#woGzm

Miałem taką sytuację, że moja znajoma na domowej imprezie dosłownie rzuciła się na mnie i zaczęła mnie całować. Powiedziałem, że nie chcę i że nie mam ochoty i odepchnąłem ją od siebie, a ta zrobiła się po tym tylko jeszcze bardziej stanowcza w swoich zapędach. I teraz najlepsze. To jest laska, która w mediach społecznościowych co chwilę wrzuca jakieś teksty o tym, jak to mężczyźni ją napastują i że #metoo, i opisuje sytuacje, w których rzekomo była napastowana seksualnie.

Ogólnie wydźwięk tego, co pisze, jest taki, że mężczyźni to seksistowskie świnie, które nie rozumieją słowa "nie" i traktują niewinne kobiety jedynie jak obiekt seksualny.

Następnego dnia opisała też sytuację ze mną, pisząc, że to ja się do niej dobierałem i że ona sobie z tym doskonale poradziła, bo zna swoją wartość i bla, bla, bla...

#kX5Xe

Studiuję razem z moim chłopakiem w jednym z większych miast. Pewnego razu wybrałam się do sklepu po prezerwatywy, bo liczyłam na małe co nieco wieczorem. Zazwyczaj to mój luby zajmował się ich zakupem bo ja zwyczajnie się krępuję. Tym razem jednak zebrałam się na odwagę i postanowiłam go wyręczyć.

Zapakowałam do koszyka jeszcze kilka rzeczy na kolację oraz te nieszczęsne gumki. Wykładając zakupy na taśmę położyłam je tak, by najmniej rzucały się w oczy klientom stojącym za mną w kolejce. Pani kasjerka zaczęła kasować produkty. Myślę sobie: "Spoko, przecież to nic takiego. To normalne, że ludzie to robią. Babka na kasie młoda, wie jak to jest itp... Co może pójść nie tak?" Otóż coś mogło.

Kiedy ta sfrustrowana baba wzięła do ręki małe pudełeczko i przytknęła mi je prawie pod nos w taki sposób, że wszyscy mogli zobaczyć co ta tutaj chce kupić po czym spojrzała na mnie wzrokiem, który przysięgam, że mógłby zabić. W końcu padło pytanie: "Ale wiesz, że żeby TO kupić musisz mieć 18 lat? Dowód jest?" Nosz k***a. Jaki dowód? Sklep jest dosłownie za rogiem, więc nawet nie brałam go ze sobą bo po co? Przecież to nie alkohol ani fajki, nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. To, że zwróciła się do mnie per Ty też mnie lekko poirytowało.

Byłam w ogólnym szoku. Jedyne co zdołałam z siebie wydusić to: "N-nie wzięłam z domu." Brawo. Typowa odpowiedź gimbusa próbującego kupić szlugi i liczy na to, że ktoś mu je sprzeda. Kasjerka na to: "Dowód to się nosi przy sobie." Stałam tak osłupiała patrząc na nią. W końcu powiedziałam: "No a po co mi on teraz? Żeby TO kupić nie muszę pokazywać dowodu."

Zrezygnowana królowa supermarketu westchnęła: "No niech ci będzie..." i z wielką łaską skasowała towar. Zastanawiam się teraz, czy ja k***a rzeczywiście wyglądam tak dziecinnie...

#y1iwM

Aktualnie mam 19 lat i dość poważny problem. A więc mężczyźni sami w sobie mi się podobają, zwłaszcza tacy dbający o siebie ;) Problem pojawia się, jeżeli dochodzi do zbliżenia. Męskie genitalia mnie po prostu obrzydzają i to w takim stopniu, że mam ochotę zwymiotować. Nie wiem, czy to normalne, ale bardzo uprzykrza mi to życie.

