#BmQM8
Kupiliśmy z mężem dom do wykończenia, wprowadziliśmy się niedługo po zaręczynach, a zaraz po ślubie zaszłam w ciążę.
Tata został sam. Jest to człowiek o trudnym charakterze. Kiedyś pił... duuużo pił. W zasadzie to dzień w dzień chodził pijany. Nie bił, nie awanturował się, ale wykańczał nas psychicznie. Jako dziecko bałam się go. Bałam się własnego ojca. Dopiero kiedy śmierć zajrzała mu w oczy, opamiętał się. Już nie pije, ale boję się, że po śmierci mamy zacznie...
Rodzina napiera teraz na mnie, że ja powinnam dochować ojca. Że powinnam go wziąć pod swój dach. Jestem u niego średnio co drugi dzień, zrobię zakupy, coś ugotuję na zapas, włożę do lodówki, coś posprzątam, wstawię pranie... Ojciec tego nie potrafi, nie był tego nauczony, obowiązki domowe ogarniała mama. Staram się, jak mogę, ale mam też swoją rodzinę!! Jak córka była chora, nie wychodziłam z domu trzy dni, przez co nie byłam u taty, co skończyło się telefonami od rodziny z pretensjami.
Mój mąż nie chce nawet o tym słyszeć, że tato miałby zamieszkać z nami, bo wie doskonale, jak to się skończy... Mama skakała koło niego, wszystko miał podstawione pod nos. Nic nie zrobił sam, nawet czystej koszulki z szafki nie wyjął, wszystko mama. Irytowało mnie to. Do tego jego ciężki charakter... Typ dyktatora, wszystko miało być tak, jak on chce, NIKT nie miał racji, tylko on. Dlatego, mimo że u rodziców było wystarczająco dużo miejsca, żebyśmy tam mogli zamieszkać, wybraliśmy kredyt i kupiliśmy dom, jednak na tyle blisko, żebym w razie potrzeby mogła podjechać. Kiedy przyjeżdżam z dziećmi, to cieszy się przez 15 minut, bo później dzieciaki zagłuszają mu ulubiony program z TV i już jest awaria.
Mam dom, w którym robię, co chcę, moje gniazdko, w którym czuję się bezpiecznie i pewnie wyleje się na mnie fala hejtu, bo przecież to jest ojciec, a ojca trzeba szanować, ale... ja go nie chcę u siebie!! Po prostu nie chcę, mieszkałam z nim prawie 25 lat i wiem, jakim jest człowiekiem. Bardzo często odwiedzałam rodziców, jak mama zachorowała, byłam tam prawie codziennie, żeby jej pomóc, bo ojciec się do tego nie kwapił. Moja córka jest bardziej samodzielna niż on... Co mam zrobić?
Masz prawo żyć własnym życiem. I nie musisz się z tego tłumaczyć, rodzina jak jest taka pomocna i empatyczną to może przyjeżdżać i również pomagać.
Czy zapytałaś taty jak on dalej sobie wyobraża organizację życia, gdy mamy nie ma, a Ty masz swój dom?
Warto mu wspomnieć, że nie będziesz miała tyle czasu i możliwości by być tak często jak teraz. Dobrze, żeby miał tego świadomość.
Ojciec jest dorosły, jak nie jest na tyle samodzielny, żeby sam się ogarniać to niech kogoś zatrudni albo zapłaci za dom starców. Rodziców powinno się wspierać, ale nie kosztem swojego zdrowia psychicznego i rodzinnej stabilności. Tym bardziej, że Twój tata swoim charakterem pracował sobie na twój dystans. A rodzinie przypomnij, że oni też są rodziną i powinni wspierać ojca skoro wyznają takie wartości.
Nie masz obowiązku szanować ojca tylko dlatego, że jest twoim ojcem. Masz swoje życie i powinien tu uszanować. Rodzina skoro ma pretensje, to niech sama idzie skakać wokół niego. Z tego co rozumiem to on sam chory ani niepełnosprawny nie jest, tylko po prostu zapewne przez całe życie ktoś wokół niego skakał. Najpierw mama, potem żona i teraz oczekują tego od ciebie. Nie będzie nikt mu sprzątał, prał, gotował i robił zakupów, to się nauczy sam robić albo zarośnie brudem i będzie żył na zupkach chińskich.
Iść na terapię dla DDA. A ojca olać. Napisać mu instrukcję działania pralki itp., i kup mu książkę kucharską. Jest dorosły, ma dwie sprawne ręce i może sam koło siebie wszystko zrobić. Mama ok, była chora, pomagałaś, ale dlaczego teraz stawiasz ojca ponad własną rodzinę?
Nie rób tego swoim dzieciom
Niech któraś z tych osób, które Cię krytykują wprowadzi się do niego albo weźmie do siebie jak są tacy mądrzy.
Czemu zawsze ludzie piszą, ze wyleje się na nich fala hejtu, mimo, że piszą coś z czym każdy normalny trzeźwo człowiek się zgodzi?
Bo hejt w internecie jest nieobliczalny. Zjawia się nie wiadomo skąd i dalej eskaluje. Internetem rządzi histeria.
Nie przejmuj się. Nie daj sobie zrzucic na siebie kolejny ciężar. Masz swoje zycie i swoja rodzinę, o nią tez trzeba zadbać, ale przede wszystkim o siebie, opieka nad chorą osobą wyczerpuje.Mowi ci to osoba, ktora opiekowała się mamą i teściową z Alzheimerem, a reszta rodziny z obu stron wpadala na święta na godzinę i to nie do chorego, tylko na poczęstunek. Jesli kupiliscie dom dla siebie, nie pozwól, zeby ktoś wprowadzal ci własne zasady. Ja dopiero po 50 nauczylam się stawiac granice. Żałuję, ze tak późno. A siostra moze sie dołożyć na dochodząca opiekunkę. Tata zrozumie, ze jednak musi szanować twoje prawo do wlasnego życia, ale nie będzie łatwo na początku. A rodzinie z pretensjami zaproponuj, ze jesli tak się przejmują, to chetnie przyjmiesz ich pomoc.
Twoj ojciec nie jest twoim dzieckiem. Nie jest nauczony cokolwiek ?to nie twoj problem. A rodzina jak tak namawia to niezle porabana, niech Sami moze sobie z nim zamieszkaja
Nie daj się wrobić w branie ojca do swojego domu.
On ma swój dom, wy macie swój i to jest najlepsze rozwiązanie.
Ojciec nie jest upośledzony, więc może się nauczyć włączać pranie o oporządzanie swojego dupska.
A rodzeństwo jak takie troskliwe, niech samo weźmie tatusia do siebie.
Czy ojciec ma jakiś dochody? Niech wynajmie gosposię skoro sam nie ogarnia. Rodzina do ciebie wyzwania z pretensjami? Czyli kto? Jego siostry, bracia, twoja siostra? To niech dołożą swoją cegiełkę, a nie tylko pretensje. Rozumiem, że chłop jest sprawny, ale leniwy. Ale ty masz swoje życie i swoją rodzinę, o którą musisz zadbać.