#nNHJw

Mniej więcej od roku piszę do samej siebie listy. Nie czytam ich, po prostu piszę, chowam w zasuwanej kieszeni, którą zrobiłam w jednym z pluszaków i tak w sumie to koniec ich drogi. Kilka razy korciło mnie, żeby je wszystkie otworzyć i przeczytać, ale za każdym razem coś mnie powstrzymuje. Boję się wracać do tych listów, ponieważ w każdym z nich opisywałam swoje problemy na tle psychicznym, społecznym i tak dalej. Innymi słowy, umieszczam w nich wszystko to co najgorsze, po czym zaklejam kopertę, chowam i tak na dobrą sprawę udaję, że te wszystkie problemy nie istnieją.

#E4TTS

Ludzie mają różne dziwactwa, ale ja to chyba jestem mistrzem.

Od paru ładnych lat prowadzę zeszyt, gdzie drukuje obrazki z rzeczami, które działy się na świecie - jedna strona to Pray for Manchaster, London etc., inna to narodziny kolejnego Royal Baby, inna to hołd dla Leonardo da Vinci, informacje o Zakonie Syjonu, ulubionym filmie, książce, aktorce czy czymkolwiek, co będę chciała zapamiętać na starość.

Chowam ten zeszyt w twarde pudełko, to pudełko w siatkę ze starymi ubraniami, to w małą walizkę, walizeczkę w szafę na strychu, którą zasłaniam pudłem.

Mam nadzieję, że nikt tego nigdy nie znajdzie.

#0lw4q

Od dziecka towarzyszy mi dosyć dziwna fobia. Nie utrudnia mi ona codziennego funkcjonowania, nie jest też zbyt uciążliwa, jest po prostu bardzo dziwna i nie znam nikogo innego z takim samym dziwactwem. Trypofobia – część osób to zna i szukając jakiejś nazwy mojej przypadłości natknęłam się właśnie na to. Z pewnością mam delikatną odmianę tejże fobii, ale nie ma tak łatwo, mój mózg ubzdurał sobie, że należy bać się skupisk kulek (dla łatwiejszego zobrazowania – czegoś, co wygląda jak jeżyny, choć je uwielbiam i wcinam chętnie, najlepiej bez patrzenia). Jak widzę coś takiego, odczuwam mieszankę paniki, niepokoju i dyskomfortu. Najciekawsze jest to, że za każdym razem, jak komuś o tym mówię, to chyba nie do końca mi wierzy.

Człowiek to naprawdę ciekawy gatunek.

#3XFzO

Mój kolega jest księdzem, ogólnie prawilny gość z tendencją do śmieszkowania. Opowiedział mi kiedyś historię, jak to chodził po kolędzie w jakimś bloku. Przechodząc do kolejnego mieszkania schodami usłyszał rozmowę dwóch pań z góry, która brzmiała mniej więcej tak:
- Sąsiadko kochana, nie mam święconej wody.
- To pani zwykłej z kranu wleje, nie ma różnicy.
- Dobry pomysł, tak zrobię.

Gdy już dotarł do mieszkania owej pani i poznał ją po głosie, chciał poświęcić tę rezydencję. Podchodzi do wody, mruczy, że coś mu nie pasuje, podnosi dłoń nad miseczkę i zamyka oczy. I tak oto odwraca się do gospodyni z tekstem: "Co mi tu pani daje? Toż od razu czuć, że to nie woda święcona".
Mina kobiety podobno nie do opisania. Ksiądz jej wytłumaczył, że zawsze może poświęcić zwykłą wodę, tylko trzeba powiedzieć.

Jestem pewna, że od tamtej pory kobieta jest głęboko wierząca, jak tu nie ufać księżom z takimi mocami?

#nRRAE

Kiedyś, kiedy byłam młoda i głupia (nie mówię, że teraz wciąż nie jestem głupia) poznałam pierwszego chłopaka. Zaczęliśmy od razu być razem, w głowie już wizja ślubu z tym pierwszym i jedynym... On zaczął się domagać pieszczot, ale przecież nie zmusza, no co ja... Jeśli się nie zgodziłam, to był foch, potem zaczęłam to robić byleby był spokój. Nie byłam szczęśliwa, ale no przecież kto inny mnie zechce...
Przejrzałam na oczy i stwierdziłam, że to koniec, lecz on nie dał mi odejść.
Skończyło się dopiero wtedy, kiedy on mnie zdradził i zerwał ze mną.
Rodzinka oczywiście stała murem za nim, bo on taki idealny i to na pewno moja wina.

Dziewczyny, jeśli nie jesteście szczęśliwe, to wiejcie, zasługujecie na to.

#kigxb

Z Kubą byłam ponad dwa lata w związku. Dobrze nam się układało, do momentu, aż przyłapałam go… nie, nie na zdradzie. Przyłapałam go, jak daje klapsy mojemu psu.

Od chwili, gdy ujrzałam jak bije mojego ukochanego przyjaciela, nie mogłam o tym zapomnieć. Jak mam wiązać swoją przyszłość z osobą, która przejawia agresję wobec zwierząt, a co więcej, wobec mojego ukochanego psa? Najgorszy jest fakt, że ta sytuacja miała miejsce kilkukrotnie, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie mogę zostawiać zwierzaka pod opieką chłopaka.