#hJyDZ

Wylewam tu żale, bo w realu boję się o tym rozmawiać. I po prostu nie potrafię.
Czuję się, jakbym przeszkadzała mojej mamie, była dla niej niepotrzebnym ciężarem. A w mojej głowie pojawiają się niechciane myśli, czy nie byłaby szczęśliwsza, gdyby mnie nie było. Nienawidzę siebie i wszystkiego co robię. Bo i tak nigdy nie będę wystarczająco dla niej dobra. Zawsze znajdzie „ale”. Zawsze się przyczepi. Nie ominie żadnej okazji, aby mi wbić szpilę czy powiedzieć, że ją zawodzę.
Cztery ze sprawdzianu? Czemu nie pięć.
Drugie miejsce na zawodach? Płacę za treningi, abyś wygrywała.
A to tylko przykłady takich sytuacji.
Nigdy nie jestem wystarczająca, nieważne jak się staram. Zawszę uczę się/trenuję zbyt mało. Zawsze zawodzi ją to, co udaje mi się osiągnąć, „bo liczyła na więcej”.
A potem marudzi, że siedzę całe dnie w pokoju i z nikim nie gadam.
Bo ja po prostu się boję rozmawiać z ludźmi. Bo mam w głowie cichy głosik, który mówi, że będzie tak jak z mamą. Że będą mnie oceniać, krytykować i będą kolejnymi osobami, które zawiodę.

#akY2D

Dla ludzi, którzy cały czas słyszą od swojego otoczenia krytykę wyglądu.

Jako dziecko byłam "za chuda". Waga była niska, ale mieściła się w normie. Dodam tylko, że jadłam co chciałam, a i tak byłam dla ludzi "za chuda". Bardzo często słyszałam komentarze na temat mojego wyglądu..

Zapuściłam włosy. Są proste do bólu, ciężkie i grube.
"Po co ci takie długie włosy?", "Nieładne są, zetnij", "źle wyglądasz". Podobały mi się i kilka dobrych lat miałam włosy do pasa. Ścięłam je, bo już mi się znudziły. TE SAME OSOBY prawie płakały mówiąc mi, że "miałaś takie ładne włosy, a teraz ścięłaś".

Przytyłam, najpierw do wagi idealnej: "O, przytyło się?". Potem przytyłam do górnej granicy uważanej za zdrową wagę dla mojego wzrostu: "A patrz jaka byłaś ładna, szczupła kiedyś, a teraz przytyłaś". Te wszystkie komentarze miałam cały czas od tych samych ludzi.

Jeszcze tylko wspomnę o szczegółach typu: ubiór nie taki, bo w sukience/spodniach lepiej wyglądasz. Ogólnie wszystko nie tak.

Są ludzie, którym nie dogodzisz, bo zawsze jest coś źle, a jak w końcu "spełnisz wszystkie oczekiwania", to powiedzą, że kiedyś było lepiej, albo znajdą dziurę w całym. Chciałam napisać, aby nie przejmować się tymi komentarzami, zwłaszcza jak powtarzają je te same osoby. Dodatkowo nie da się dogodzić każdemu.

Nie dało się zmienić upierdliwych znajomych, ale dało się zatrzymać te komentarze, mówiąc im to samo – aby zauważyli, że te komentarze nie są pomocne, a denerwujące.

#cNQpK

Wybrałem się na przejażdżkę z kolegą, byłem chory na jelitówkę. Kiedy wracaliśmy, zachciało mi się srać, czułem jak ta rzadka kupa wyciska się z mojego dupska, ale nie mówiłem nic, tylko spiąłem poślady. Do domu było już niedaleko, kiedy dojechaliśmy, pilnie musiał mi coś jeszcze powiedzieć o swojej dziewczynie. Jako że to najlepszy przyjaciel, wysłuchałem jego żali, wsparłem go słowami typu jakoś to będzie, dasz radę itp. Ale moje dupsko nie dawało za wygraną. Kiedy pożegnaliśmy się, wysiadłem z trudem z auta i powoli poszedłem do domu. Wchodząc... w sumie to półbiegiem wdreptując do domu z zaciśniętymi pośladami już nie wytrzymywałem, doszedłem do łazienki. Okazało się, że jest zamknięta, bo młody kończył potrzebę. Prosiłem i darłem się, żeby się pospieszył, ale nic to nie dało. Wtedy niestety zwieracz popuścił, raz wyleciało trochę, a potem poleciało jak z kranu. Czułem, jak kupa wypełnia moje bokserki. I to błogie ciepło... Ogarnęły mnie wstyd i zażenowanie. W dodatku w międzyczasie mama stanęła obok. Pyta mnie, czy czuję ten smród...

