklęcie.

#3ZpvB

Właśnie napisała do mnie obecna kobieta mojego byłego faceta. Nic dziwnego, wiemy o sobie, znamy się przelotnie, a potrzebowała numer naszego wspólnego znajomego, bo szykowała swojemu facetowi (a mojemu byłemu) niespodziankę i musiała dogadać ze wspólnym znajomym jakieś szczegóły, bo panowie akurat pojechali na męski wypad. Zdziwiłam się mocno, bo dopiero co widziałam fotki byłego, jak afiszował się w hotelowym basenie ze swoją nową dziewczyną...
Od słowa do słowa i okazało się, że obecnej kobiecie powiedział, że jedzie z kumplami na męski weekend, a potem zablokował ją na fejsie i zaczął wstawiać fotki z inną panią.

Teraz obie już jesteśmy „byłe”, ale wciąż nie pojmuję, co trzeba mieć w głowie, żeby robić takie rzeczy i myśleć, że to się nigdy nie wyda.
Dodaj anonimowe wyznanie