Kiedy byłam w gimnazjum pani od matematyki kazała nam zalogować się na stronę internetową i mniej więcej raz na tydzień robić na niej zadania domowe z działu, który właśnie omawialiśmy, oczywiście na ocenę.
Po zrobieniu zadania trzeba je było wysłać do nauczyciela i od razu otrzymywało się wyniki i ocenę. Po około miesiącu zorientowałam się, że na dole strony jest przycisk "spróbuj ponownie" po kliknięciu można było wysłać zadania jeszcze raz.
Okazało się, że nauczycielka nie ma wglądu do tego ile razy zadania zostały do niej wysłane.
Liczył się ten ostatni wysłany raz. Tak więc zawsze wchodziłam na tą stronę, wysyłałam puste rozwiązania, a gdy dostawałam odpowiedzi spisywałam je na kartkę, uzupełniałam zadania jeszcze raz poprawie i wysyłałam ponownie do nauczycielki.
Czasem robiłam drobne błędy, żeby nie było, że mam same 5. Nikt się nie zorientował przez całe gimnazjum.
Mam 19 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Nie jestem brzydka (przynajmniej tak mi się wydaje), tylko po prostu bardzo nieśmiała. Nie przejmuję się tym za bardzo, ponieważ myślę,że kiedy spotkam kogoś odpowiedniego to poznam go właśnie po tym, że będę umiała z nim normalnie rozmawiać. "Każda potwora znajdzie swego amatora" etc.
Niestety, moje hormony sądzą inaczej. Od jakiegoś czasu podoba mi się każdy chłopak, którego poznam, pobudzają mnie nawet najmniejsze bodźce. To powoduję, że jeśli już z jakimś rozmawiam, to jestem jeszcze bardziej skrępowana, bo boję się, żeby czegoś nie zauważył. Odwagi nie dodaje mi fakt, że jeszcze nigdy się nawet nie całowałam, gdy sobie myślę, że z jakimś mogłoby się udać to od razu prześladuje mnie myśl, że jak tylko dojdzie do bliższego spotkania to ja od razu wszystko popsuję, a on mnie wyśmieje. Ta myśl prześladuje mnie co noc.
Zacznę od tego, że mój wujek od strony mamy jest w porządku. Ale odkąd stałam się "dojrzalsza i bardziej kształtna" czuję się w jego obecności dziwnie. Czuję jego wzrok na mnie i ogólnie rozmawia ze mną tak, jak gimnazjalista ze swoją pierwszą miłością...
Dodam, że dosyć często jeżdżę z mamą do tego wujka.
Jako mała dziewczynka zauważyłam, jak babcia wyciąga sobie protezę zębową, po czym złapałam się za swoje mleczaki i zaczęłam je ciągnąć. Mi zębów nie udało się wyjąć z ust i przez lata z podziwem wszystkim wokół opowiadałam, jaka ta moja babcia jest silna.
Często do mnie miewają pretensje, że jestem zbyt pewnym siebie stworzeniem, ale gdy ci, co tak mówią, wygrywają, powodując u mnie całkowitą utratę pewności siebie, to z kolei mają pretensje, że robię z siebie ciotę.
Jak tu żyć?
Nie umiem mówić.
No może nie aż tak, ale mam duże problemy z komunikacją z ludźmi. Często brakuje mi słów, zmieniam wymowę wyrazów, zapominam podstawowych słów i macham rękami jak opętana. Gdy nie potrafię czegoś powiedzieć, to czasem próbuję to pokazać albo po prostu wystawiam język ze zdenerwowania (np. zamiast światła/sygnalizacja mówię czerwony, żółty i zielony I pokazuję dłonią gest migania światła).
Potrafię też mówić bardzo szybko i niewyraźnie, tak że nikt mnie nie rozumie. Często po prostu nie odpowiadam komuś na pytanie, bo nie potrafię ułożyć sensownego zdania.
Mam też specyficzny rodzaj wymowy, nieświadomie akceptuję ą, ę i ostatnie sylaby w wyrazie. Kiedy mówię, to często źle odmieniam przez przypadki albo mówię składnią mistrza Yody. Nigdy nie spotkałam się z tym, aby ktoś się wyśmiewał otwarcie z mojego sposobu komunikacji, ale jest to mega niekomfortowe. Tym bardziej, że chciałabym zmienić pracę, ale boję się, że w nowej nie zdobędę klientów ze względu na to, jak mówię.
Osoby postronne myślą, że jestem nieśmiała albo przygłupia. Mam duże zdolności/wiedzę w wielu dziedzinach I potrafię całkiem dobrze wyrażać moje myśli pisząc, ale co z tego, skoro nie potrafię się komunikować z nikim o podobnych zainteresowaniach.
