#MLjRC
Dzisiaj tak zaczytałem się w anonimowych, że gdy przyszedł TEN moment, zapomniałem ściągnąć spodni i zesrałem się w gacie.
#mB9zS
Wychodzę za mąż, ale moja rodzina nienawidzi mojego męża z naprawdę głupiego powodu – bo jest młodszy ode mnie i wyprowadziłam się do niego, jak mnie wyrzucili z domu. Mam dwie koleżanki, które bym mogła zaprosić, ale oprócz nich nie mam nikogo. Głupio mi strasznie, że mój własny ślub nie będzie wyglądał tak, jak sobie to wyobrażałam.
#yIpOU
Niby wszystko OK, ale to fretka była. :D
#gjlX0
Na przykład pojechać do innego kraju i zaciukać na jakimś zadupiu przypadkową ofiarę. A potem jak gdyby nigdy nic wrócić i żyć sobie dalej.
Taka ciekawość...
#QujuD
Podczas wykonywania utworu „Polska” hala wypełniona po brzegi skakała i śpiewała razem z zespołem. Wszyscy oprócz Siergieja. Pech chciał, że Kazik to zauważył, wyciągnął do niego mikrofon i spytał, dlaczego nie śpiewa. Siergiej tylko się zmieszał i oczywiście nic nie odpowiedział.
Po chwili zerkam w stronę Łotysza, a on już nerwowo rusza ustami, imitując śpiew :D
#HsvJS
Pewnego dnia mój ojciec – znany z cokolwiek dziwnego poczucia humoru – powiedział, że jeśli kiedykolwiek dostanę jakąś czwórkę, nie mam po co wracać do domu.
Lata mijały, dostawałam same piątki i szóstki, aż pewnego dnia... No cóż, zdarzyła się czwórka za pracę domową (nie pytajcie; z lenistwa oddałam proste zadanie kuzynowi, żeby je odrobił, bo chciałam się jak najszybciej z nim bawić i nie sprawdziłam).
Co zrobiłam mądra ja? Bałam się wrócić do domu. Zaszyłam się więc u znajomej rodziców, która do dziś się z tego śmieje. Prędzej czy później musiałam jednak pójść do domu, więc co chwilę dzwoniłam na domofon i pytałam, czy jest pani Iksińska (moja mama), bo wierzyłam, że uratuje mnie przed gniewem ojca!
#RaGYL
#H1Ngl
Mój brat cioteczny miał kolegę jeszcze z dzieciństwa.
Gdy koledze miało urodzić się dziecko, pomógł mu w przygotowaniu pokoiku dla dziecka. Potem gdy się przeprowadzali, pomógł w przeprowadzce. Zawsze stawiał mu piwo. Wspierał przed narodzinami dziecka, bo kolega miał tylko 16 lat, więc bał się, jak to będzie.
Gdy mój brat był w trudnej sytuacji, czyli brak perspektyw na dobrą albo przyzwoitą pracę, postanowił zostać barberem, a ten właśnie kolega był barberem i miał swój salon. Jako że do tej pracy potrzebny jest certyfikat, czyli trzeba skończyć kurs, pomyślał, że ten kolega go poduczy i nawet był w stanie za to zapłacić, bo potem te pieniądze się zwrócą. Poprosił więc kolegę o pomoc.
I wiecie, co „kolega” mu powiedział? Że mu nie pomoże, bo nie będzie sobie tworzył konkurencji.
Gdy to usłyszałem, to coś we mnie pękło. Brat zawsze mu pomagał, a on mu odmówił.