#llkLS
Diagnoza mnie poniekąd ucieszyła. Po latach bujania się po gastrologach, proktologach i alergologach, którzy nie byli w stanie wytłumaczyć moich dolegliwości czymś innym niż stresem, fajnie było mieć w końcu jakiś konkret. Na próbę wykluczyłam dania zawierające pszenicę, jęczmień, żyto, owies – źródła tego nieszczęsnego glutenu. Bingo! Koniec wzdęć, biegunek tłuszczowych, wiecznego bólu brzucha, chronicznego zmęczenia. W czym więc leży problem?
Ciężko jest mi teraz zjeść poza domem.
Nie, nie chodzi o brak dań bezglutenowych w restauracjach. Coraz więcej miejsc serwuje potrawy bezglutenowe, co mnie cieszy. Najgorsza jest reakcja znajomych i rodziny:
- jak trochę zjesz, to ci nie zaszkodzi,
- teraz to takie modne, nie jeść glutenu,
- hi, hi, hi, choinkę na święta też miałaś bezglutenową?
- trzeba jeść wszystko, bo inaczej będziesz miała niedobory,
- chcesz schudnąć pewnie?
- ale kiedyś jadłaś i nic ci nie było.
To, że choroby nie widać na pierwszy rzut oka, nie oznacza, że jej nie ma. To, że po zjedzeniu ciastka nie chwytam się za gardło jak alergik po orzeszkach, nie oznacza, że mi to nie szkodzi. Nie, nie proponuj mi tej pizzy po raz piąty, chętnie bym zjadła, ale naprawdę nie powinnam. Tak, mam co jeść. Świat się na szczęście na tych czterech zbożach nie kończy ;)
PS Nie jestem terrorystką, która wymaga od innych przygotowania osobnych dań dla mnie, zawsze znajdę na stole/zamówię coś, co mi nie szkodzi :)
Z tym znajdowaniem na stole/zamawianiem to bym jednak uważała. Owszem, coraz więcej restauracji na bezglutenowe dania, ale w tych samych kuchniach przygotowywane są posiłki z użyciem tradycyjnej mąki. W nie jednej pizzerii na tym samym stole wyrabiają ciasto glutenowe i bezglutenowe. Jako osoba z celiakią musisz zdawać sobie sprawę z ryzyka. Mało tego, często do produkcji posiłków bezglutenowych wykorzystuje się produkty ze śladową ilością glutenu. Niby śladowa, ale jednak...
Bezpieczniej więc wybierać knajpy wyłącznie dla bezglutenowców albo (jeśli np. jest się w gościach) zabierać "swoje" pieczywo. Na początku ludzie dziwnie na to patrzą, ale potem się przyzwyczajają. No i warto samemu rozwinąć warsztat kulinarny. Zrobienie własnej pizzy na ciście bezglutenowym nie jest aż tak trudne.
"Najgorsza jest reakcja znajomych i rodziny"
Masz okazję zweryfikować kontakty.
U mnie, po przejściu na pewną, obowiązującą mnie dietę, z kilkudziesięciu osób zostało max dziesięć.
Nie żałuję.
Zyskałam spokój i mnóstwo czasu, którego nie tracę na durne dyskusje (podobne, jak u Ciebie).
Po co się tłumaczysz? Większość ludzi chlapie językami bez sensu, aby chlapać. Odmawiaj krótko i stanowczo, aż do skutku (zdarta płyta), znudzi im się wciskanie Tobie jedzenia.