Do napisania tego wyznania popchnęło mnie wyznanie pracownicy call center, która narzekała, że ludzie jej się tłumaczą. Temat telesales (znanych bardziej jako "telewciski") znam z nieco innej strony. Pracowałam na infolinii operatora sieci, więc co nieco słyszałam od klientów.
1. "To za darmo" - dostępne były dwie opcje abonamentów komórkowych: z internetem biurowym ("flagowy" pakiet tego operatora) i same numery telefonów. Z internetem abonamenty za telefony są nieco tańsze niż w tej drugiej opcji, ale sam internet kosztował 50 zł netto, więc jeśli komuś nie był potrzebny, to kompletnie się to nie opłacało. Jak sobie radziły "telewciski"? Tak jak w tytule, wciskali klientom kit, że internet jest za darmo. Klient przeżywał szok po pierwszym rachunku lub ewentualnie w czasie wizyty kuriera (to była zdecydowana mniejszość, niestety niewiele osób czyta umowy), a "telewcisk" zgarniał wyższą premię. Jest dodatkowa aktywacja i jeszcze skompletowanie pakietu zamiast samej aktywacji/przedłużenia. Brawo!
2. "Ten numer ma pan/pani w prezencie!" - we wspomnianym wcześniej pakiecie drugi numer był za darmo. Klient ma kilka numerów? Trzeba wcisnąć mu, że będzie miał jeden darmowy abonament, jeśli go dokupi, a resztę numerów przedłużyć po pozostałych stawkach! Co z tego, że klient tego numeru nie potrzebuje i mógłby zaoszczędzić trochę kasy? Jest aktywacja, więc będzie premia! Klient miał już jeden numer za darmo? Nawet z tym nasze "telewciski" potrafiły sobie poradzić. Wystarczyło wcisnąć kit, że dostanie jeszcze jeden numer za darmo! Co z tego, że taka promocja nie istnieje, a klient będzie musiał za ten numer płacić? Premia "telewciska" ważniejsza!
3. "Podam panu/pani mój numer, w razie pytań lub problemów będzie można zadzwonić" - do czasu wprowadzenia zamówienia do systemu, "telewcisk" rzeczywiście odbierał. Później już nie. Zazwyczaj następowało zablokowanie numeru klienta. Premia zgarnięta, a burę zbiera ktoś inny. Perfekcyjnie!
4. "Proszę zadzwonić na numer oficjalnej infolinii operatora, już podaję" - telesales nie ma z oficjalną infolinią nic wspólnego. Call center należy do innej firmy, która ma za zadanie tylko sprzedać produkty. Telefonu kontaktowego do siebie nie podadzą, bo dlaczego mają zbierać ochrzan za swoje krętactwa? Ale przynajmniej brzmią wiarygodnie, zgarniają premię, a ktoś inny musi się za nich tłumaczyć. Wymarzona sytuacja!
Klienci składali reklamacje. Call center wysyłało nagrania z rozmów (albo i nie). Ponosili za to konsekwencje? Pewnie... że nie.
Potraktujcie ten wpis jako przestrogę. Jeśli zadzwoni do Was "telewcisk" z "ofertą dostępną jedynie przez telefon", zastanówcie się 10 razy, wygooglujcie ofertę operatora, zadzwońcie na oficjalną infolinię, napiszcie na czacie lub odwiedźcie zaufany salon (jeśli taki macie). Nie pozwólcie, żeby "telewcisk" bez sumienia zrobił z Was frajerów.
Kiedyś na Dzień Dziecka w moim mieście organizowane były konkursy z nagrodami. Wygrałam autograf Lady Gagi wycięty z gazety BRAVO.
Kocham mojego męża! Pewnego dnia zwierzyłam mu się, że muszę zacząć unikać rzeczy, które sprawiają, że czuję się źle i grubo.
- Wiesz o jakie rzeczy mi chodzi?
- Chyba wiem - odpowiada. - Czy chodzi ci o wagi, lustra, fotki... koleżanki?
- Tak... - odparłam bez wahania.
Nikt mnie tak dobrze nie zna!
Ostatnio mój chłopak zażartował, że sama chyba nigdy nie zwróciłabym na niego uwagi, gdyby tak o mnie nie zabiegał.
