#l9rLh

Znacie to uczucie, gdy w wieku 18 lat idziecie do pierwszej pracy, sprzedajecie truskawki i myślicie sobie: „Eh, mam już 18 lat i nie mam chłopaka, może sprzedając truskawki, poznam kogoś fajnego”, a jedyni zainteresowani tobą faceci są w wieku 60+? To trochę smutne.

Przy okazji pozdrawiam siwego pana o lasce, który proponował mi małe „bara-bara” u niego w mieszkaniu po pracy. Dziękuję, ale chyba nie skorzystam :)

#BxGoZ

Ostatnio pojawiła się historia dziewczyny, która ma 190 cm wzrostu. Wszyscy pisali same pozytywne komentarze, „To jest twój atut” itp. Ja jestem chłopakiem, mam 18 lat, mam 160 cm wzrostu. Ze względu na mój stan zdrowotny wiem, że nie urosnę już ani centymetra. Bardzo boli mnie fakt, że ten temat jest zawsze traktowany dwustronnie, tzn. wysoka dziewczyna — o brawo, świetnie ci idzie, nie przejmuj się niczym! Niski chłopak — przestań już płakać, nie jest ci tak źle. Miło by było, gdyby kiedyś uległo to zmianie. Całe życie byłem wyśmiewany z powodu mojego wzrostu i nie liczę już, ile fajnych dziewczyn nie chciało ze mną być ze względu na mój wzrost.

#LjYiz

Moja babcia mieszka w małym miasteczku. Co parę miesięcy jeżdżę do niej na kilka dni w odwiedziny. Ostatnio jak pojechałam, musiałam awaryjnie iść kupić sobie biustonosz. Są tam może trzy małe sklepiki z ciuchami, poszłam do jednego z nich i wzięłam parę do przymierzenia. Nie pasowały, były za duże, więc spytałam sprzedawcę, czy może ma mniejszy rozmiar. A ten na to: „Jeszcze mniejszy? To po co w ogóle biustonosz kupować?”.

#E8Dl7

Zmarnowałem życie dla rodziny przez małe „r”. Mam 49 lat, całe życie pracowałem na rodzinę, aby jej niczego nie zabrakło, utrzymywałem wszystkich, zbudowałem dom, wykształciłem dzieci, tylko zapomniałem sam o sobie. Całe życie w delegacjach, całe życie gość w domu, bo cały czas jeszcze na coś brakowało i coś trzeba było zrobić. W końcu postanowiłem znaleźć pracę blisko domu. Żonie bardzo się to nie spodobało i szybko się okazało dlaczego. Miała kogoś i krótko po moim powrocie odeszła do niego. Prowadziła podwójne życie, kiedy ja byłem tam i przywoziłem jej pieniądze. Nabuntowane przez nią dzieci nie znają ojca i nie chcą poznać, mają już swoje życie i w czterech literach mnie mają, kiedy już nie daję pieniędzy. Dla całej trójki byłem bankomatem. Zostałem sam w wielkim domu, który zbudowałem w większości swoimi rękoma. Sam ze zniszczonym zdrowiem i świadomością zmarnowanych najlepszych lat życia. Najgorsze są samotne weekendowe wieczory. Za dużo zaglądam do butelki i muszę coś z tym zrobić, zanim to wymknie się spod kontroli. Czekam na sprawę rozwodową i nic im nie zostawię. Sprzedam dom, kupię mieszkanie i resztę, co zostanie, wydam na przyjemności, a mieszkanie zapiszę notarialnie obcej osobie w zamian za robienie zakupów na starość. Może jeszcze kogoś poznam.

#ktFO2

Przedszkolanka poprosiła mnie na krótką rozmowę, gdy odbierałem córkę. Okazało się, iż mała Wiktoria ciągle przezywa inne dzieci. Jak? Łysa menda, pijak i alkoholik, kanalia, gruba, jełop, złodziej, menda i wrzód na zdrowym organizmie narodu, stara pierdoła, itp. Fani pewnego serialu mogą rozpoznać te kwieciste określenia.
Córka raczej nie wie, co znaczą, bo twierdzi, iż sądziła, że to zabawne przezwiska, bo mama zawsze przy nich chichocze.

Muszę porozmawiać z żoną, oficjalnie poważną urzędniczką państwową, w wolnych chwilach zaś ogromną fanką serialu "Świat według Kiepskich".

#UrkyN

Na wsi jestem traktowany jako typowy dres z Passatem i płytami disco polo w zapasie. Gdy tylko jadę ulicą i mam muzę ciut bardziej podgłośnioną, już się drą, że jedzie Seba i walą do mnie jakieś teksty, które są znakiem tego, że niby jestem nieinteligentny, zacofany, ale potrafię rozkręcić klimacik.