Nie wyobrażacie sobie, co wtedy czułem. Powiedziałem, że pewnie z zewnątrz zaciąga. W tej samej chwili młody wyszedł z łazienki. A ja zamiast na kibel poszedłem pod prysznic.

Syf i smród. Nigdy więcej nie wychodziłem z domu przy grypie żołądkowej.

#QOcH5

Mam 17 lat i czuję się beznadziejny. Nie należę do szczególnie bogatej rodziny, niektórzy powiedzieliby, że jestem biedny. Nie mam dziewczyny ani bliskich przyjaciół. Uczę się słabo, jestem leniwy (bardzo), jedyne co mogę robić, coś, co sprawia mi przyjemność, to gry wideo i bezmyślne siedzenie na telefonie. Jak pokłócę się z rodzicami, z którymi nie mam jakichś super relacji, to zawsze zakazują mi grania, bo wiedzą, że tylko to mnie właściwie rusza. Czasami po poróżnieniu się z nimi popadam w dołek i potrafię się do nikogo nie odzywać i prawie nic nie jeść przez kilka dni.
I teraz to co mnie najbardziej boli. Nie jestem w niczym dobry, w rzeczach, które idą mi najlepiej jestem co najwyżej przeciętny. Wątpię, czy przy takiej kombinacji znajdę dobrą pracę lub czy ktokolwiek mnie pokocha, albo chociaż bardziej polubi. Nie jestem przystojny, zabawny czy inteligentny. Chciałem od zawsze grać na gitarze, ale za każdym razem jak zaczynam ćwiczyć, to mi się odechciewa, bo beznadziejnie mi idzie. Nie mam motywacji do praktycznie niczego, rzadko mam do kogo otworzyć gębę. Wydaje się, jakbym był zawieszony w jakiejś żałosnej rzeczywistości, w której nic się nie dzieje, a sam nie mogę lub nie mam motywacji, żeby coś zrobić, czuję jakbym był skazany na porażkę życiową. Piszę to właśnie po kłótni z ojcem i zastanawiam się, czy ktoś to w ogóle przeczyta i czy nie zostanę zjechany, jak prawie zawsze, kiedy szukam z samotności kontaktu w internecie. Ale żeby nie było aż tak smutno, to moja siostra przeprowadziła się z powrotem do domu rodzinnego, razem ze swoim szczeniakiem, z którym bardzo się polubiłem.

#e50Ka

Kiedyś nie za bardzo wiedziałem, jak działają grupki na messengerze, nie wiedziałem czy są to grupowe konwersacje czy coś innego. Myślałem bardziej, że są to tak jakby grupki ulubionych osób, że można połączyć poszczególne grupy ludzi w grupkę po to, żeby można było je łatwiej znaleźć albo wysłać do nich wszystkich wiadomość jednym kliknięciem (ale nie na zasadzie grupowej konwersacji).

No to wielce ucieszony nową funkcją, stworzyłem grupkę złożoną z jednej z moich byłych dziewczyn, z jedną którą miałem na oku i jej siostrą, z moim najlepszymi dwoma przyjaciółmi i moim bratem. Grupkę nazwałem "Najważniejsi" (albo najlepsi, coś takiego).