Nie wie jednak, że przez okrągły rok byłam jego perfekcyjnym stalkerem. Wiedziałam wszystko. Gdzie mieszka, co lubi, czym zajmują się jego rodzice, na jaką siłownie chodzi, jakie filmy ogląda, jaką preferuje muzykę, w jakim towarzystwie się obraca, jak się uczy, jakie przedmioty lubi, a jakie nie.
I może lepiej, żeby w tej niewiedzy pozostał.
Mam 19 lat, cały czas z tyłu głowy mam dziwny okres dzieciństwa, kiedy to razem z kolegami dowiedziałem się co to seks itp. itd.
Sprawa przedstawia się tak, że w wieku kiedy mieliśmy pierwsze erekcje, robiliśmy sobie nawzajem lody lub uprawialiśmy seks. Naprawdę. Nie wiem, ile mogliśmy mieć wtedy lat... 8, max 10.
Nie jest mi z tym źle ani nic, szczególnie jeżeli takie akcje wśród wszystkich kolegów były na porządku dziennym. Nie jestem gejem ani nie jestem bi. Ani żaden z tych kolegów, z którymi jeszcze utrzymuję kontakt.
Na swoje trzecie urodziny zażyczyłam sobie, żeby moja Mama 'ozdobiła' mnie we wszystkie gumki i spinki do włosów, które wtedy posiadałam, a że kolekcja ta była pokaźna a ja uparta, była potrzeba założenia ich nie tylko na włosy, ale również na nadgarstki i kostki.
Niestety nie pamiętam tego dnia, ale podobno byłam w siódmym niebie, co widać na fotografiach :)
W łazience mam półki nad toaletą, a jako że jestem niska, muszę na nią stanąć, żeby dosięgnąć do najwyższej półki. Ja zawsze zamykam klapę, ale tego dnia miałam gości, no i ktoś nie zamknął klapy... Jakiś czas później poszłam do łazienki, aby zdjąć coś z półki. Przyzwyczajona, że mogę na spokojnie stanąć na toalecie, bo klapa jest zamknięta, chciałam stanąć. Nawet nie wiecie jaki miałam zawał, gdy klapa "znikła mi pod nogami" . Tak. Nie zauważyłam, że toaleta była otwarta i trafiłam prosto do niej. Na kolejny dzień śniło mi się, że wpadam do toalety i woda się spuszcza, a ja trafiam do kanałów. Nie polecam.
To było jeszcze w latach 70. Mieliśmy paczkę chłopaków na podwórku. Tylko jeden z nas potrafił pływać, nawet startował w jakichś zawodach.
W wakacje 1978 roku pojechałem na kolonie. Po powrocie okazało się, że nie ma tego kolegi, który umiał pływać jako jedyny na podwórku. Utopił się w Wiśle. Miał wtedy 9 lat.
Cześć, mam na imię Dominika, nigdy nikomu o tym nie mówiłam, po prostu się wstydzę za siebie i swoją głupotę, ale do rzeczy.
W tym roku mam 20 lat, lecz gdy byłam dzieckiem około 11,12 lat, moi rodzice od zawsze dużo pracowali i nigdy by mnie nie podejrzewali o to co robiłam, były to początki mojego kontaktu z internetem, zaczęłam poznawać ludzi w internecie na stronach typu Omegle czy 6obcy, przeważnie byli to mężczyźni nastolatkowie lub dorośli. W konwersacji z nimi podawałam swój prawdziwy wiek, często chcieli rozmawiać przez Skype, więc to też im podawałam.
Jedyna osoba, która mi dobrze zapadła w pamięć był 16-letni Błażej, któremu miałam pokazać moje miejsca intymne, oczywiście w tym wieku nie miałam biustu, ale jego to podniecało, robił sobie dobrze do kamery gdy się rozbierałam, chciał żebym ubrała rajstopy (miałam tylko takie dziecięce kolorowe ) i pokazała przez nie dziurki, udawałam że się masturbuję. Gdy teraz o tym myślę, czuję obrzydzenie do samej siebie, nie wiem po co to robiłam, z ciekawości czy nie wiedzy? Często zdążali się mężczyźni mający ponad 20 lat, więc była to zwykła pedofilia.
Jestem przed maturą.
Obejrzałem już tyle filmów Matemaksa, że mam sny o tym, jak rozwiązuję po kolei zadania. Nic nie rozumiem, ale Maks nie krzyczy.
Spokojnym, rzeczowym tonem oznajmia, że moją znajomość królowej nauk można przyrównać do zera.
Dodaj anonimowe wyznanie