Pewnego upalnego czerwcowego dnia kilka lat temu wybraliśmy się z rodziną nad jezioro, ja i siostra opalałyśmy się na plaży, mężczyźni pływali wynajętymi kajakami po jeziorze, a mój 5-letni siostrzeniec pluskał się z naszą 12-letnią kuzynką przy brzegu. Mała wpadła na głupi pomysł wyprowadzenia dzieciaka na głębszą wodę. Maluch stracił grunt pod nogami i spanikował. Nie topił się, bo miał dmuchane rękawki, ale zaczął się wierzgać i krzyczeć. Gdy tylko spostrzegłam, co się wyprawia, pobiegłam mu na ratunek. Złapałam chłopca i zaczęłam prowadzić go na brzeg. Poczułam się jakoś dziwnie, spojrzałam w dół i dostrzegłam, że podczas „akcji ratunkowej” rozpiął mi się stanik na karku i moje bimbałki są na widoku. Wpadłam w panikę, wokół pełno ludzi, nie mogłam zawiązać stanika jedną wolną ręką, do brzegu daleko. Wpadłam więc na „genialny” pomysł! Wzięłam zapłakanego siostrzeńca na ręce i przycisnęłam do klatki piersiowej, zasłaniając się jego ciałem. Wyniosłam małego na brzeg, minęłam nasz kocyk i zdezorientowaną matkę dziecka, przeszłam jeszcze kilkanaście metrów w jakieś krzaki i dopiero tam odstawiłam zdziwionego chłopca na ziemię, a sama zawiązałam sobie stanik w ukryciu przed innymi ludźmi.
W taki oto sposób użyłam mojego siostrzeńca do zakrycia gołych cycków :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Trochę nie rozumiem wielkiego problemu z pokazaniem cycków w miejscu publicznym. Żadna to intymna część ciała, po prostu otłuszczona klatka piersiowa, która jakimś cudem u mężczyzn nie wzbudza takiej sensacji
Każdy kto był świadkiem takiej sytuacji albo sam ją przeżył wie że do opalania w miejscu publicznym a szczególnie zabaw z dziećmi trzeba mieć zapięcie pewne na 200 procent. Zwłaszcza majtki wiązane na tasiemkę są ryzykowne bo zawsze dziecko może szarpnąć albo jakiś głupek " niechcący " pociągnąć.
To nie są jej dzieci, więc pewnie nie pomyślała nawet, że coś może jej się rozpiąć, matki mają w takich sprawach więcej "wyobraźni"