Zgadnijcie kto chciał się zabić, kiedy w utworzonej jednak konwersacji widniał wielki napis: Anon Anonimowy stworzył konwersację "Najważniejsi". 😐

#f9vV4

Tak więc ponad trzy lata temu wyprowadziłem się do Wielkiej Brytanii na studia. Już na pierwszym roku zwróciłem uwagę na pewną dziewczynę, ale jestem raczej nieśmiały, no i jeszcze nie byłem do końca pewny swojego angielskiego. Przez cały rok siedziałem w bibliotece w godzinach, w których ona tez tam bywała i czekałem na przypływ odwagi. Przez cały rok nawet nie poznałem jej imienia. Mogłaby nawet być na ostatnim roku i nie spotkałbym jej już nigdy więcej (ale wtedy nie byłoby historii).

W każdym razie - pierwszy rok zaliczony, wakacje się zaczęły, więc postanowiłem poszukać pracy na pełen etat, żeby podreperować trochę mój budżet (w ciągu roku pracuję w weekendy, ale wiadomo, że gotówki nigdy za dużo). Tydzień później już pracowałem w miejscowym markecie przy rozkładaniu towaru itp. No i jak już się pewnie drodzy czytelnicy domyślacie, pracowała tam również ona. W pierwszym momencie spanikowałem i uciekłem do innego działu. Następnego dnia to samo, unikałem jej przez około półtora tygodnia, ale manager miał inne plany i stwierdził, że nasza dwójka ogarnie bałagan na magazynie. Możecie sobie wyobrazić jak mi serce waliło? Od słowa do słowa no i okazało się, że jej mama urodziła się w Polsce, ale ponieważ zmarła kiedy ona miała 6 lat, to w Polsce była tylko raz, jako dziecko, a jej polski jest raczej kiepski. Przez całe wakacje trenowaliśmy jej polski, w czasie pracy, po jakimś czasie zaczęliśmy się spotykać po pracy i w dni wolne. Nawet nie zauważyłem kiedy zaczęło się miedzy nami tworzyć coś poważniejszego. Po jakimś czasie poznałem jej ojca. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Do tej pory oglądamy wszystkie ważne mecze razem.

Przechodząc do sedna sprawy, jesteśmy razem już prawie dwa lata, ona uwielbia podróżować, w każdą, nawet tygodniową przerwę planuje jakoś wyjazd, czyli 6-7 razy w roku. Ja, jako student utrzymujący się z weekendowej pracy i tego co zarobię w wakacje nie byłbym w stanie tyle wydać, dlatego jej tata upiera się, żeby za mnie płacić (ona dostaje pieniądze od rządu, taty i też pracuje, aby tatę odciążyć pomimo, iż ich na to stać). Na początku czułem się z tym bardzo źle, ale trudno powiedzieć nie, jeżeli nawet się mnie nie pyta, tylko kupuje loty. Wciąż mieszkam w akademiku, ale w ich domu lepiej niż we własnym. Pomagam im tak jak mogę (on już nie jest najmłodszy, więc nie może np dźwigać, przez całe życie pracował za biurkiem, więc z wbiciem gwoździa też ma problemy), nie muszę się krępować niczego i używać tego czego chcę (moi rodzice mają wszystko osobno i podpisane, ojciec potrafi mi urządzić awanturę za pożyczenie perfum).

No i właśnie moi rodzice - stwierdzili, że udało mi się trafić na bogatą lalunię, którą muszę wydoić. Kiedy odmówiłem im pożyczenia pieniędzy stwierdzili, że moja dziewczyna jest moją "sugar mommy" i nie chcą się ze mną widzieć.

#NQ6kr

W tym roku moja siostrzenica bierze ślub, moja kuzynka urodziła już trzecie dziecko, przyjaciółka właśnie się zaręczyła, a ostatni samotny kumpel z mojej paczki pochwalił się, że znalazł w końcu swoją drugą połówkę...

Nie żeby coś, ale trochę przykro kiedy nawet ginekolog urządza sobie podśmiechujki jak mówisz, że jesteś dziewicą... a ty zastanawiasz się co z tobą nie tak, skoro mając 25 lat nawet nie masz byłego chłopaka, nie jesteś ani brzydka, ani gruba, ani wredna, ani nawet nieśmiała...
Dodaj anonimowe wyznanie