Ostatnio był festyn. Wiadomo, że każdy typowy gościu z wioski lubi wypić piwo z sokiem i przy okazji posłuchać jakiegoś mega zespołu w stylu Boys. Spotkałem się z kolegami i nagle do nas zaczęli podskakiwać jacyś dresiarze z innej gminy. Śmiali się, że niby jestem gejem (pech chciał, że miałem wtedy na sobie różową koszulkę), od razu chcieli iść na solo, a w dodatku bezczelnie wyjęli z mojej kieszeni paczkę papierosów i moje 15 ziko poszło gdzieś. Było dosyć niebezpiecznie, po alkoholu towarzystwo tym bardziej zaczęło wariować. W lesie rozpoczęły się walki, chociaż parę tych niby najsilniejszych gostków zaczęło wycofywać się z bójki. W końcu ja zażenowany wszystkim zacząłem iść do domu. ''Pilnowali'' mnie we trzech, ale jakoś starałem się mimo podniesionego ciśnienia nie reagować na to wszystko.

Doszedłem do domu i od razu w progu furtki przywitała mnie babcia z grabiami w ręku. Dowiedziała się od sąsiadki, że ''ktoś uwziął się na Jareczka i biją się w ośmiu''. Moja babcia jest na tyle szalona, iż jak usłyszała o ''mafii'', to postanowiła się z nimi policzyć, bo przecież zdrowie i szczęście wnusia najważniejsze.

Zaczęła wymachiwać we wszystkie strony tymi grabiami, tamci zaczęli uciekać i w sekundę ich nie było na miejscu, a ja dostałem w twarz. Owszem, moja babcia ma porządne sprzęty do spraw ogrodniczych, ale ze wzrokiem coś nie ten tego.

#lPRvb

Dostałam pierwszy okres bardzo wcześnie, w 2 klasie podstawówki. W sumie na początku się wystraszyłam, nikt ze mną o tym nie rozmawiał. Długo by gadać, ale do sedna. Kilka dni po tym wydarzeniu, spotkałam się z 14 letnim wtedy kuzynem. Jak zawsze się kłóciliśmy, ale tym razem mój 8 letni móżdżek uznał, że tym razem się odgryzie. Wypaliłam:
- Zazdrościsz mi, bo ja już mam okres i jestem kobietą, a ty jeszcze nie masz i jesteś małym chłopczykiem!
Nie wiedziałam, czemu się śmiał...

#idrpe

Pewnego wieczora siostrzenica mojego chłopaka poprosiła mnie o przeczytanie jej kilku końcowych stron książki "O psie który jeździł koleją". Młoda wolno czyta, a nazajutrz mieli przerabiać lekturę. Muszę wspomnieć, że jako mała dziewczynka bardzo przeżyłam zakończenie tej książki. 

Zaczęłam czytać. Młoda słucha zawzięcie, pod koniec ja ledwo powstrzymuję łzy, głos mi się łamie ze wzruszenia i żalu za psim bohaterem. Kończę ostatnie zdanie i słyszę zadowolony głos młodej: "To już?". Przestalam wierzyć w dzieci...

#cGSVt

Mój pies wczoraj został uśpiony. Miał 8 lat. W zasadzie to suczka Owczarka Niemieckiego. Miał raka piersi. Weterynarz wyciął go ale po kilku tygodniach rak zrobił przerzuty na organy wewnętrzne i sparaliżował tylne łapy. Zdecydowałem, że trzeba pogodzić się i uśpić ją. Przyjaciel, który nigdy mnie nie zawiódł. Dwa razy uratowała mi dupsko jak Sebixy chciały mnie pobić. Jednemu skoczyła i urwała kapturek, a drugiemu rozszarpała dresik Adidasa 😉.

Ostatnią noc przed eutanazją spałem z nią w ganku na podłodze głaszcząc ją po głowie i trzymając za łapkę. Jak dziś powiedziałem o tym moim znajomym to zaczęli pukać się po głowie. Że przecież to tylko pies. Nie rozumiem takiej reakcji. Dla mnie pies to członek rodziny i kto miał psa czy ma to wiem o czym mówię... 

Czy nadeszły już takie czasy, że nie liczy się współczucie? Czy nadeszły takie czasy, że tylko kasa się liczy? Kilku moich znajomych pytało ile kasy wpakowałem na ratowanie psa. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że około 1000 zł, bo zabiegi leki. Jeden kumpel odpowiedział, że to weekend w górach w dobrym apartamencie... Ręce mi opadły. Dlatego pytam Was drodzy czytający - Czy rzeczywiście dziś nic nie jest ważne tylko pieniądze? Nie wierzę, że większość tak twierdzi, bo ten świat już dawno by zginął.

#uIoMn

Tata wrócił o 6 rano pijany, z urodzin kolegi. Akurat popatrzyłem przez drzwi jak rozsznurowywał sznurówki, kiedy mama wypadła z sypialni i zaczęła tyradę. Ten wtedy jak gdyby nigdy nic zaczął z powrotem zawiązywać te sznurówki i mówi "Ale o czym ty mówisz, ja przecież do pracy wychodzę...".
Dodaj anonimowe wyznanie