Od kiedy pamiętam nikt mnie nie lubił, a wszyscy się ze mnie śmiali. Płakałam często. Pewnie dalej by tak było, gdyby nie Eliza (imię zmienione). Wszyscy na około lubili ją, miała poczucie humoru. Była naprawdę ładna i miała piękną figurę. Wiele dziewczyn jej zazdrościło. Ale nie ja. Po prostu myślałam, że to kolejna osoba, która będzie się ze mnie śmiała.
Pewnego dnia, gdy dziewczyny z mojej klasy jak zwykle rano naśmiewały się ze mnie, pojawiła się Eliza. Wykrzyczała, że mają mnie zostawić w spokoju.
Wszyscy przestali się ze mnie śmiać. Pewnie cieszyłabym się, ale zdarzyło się coś jeszcze.
Eliza dwa dni później popełniła samobójstwo. Okazało się, że śmiech był tylko na pokaz. Tak naprawdę dziewczyna potrzebowała pomocy, ale nikt tego nie zauważył.
A ja mam wyrzuty sumienia. Nigdy nie podziękowałam jej za ten drobny gest. Gdyby nie to, pewnie dalej nikt by ze mną nie rozmawiał...
Boję się spać z chłopakiem. I nie chodzi tutaj nawet o seks (mimo, że tego też jeszcze nie było), a o zwyczajne spanie razem pod jedną kołdrą. Dlaczego?
Otóż mam pewną przewlekłą chorobę układu pokarmowego. Często mi się odbija, ale to potrafię jakoś opanować lub zatuszować, natomiast miewam także bardzo częste wzdęcia. Moja dieta nie ma na to większego wpływu (są tylko niektóre rzeczy, które wzmagają dolegliwość, ale nigdy nie udało mi się jej całkowicie zniwelować). W dzień nie jest tak źle, bo się ruszam, a czasem potajemnie uda mi się przemycić coś do powietrza, ale najgorzej jest właśnie wieczorem, kiedy kładę się do łóżka. Wtedy po prostu całe powietrze musi ze mnie ujść, czemu oczywiście towarzyszą zapachy dalekie od fiołków i bratków.
Boję się, że kiedy w końcu nadejdzie ten moment, kiedy będę zasypiać obok mojego chłopaka, nie dam rady opanować moich jelit, a tym samym kompletnie się skompromituję.
Wiem, że nic co ludzkie nie jest nam obce, jednak codzienne zasypianie w takiej ‚nieczystej’ atmosferze to może być za dużo, nawet dla chłopaka...
Przespałem się z własną ciotką.
Jak to się stało?
Moja ciotka, 49-letnia singelka, jest siostrą mojego ojca. Zawsze prowadziła dosyć rozrywkowy tryb życia, jest typową wyzwoloną kobietą. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek była z kimś związana na dłużej. Jej tryb życia oczywiście był dosyć krytykowany przez dużą część naszej rodziny. Już od czasów, gdy byłem dzieckiem, miałem do niej słabość, była bardziej wyluzowana niż reszta moich ciotek, które były dosyć konserwatywne. Ja także nie byłem jej obojętny, zawsze byłem dla niej słodkim szkrabem, który lubił się do niej przytulać. Z czasem, gdy zacząłem dorastać, zauważyłem, że zaczyna mi się nawet podobać jako kobieta (jest atrakcyjna, powiedziałbym, że wygląda jak typowy tzw. MILF).
Niedawno ciotka przyjechała do nas na parę dni (mieszka na drugim końcu Polski). Rodzice pojechali na jakąś imprezę do znajomych i mieli wrócić następnego dnia po południu. Ciotka trochę wypiła i zaproponowała mi, że poczęstuje mnie w sekrecie przed rodzicami (mam 17 lat). Wypiłem parę drinków, alkohol obniżył nasze granice i skończyło się tak, że wylądowaliśmy w łóżku. Dla ciekawskich – ciotka była na pigułce, dodatkowo założyłem jedną z gumek, które zawsze przy sobie nosi w razie w. Nazajutrz oprócz kaca po alkoholu mieliśmy także i kaca moralnego. Uznaliśmy to za błąd i że nikomu o tym nie powiemy. Zdążyliśmy się ogarnąć przed powrotem rodziców, a dwa dni później ciotka wróciła do siebie.
Zastanawiam się teraz, jak bardzo niezręczne będą nasze spotkania rodzinne.
Byłem już w wielu kiblach, ale dzisiejszy zaskoczył mnie zupełnie. Chodzi o oznaczenie drzwi, która damska, a która męska. Na jednych drzwiach był napis „XX”, „XY”. I tu jest jeden z tych momentów w życiu, kiedy wiedza ze szkoły się przydaje, dzięki czemu z dumą, zdecydowaniem i uśmiechem na ustach mogłem wejść do kibla „XY”.
Dodaj anonimowe wyznanie