#IgczX

Przed maturą ustną z angielskiego miałam takiego stresa, że męczyła mnie potworna biegunka. Co chwila latałam do toalety i ogólnie czułam się bardzo źle.

Jako egzaminatorów mieliśmy jednego nauczyciela z naszej szkoły i jakąś babkę ze szkoły obok. W momencie wywołania mojego nazwiska grzecznie poprosiłam pana, czy mogliby mnie przesunąć o kilka miejsc w kolejce, ponieważ mam dolegliwości żołądkowe i pilnie muszę do toalety. Pan się zgodził, ale niestety babeczka miała z tym wielki problem i kazała mi szybko wchodzić, bo marnuję jej czas.
Więc weszłam, usiadłam, a mój brzuch zaczął koncert. W ogóle nie mogłam się skupić, pociłam się jak świnia. Pierwszy wyszedł niewinny pierd, a potem to już poszło z grubej rury. Zwyczajnie się zesrałam. Smród niesamowity, spodnie i krzesło całe brudne. Musieli zrobić przerwę w wywoływaniu, co zajęło im więcej czasu, niż gdyby zwyczajnie zgodzili się puścić mnie do łazienki.

Bez happy endu, bo matury nie zdałam i musiałam iść na poprawkę. Nie wiem co siedzi w głowie nauczycieli, którzy nie chcą puszczać uczniów za potrzebą.
PaniPanda Odpowiedz

W takim momencie to ja bym chyba wykrzyczała (bo skoro nie dociera jak człowiek pyta spokojnie): Za moment się zesram, muszę wyjść już teraz.
Z dwojga złego takie "upokorzenie" lepsze. Upokorzenie w cudzysłowie, dlatego że konieczność wykrzyczenia czegoś takiego nie jest mniej uwłaczająca niż samo to, że nie pozwolono ci wyjść do toalety. Przykro mi, że cię coś takiego spotkało.

MalinoweGofry Odpowiedz

Czy poszła za to skarga do kuratorium?

StaryCap

A to na anonimowych nie wystarczy?
Zresztą, gdyby poszła skarga to by ją skazali za zmyślanie:)
Jak większość osób które tu coś wstawiają.

Dodaj anonimowe wyznanie