#miGSo

Historia świąteczna i okropna, przygotujcie się na obrzydzenie.

Wigilia przebiegła w naszej rodzinie niezwykle bogato, na stole było tyle dań, że dosłownie stół się uginał. Osobiście nie jestem obżartuchem, ale popróbowałam po troszeczku ze wszystkiego. To był błąd! Wszyscy goście poszli, niestety łazienka była zajęta przez mojego tatę. Trudno... parę minut mija, paręnaście, walę do drzwi, a tam tylko chlupy i pryknięcia, a moja dwójka ciśnie! Cholera, co teraz, mieszkamy na 10 piętrze, nie zdążę na dół. Z braku opcji wyskoczyłam na balkon i nasrałam do donicy. Ulga była niewiarygodna. Dopiero jak wstałam, zrozumiałam, jak wielki błąd popełniłam — to nie była donica, tylko garnek z sałatką jarzynową. Wszystko później wywaliłam przez balkon, a następnego dnia sprzątnęłam.

Mamie wmówiłam, że zjadłam całą sałatkę, ale chyba nie wierzy.
zimoidzjuzstad Odpowiedz

Czekaj, wywaliłaś przez balkon z 10 piętra GDZIE? Na zewnątrz? Sąsiadom z niższych pięter nie upiększyłaś balkonów gównianą sałatką? Jak to potem sprzątnęłaś?

Risha

Sałatka i kupa.

Dodaj anonimowe wyznanie