Mam smutny wyraz twarzy, gdy się nie uśmiecham, jestem zmęczona albo bardzo chce mi się spać. Nie potrafię miło uśmiechać się z niczego idąc ulicą, więc zdarza się, że ktoś do mnie podchodzi, poklepuje po ramieniu i mówi: "wszystko będzie dobrze".
Natomiast jeśli już próbuję się uśmiechać, to czuję się jak Chandler z "Przyjaciół" szczerzący się do zdjęcia. Wtedy ludzie dziwnie na mnie patrzą, a ja tylko nie chcę wyglądać na załamaną swoim życiem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wygląda na to, że taką masz twarz spoczynkową, czyli to, co dla Ciebie jest Twoim ,,zwykłym” wyrazem twarzy, ludzie odbierają jako ,,smutny”. Pytanie zasadnicze, kto ma z tym problem. Jak inni ludzie - olej ich, miej na to wywalone i żyj po swojemu, bez udawanych uśmiechów. Jak tylko i wyłącznie dla Ciebie jest to problemem - medycyna estetyczna sobie z tym poradzi.
No widzisz, problem jest taki, że ciągle ktoś komentuje nasz wygląd, zachowanie, ogólnie nasza powierzchowność. I człowiek potem mimowolnie się tym przejmuje, i stara wpasować, przez co zaczyna wyglądać nienaturalnie.
Z ciekawości, mieszkasz w Polsce czy za granicą? Bo w Polsce to raczej mało kto się bez powodu uśmiecha idąc ulicą i raczej większość ma takie poważne, jakby niezadowolone miny (tzw. polish smile - co osobiście uważam za naszą zaletę, że nie szczerzymy zębów w nieszczerych głupich uśmiechach). Więc nie wiem jak smutny musi być wyraz Twojej twarzy, że ludzie Cię pocieszają. Chyba, że właśnie w jakimś innym kraju...
Ale wiesz, że nie masz obowiązku "miło uśmiechać się z niczego idąc ulicą" ?
A czujesz się złamana swoim życiem? Bo ludzie zazwyczaj nie mają jakiegoś super radosnego wyrazu twarzy, ale ludzie do nich nie podchodzą żeby ich pocieszyć.