Nie minęły dwa miesiące, a odeszłam od niego. Prośby i kwiaty nie pomogły. Szczerze? Bardzo dobrze się z tym czuję, wiedząc, że mój sierściuch jest bezpieczny.

#f2Qp2

Uwaga, użytkownicy porno kamerek :)

Pewnie nie wiecie, ale niemal wszystkie strony dostępne w PL są moderowane. Tzn. dziewczyny są z Ukrainy, Rosji, Białorusi, Rumunii, nie znają słowa w żadnym języku oprócz swojego, logują się na platformę, która obsługuje je i naście czatów/stron, na których się logują w ich imieniu.
W praktyce wygląda to tak: moderator obsługuje podczas jednej zmiany 4 modelki w dwóch językach, na 9 czatach. Jego zadaniem jest zbajerowanie klienta, tak żeby się zagadał, zapłacił za czat prywatny (o niebo lepiej płatny), a modelka jest instruowana na bieżąco, co ma robić, czym machnąć, co sobie gdzie wsadzić.

Myślicie, że jesteście sam na sam z dziewczyną? Ha, ha, ha... Patrzą na was przynajmniej dwie osoby. I żadna z nich nie jest dziewczyną, którą widzicie. Ile osób widzi was w akcji? Wiele.


Taki to biznes. Ale przynajmniej zarobki dobre. Do zobaczenia!

#dAGXk

Jestem już dorosłym facetem, odpowiedzialność, powaga itp., ale... zawsze gdy myję podłogi, łazienkę, WC, wannę i wszystko inne, pod nosem komentuję swoje poczynania głosem pana prowadzącego program „Usterka”. To samo robię, gdy np. coś naprawiam, remontuję itp. Głupie, wiem. Ale zawsze gdy tak sobie udaję, staram się jakoś bardziej i efekty są zadziwiająco dobre...
Jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie?

PS Raz zostałem przyłapany na mówieniu do siebie... Konsternacji nie było końca.

#XFI5W

Jakiś miesiąc, czy dwa przed maturą szkołę obiegła wieść, że kolega z klasy razem ze swoją dziewczyną został potrącony przez samochód. Różne krążyły wersje zdarzenia, ale faktem było, że trafił do szpitala z połamanymi nogami. Dziewczyna miała jakieś mniejsze urazy.

Po lekcji, na której się o tym dowiedzieliśmy zaczęły podchodzić do mnie różne osoby, żeby mnie pocieszać albo składać jakieś wyrazy współczucia (żeby nie powiedzieć kondolencje). Nie za bardzo rozumiałam o co chodzi, bo nie byłam tym bardziej przejęta niż reszta klasy. Zapytałam wprost o co chodzi z tym pocieszaniem.

Tak dowiedziałam się, że jestem w tym koledze nieszczęśliwie zakochana i strasznie cierpię przez tę sytuację. Skąd ten wniosek o wielkiej miłości? Siedzę z nim w jednej ławce na polskim (i tylko na polskim).

Nie wiem gdzie ci ludzie byli w czasie pierwszej lekcji polskiego, kiedy nauczycielka usadzała nas w ławkach według własnego 'widzimisia' i przez kolejne 4 lata nie pozwalała zmienić miejsca. Kompletnie nic o chłopaku nie wiedziałam, ale to przecież 'wielka nieszczęśliwa miłość'.

#fEvkW

Oto chu*owe wyzwanie. Dosłownie.

Raz z moim znajomym dyskutowaliśmy o operacji zmiany płci. Jak to wygląda? Co z czego? Itp. Wysłał mi filmik z animacja przedstawiająca przemianę penisa w kobiece narządy rozrodcze. Wszystko wydawało się logiczne, ale jak zrobić coś z niczego, czyli operacja w druga stronę?

Na moje nieszczęście nie było o tym żadnej fajnej animacji w internecie, więc w celach naukowych zaczęłam sobie oglądać penisy transwestytów. Nagle znalazłam zdjęcie nowego peniska zaraz po operacji i uznałam, ze internetów wystarczy na dzisiaj, czas wyjść z domu.

Słuchawki na uszy i do autobusu. W autobusie tłok, a ja miałam koszmarną potrzebę zmienienia piosenki. Trudno, jakoś przecisnę ten telefon do mojej twarzy, żeby zmienić piosenkę. Odblokowuje telefon. Wyświetlacz ryje na maksa. A tam penis. Ten penis.

Ludzie patrzą na penisa, wielkie oczy. Uwierzcie mi, jak nagle znikąd w tłumie ludzi pojawia się oczojebne zdjęcie penisa, to ludzie będą patrzeć! Słyszę, że ktoś prycha ze śmiechu. Jestem w kompletnej panice. Próbuję ratować swoją godność, ale jak to srajfon zablokował się i nie chciał wyjść z przeglądarki, więc klikam byle co! Nagle wyskakuje Google grafika z nastoma penisami transwestytów i jeszcze parę zdjęć shemale. No idealnie! Ludzie nadal patrzą. Oj patrzą. Ja płonę. Wyskakuje z autobusu na następnym przystanku.

Kochani. Przed wyjściem, usuńcie otwarte karty w przeglądarce...
Dodaj anonimowe wyznanie