#MLjRC

Zawsze jak idę na kibelek, to najpierw siadam na desce w spodniach, w celu podgrzania tronu, nie lubię tego uczucia zimnej deski, więc zawsze siedzę chwilkę, a później zdejmuję gacie.

Dzisiaj tak zaczytałem się w anonimowych, że gdy przyszedł TEN moment, zapomniałem ściągnąć spodni i zesrałem się w gacie.

#mB9zS

Mam specyficzną sytuację.
Wychodzę za mąż, ale moja rodzina nienawidzi mojego męża z naprawdę głupiego powodu – bo jest młodszy ode mnie i wyprowadziłam się do niego, jak mnie wyrzucili z domu. Mam dwie koleżanki, które bym mogła zaprosić, ale oprócz nich nie mam nikogo. Głupio mi strasznie, że mój własny ślub nie będzie wyglądał tak, jak sobie to wyobrażałam.

#QujuD

Parę lat temu koncertował w naszym mieście zespół Kult. Korzystając z okazji, zebrałem paru kolegów i poszliśmy na występ. Był z nami również jeden Łotysz i Estończyk, Siergiej.
Podczas wykonywania utworu „Polska” hala wypełniona po brzegi skakała i śpiewała razem z zespołem. Wszyscy oprócz Siergieja. Pech chciał, że Kazik to zauważył, wyciągnął do niego mikrofon i spytał, dlaczego nie śpiewa. Siergiej tylko się zmieszał i oczywiście nic nie odpowiedział.
Po chwili zerkam w stronę Łotysza, a on już nerwowo rusza ustami, imitując śpiew :D

#HsvJS

Zawsze byłam wzorową uczennicą, mój ojciec poświęcał mi już w przedszkolu dużo uwagi i czasu na naukę, byłam jedną z najlepszych uczennic w szkole.
Pewnego dnia mój ojciec – znany z cokolwiek dziwnego poczucia humoru – powiedział, że jeśli kiedykolwiek dostanę jakąś czwórkę, nie mam po co wracać do domu.
Lata mijały, dostawałam same piątki i szóstki, aż pewnego dnia... No cóż, zdarzyła się czwórka za pracę domową (nie pytajcie; z lenistwa oddałam proste zadanie kuzynowi, żeby je odrobił, bo chciałam się jak najszybciej z nim bawić i nie sprawdziłam).
Co zrobiłam mądra ja? Bałam się wrócić do domu. Zaszyłam się więc u znajomej rodziców, która do dziś się z tego śmieje. Prędzej czy później musiałam jednak pójść do domu, więc co chwilę dzwoniłam na domofon i pytałam, czy jest pani Iksińska (moja mama), bo wierzyłam, że uratuje mnie przed gniewem ojca!

#RaGYL

Druga klasa gimnazjum. W szkole okropnie zachciało mi się pierdzieć, no myślałam, że mi rozsadzi dupsko. Była biologia, cisza jak makiem zasiał, a ja mam rewolucję w brzuchu. Wykorzystałam moment, kiedy zaczęła się dyskusja, a ja odsunęłam głośno krzesło do tyłu i w końcu sobie ulżyłam. Kilka sekund później ludzie z klasy zaczęli narzekać na smród. Pani wytłumaczyła wszystkim, że okno jest otwarte, a koło szkoły jest wywożone szambo. Szczęście głupiego, nawet nie zwróciłam na to uwagi.

#H1Ngl

O tym, że niektórym nie warto pomagać, bo ludzie są niewdzięczni i nie zrobiliby tego samego dla ciebie.

Mój brat cioteczny miał kolegę jeszcze z dzieciństwa.
Gdy koledze miało urodzić się dziecko, pomógł mu w przygotowaniu pokoiku dla dziecka. Potem gdy się przeprowadzali, pomógł w przeprowadzce. Zawsze stawiał mu piwo. Wspierał przed narodzinami dziecka, bo kolega miał tylko 16 lat, więc bał się, jak to będzie.
Gdy mój brat był w trudnej sytuacji, czyli brak perspektyw na dobrą albo przyzwoitą pracę, postanowił zostać barberem, a ten właśnie kolega był barberem i miał swój salon. Jako że do tej pracy potrzebny jest certyfikat, czyli trzeba skończyć kurs, pomyślał, że ten kolega go poduczy i nawet był w stanie za to zapłacić, bo potem te pieniądze się zwrócą. Poprosił więc kolegę o pomoc.
I wiecie, co „kolega” mu powiedział? Że mu nie pomoże, bo nie będzie sobie tworzył konkurencji.

Gdy to usłyszałem, to coś we mnie pękło. Brat zawsze mu pomagał, a on mu odmówił.

#fo3rG

Wyznanie jest wyrazem mojego szoku.
Z wielkim trudem zaszłam w pierwszą ciążę – lata to trwało. Urodziłam niemal rok temu dziecko.
Ostatnio miałam jakieś palpitacje serca, uderzenia gorąca – myślę sobie: menopauza. W końcu jestem już 40+. Dziś sobie tak na spontanie zrobiłam test ciążowy. Nawet nie patrzyłam na wynik (jak idzie kreska), chciałam wziąć lek na migrenę, którego nie można w ciąży – więc tak pro forma. Obejrzałam setki ujemnych testów. I dziś patrzę, a tam tłuste dwie krechy.
Stałam w łazience chyba przez 10 minut, gapiąc się na ten test. W mojej głowie w ogóle nie mieściła się opcja, że ja będę miała drugie dziecko. Wracam właśnie po przerwie do pracy i tak dalej. Zgłosiłam w zeszły poniedziałek chęć powrotu.
Wydawało mi się, że nie mogę zajść w drugą ciążę, że ta pierwsza jest cudem. Nie wiem, co czuję, poza zaskoczeniem.

Oczywiście wiem, że z racji wieku i historii życiowej mam spore szanse na poronienie.
Więc... pójdę chyba do tej pracy (biurowa). Bo jak? Nie wiem, po prostu nie wiem.
Dodaj anonimowe wyznanie